| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

BloGalaxia

Gwatemala

poniedziałek, 17 grudnia 2007

Gwatemalscy rządzący mieli wczoraj krótki moment samouwielbienia – okazało się bowiem, że w tym roku znacząco spadła liczba popełnianych w tym kraju zabójstw. Jest ich o aż 22 proc. mniej niż 12 miesięcy wcześniej!

Potok wzajemnych gratulacji i wyrazów satysfakcji brutalnie przerwał jednak Sergio Morales – gwatemalski rzecznik praw człowieka . Jego zdaniem nie ma się z czego cieszyć, bo zarejestrowany przez statystyków zmiana w niczym nie zmienia faktu, że Gwatemala jest jednym z najbardziej niebezpiecznych państw na Ziemi.

I rzeczywiście, jeśli przyjrzeć się statystykom tylko trochę uważniej, to ten 22 proc. spadek o którym trąbi rząd i gwatemalskie media jest co najwyżej przykładem politycznego cynizmu, niczego więcej. To coś jak przekonywanie, że sytuacja w Bagdadzie uległa ostatnio znaczącej poprawie, bo bomby wybuchają rzadziej...

Przykład Iraku przytoczyłem tu nie bez powodu – stopień bezpieczeństwa w Gwatemali jest naprawdę porównywalny. W ubiegłym roku, w tym niespełna 12 milionowym państwie zamordowano 5885 osoby. Daje to średnią ponad 16. zabójstw dziennie! I są to tylko morderstwa odnotowane przez policję, która sama przyznaje, że wiele np. porachunków do których dochodzi wewnątrz gangów nigdy nie jest rejestrowanych. Nie ma też żadnych miarodajnych statystyk na temat zbrodni dokonywanych przez samych stróżów prawa. Egzekucje dokonywane przez ludzi w mundurach katalogowane są zazwyczaj jako „wypadki”. Tak więc, tegoroczne 5016 morderstw dokonanych między 1 styczniem a 10 grudnia, to i tak liczba zdecydowanie zaniżona.

Policjanci bardzo często dokonują samosądów w „dobrej wierze”. Wiem - brzmi to straszliwie i jest to proceder, bez względu na jakąkolwiek motywację, jak najbardziej karygodny. Policja nie wierzy jednak w system prawny własnego kraju i ma dosyć oglądania groźnych przestępców wypuszczanych na wolność przez skorumpowanych sędziów. Bo taka jest niestety prawda – Gwatemala jest nie tylko jednym z najbardziej niebezpiecznych państw na świecie, ale też jednym z najbardziej skorumpowanych! Szacuje się, że blisko 99 proc. gwatemalskich morderców pozostaje bezkarnych. Pozarządowa organizacja Sobrevivientes policzyła, że między 2000 a 2005 rokiem, przy tych tysiącach morderstw rocznie, tylko 5 (tak: pięciu!) zabójców skazanych zostało prawomocnymi wyrokami.

Ta przerażająca sytuacja być może ulegnie wkrótce poprawie. Rząd Gwatemali rok temu oficjalnie przyznał, że problem przestępczości go przerósł. Gwatemalscy politycy tłumaczą, że ich kraj wciąż jeszcze się nie otrząsnął po 36 latach - zakończonej w 1996 roku - wojny domowej, która kosztowała życie ponad 260. tysięcy osób. No i w dodatku znajduje się na głównym szlaku przemytu narkotyków: między Kolumbią i Stanami Zjednoczonymi. Dlatego Gwatemala potrzebuje międzynarodowej pomocy.

1 stycznia zacznie więc pacować w tym kraju Comisión Internacional Contra la Impunidad en Guatemala (CICIG) – utworzona przez ONZ na prośbę Gwatemalczyków, Międzynarodowa Komisja przeciw Bezkarności w Gwatemali. Będzie to grupa doświadczonych prokuratorów, sędziów i śledczych, którzy prowadzić będą własne dochodzenia, przygotowywać akty oskarżenia i przekazywać je gotowe wybranym, lokalnym sądom. Na jej czele stanie znany hiszpański prokurator Carlos Castresana.

Nawet Stany Zjednoczone, które w ostatnich latach nie patrzyły z wielkim entuzjazmem na ONZ-owskie inicjatywy związane z międzynarodowym aparatem sprawiedliwości, poparły ideę CICIG. Mój znajomy, który w Ciudad de Guatemala prowadzi firmę turystyczną twierdzi, że z przyszłą pracą Komisji wielu zmęczonych życiem w ciągłym strachu Gwatemalczyków wiąże wielkie nadzieje. On sam obawia się, że te nadzieje są być może zbyt wielkie i szybko zastąpi je rozczarowanie. Bo komisja cudów oczywiście nie zdziała. Gwatemala raczej nigdy nie stanie się Luksemburgiem...

W każdym bądź razie mój znajomy nie zamierza, póki co, zwalniać z pracy swego uzbrojonego ochroniarza, ani zdejmować z drzwi swego gabinetu tabliczki, która przeraża niektórych europejskich klientów: „Uprzejmie proszę o pozostawianie broni w recepcji”. I wielu grzecznie zostawia!


>Technorati tags: , , , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , , , , .
04:31, tierralatina , Gwatemala
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 04 września 2006

Gwatemalska policja i armia przeprowadziła właśnie swą coroczną kampanię antymakową. 800 policjantów wspieranych przez 200 żołnierzy, przez cały miniony tydzień przeczesywali górzystą prowincję San Marcos, na północnym zachodzie tego kraju. To właśnie w tym graniczącym z Meksykiem regionie mieści się gwatemalskie „makowe zagłębie”. Lokalna mafia produkuje tam z makowych łodyg tzw. „czarną pastę”, czyli latynoamerykańską wariację naszego polskiego, trochę już zapomnianego, „kompotu”. Pasta ta przemycana jest później do Meksyku, gdzie w wyspecjalizowanych laboratoriach produkowana jest z niej heroina.

Policja szacuje, że w ciągu minionych siedmiu dni zniszczono ponad 17 milionów makowych sadzonek i przy okazji także ok. 80 tysięcy krzaków marihuany. Zarekwirowano kilkanaście samochodów terenowych i aresztowano ok. 20 osób. To, zdaniem policji, rekord.

Trzeba przyznać, że władze zrobiły tym razem wszystko, aby akcja była sukcesem. Na przeszukiwanym terenie gubernator zawiesił na tydzień cały szereg konstytucjonalnych praw, w tym prawo do noszenia broni, prawo do zgromadzania się, oraz prawo do przemieszczania się między wioskami. Na dodatek lokalnym mediom zabroniono informować o toczącej się akcji. Zakaz ten zniesiono jednak po proteście Międzyamerykańskiego Stowarzyszenia Prasy...

Ta wyjątkowa antynarkotykowa aktywność wydaje się być w dużym stopniu operacją public relations. Władze kraju chcą prawdopodobnie wymazać skazę na swym międzynarodowym wizerunku, jaka powstała gdy w ubiegłym roku aresztowano w Stanach Zjednoczonych Adana Castillo, szefa gwatemalskiej policji antynarkotykowej. Okazało się bowiem, że wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami organizował... przemyt narkotyków do USA!

Gwatemalska policjanci nie mają złudzeń, że ich ubiegłotygodniowa akcja nie będzie miała specjalnego wpływu na ilość produkowanej na gwatemalsko-meksykańskim pograniczu „czarnej pasty”. „Już w kilka dni po naszym odejściu zniszczone przez nas poletka zostaną ponownie obsiane makami. I żeby nadrobić straty, ich powierzchnia zostanie pewnie powiększona” – przyznał Hirvin Coloch, jeden z oficerów zaangażowanych w ubiegłotygodniowy desant.

I na pewno ma rację. Rejon San Marcos jest jednym z najbiedniejszych w biednej Gwatemali. Według oficjalnych danych aż 87 proc. mieszkańców tej prowincji żyje z mniej niż 2 dolarami dziennie. A chłop z 40 metrami kwadratowymi ziemi, co jest średnią wielkością posiadanych tam poletek, zarabia uprawiając kukurydzę, fasolę, czy ziemniaki maksymalnie 500 dolarów rocznie. Gdy jednak obsieje swój teren makami to lokalna mafia odkupi od niego całoroczną produkcję za ok. 7000 dolarów.

Rachunek jest, niestety, prosty...


>Technorati tags: , , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , , .
01:59, tierralatina , Gwatemala
Link Komentarze (2) »