| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

BloGalaxia

Gujana francuska

czwartek, 14 lutego 2008

Z jakim państwem Francja dzieli najdłuższą granicę państwową? To pytanie bardzo często powtarza się we francuskich quizach i teleturniejach. I powtórzył je w ostatnich dniach prezydent tego kraju, Nicolas Sarkozy. Bo pytanie jest podchwytliwe... Wiele osób myśli, że chodzi tu o Niemcy, tymczasem francusko-niemieckiej granicy jest zalediwe 451 km. „Zaledwie” bo z małą Belgią tych kilometrów jest aż 620. A z Hiszpanią o jeszcze trzy więcej...

Ale to nie o Belgię, ani Hiszpanię w powtórzonym przez Sarkozyego quizowym pytaniu chodzi. Bo Francja swą najdłuższą granice ma poza Europą! Położona w Ameryce Południowej Gujana Francuska, jest integralnym terytorium Francji (i Unii Europejskiej) i jej zamorskim departamentem. I dzieli aż 673 kilometry granicy z Brazylią, która tym samym jest największym francuskim sąsiadem.

Mimo tych setek kilometrów wspólnej granicy, legalnie przekroczyć ją jest wciąż bardzo trudno. Było już wprawdzie wiele obietnic i zapowiedzi, ale na granicznej rzece Oyapock/Oiapoque wciąż nie ma żadnego mostu. I gdy w miniony wtorek w znajdującym się na jej gujańskim brzegu mieście Saint-Georges-de-l'Oyapock doszło do spotkania między Sarkozym i jego brazylijskim odpowiednikiem Luizem Inácio Lulą da Silvą, ten ostatni musiał przepłynąć z brazylijskiego miasta Oiapoque motorówką.

No i oczywiście obaj prezydenci po raz kolejny obiecali, że most zostanie wybudowany. „Mówimy już o nim od 8 lat i nie ma żadnych konkretów. Ale prace ruszą w końcu w tym roku. I w 2010 będzie gotowy!” – obiecał Sarkozy. A Lula dodał: „rzeczywiście byłoby dobrze, gdybyśmy mogli go inaugurować przed końcem mojego mandatu prezydenckiego”. A ten kończy się 1go stycznia 2011.

Zanim jednak most powstanie Francja chce skierować na brzegi Oyapock... uzbrojonych żołnierzy. Sarkozy zapowiedział uszczelnienie tropikalnej granicy i bezlitosną walkę z lokalnym szmuglem. Co oczywiście budzi lęk po drugiej stronie granicy. Tysiące brazylijskich rodzin żyją m.in. z ryb łowionych po francuskiej stronie, a także - a może nawet przede wszystkim - z handlu złotem znajdywanym na terenie Gujany. Brazylijscy garimpeiros, czyli poszukiwacze złota masowo filtrują bogate w ten metal rzeczki i strumienie. W brazylijskim mieście Oiapoque kwitnie złotniczy przemysł: jest kilkanaśnie legalnych punktów skupów tego metalu i niezliczone sklepy ze sprzętem dla poszukiwaczy. Istne Eldorado.

Sam Lula przyznał podczas spotkania z Sarkozym, że oficjalnie Brazylia szacuje na 20-30 tysięcy, liczbę osób regularnie i nielegalnie przegraczających granicę z Francją. Francuzi przypuszczają, że jest ich znacznie więcej. A problem polega nie tylko na tym, że łupione są bogactwa Gujany. Niepokoi przede wszystkim związany z tym wzrost przestępczości. Szajki i klany poszukiwaczy złota toczą ze sobą bezlitosne wojny o najbardziej złotonośne odcinki rzek, obozy garimpeiros są napadane i grabione, a wszystko kosztem lokalnych Indian, którzy są zastraszani, zmuszani do pracy, albo czasem wręcz wysiedlani ze swych wiosek. Poszukiwanie złota jest też problemem ekologicznym, w mętnych rzekach o przerytym dnie umierają ryby.

Sarkozy obiecał, że sytuacja się poparwi. W najbliższych dniach do walki z przemytnikami i poszukiwaczami skierowane ma zostać 1000 żołnierzy i żandarmów, w tym oddziały elitarnego GIGN. Mają mieć do dyspozycji samolot, helikoptery i – jak się wyraził Sarkozy – „materiał i technologie jakie we Francji nie były jeszcze używane”. Akcja ma potrwać „tak długo jak będzie to potrzebne”.

Wielu Gujańczyków ma jednak wątpliwości, czy zapowiedziana przez prezydenta operacja przyniesie spodziewane efekty. Twierdzą że tysiąc osób nawet świetnie wyposażonych i wyszkolonych to i tak mało na tak wielki obszar. A poza tym ze złota żyją tysiące ludzi włącznie z lokalnymi, skorumpowanymi politykami, czy policjantami. „Jak zwykle oberwą pionki, a grube ryby będą liczyć pieniądze” – obawia sie znana gujańska deputowana do francuskiego Parlamentu, Christiane Taubira.


>Technorati tags: , , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , , .
sobota, 20 maja 2006

Kilka osób napisało do mnie w ostatnich dniach pełne oburzenia maile, że wprowadziłem czytelników w błąd pisząc o planach budowy mostu między Brazylią i Francją. Bo – ich zdaniem - w żadnym wypadku nie wolno twierdzić, że Gujana Francuska to Francja. Powołując się m.in. na polską Wikipedię, moi krytycy twierdzą że Gujana to jedynie terytorium zależne od Francji.

Niestety polska Wikipedia w tym przypadku się myli (błędów w artykule o Gujanie jest zresztą wyjątkowo dużo: flaga, premier, stolica, języki urzędowe, liczba mieszkańców, powierzchnia – wszystko to jest niezgodne z rzeczywistością!). Gujana jest jak najbardziej częścią Francji. Dokładnie taką samą, jaką jest chociażby Korsyka. Z administracyjnym statusem (zamorskiego) departamentu, czyli francuskiego odpowiednika naszego województwa. W przeciwieństwie do francuskich terytoriów zależnych, którymi są m.in. Francuska Polinezja i Nowa Kaledonia – Gujana nie posiada żadnej formy autonomii, własnej waluty, czy hymu. Także w przeciwieństwie do terytoriów zależnych, Gujana stanowi – jak najbardziej - terytorium Unii Europejskiej.

W unijnym żargonie te dalekie fragmenty (politycznej) Europy nazywają się „regionami ultraperyferyjnymi Unii Europejskiej”. Takich regionów jest w sumie siedem, z których aż trzy znajdują się w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. I wszystkie trzy są częścią Francji: Gujana właśnie, a także Gwadelupa i Martynika. Cztery pozostałe to: hiszpańskie Wyspy Kanaryjskie, portugalskie Azory i Madera, i leżąca na Oceanie Indyjskim francuska wyspa Réunion.

W praktyce oznacza to m.in. to, że my Polacy – jako obywatele Unii Europejskiej - możemy odwiedzać te wszystkie miejsca bez paszportu - wystarcza dowód osobisty.


>Technorati tag: , , , , , .
>Blogalaxia tag: , , , , , .