| < Kwiecień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        

BloGalaxia

piątek, 11 kwietnia 2014

Takie oto szablony pojawiły się w ostatnich dniach na murach w Caracas, obrazkiem tym dzielą się też masowo na Facebooku i Twitterze zadeklarowani wyznawcy Hugo Chaveza:

 

"Stalin: Rewolucji nie robi się w jedwabnych rękawiczkach"

W sumie to chyba dobrze, że chavismo coraz wyraźniej pokazuje gdzie są jego autorytety, prawda?

środa, 12 marca 2014

Kartek jeszcze nie ma. Ale, w państwowych sklepach, trzeba się już legitymować i rejestrowane jest, co kto kupuje i w jakich ilościach. Zdołałeś kupić ochłap zamrożonej wołowiny? No to innego mięsa w tym tygodniu nie kupisz. Spróbuj swego szczęścia po weekendzie. Stój w kolejkach. Na słońcu. Nie idź do pracy, stój w kolejkach - może coś dostaniesz?

Oto wymyślony przez Hugo Chaveza i utwardzany obecnie przez Nicolasa Maduro Socjalizm XXI wieku. No raj, prawda?

piątek, 07 marca 2014

Tagi: Wenezuela
19:02, tierralatina , Wenezuela
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 24 lutego 2014

Na to pytanie odpowiadać musiałem w ostatnich dniach tak wiele razy, że w końcu postanowiłem się wybudzić z blogowego letargu i napisać kilka słów o tym co dzieje się ostatnio w Wenezueli. A dzieje się dużo.

Wygląda na to, że czara goryczy się przelała. Że Wenezuelczycy, a przynajmniej spora ich część, ma już naprawdę dosyć Boliwariańskiej Rewolucji i wszystkiego co ona ze sobą niesie. Czyli mega-inflacji, wciąż rosnącej przestępczości, korupcji na każdym kroku, cenzury w mediach i coraz większych kłopotów z zaopatrzeniem. Sam się łapię na tym, że w ostatnich miesiącach coraz więcej czasu spędzam w kolejkach i jeżdżąc od sklepu do sklepu, czy od apteki do apteki, w poszukiwaniu deficytowych towarów (mleko, cukier, drób, mąka, papier toaletowy, czy ostatnio nawet szampon), bądź lekarstw dla dziecka.

Do tego, od pięciu tygodni, musze dzielić samochód z żoną, bo jej jest unieruchomiony. Popsuła się mała część, teoretycznie wymienić można ją na poczekaniu, problem w tym że w Wenezueli jest ona nie do dostania. Zacząłem ją już sprowadzać z sąsiedniej Kolumbii, ale w ostatnich dniach przejścia graniczne z tym krajem zostały zamknięte i nie wiadomo kiedy dojdzie.

Nie dziwię się więc, że Wenezuelczycy mają dosyć. Zwłaszcza, że my z żoną zarabiamy razem kilkunastokrotność minimalnej pensji, a i tak nie jest nam lekko. Nie chcę sobie nawet wyobrażać jak żyją ci co muszą wyżywić rodzinę na zarobkach minimalnych.

Ludzie wyszli więc na ulicę. Wychodzą w sumie od początku lutego. Najpierw na prowincji, teraz także w Caracas. Manifestacje są codziennie, a każdej nocy dochodzi do konfrontacji. Tych co wychodzą na ulice wyrażać swe niezadowolenie z sytuacji w kraju gonią zarówno mundurowi, jak i prorządowe paramilitarne bojówki - po prostu bezkarni bandyci, mocno uzbrojeni, poruszający się najczęściej na motorach, którzy krążą po miastach strasząc ludzi, bijąc ich i czasem strzelając.

Na mojej ulicy też dwa dni temu siali postrach - jeździli o 2 w nocy i strzelali w powietrze, do zaparkowanych samochodów i czasem w okna. Policja dzielnicowa alarmowana telefonicznie odpowiadała bezradnie, że wiedzą o tym co się dzieje, ale Gwardia Narodowa nie pozwala im na interwencję. Anarchia po prostu.

Ostatnio co noc płoną barykady na ulicach i słychac w nocy strzały. Czasem nawet z broni automatycznej.

Co dalej? Nie wiem. Mam nadzieję, że protestujący nie dadzą się zastraszyć i nie zejdą z ulic. Że będzie się to nasilało i w końcu rząd pójdzie na ustępstwa, albo wręcz ustąpi. Pewnie nie stanie się to jutro, ani pojutrze, ale liczę że obecne wydarzenia są początkiem procesu zmian. Pewnie będzie on krwawy i długotrwały, ale Ukraina pokazała, że to możliwe. 

Pierwszy efekt studenckiej rewolucji już jest - reżim Nicolasa Maduro zrzucił maskę i pokazał swą prawdziwą, bandycką naturę: że ma w dupie Konstytucję, że chodzi tylko o utrzmanie się u władzy, o dalsze niszczenie, rabowanie i demolowanie  tego jakże pięknego kraju. Za wszelką cenę. Także mordując swych obywateli.

To mały filmowy skrót wydarzeń ostatnich tygodni. Tak wygląda obecnie Wenezuela, tak łamie się tutaj Konstytucję:

A jeśli ktoś jeszcze się zastanawia, czy Wenezuela to dobre obecnie miejsce na wakację, to dodam że niedawno napadnięto w Caracas na całą wycieczkę z polskiego Rainbow Tours i zabito (zastrzelono) niemieckiego turystę na Margaricie. Co takiego robił? Wychodził ze sklepu. I miał 78 lat.

czwartek, 26 grudnia 2013

Trochę smutne te moje tegoroczne święta Bożego Narodzenia. Trochę smutna jest ta tegoroczna, świąteczna Wenezuela...

Odkąd mieszkam za granicą - czyli już ponad 14 lat, a zwłaszcza odkąd mieszkam w Wenezueli - czyli już od 7 lat; zawsze, jeśli nie udało mi się wrócić na Boże Narodzenie do Polski, to starałem się jakieś nasze tradycyjne danie przemycić na świąteczny stół. Nawet jeśli ten stół był, bo tak też bywało, tylko kocem rozłożonym na jakiejś plaży Morza Karaibskiego.

Bo choć grudniowy, słoneczny skwar nie sprzyja świątecznej celebracji i biesiadowaniu w stylu polskim, to jednak zależało mi aby jakiś tam tradycyjny akcent się pojawił. Najczęściej w formie pierogów z kapustą i grzybami, bądź jakiegoś ciasta (najczęściej makowiec, piernik, bądź sernik).

Niestety w tym roku tradycji nie stało się zadość. Nie było ani pierogów, ani "polskiego" ciasta. I bynajmniej nie dlatego, że zabrakło chęci, czy czasu. Bo te były. Po prostu w tym roku, po raz pierwszy, nie zdołałem uzbierać niezbędnych składników.

Udało mi się zdobyć cukier, na rynku Quinta Crespo spod lady trafiło mi się mleko, a dzięki informacji od Tomka Surdela dostałem nawet niesolone masło, ale - niestety - mąki pszennej na oczy nie widziałem już od kilku miesięcy. A bez mąki, ani ciasta, ani pierogów zrobić nie potrafię. :(

Znajomy miał mi przywieźć mąkę z Bogoty, gdzie służbowo pojechał kilka dni przed Świętami, ale to też nie wyszło - gdzieś po drodze, czyli na lotnisku w Bogocie lub Caracas (stawiam na Caracas) okradziono mu bagaż pełen prezentów. Mąkę też zabrano.

Więc smutno trochę. Smutno i straszno, tak na dobrą sprawę. Bo gdzie nas ta Rewolucja Boliwariańska doprowadzi? Mamy już kolejki, bijatyki w sklepach, papier toaletowy stał się dobrem luksusowym, lekarstwa dla dziecka za łapówkę, bądź ze Stanów... Naprawdę sporo się zmieniło w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Naprawdę na gorzej. 

Nie będę ukrywał - liczę, że w końcu coś pęknie, że Wenezuelczycy przejżą na oczy, wyjdą na ulice, wymuszą zmiany. Że kraj odbije się od dna. Tylko gdzie jest to dno? Daleko jeszcze?

Tymczasem wszystkim czytelnikom stałym i przypadkowym, znajomym i nieznajomym, życzę spokoju, rodzinnego ciepła, dostatku i zdrowia! Wesołych Świąt po prostu!

niedziela, 08 grudnia 2013

Wenezuela ponownie wybiera. W dzisiejszych wyborach do wzięcia jest 335 foteli merów/burmistrzów i prawie 2500 stołków w radach miejskich/gminnych.

Kampania wyborcza była zdominowana przez festyn cenowy, czyli zmuszanie przez rząd właścicieli sklepów - pod groźbą więzienia - do obniżania cen, często poniżej progu opłacalności. Wenezuelczycy oczywiście rzucili się na okazje - były kolejki, bójki między regałami, a czasem wszystko wyrywało się spod kontroli i dochodziło do najzwyklejszych grupowych kradzieży.

Nie będę ukrywał - sam na tym skorzystałem i kupiłem kilka twardych dysków, oraz telewizor znacznie taniej niż gdybym zakupy zrobił w USA.

Co nie zmienia faktu, że zachowanie prezydenta Maduro uważam za skrajnie nieodpowiedzialne i krótkowzroczne. Bo efekt jest oczywiście taki, że część ogołoconych z towaru sklepów już oficjalnie padła, inne są "zamknięte z powodów technicznych".

Był festyn, zostali ludzie bez pracy.

Ale ludzie głupi nie są. Przynajmniej nie aż tak jak zakładają rewolucyjne władze. Bardzo budujące było to, że kilkakrotnie, w różnych miastach Wenezueli, dochodziło do buntów - i to nie tylko właściciele, czy pracownicy sklepów barykadowali się przed wojskowo-cywilnymi "komisjami weryfikacji cen". Kilka razy zdarzyło się nawet, że to sami klienci, czyli kupujący przegnali tych którzy próbowali zmusić właścicieli do obniżki cen.

Ale rząd Maduro cel swój odniósł - w gorącym przedwyborczym okresie ludziska mówiły przede wszystkim o tym gdzie co można wyjątkowo tanio kupic, a nie o tym czego w sklepach nie ma.

Np. ja mam te kilka nowych twardych dysków, ale wciąż nie udało mi się zdobyć mąki na pierogi które chciałbym ulepić w święta. Z ciastami też będzie krucho, bo masła w sklepie nie widziałem od dwóch miesięcy. Choć nie, widziałem raz, ale kolejka była tak wielka, ze się poddałem w przedbiegu. Zwłaszcza, że masło było solone. Problemy są też z mlekiem, cukrem i olejem. Ze sklepów znikł też ostatnio majonez. Drobiu też nie ma.

W takich właśnie okolicznościach Wenezuelczycy udadzą się dzisiaj do urn.

Władza, jak to ma w zwyczaju, na pewno będzie oszukiwać. Zresztą już nawet nie próbuje zachowywać pozorów. Sam widziałem, jak moją ulicą jechał samochód Corpoelec, czyli państwowej firmy energentycznej, której pracownicy zrywali z latarni banery kandydata opozycji, tylko po to aby w ich miejsce powiesić baner kandydata rządzącej Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli. Sam widziałem jak jego ludzie dzisiaj prowadzili agitację, choć od wczoraj jest ona zabroniona. Nawet sam prezydent namawiał jeszcze dzisiaj w telewizji do głosowania na kandydatów "ojczyźnianych" i przeciw kandydatom "zdradzieckiej burżuazji", dodając że masowe poparcie dla kandydatów partii socjalistycznej będzie "wspaniałym hołdem dla naszego wiecznego dowódcy, Hugo Chaveza.

A! Zapomniałem napisać o najważniejszym - zgodnie z dekretem Nicolasa Maduro 8 grudnia, czyli dzisiejszy dzień głosowania, jest oficjalnie Dniem Lojalności i Miłości Wobec Najwyższego Dowódcy Hugo Cháveza i Ojczyzny.

I nie. To nie jest żart! Tfu!

Ciekawe czy tym razem będą też oszukiwać przy samych urnach wyborczych, tak jak oszukiwali podczas ostatnich wyborów prezydenckich. Przywódca opozycji, Henrique Capriles Radonski, zapewnia, że kontrola obywatelska będzie tym razem jeszcze lepsza, ale myślę że to gadanie życzeniowe. Co może innego mówić?

Anyway. Dla tych co znają hiszpański krótkie wideo, pokazujące m.in. jak Maduro w ostatnich wyborach ukradł sobie prezydenturę:

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 101