| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

BloGalaxia

Wpisy z tagiem: demokracja

wtorek, 28 września 2010

Boliwariańska Wenezuela wybrała nowe Zgromadzenie Narodowe. Demokratycznie. Choć ta demokracja jest mocno rewolucyjna. Demokratyczna opozycja otrzymała 51 proc. wyborczych głosów w kraju. Ale w parlamencie będzie miała zaledwie 40 proc.

Taki obrót sprawy możliwy stał się dzięki nowej, przygotowanej pod dyktando Hugo Cháveza, ordynacji wyborczej mieszającej system proporcjonalny z większościowym. Ordynacji łamiącej wenezuelską Konstytucję, która wyraźnie mówi o stosowaniu systemu większościowego.

No ale co tam Konstytucja, kiedy my tu rewolucję robimy?

 

Gdyby El Presidente nie majstrował przy ordynacji i szanował ustawę zasadniczą, to w nowym parlamencie, który swą kadencję rozpocznie w styczniu 2011 roku, demokratyczna opozycja miałaby 86 deputowanych, a rewolucjoniści 79. A tak opozycji pozostaje bycie parlamentarną mniejszością i satysfakcja, że poparła ją większość Wenezuelczyków. Zawsze coś.

środa, 13 stycznia 2010

Znany latynoamerykański obrońca demokracji, polityk słynący ze swej niebywałej kultury osobistej, prezydent Wenezueli Hugo Chávez, dał kolejny pokaz głębokiego szacunku wobec tych obywateli własnego kraju, którzy niekoniecznie podzelają jego rewolucyjne ideały...

W wywiadzie udzielonym wczoraj państwowej telewizji VTV wenezuelski prezydent mobilizował swych sympatyków do „wyborczej batalii”. Bowiem stawka przewidzianych na 26 września wyborów parlamentarnych jest bardzo wysoka: -trzeba zrobić wszystko aby te kompoty z kupy nie dostały się do Zgromadzenia Narodowego i nie zdobyły w nim większości, bo przecież to byłoby praktycznie początkiem wojny- zaapelował Chávez.

Wbrew pozorom „kompoty z kupy” (w prezydenckim, hiszpańskim oryginale las compotas de pupú), czyli wenezuelska opozycja, nie są chyba zaskoczone nowym epitetem w prezydenckich ustach. Bo lista dotychczas używanych wobec nich przez Hugona nazw jest już długa: zdrajcy, lokaje imperium, sprzedawcy ojczyzny, burżuje, oligarchowie, brudasy...

Nowością nie jest nawet straszenie wojną w przypadku przegranych wyborów. Wenezuela też już to przerabiała – przed wyborami lokalnymi w listopadzie 2008 roku, demokrata Chávez grzmiał na wiecach, że będzie musiał wyprowadzić czołgi na ulice, jeśli jego kandydaci nie otrzymają wystarczającego poparcia.

Czy kampania strachu i tym razem przyniesie wyniki? Póki co notowania Cháveza spadają. I w sumie trudno się dziwić, bo mimo rządowych zapewnień, że wszystko jest pod kontrolą i kraj się rozwija, coraz więcej Wenezuelczyków zauważa jednak, że kraj coraz szybciej się pogrąża. Inflacja jest jedną z najwyższych na świecie, przestępczość też, boliwar właśnie został zdewaluowany, a rytm życia coraz częściej wyznaczają przerwy w dostawie prądu i wody.

Mimo to prezydent nieustannie grzmi: Przed socjalizmem nie ma odwrotu!

P.S. Tutaj i tutaj znajdziecie przykłady innych słownych kwiatków najjaśniejszego słońca Wenezueli.


>Technorati tags: , , , , .
>Blogalaxia tags:
, , , , .