BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Łysy Hugo Chávez i zmiany w Wenezueli

Witam po długiej przerwie! Tym razem mam jednak bardzo konkretne usprawiedliwienie - przez cały lipiec bawiłem w Polsce. Dawno nie spędziłem tyle czasu w ojczystym kraju i jeszcze dłużej nie byłem w nim w pełni lata. Choć akurat, mówiąc na marginesie, moje wspomnienie o polskim lecie było jakoś zupełnie inne od tego co mnie tam zastało. No ale przecież nie o polskim klimacie jest ten blog...

Do Caracas wróciłem wczoraj po południu. Wizytówka kraju, jaką powinno być wszędzie stołeczne lotnisko, co raz lepiej spełnia tu swą rolę - podróżnych witają brudne łazienki bez papieru toaletowego, gigantyczne kolejki do kontroli paszportowej, gbur sprawdzający ten dokument i rozmawiający równocześnie z kimś przez telefon komórkowy, ponad 40 minut oczekiwania na bagaż i banda cinkciarzy oferujących swe usługi (dolar za 7,5-7,9 boliwarów).

Przyznaję, że Wenezuela w ciągu tego ostatniego miesiąca bardzo się zmieniła. I nie mówię tu tylko o tym, że jest coraz drożej (np. w ubiegłym tygodniu urzędowa cena kurczaka wzrosła, z dnia na dzień, o drobne 38 proc.), ani o tym że pod moją nieobecność zamordowany został mój sąsiad i jego żona (zastrzeleni przed jego sklepem). Do takich zmian w sumie przywykłem i w sumie już ich nie zauważam (choć sąsiada szkoda, był sympatyczny, choć chavista-oportunista).

Nie, największe, zupełnie niespodziewane zmiany nastąpiły na szczycie skorumpowanej wierchuszki tego kraju. Jak pewnie już wiecie prezydent Hugo Chávez jest chory na raka. Wprawdzie nie wiadomo czego, ale ponoć rak jest. Choć wielu Wenezuelczyków wcale w to nie wierzy i twierdzi, że to perwersyjna strategia przedwyborcza - wzbudzić litość i współczucie przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi. Bo Chavez rzeczywiście bez obciachu gra swą chorobą na ludzkich emocjach. "Przyrzekam Wam, że będę żył. Muszę żyć aby dokończyć powierzoną mi misję rewolucyjnej transformacji kraju!" - powtarza do znudzenia. "Wygram i tą bitwę" - dodaje. Ckliwe to bardzo.

Choroba nie przeszkadza mu jednak w łamaniu konstytucji i w bezczelnym okłamywaniu swych poddanych. Bo złamaniem konstytucji było chociażby zwołanie posiedzenia rządu i podpisywanie ustaw w Hawanie, gdzie El Presidente poddawany jest leczeniu. Tymczasem ustawa zasadnicza mówi wyraźnie, że władzy nie wolno sprawować spoza granic kraju. No ale fakt, Hugon uważa przecież Fidela Castro za swego duchowego ojca i twierdzi, że Kuba to już nie zagranica.

Za sowieckiego sajuza było zresztą podobnie. W ZSRR mówiono przecież: kurica nie ptica, Polsza nie zagranica.

Teraz kłamstwa - Chavez wciąż nie ujawnił co dokładnie mu dolega. Opowiada o raku, ale bez żadnych konkretów. Więc Wenezuela huczy od plotek - że prostata, że jelita, że żołądek, etc. Co więcej, rząd w Caracas przez pierwsze kilkanaście dni zapewniał, że prezydentowi nie dolega nic groźnego, że operacja na Kubie była tylko drobnym zabiegiem bez wielkiego znaczenia. A polityków opozycji, którzy jako pierwsi odważyli sie wspominać publicznie, że jednak w kręgach władzy mówi sie o poważnej chorobie prezydenta, dyżurny Goebbels reżimu, czyli minister informacji Andres Izarra, wyzywał od zdrajców, hien i osób, które marzą o śmierci prezydenta. Nawet gdy szefowi wenezuelskiej dyplomacji wypsnęło się stwierdzenie, że "prezydent toczy batalię o swoje życie i zdrowie", Izarra tłumaczył, że to było przejęzyczenie, a Chavez jest w świetnej formie.

Dzisiaj juz wiemy jak ta "świetna forma wygląda". Właśnie tak:

Hugo Chavez bez włosów

Hugo Chavez przyznał, że z powodu chemioterapii zaczęły mu wypadać włosy i dlatego kazał się ogolić. Przy okazji podzielił się dość oryginalną myślą: "Wypadanie włosów jest znakiem, że chemioterapia jest skuteczna!". 

Prezydencka choroba przyniosła też inne zmiany. W ubiegłym tygodniu wenezuelski przywódca zarządził rezygnację z dotychczas podstawowego hasła swej boliwariańskiej rewolucji. Już nie będzie wykrzykiwania "Ojczyzna, Socjalizm bądź Śmierć!", czy "Ojczyzna Socjalistyczna bądź Śmierć". Prezydent musiał chyba nagle dostrzeć swą śmiertelność i pewnie się jej troche przestraszył, skoro stwierdził znienacka, że "nie przystoi tak banalizować śmierci".  Uznał, że nie może być jej w oficjalnych hasłach i zapewnił, że "Wenezuela jest krajem życia i miłości". Dotychczasowe hasło, wymalowane na setkach tysięcy murów i ścian, obecnie w każdych wojskowych koszarach, i widniejące na milionach oficjalnych druków i pism, ma jak najszybciej zniknąć.

Zmian jest jeszcze więcej - chory prezydent uznał, że nadużywanie czerwonego koloru jest jednak przytłaczające. I zarządził koniec ubierania wszystkich państwowych urzędników w czerwone koszulki i czapeczki. Oznajmił, że Wenezuela ma być wielokolorowa!Także ministrowie dostali prikaz rozstania się z, w ostatnich latach obowiązkowym, czerwonym kolorem.

Wenezuelczycy, i ja też, ze zdziwienia rozdziawiali gęby oglądając dzisiaj w TV transmisję z posiedzienia rządu. Otóż wszyscy ministrowie i sam prezydent byli pod krawatem i w garniturach! Tymczasem jeszcze kilka miesięcy temu, taki ubiór był absolutnie zakazany. Bo tak się przecież ubierają kapitaliści!

Szczyt szczytów i kolejna odmiana - prezydent Hugo przed kamerami nie używał dzisiaj- jak to zawsze miał w zwyczaju - jakiegoś ołówka, czy prostego długopisu. Dzisiaj prezydent podpisywał dokumenty majestatycznym długopisem Mont Blanc.

To co się nie zmieniło to polityczny dyskurs. Wenezuelski prezydent naśmiewał się dzisiaj z kryzysu w Stanach Zjednoczonych, toczył jad obrażając i wyzwając swych politycznych oponentów i jak zwykle ciepło mówił o swym "rewolucyjnym, libijskim bracie". Ministrowie jak zwykle musieli za nim chóralnie wykrzykiwać bojowe odzywki. Dzisiaj było to: "Niech żyje Libia! Niech żyje prezydent Muamar Khadaffi! Niech żyją!".

Jedno jest pewne - nudno w tej Wenezueli nie jest!

poniedziałek, 01 sierpnia 2011, tierralatina
Tagi: Hugo Chavez
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
USA zaraża latynoskich prezydentów nowotworami? z Podróż na Południe
Hugo Chávez ma raka , Lula ma raka , aktualna prezydent Brazylii i prezydent Paragwaju walczyli z chłoniakiem, teraz zdignozowano raka tarczycy u argentyńskiej prezydent Cristiny Kirchner . Jak u milionów innych ludzi na całym świecie. No ale zawsze ... »
Wysłany 2011/12/28 20:33:46
Komentarze
2011/08/02 08:21:01
Słyszałem że po tym nieudanym zamachu stanu Chawez zainstalował w Wenezueli dużo ludzi z kubańskiej bezpieki - czy w Wenezueli się o tym mówi?, czy też może to amerykańska propaganda?
-
2011/08/02 16:00:35
To, że wśród bezpieki i straży przybocznej Chaveza jest duzo Kubanczykow średnio chyba Wenezuelczyków obchodzi. O wiele bardziej ich wkurza, że Kubańczycy są w ministerstwach, czy urzędach. Szczególnie dużo jest ich np. w SAIME, czyli urzędzie ds. identyfikacji, paszportów i cudzoziemców. Denerwują się tym, że ich nowe dowody osobiste mają być drukowane właśnie na Kubie.

Mnie to w sumie obojętnie, czy obsługuje mnie Wenezuelczyk, czy Kubańczyk. Ale widziałem juź nieraz Wenezuelczyków, którzy wszczynali potworne awantury w urzędach, krzycząc że chcą być obsługiwani przez swych rodaków, a nie przez "pachołków Castro".
-
2011/08/04 05:16:24
Nie wiem, jak to ujac, by nie zabrzmialo zle... Wyrazy uznania za Twoj przelomowy udzial w peruwianskim sledztwie nad zaginionymi polskimi kajakarzami.

Co do Hugo - polykalam lzy ze smiechu widzac czolowych wrogow USA w dresikach znanych marek imperialistycznych, gawedzacych sobie pod kubanska drzewina.
-
2011/08/04 06:10:02
@chaobella: To jest jakieś nieporozumienie, w Peru tymi zaginiontmi kajakarzami zajmował się dziennikarz Tomek Surdel.
Ja byłem wtedy w Polsce. Wiele osób nas (i jeszcze inne osoby) miesza, trochę rzeczywiście z naszej winy. Ale prawda jest taka, że ani ja nie mam (już od dawna) nic wspólnego z serwisem tierralatina.pl, ani on nie ma (od jeszcze dawniej) absolutnie nic wspólnego z tym blogiem.
-
2011/08/04 09:58:51
Dzieki za korekte. Ech, ta anonimowosc w sieci :-).
-
2011/08/05 11:06:42
Po konsultacji z jednym Wielkorusem: Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica. (Konsultowałem się, aby się upewnić, że to nie jedno z tych polskich pseudorosyjskich przysłów z powodu tej "zagranicy". Rzekł, że "zagranica" może być.)
-
2011/08/13 08:33:26
Hehe, ja też byłem przekonany że Surdel to ty. Czy można prosić o częstsze wpisy?
A tak w ogóle nie boisz się mieszkać wmieście gdzie wskaźnik morderstw sięga 200 na 100000 mieszkańców? Przecież to jest w zasadzie strefa wojny i zabójstwo musi tam być najważnieszą przyczyną zgonów!
-
Gość: korkociag, 124-148-242-48.dyn.iinet.net.au
2011/08/20 07:10:59
Zaraz, zaraz...to pan Tierralatina nie ma nic wspolnego z blogiem tierralatina? Co to za logika? jezeli przypadek, to zmienilbym nazwe tego czy innego.

Ad sytuacja w WZ, panoszenie sie Kubanczykow i ogolny syf: mysle, ze swietej, niepokalanej pamieci (WSTAC!) General Pinochet (mozna siadac) patrzy z gory i sie smieje
-
2011/08/26 03:21:07
@korkociąg: Jeśli mnie nazywasz Panem Tierralatiną, to rzeczywiście nie ma już nic wspólnego z serwisem tierralatina.pl. Zbieżność nazw przypoadkiem nie jest, bo kiedyś pewne, dość złożone, związki między jednym i drugim rzeczywiście były. A to, że teraz komuś się to może wydawać nielogiczne, szczerze mówiąc, zupełnie mnie nie obchodzi.

@brysio76: Byli tacy co podejrzewali, że jestem Surdelem, inni byli przekonani że jestem Domosławskim, a kiedyś nawet ktoś próbował mi udowodnić, że jestem Krzysztofem Jackiem Hinzem - aktualnym Ambasadorem RP w Caracas. W sumie mnie takie podejrzenia schlebiają, bo ja jestem nikim - tzn. żadną publiczną osobą.

Co do częstszych wpisów to robię co mogę. Kiedyś było ich więcej bo i za nickiem tierralatina kryło się więcej osób. Zostałem tylko ja. Poza tym ostanio często tak się dzieje, że nie mam internetu. Zaczęła się pora deszczowa i rewolucyjnemu operatorowi coraz częściej kable zalewa. Znika i internet i telefon.

Co do (nie)bezpieczeństwa to człowiek się adaptuje. Nie "przyzwyczaja", bo do bandytyzmu nie powinno się przyzwyczajać, ale właśnie adaptuje. Po prostu nie możesz cały czas myśleć o istniejącym zagrożeniu. Jak słyszysz gdzieś strzały to po prostu przyspieszasz kroku, albo dodajesz gazu. I tyle. 15 minut później nie pamiętasz, że strzelali. Inaczej byś zwariował.
Gorzej jak zabiją albo porwą kogoś znajomego. Sąsiada, matke kolegi z pracy, etc. Wtedy czasem zaczynam się zastanawiać nad przeprowadzką.
-
2011/08/26 03:22:21
@ffamousffatman: Już to poprawiam.
-
2011/08/27 23:17:21
tierralatina
2011/08/26 03:21:07
@korkociąg: Jeśli mnie nazywasz Panem Tierralatiną, to rzeczywiście nie ma już nic wspólnego z serwisem tierralatina.pl. Zbieżność nazw przypoadkiem nie jest, bo kiedyś pewne, dość złożone, związki między jednym i drugim rzeczywiście były. A to, że teraz komuś się to może wydawać nielogiczne, szczerze mówiąc, zupełnie mnie nie obchodzi.

Nie rżnij głupa. Swego czasu polecałeś i "przekierowywałeś" na tierralatina.pl. Jak ci jakiś interes nie wyszedł, to nie zwalaj na czytelników.
-
2011/08/29 02:58:34
@ajsrod: Szczerze mówiąc nie mam zupełnie pojęcia o jakim "interesie" mówisz, ani jakie "zwalanie" masz na myśli. Zwłaszcza na czytelników. I w sumie zupełnie mnie to nie obchodzi.

Natomiast jeśli masz choć odrobinę wyobraźni to powinieneś sobie bez problemu wyobrazić koło czego mi lata, to co sobie myślisz i za kogo mnie masz.

Do tierralatina.pl linkowałem od samego początku tego serwisu i linkuję nadal. Więc "głupem" jesteś chyba ty.
-
Gość: korkociag, 203-206-36-186.dyn.iinet.net.au
2011/09/11 09:00:55
cyt: ... A to, że teraz komuś się to może wydawać nielogiczne, szczerze mówiąc, zupełnie mnie nie obchodzi.
koniec cyta

To niech Cie zacznie. Piszesz, blogujesz wiec nie wypada miec respondentow w d*.

A tak gwoli logiki: mnie sie nie WYDAJE, to JEST glupie. Jezeli bowiem zalozyles blog i potem sie odcieles to ZWYKLA LOGIKA nakazuje zmienic nazwe bloge, bo po Twoim odejsciu to juz nie jest to samo. Troche przypominasz mi managera w naszym supermarkecie, gdzie mleko, sery i jogurty sa w jedm koncu hali, a jajka sa w drugim odleglym o 13 rzedow polek, tam gdzie suszone owoce i sardynki w puszkach. Jego tez chyba cos tam nie obchodzilo, a ze nie slyszy komentarz to jest szczesliwy.
-
Gość: kepa0, cih145.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/09/15 17:49:53
"Troche przypominasz mi managera w naszym supermarkecie, gdzie mleko, sery i jogurty sa w jedm koncu hali, a jajka sa w drugim odleglym o 13 rzedow polek, tam gdzie suszone owoce i sardynki w puszkach. Jego tez chyba cos tam nie obchodzilo, a ze nie slyszy komentarz to jest szczesliwy."

Jeżeli się nad tym zastanowić chwile to jednak jest to pomysłowe, a dlaczego? Najlepiej gdy produkty są rozrzucone po sklepie, nie ułożone logicznie. Człowiek biegnący od jednego do drugiego po drodze często włoży do koszyka rzecz której wcale nie zamierzał kupować. W efekcie większy zysk dla sklepu. A co do zmian, to trzeba je robić stopniowo żeby stali klienci nie musieli się uczyć sklepu "na nowo". Udowodnione nawet badaniami, więc może nie warto krytykować czegoś, czego nasz umysł nie ogarnia? Chociaż do wyrażenia własnego zdania każdy ma prawo.

Mój pierwszy komentarz na tym blogu, trafiłem na niego nieco ponad rok temu, świetnie się czyta, świetne początkowe osobiste notki. Tylko częściej chciało by się widywać nowe wpisy ale jeśli nie ma takiej możliwości to nie mamy wyboru jak cierpliwie czekać :)

Pozdrawiam.
-
Gość: Chavez, 147-86.ipartner.com.pl
2011/09/20 21:52:43
"Nie rżnij głupa. Swego czasu polecałeś i "przekierowywałeś" na tierralatina.pl. Jak ci jakiś interes nie wyszedł, to nie zwalaj na czytelników."
tierralatina; sam pisałeś, że nie będziesz tyle czasu poświęcał blogowi na południe, bo wchodzisz w portal "Tierralatina.pl". A swoją drogą, to ten portal coś ostatnio słabuje. Mało nowych wiadomości.
-
Gość: korkociag, dsl-124-150-40-31.dyn.iinet.net.au
2011/09/24 06:05:14
@ kepa0:
zgadzam sie z Twoja opinia o rozstawianiu produktow po sali. Dlatego ci cholerni sklepikarze ustawiaja polki ze slodyczmi na poziomie oczu dzieci i przy kasach - niemozliwe jest ominiecie tego, a kto odchowal dzieci ten zgodzi sie z moim przymiotnikiem "cholerni". Takie praktyki powinny byc zakazane. Mnie to zlosci, bo ja robie sobie liste zakupow przed wyjsciem z domu i tylko zmuszony jestem potem biegac po sali zamiast miec produkty ulozone logicznie na polkach.(no tak, w tym rozstawianiu tez jest logika. Cholernych sklepikarzy.)
Z innej beczki: blogi tierra i podroz dubluja sie, wiec jeden z nich predzej czy pozniej uwiednie. Chyba wlasnie ten blog, gdzie wpisow jest coraz mniej.
-
2011/09/25 23:33:07
Chavez: Wszedłem i wyszedłem. Czy tak trudno to zrozumieć? Tierralatina.pl miała być początkowo czymś w rodzaju tematycznej platformy blogowej, ale w końcu poszła w stronę serwisu informacyjnego. Mnie taki rozwój nie odpowiada, bo dzienikarzem nie jestem i nie chcę być. Wolę pisać co myślę i co mnie wkurza, bez zastanawiania się, czy to jeszcze fakty, czy już komentarz. I tyle. Ale jak już wiele razy pisałem ekipie tierralatina.pl bardzo kibicuję.

Wpisów na Podróży na Południe mniej, bo kiedyś ten blog był prowadzony przez kilka osób. A zostałem tylko ja. Po prostu.
-
2011/10/13 02:25:24
To dobrze !!!
Ja akurat bardzo cenie i lubie te personalne/osobiste wynurzenia/spostrzezenia... ;-)
A skoro juz jestes "wolniejszy"...to wpisow teraz na pewno przybedzie!!!
¿A que sí ? ;-)
Salu2..., Una...
-
Gość: Chavez, 147-86.ipartner.com.pl
2011/12/01 20:57:36
Jakoś nie przybywa nowych wpisów. Tierralatina osłabłeś, czy może ciężko pracujesz?
-
2011/12/05 17:40:02
Pracuje. Ale przed koncem roku cos napisze, obiecuje. Mam kilka tematow na podoredziu.