| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

BloGalaxia

Kostaryka

wtorek, 15 maja 2007

Ale tym razem nie w Szczebrzeszynie. I w sumie nawet nie w trzcinie, tylko w tropikalnej dżungli Kostaryki. Naukowcy tamtejszego Universidad de Costa Rica odkryli właśnie zupełnie dotychczas nieznany gatunek chrząszcza. I to nie jakieś maleństwo, ale całkiem spore, bo liczące do 2,5 centymetra zwierze.

Lagocheirus delestaly

Chrząszcz Lagocheirus delestaly (fot. Unversidad de Costa Rica)

Owad dostał już łacińską nazwę, Lagocheirus delestaly, i jak wyjaśnił jeden z odkrywców, Humberto Lezama, należy on do rodziny Cerambycidae, czyli Kózkowatych. Jak na jej reprezentanta przystało posiada długie – jedenastoczłonowe - czułki – zazwyczaj dłuższe niż reszta ciała. To ostatnie jest w kolorze café z czerwonymi i zółtymi plamkami. Zdaniem naukowców Lagocheirus delestaly najprawdopodobnie żywi sie drewnem i rozmnaża się wewnątrz pni drzew. Tam też rozwijają się jego larwy.

Fascynujące jest to, że choć wydaje nam się, że tak dobrze znamy naszą planetę, wciąż odkrywamy nowe gatunki roślin i zwierząt. W samym tylko, przepięknym, należącym do kostarykańskiego uniwersytetu i leżącym niespełna 80 km od stolicy San José, rezerwacie Alberto Manuel Bernes, gdzie odkryto chrząszcza, jest prawdopodobnie jeszcze – zdaniem naukowców – kilka tysięcy niezbadanych i nienazwanych gatunków fauny i flory. Specjalistów najbardziej martwi fakt, że wiele z nich prawdopodobnie wymrze zanim zostanie odkryte...

W czym więc problem? – można pomyśleć – gdy ginie coś o czego istnieniu nie wiemy? Problem jest jednak dość spory. Np. rośliny bardzo często kryją w sobie wyjątkowe substancje, których odkrycie wykorzystywane jest w farmaceutyce. I nie chodzi tu tylko o leczenie ziołami. Chodzi też o skomplikowane nowoczesne lekarstwa którymi leczy się często śmiertelne choroby. Jak chociażby malarię, na którą najbardziej skuteczne lekarstwa zawierają artemizynę – związek chemiczny uzyskiwany z rosnącej w Chinach bylicy rocznej, kuzynki naszego rodzimego piołunu. Artemizyna jest zresztą obecnie nadal uważnie studiowana, gdyż podejrzewa się, że można użyć ją do walki z niektórymi nowotworami. Ilość gatunków roślin wykorzystywanych obecnie do produkcji lekarstw sięga obecnie 20 tysięcy! I rośnie każdego roku.

Czyli – wracając do ginących, niezbadanych gatunków roślin i zwierząt – wraz z nimi giną być może szanse na pomoc w leczeniu wielu chorób, na odkrycie nowych terapii... Z tych samych względów cieszyć się należy z każdego nowoodkrytego gatunku. I dbać o nie!


>Technorati tags: , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , .
18:10, tierralatina , Kostaryka
Link Komentarze (6) »
niedziela, 05 marca 2006

No i już wszystko wiadomo. Skończył się kostarykański psychodramat związany z wyborem kolejnego prezydenta tego kraju. Choć kraj ten liczy niewiele ponad 4 miliony mieszkańców, a wybory odbyły się 5 lutego, ich oficjalne wyniki nie były do tej pory znane. I to bynajmniej nie z powodu olbrzymiej ilości kandydatów. Z góry wiadomo było bowiem, że czternastki pretendentów liczyć się będzie tylko dwóch: Ottón Solís z centrolewicowej Partii Akcji Obywatelskiej i Oscar Arias z socjaldemokratycznej Partii Wyzwolenia Narodowego.

To oczekiwanie na wyniki nie wynika też, ze słabych zdolności matematycznych Kostarykańczyków. Nie, głosy przeliczono dość szybko – 20 lutego ogłoszono, że kandydat Akcji Obywatelskiej (PAC) otrzymał 40,28 proc. poparcia, a jego rywal z Wyzwolenia Narodowego (PLN) 40,51 proc. Obu panów dzieliło dokładnie 18167 głosów. Solís i jego partia nie dali jednak za wygraną i zarzucili Najwyższy Trybunał Wyborczy lawiną protestów i odwołań, żądając m.in. ponownego przeliczenia wszystkich głosów... Były to jednak próżne wysiłki. Urny nie chciały najwyraźniej dać innego wyniku. W miniony piątek wieczorem, nie czekając na końcowy werdykt sędziów wyborczych, Solís oświadczył w telewizyjnym wystąpieniu: „Nie ma sensu i podstaw prawnych aby dłużej czekać. Kraj potrzebuje jasności. Oscar Arias Sánchez będzie od 8 maja prezydentem Kostaryki. Życzę mu wszystkiego najlepszego”.

W ten oto sposób kostarykański Wałęsa powraca do władzy. Czemu powraca? Gdyż kierował już tym krajem od 1986 do 1990 roku, co zresztą było powodem wielu kontrowersji – niektórzy politycy twierdzili, że ponowne jego kandydowanie jest sprzeczne z kostarykańska Konstytucją. Czemu Wałęsa? Nie, nie... Arias nie jest elektrykiem. Ani przewodniczącym związku. Jest świetnie wykształconym w amerykańskich i brytyjskich uczelniach prawnikiem i politologiem. Jedyne podobieństwo z naszym Lechem, to fakt że Oscar Rafael de Jesús Arias Sánchez (pełne imie i nazwisko!) jest także laureatem pokojowej Nagrody Nobla. No i ewentualnie też to, że niektórzy przeciwnicy polityczni zarzucają mu arogancję. Ale na tym kończą się wszelkie podobieństwa. W przeciwieństwie do Wałęsy Arias jest m.in. obdarzonym darem przekonywania wybitnym negocjatorem. Za to zresztą otrzymał, w 1987 roku, swego Nobla. To właśnie jego osobista mediacja doprowadziła do zakończenia wojen jakie w latach 80-tych trawiły Nikaraguę, Salwador, Gwatemalę i Honduras.

Wybór Ariasa nie oznacza dla Kostaryki zbyt wielkiego zwrotu politycznego. To niewielkie państewko, nie posiadające nawet armii, od dekad jest niezmiennie rządzone przez lewicę. 8 maja noblista zastąpi na prezydenckim fotelu psychiatrę Abela Pacheco De La Espirella z Partii Jedności Społeczno-Chrześcijańskiej.

To co jednak pozytywnie wyróżnia Ariasa, to jego integryzm. Powszechnie uważany jest za człowieka niezwykle uczciwego, nieprzekupnego, nigdy nie zamieszanego w żadne skandale. I absolutnie przeciwnego stosowaniu siły w polityce międzynarodowej. Był i jest on m.in. zdecydowanym krytykiem amerykańskiej interwencji w Iraku. Założył międzynarodową Fundację Pokoju i Postępu Ludzkiego, która angażuje się w programy promocji etyki w życiu publicznym, w rozbrajanie grup paramilitarnych, obronę praw kobiet, rozwój regionów wiejskich, budowę społeczeństwa obywatelskiego... Przy tym całym swoim lewicowym zaangażowaniu i krytycznej ocenie niektórych elementów waszyngtońskiej polityki, Arias nie jest jednak – co się przecież zdarza wśród latynoamerykańskich liderów – doktrynalnie wrogo, czy też nieufnie nastawiony do Stanów Zjednoczonych. W przeciwieństwie do swego pokonanego rywala, Ottóna Solísa, Arias np. obiecał w trakcie kampanii wyborczej, że doprowadzi do przyłączenia się Kostaryki do CAFTA, czyli planowanego środkowoamerykańskiego porozumienia o wolnym handlu z USA.

 

Oficjalne zdjęcie przyszłego prezydenta Ariasa

>tag: , , , , , .

06:15, chilijczyk , Kostaryka
Link Dodaj komentarz »