Ostatnie wpisy
Zakładki:
Abonament RSS
Muzyka
Podróże
Polecam:
Przydatne:
Także moje:
Zaglądam w blogi:
Tagi
|
Wpisy z tagiem: propaganda
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Ostatnio mam nowe hobby - codzienna lektura depesz reżimowej Wenezuelskiej Agencji Prasowej. Tak wzorowego dziennikarskiego wazeliniarstwa ze świeczką szukać. Nigdy ani słowa krytyki i zawsze o prezydencie z atencją i czołobitnością. Piszący te ich teksty żyją chyba w jakiejś zamkniętej komunie i nigdy nie mają kontaktu z wenezuelską rzeczywistością - z ich depesz wyłania się kraj mlekiem i miodem płynący, w którym prezydent osobiście i natychmiast rozwiązuje każdy problem z jakim czasem, ale oczywiście coraz rzadziej, skonfrontowany może zostać Wenezuelczyk. Jeszcze lepsze są depesze ze świata. Tam wszędzie kryzys, manifestacje i łamania praw człowieka, a zwłaszcza robotnika (to taki specjalny, lepszy człowiek). Ludzie są tam zazwyczaj nieszczęśliwi i marzą, że w końcu - tak jak Wenezuelczyków - uwolni i uszczęśliwi ich rewolucja. Na szczęście ta obejmuje coraz większe połacie naszego globu. Rośnie lista zaprzyjaźnionych państw, których liderzy podążają tą samą co Hugo Chavez drogą. Gdzie też wszyscy są szczęśliwi. Taka Białoruś na przykład... Wenezuelska Agencja Prasowa zapewnia dzisiaj od rana:
Oczywiście ani słowa o aresztowaniach, czy pobiciach opozycyjnych kandydatów. Jednego z depesz AVN nie mogę się tylko dowiedzieć - gdzie jest lepiej? We wspaniałej Białorusi Łukaszenki, czy może jednak w rajskiej Wenezueli Hugo Chaveza. No i gdzie ona jest, bo jakoś w Caracas jej nie mogę, choć szukam, znaleźć. Ale gdzieś musi przecież być, skoro agencja, tym razem po angielsku, dumnie obwieszcza:
Już widzę te rzesze Europejczyków i Amerykanów jakie lada moment będą walić do Wenezueli na saksy. Zanim jednak kupicie bilet do Caracas to weźcie pod uwagę kilka, dziwnym trafem nie wymienionych w depeszy AVN, parametrów. Np. taki, że aktualna oficjalna pensja minimalna wynosi w Wenezueli równowartość 120 czarnorynkowych dolarów. Że Wenezuela jako jedyna na kontynencie znajduje się już drugi rok w recesji i ma jedną z największych inflacji na świecie. Nie wspominając już ani słowem o powszechnym tu bandytyźmie. Ani o tym, że Carlos, młody znajomy lekarz pracujący w państwowym szpitalu właśnie wczoraj mi się chwalił, że dostał pensję (190 USD) za... wrzesień! To całkiem nieźle, bo na początku roku opóźnienie było 6-miesięczne. Coś jeszcze? Ah, od kilku dni nie ma w sklepach mąki. Ale jest cukier, bo przedtem jego nie było!
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||