| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

BloGalaxia

Kobiety

poniedziałek, 29 października 2007

Wczorajsze popołudnie. Z niedzielnego letargu przed ekranem komputera wyrwał mnie dzwonek telefonu. „Cześć, jak się masz? Co robisz?” – słyszę w słuchawce głos znajomej, nazwijmy ją Andrea. Nie jest to żadna moja super przyjaciółka, niemniej znamy się od lat. Andrea jest młodą panią adwokat. I Latynoską z krwi i kości. W 50 proc. Kolumbijką (mama), w pozostałych Hiszpanko-Portugalką. Czyli ognisty melanż. Jak bardzo ognisty miałem za chwilę się przekonać.

Telefon mnie zaskoczył, bo choć znamy się dobrze, to jeszcze nigdy nie zdarzało nam się dzwonić do siebie tylko po to, aby dowiedzieć się co słychać. Tymczasem Andrea pytała się co robię (siedzę przed komputerem), co będę robił wieczorem (siedział przed komputerem, bo mam sporo zaległej roboty), czy nie wpadłbym na lampkę wina (nie dziękuję, bo naprawdę mam sporo do zrobienia)...

No ale może jutro? – to już ja się zapytałem, bo z zaproszeń pięknych I inteligentnych (zdarza się!) kobiet raczej staram się nie rezygnować... Jutro nie wiem. Wolałabym dzisiaj... – usłyszałem.

Było jasne, że Andrea ma jakąś sprawe, że chodzi jej o coś konkretnego. Co, masz znowu kłopoty z komputerem? – zapytałem, bo przypomniało mi się, że kiedyś reinstalowałem jej Windows. Nie, nie, nie... Więc o co chodzi? No dobra, nie będę owijała w bawełnę – mam dzisiaj straszną ochotę na seks i pomyślałam sobie, że moglibyśmy zrobić to razem... Co Ty na to?

Pruderyjny nie jestem. Ale trochę mnie zatkało...

PS. Naprawdę (niestety?) miałem wczoraj masę roboty.


>Technorati tags: , , .
>Blogalaxia tags: , , .
18:39, tierralatina , Kobiety
Link Komentarze (24) »
sobota, 16 lipca 2005

No nieładnie. Ledwo zacząłem pisanie a tu już taka przerwa... Ale mam dobre wytłumaczenie. Przyjechała ONA. Razem jeździmy, zwiedzamy, imprezujemy, cieszymy się, kochamy... Zaczynam powoli mieć nadzieję, że CHICA LATINA przestanie w końcu być tak bardzo „obecna”. Nie chcę oczywiście jej zapominać. Nie da się przecież wymazać z pamięci 5 lat życia. Zwłaszcza, że z okresu tego mam zdecydowanie więcej dobrych, niż złych wspomnień. Pewnie dlatego to teraz tak boli. Boli pustka, którą CHICA LATINA po sobie pozostawiła. I którą ONA powoli wypełnia. Zresztą ją też ta cała sytuacja musi boleć. Na pewno czuje tą niewidzialną obecność swej poprzedniczki, czuje że wciąż – i to dość często - o niej myślę i ciągle gdzieś w głębi duszy cierpię. Zresztą otwarcie jej powiedziałem, że wciąż związek, miłość, wspólne plany – to wszystko chwilami budzi we mnie paniczny lęk. Usilnie staram się więc zachować dystans do ONEJ. Ale coraz rzadziej mi to wychodzi. Bo to jednak wspaniała dziewczyna...

Choć łatwo nie jest. ONA, mimo swych hiszpańsko-włoskiego rodowodu jest Brazylijką do szpiku kości. Ze wszystkimi tego plusami i minusami. Plusem, i to bardzo dodatnim, jest oczywiście szeroko rozumiany wygląd. I tego się chyba nie da wytłumaczyć. Tymczasem jest to przecież coś dla czego tak wielu gringo (bo dla Brazylijczyków gringo to nie tylko Amerykanie, lecz wszyscy spoza Brazylii) traci w Brazylii głowę. I nie chodzi mi tylko o to, że ONA jest piękna, bo to przecież kwestia gustu. Chodzi o to czym Brazylijki, że tak powiem, „emanują”. Niektórzy uważają, że chodzi tu o seks, erotykę. Według mnie jest to o wiele bardziej skomplikowane. Myślę, że kryje się to gdzieś w kształtach, ruchach, gestach, wiecznej opaleniznie. Poznałem tak wiele Brazylijek, które nawet jeśli są niezbyt ładne, grube lub stare, wciąż mają to „coś”. To „coś”, co sprawia że przyciągają wzrok, że czarują swą obecnością... Ale za tym obezwładniającym uśmiechem, bezpośrednością i czarem, najczęściej kryje się silny charakter i iście latynoski temperament, rzekłbym że jego kwintesencja. Bo nie wszystkie mieszkanki Ameryki Łacińskiej są jednakowe. Np. wiele Peruwianek wprost marzy o znalezieniu męża i założeniu rodziny. Nawet dziewczyny, które pokończyły studia są tam bardzo chętne do pełnienia pełnoetatowej roli matki i gospodyni. Z tego co zauważyłem, wychowane w kulcie macho, niezbyt buntują się nawet, gdy mąż je zdradza. Udają, że tego nie widzą. Z Brazylijkami to inna bajka. Mówię tu oczywiście o wykształconych dziewczynach z dużych miast. Często same kolekcjonują facetów wcale się tego nie wstydząc, ale gdy już zaangażują się w poważny związek to są lojalne i tego samego wymagają od swych partnerów. I bardzo często same rzucają gdy sytuacja przestaje im z jakiegoś powodu odpowiadać. Sam widziałem jak brazylijska „panienka z dobrego domu” wparowała do knajpy w której siedział ze znajomymi jej chłopak i po prostu ostro przywaliła mu w pysk. Bo dowiedziała się, że całował inną. Ten temperament czasami jest zaskakujący. ONA robi mi czasem koszmarne awantury z powodow, ktorych ja nawet nie zauwazam... Na cale szczęscie te burze mijają równie gwałtownie, jak się pojawiają... :)

Kolejnym problemem jest baaaaaardzo ograniczona mozliwosc rozmowy o Brazylii. Bryzylijczycy nie znosza gdy obcokrajowcy krytykuja ich kraj. Czasem trudno się nawet podzielić swymi wrażeniami i ocenami. Bo przecież nie jestem Brazylijczykiem wiec co ja tam moge o tym kraju wiedzieć, więc na pewno się mylę... No i ta cholerna piłka nożna. Nikt, nawet ONA, nie może zrozumieć, że ten sport mnie nudzi i po prostu mi sie nie podoba. A gdy po jakims przypadkowo obejrzanym meczu Brazylia-Argentyna zgodnie z prawda powiedziałem, że bardziej podobała mi się gra tych ostatnich... obrazili się wszyscy.

Na szczęście muzykę mają wspaniałą!

Moje brazylijskie kolezanki...

23:37, chilijczyk , Kobiety
Link Komentarze (3) »