BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Wieści z raju. I nie jednego!

Ostatnio mam nowe hobby - codzienna lektura depesz reżimowej Wenezuelskiej Agencji Prasowej. Tak wzorowego dziennikarskiego wazeliniarstwa ze świeczką szukać. Nigdy ani słowa krytyki i zawsze o prezydencie z atencją i czołobitnością.

Piszący te ich teksty żyją chyba w jakiejś zamkniętej komunie i nigdy nie mają kontaktu z wenezuelską rzeczywistością - z ich depesz wyłania się kraj mlekiem i miodem płynący, w którym prezydent osobiście i natychmiast rozwiązuje każdy problem z jakim czasem, ale oczywiście coraz rzadziej, skonfrontowany może zostać Wenezuelczyk.

Jeszcze lepsze są depesze ze świata. Tam wszędzie kryzys, manifestacje i łamania praw człowieka, a zwłaszcza robotnika (to taki specjalny, lepszy człowiek). Ludzie są tam zazwyczaj nieszczęśliwi i marzą, że w końcu - tak jak Wenezuelczyków - uwolni i uszczęśliwi ich rewolucja. Na szczęście ta obejmuje coraz większe połacie naszego globu. Rośnie lista zaprzyjaźnionych państw, których liderzy podążają tą samą co Hugo Chavez drogą. Gdzie też wszyscy są szczęśliwi. Taka Białoruś na przykład... Wenezuelska Agencja Prasowa zapewnia dzisiaj od rana:

Prezydent Łukaszenko, dzięki masowemu ludowemu poparciu, zbliża się ku kolejnemu wyborczemu zwycięstwu. Wstępne wyniki wskazują, że - dzięki masowo docenianej przez obywateli polityce zachowywania i rozwoju zdobyczy Związku Radzieckiego - zdobył niemal 90 proc. głosów. Pokonana opozycja, jeszcze zanim zostały ogłoszone te wyniki, zaczęła insynuować oszustwo, zapominając, że proces wyborczy był ściśle monitorowany przez blisko 800 zagranicznych obserwatorów. Prezydent był zmuszony wysłać policję aby zapewniła spokój i bezpieczeństwo obywateli wobec zapowiedzi zwoływania nielegalnych demonstracji przez środowiska związane z pokonanymi kandydatami.

Prezydent Łukaszenko, mimo niustannych ataków ze strony zachodnich mocarstw, stoi na czele Białorusi od 1994 roku. Dzięki jego polityce gospodarka tego kraju rozwija się dynamicznie i ma ono jednen najniższych wskaźników bezrobocia na świecie. Tylko 7 proc. jego mieszkańców uważać można za biednych.

 

Oczywiście ani słowa o aresztowaniach, czy pobiciach opozycyjnych kandydatów. Jednego z depesz AVN nie mogę się tylko dowiedzieć - gdzie jest lepiej? We wspaniałej Białorusi Łukaszenki, czy może jednak w rajskiej Wenezueli Hugo Chaveza. No i gdzie ona jest, bo jakoś w Caracas jej nie mogę, choć szukam, znaleźć. Ale gdzieś musi przecież być, skoro agencja, tym razem po angielsku, dumnie obwieszcza:

Venezuela guarantees job security while unemployment rises in Europe and the U.S.

Caracas, 17 Dic. AVN .- With the decree extending labor immobility one more year, announced on Thursday by President Hugo Chavez, Venezuela continues protecting workers, in contrast with the policies of the capitalist system implemented in Europe and the United States: increase of unemployment, reduction of wages and higher barriers to access to pensions.

This was highlighted on Friday by the Vice-president of the Comprehensive Social Development Committee of the National Assembly (AN), Deputy Oswaldo Vera, who is also a member of the National Coordination of the Bolivarian Socialist Force of Workers.

Vera pointed out that labor immobility has been a permanent policy of the Chávez government, which guarantees that workers who earn up to three minimum wages can not be fired without a justified cause.

If an employer falls into this illegality, the Ministry of People"s Power for Labor and Social Security, or labor tribunals, must take appropriate action for the reinstatement of affected workers.

Labor immobility has been in force in the country since 2002.

Meanwhile, as Vera said, unemployment is higher in Europe and the U.S.

Unemployment rate went up to 10.1 percent in the Eurozone in September, a higher figure in comparison with August. This is a record according to data released by Eurostat.

Since February, unemployment in Europe has been around 10 percent, the highest level since the creation of the Eurozone in 1999.

Meanwhile, unemployment rate in the United States reached 9.8 percent in November.

Już widzę te rzesze Europejczyków i Amerykanów jakie lada moment będą walić do Wenezueli na saksy. Zanim jednak kupicie bilet do Caracas to weźcie pod uwagę kilka, dziwnym trafem nie wymienionych w depeszy AVN, parametrów. Np. taki, że aktualna oficjalna pensja minimalna wynosi w Wenezueli równowartość 120 czarnorynkowych dolarów. Że Wenezuela jako jedyna na kontynencie znajduje się już drugi rok w recesji i ma jedną z największych inflacji na świecie. Nie wspominając już ani słowem o powszechnym tu bandytyźmie. Ani o tym, że Carlos, młody znajomy lekarz pracujący w państwowym szpitalu właśnie wczoraj mi się chwalił, że dostał pensję (190 USD) za... wrzesień! To całkiem nieźle, bo na początku roku opóźnienie było 6-miesięczne. Coś jeszcze? Ah, od kilku dni nie ma w sklepach mąki. Ale jest cukier, bo przedtem jego nie było!

poniedziałek, 20 grudnia 2010, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - najlepszego w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: migueluski, 190.255.85.*
2010/12/21 22:39:01
witam,

troche zrobila na mnie wrazenie wenezuela under chavez. w skrocie bylem tam przez rok od 2001 do2002. i mam ochote wrocic ale ... od lutego 2010 jade samochodem przez amer. lacinska, chile, brazylia, paragwaj, argentyna, boliwia, peru, ekwador, kolumbia (obecnie) , samochod jest na numerach chilijskich ;) i tak sobie mysle, czy to jest dobry pomysl jechac od granicy z kolumbia na np margarite ? znam b dobrze hiszpanski itd ,ale nie mam zamiaru dzielic sie wszystkim z policja , gwardia rew. i innymi wynalazkami. jak na razie przez 25 tys km po amer. lac. tylko raz polcija ( w paragwaju) wymusila na mnie lapowke ( ok. 30 usd), w peru probowali ale dali sobie spokoj, np w ekwadorze i kolumbii b b mili i grzeczni 0 problemow. ale na mysl o venezuelii to sam nie wiem, wydaje mi sie , ze pomsyl jest zly, ale chcialbym sie mylic. dzieki za porady.

saludos
migueluski
-
Gość: gtarnowski, 201.230.151.*
2010/12/22 04:12:34
Jazda przez Peru na chilijskich numerach? Que bravo!
W Limie chilijczycy zaklejaja napis 'CHILE' szarym daktajpem ;)
-
Gość: migueluski, 200.6.187.*
2010/12/23 01:15:14
o ciekawe ;) nie wiedzialem, ze cos nie tak w peru z chilijskimi numerami. lima to byl najgorszy kawalek z calej podrozy. cos jak jazda w indiach.

pzdr
m
-
tierralatina
2010/12/23 15:13:22
Lima to super cywilizowane miasto o płynnym ruchu i świetnymi oznaczeniami, jeśli ja porównasz z Caracas...

Co mam Ci powiedzieć? Wenezuela jest jaka jest - policja to jedni z największych bandytów w tym kraju. Ale czy to wystarczające aby zrezygnować z podróży po niej? Musisz sobie samemu zrobić "risk assessment". Być może nic Ci się nie stanie i zachowasz z Wenezueli wspaniałe wspomnienia? A może zostaniesz okradziony, napadnięty? Prawdopodobieństwo złych przygód jest rzeczywiście znacznie większe tutaj, niż w innych krajach regionu. Ale to wciąż tylko prawdopodobieństwo, nie gwarancja.

Zajrzyj na to forum poświęcone turystyce w Wenezueli, znajdziesz tam kilka świeżych turystycznych, a nie rezydenckich, jak moje, relacji. Jakby co to sie popytaj, chyba się tam przewijał ktoś, kto przejechał przez Wenezuelę samochodem.
-
Gość: migueluski, 200.6.187.*
2010/12/24 00:33:13
dzieki tierralatina za odp

moj pierwszy dzien w caracas to byl poczatek lipca 2001 roku. wybralem sie z jakiegos cholernego wzgorza (gdzie sie zatrzymalem u znajomych kolumbijczykow) do centrum, tylko jakos zapomnalem ze na ten dzien byl przewidziany strajk metra. coz to byla za piekna podroz ;) a potem mieszkalem w okolicach av. casanova i wszedzie po centrum lazilem pieszo i tak bylo szybciej niz samochodem. wieczorem przedzierajac sie przez tony smieci. a potem przelalem wieksza jak dla mnie gotowke i 2 dni potem (jakos chyba marzec 2002 chavez gadal gadal , ja nic z tego nie zrozumialem mimo dobrego español a na drugi dzien moje oszczednosci skurczyly sie o 35 % ;)a potem pojechalem na moment do miami ( tak zobaczyc i wrocic, ale nie bylo juz do czego bo moje kochanie wenezuelskie okazalo sie , ze jest w ciazy z sasiadem ( na serio) , kolega amerykanin, razem chodzilismy na walki kogutow. bylem dzisiaj w kolumbijskim das i dostalem proroge na 6 mscy a wiec na razie planuje zgubic sie w la guajira.

saludos para todos
migueluski