|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Tak się bawią wenezuelscy hunwejbini...Pamiętam, że nie dowierzałem gdy – kilka lat temu – podczas jednej z pierwszych moich podróży do Wenezueli, ktoś mi opowiadał o fantastycznej imprezie na jaką został zaproszony przez syna jednego z wpływowych ministrów chávezowego reżimu. Fiesta odbyła się w jednym z ekskluzywnych hoteli w Panamie, zakontraktowano na nią topowe lokalne prostytutki, a ponad setka gości poleciała tam z Caracas trzema rządowymi samolotami. Podobne opowieści słyszałem potem wielokrotnie, zmieniały się tylko miejsca, ekstrawagancje i nazwiska zapraszających. Choć zawsze łączyła je bliskość do centrum rewolucyjnej władzy. Mimo to i tak przez długi czas brałem pod uwagę możliwość, że te historie to wytwór opozycyjnej wyobraźni. I to nie dlatego, że wierzę w cnotę czołowych wenezuelskich rewolucjonistów, ale ponieważ wydawało mi się, że ta uprzywilejowana kasta jest mimo wszystko bardziej dyskretna w swych szaleństwach. Myliłem się. Jak bardzo, przekonałem się naocznie kilka miesięcy temu, gdy siedziałem w jednym z najbardziej ekskluzywnych lokali w Caracas. Dodam, że poszedłem tam zaproszony, bo samemu naprawdę nie mam w zwyczaju wydawać 8-9 dolarów za lokalne piwo. Nie w Wenezueli. Mimo tych cen, a raczej dzięki świadomości, że nie ja będę płacił za rosnący z każdym pociągnięciem alhoholu przez słomkę rachunek, wieczór mijał sympatycznie. Do chwili, gdy ztonowane światła nagle rozbłysły, a do lokalu nie wpadło kilkunastu osiłków z pistoletami przy pasach. Nie był to jednak napad... Uzbrojeni panowie dość kulturalnie, lecz niezmiernie stanowczo poprosili abyśmy wszyscy natychmiast opuścili lokal. Bez dopijania sączonych właśnie drinków, ani płacenia za rachunki. „Rewolucja za was zapłaci” – stwierdził jedynie z przekąsem, zupełnie nie zaskoczony całą tą sytuacją kelner. Bo w ogóle ja byłem tam chyba tym najbardziej zdziwionym. No ale fakt, że stałym bywalcem nocnych klubów w Caracas nie jestem, nie znam więc zwyczajów... Przy wyjściu z klubu kolejna niespodzianka – wsteczna selekcja. Jeden z uzbrojonych młodzieńców stoi w drzwiach i proponuje co ładniejszym dziewczynom, że jeśli chcą, to jednak mogą zostać. Zdradza też sponsora – za chwilę ma się pojawić, z grupą swych znajomych, naczelny imprezowicz boliwariańskiej Wenezueli, Hugo Chávez junior, potocznie zwany w tym kraju El Huguito. I rzeczywiście na parkingu przed lokalem stoi już kilka, otoczonych ścisłym kordonem policjantów na motocyklach i uzbrojonych ochroniarzy w cywilu, wielkich wypasionych, amerykańskich samochodów terenowych ze chromowanymi „blink-blink” felgami. Zza niedomkniętych ciemnych szyb dobiega dudnienie reaggetonu. Klimat jak z wideoklipów gangstaraperów. Z tą różnicą, że samochody na parkingu w Caracas mają na szybach i karoseriach naklejki Zjedoczonej Wenezuelskiej Partii Socjalistycznej PSUV i hasła typu Hugo Presidente Para Siempre! Przed drzwiami lokalu właściciel przeprasza wypędzanych klientów i prosząc o zrozumienie rozdaje bony uprawniające do darmowego drinka w przyszłości. Klienci w sumie nie są rozżaleni, wiedzą że właściciel nie ma wyjścia. Nikt nie zapomniał co stało się z Loftem, modnym lokalem w San Ignacio, najbardziej ekskluzywnym centrum handlowym w wenezuelskiej stolicy. Tam właściciel nie zgodził się aby na imprezę weszła podpita czerwona młodzież ze swymi ochroniarzami. Tydzień później Loft utracił licencję na sprzedaż alkoholu... No ale dość tych historii. Zwłaszcza, że na dzisiaj przygotowałem kilka fotografii z życia nowych wenezuelskich elit. Tych które wchodzą do Miraflores bez przepustki i zwiedzają świat latając odrzutowcami państwowych koncernów. Choć prezydent uparcie wmawia ludowi, że „bycie bogatym to zło”, „picie whisky to powód do wstydu”, a „duże amerykańskie samochody to symbol degenarcji”, wenezuelscy hunwejbini ostentacyjnie i arogancko wydają fortuny na panienki, podróże, apartamenty w Imperium Zła, najlepsze alkohole i najbardziej amerykańskie z amerykańskich pojazdów. Bez umiaru i bez wstydu. A potem jeszcze chwalą się swymi wyczynami na Facebooku. Panie i Panowie, poznajcie Antonio Rafaela Cháveza, w klubach Miami znananego jako King Mike. To syn Narciso Cháveza, jednego z braci prezydenta. Na pierszym zdjęciu, aby nie było żadnych wątpliwości, ze swoim ukochanym wujkiem:
Zresztą, skoro jesteśmy przy prezentacjach to poznajcie część reszty rodziny. Po kolei:
Pierwszy od lewej to właśnie sponsor moich niedopitych drinków, Hugo Chávez junior, obok niego inna z bratanic prezydenta, później znany już King Mike i narzeczona El Huguito.
Tutaj nową twarzą z lewej jest Maria-Gabriela Chávez, jedna z trzech córek El Presidente.
To z kolei kolejny z prezydenckich bratanków, syn Adana Cháveza, z narzeczoną. I King Mike.
Tutaj, ta dwójka w środku, to jeszcze inny z bratanków, wielokrotnie już publicznie oskarżany o korupcję i mocno lewe interesy (ale żaden z sędziów w Wenezueli nie jest taki głupi aby takie oskarżenia podjąć), Clever Chávez z żoną.
Wróćmy jednak do Kinga Mike, bo to on ma być bohaterem tego wpisu. Tutaj w ogrodzie prezydenckiej rezydencji La Casona w Caracas:
Nie da się ukryć, że to fajna miejscówka na organizowanie imprez, prawda?
W sumie, nie ma się co więc dziwić, że chłopak kocha i popiera rewolucję wymyśloną przez jego wujka:
Choć już np. ten złoty zegarek jest jakoś taki mało rewolucyjny. To Cartier, za którego King Mike zapłacił, jak twierdził na Facebooku, tylko 20 tysięcy dolarów. Po znajomości, bo zgodnie z katalogiem kosztuje on o 9 tysięcy więcej. W sumie jest się więc czym chwalić.
No i samochód jakim się King Mike wozi, gdy przebywa w Miami (ma tam mieszkanie) też jakoś specjalnie plebejski nie jest... No ale Król nie będzie przecież jeździł byle czym!
Nie można też mu odmówić ciekawości świata. Jednak na próżno wśród zdjęć z podróży szukać wspomnień z wypadów do bratnich państw – Kuby, Boliwii, Ekwadoru, Nikaraguii... Więcej jest pamiątek z Las Vegas, Colorado, Hiszpanii...
Prezydencki bratanek ma też niewątpliwą słabość do płci przeciwnej. Swe podboje skrupulatnie dokumentuje. Oszczędze Wam jednak tych najpikantniejszych zdjęć bo administracja Bloxa pewnie kazałabymi przenieść bloga do sekcji zarezerwowanej dla dorosłych...
Kobiety to jednak nie jedyna pasja młodego Cháveza. Po wujku-żołnierzu odzieczył też najwyraźniej zamiłowanie do broni. Wszelakiej.
Tak właśnie bawią się nowe, rewolucyjne elity Wenezueli.
A tak się lansują...
Ford Mustang i Hummer. Socjalizm i rewolucja pełną gębą!
Teraz już chyba rozumiecie dlaczego w Wenezueli powstały w ostatnich latach tak ciekawe hiszpańskie neologizmy jak robolución, czyli połoczenie kradzieży (robo) z rewolucją, czy boliburgesía – boliburżuazja. >Technorati tags: Wenezuela, Chávezowie, rewolucja, nepotyzm, hunwejbini. >Blogalaxia tags: Venezuela, Los Chavéz, revolución, nepotismo. czwartek, 10 września 2009, tierralatina
Tagi:
Hugo Chavez
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
Gość: rudziel, 136.173.162.12*
2009/09/10 16:51:25
Fenomenalny materiał ! Tierra, czy te zdjęcia zostały opublikowane w Wenezueli ? Bo IMHO to kompromitacja czerwonej burżuazji.
2009/09/10 17:30:06
Nie jakos zebym czul sie zaskoczony - mafiny system, mafijne zachowania. Ale zobaczyc to az tak wyraznie zdecydowanie warto!
Gość: kuba, acwt89.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/10 19:10:43
wow, niezle zdjecia! skad one pochodza?
ja znalazlem jego profil na myspace, jest tam troche fotek z tego wpisu, ale tam glownie chwali sie swoja corka. 2009/09/10 20:25:28
@rudziel: Zdjecia (te i wiele innych) kraza w internecie, na blogach i forach internetowych, ale oficjalna - nawet opozycyjna prasa - takich tematow nie porusza, bo wszyscz wiedza ze toleracja wladzy ma granice. Cenzury nie ma - jest silna autocenzura, bo wiadomo ze prezydent moze zamknac co mu sie zywnie podoba z dnia na dzien.
@kuba: Z Facebooka. Zanim King Mike (a za nim i inni hunwejbini) zastrzegl swoj profil.
Gość: Chavez, 83.168.89.*
2009/09/10 20:44:26
Piękny materiał, coś podobnego do opisywanego (w podziemiu oczywiście) "czerwonego księcia", syna Jaroszewicza, z przypalanym cygarem za pomocą banknotu NBP. Wtedy tym żyli nasi starsi.
Jednak o innym sposobie neutralizowania informacji w stylu PO chciałem napisać. Co zrobić, jak oficjalna propaganda nie odnosi sukcesu? Ano, pisze się o dziadkach z Wermachtu (tu akurat PIS zabłysnął), jak nie wychodzi prywatyzacja stoczni, to ludowi daje się na pożarcie prezesów ZUS-u itd itp. Poniżej podaję parę linków i nagłówków prasowych: www.wprost.pl/ar/171233/Wenecja-chyli-czola-przed-Chavezem/ "Wenecja chyli czoła przed Chavezem" - stwierdza na pierwszej stronie "Corriere della Sera". W pełnej sarkazmu i zdumienia relacji z Lido dziennik podkreśla: "Wychwalany, czczony i otoczony pochlebstwami, co rzadko zdarza się przywódcy państwa za granicą, wenezuelski prezydent Hugo Chavez przybywa na festiwal filmowy i staje się na jeden dzień absolutnym panem czerwonego dywanu, gwiazdą nad gwiazdami". (www.info.wiara.pl/doc/325803.Hugo-Chavez-w-Wenecji) Prezydent Wenezueli podbił festiwal w Wenecji wtorek, 08 września 2009 14:13 | PAP film.wp.pl/id,100907,title,Prezydent-Wenezueli-podbil-festiwal-w-Wenecji Jeśli ktoś zna reakcję pana Stasińskiego z GW na te wydarzenia w Wenecji, proszę wrzucić link. Gratulacje dla Autora artykułu za styl i szybkość działania. Widać, kto jest w pierwszym szeregu w walce z "rewolucją chavezowską". 2009/09/10 21:00:03
@Chavez: Jakie "neutralizowanie informacji". To raczej Ty masz wewnetrzna blokade przed przyjmowaniem informacji jak bardzo skompromitowany jest wenezuelski rezim z jego przywodca na czele. Brak ci minimum intelektualnej uczciwosci.
Prosze, oto cytaciki z tak polecanego przez CIEBIE tekstu wenezuelskim satrapie w Wenecji: Chavez witany był jak gwiazda rocka, a jego fani byli "w ekstazie" - czytamy w relacji "Corriere della Sera". Komentator gazety wyraża przekonanie, że ludzie kina, którzy schylili czoła przed "początkującym dyktatorem" czcili jego mit, a nie rzeczywistość. Nie pokazuje jej także - dodaje autor - film Stone'a, w którym nie ma mowy o dławionej opozycji i terroryzowaniu dysydentów. Najostrzej z festiwalem rozprawia się "Il Giornale" ogłaszając "śmierć Wenecji", bo zdaniem komentatora dziennika to, co się tam dzieje, to "przypadek kliniczny". Sam festiwal gazeta nazywa "groteskowym karnawałem", gdzie prezentowane są ciągle te same filmy. "Świat może się zmienić" - ocenia publicysta "Il Giornale" - ale w Wenecji jest ciągle to samo: "czerwone widma", antyamerykanizm, antykapitalizm i antyberlusconizm, dyktatorzy i populiści. "Odnoszę wrażenie, że festiwal w Wenecji żyje w bańce unoszącej się w powietrzu, poza światem, odizolowany od rzeczywistości i od życia" - podsumowuje "Il Giornale". 2009/09/10 21:19:01
chavez: Jakos nie moge oprzec sie wrazeniu, ze gdyby nadal zyl stalin, to Oliver Stone tez potrafilby zrobic z niego pozytywnego bohatera swego filmu, a w wenecji zanalazloby sie wystarczajaco wielu idiotow aby tak jak chavezowi machac czerwonymi flagami i bic mu brawo. A Ty tez pewnie dostawalbys orgazmu z satysfakcji.
2009/09/10 22:21:29
Oho, widzę, że atmosfera się nakręca, jest już stalin, cool. Fetowanie Chaveza w Wenecji jest oczywiście dość zabawne (można je sobie obejrzec na youtube) i orgazmiczne wręcz westchnienia rzeczywiście sie pojawiają, ale c'mon, nikt z nas nie widział jeszcze tego filmu, więc chyba troche bez sensu sie o nim tak zdecydowanie wypowiadac.
@tierra ja bym nie mieszał tych kolesi do polityki, to po prostu debile - ten drugi z ewidentnym zamiłowaniem do specyficznego odłamu kultury hip hop - korzystający z tego, że mogą spełniać swe ograniczone marzenia i żyć jak LL Cool J. to co ma Chavez z nimi zrobic? Zastrzelic? Wiesz, trochę szkoda, w końcu to rodzina :) Rzecz jasna hipokryzja opisana przez Ciebie w tej historii poraża, ale żeby z tego robić argument, ze rew. bol. jest taka albo smaka, to raczej nie wydaje mi się dobry pomysł 2009/09/10 22:59:21
@czerwoneiczarne: Rzecz w tym, ze takich Kingow Mike w Wenezueli sa tysiace. O roznych gustach, i moze nie wszyscy z az taka sila nabywcza i takimi wlasnie zabawkami, takze nie spowinowaceni z samym prezydentem, ale z rowna arogancja i rewolucyjnym poczuciem bezkarnosci.
Ostatnio znajomy mial wpadek samochodowy. Facet mu wjechal w dupe i probujac uciec jeszcze bok przerysowal. Obok przejezdzal jednak radiowoz PoliBaruta i przyblokowali pirata. Otworzyly sie drzwi i wylazl jakis totalnie pijany facet w czerwonej koszuli z pistoletem w reku, cos pokrzyczal do policji, pokazal im jakas legitymacje i odjechal. Policjanci powiedzieli, ze nie mieli wyjscia. Nie chcieli nawet powiedziec kto to byl, "dla dobra nas wszystkich" jak sie wyrazili... Wypisali zaswiadczenie, ze nieznany sprawca spowodowal wypadek i uciekl z miejsca wypadku. Ubezpieczenie zaplaci... Ja z kolei widzialem w zeszlym tygodniu taka scene: duzy prywatny bank, oblegana filia w popularnym centrum handlowym, naraz wchodzi trzech facetow z pistoletami, po oznaczeniach na kurtce widac ze to biuro ochrony ministerstwa ds. gornictwa i ropy naftowej. Panowie przyniesli cztery wielkie siatki banknotow o najwyzszych stuboliwarowych nominalach... migajac legitymacjami wepchneli sie przed kolejke, przez 20 minut przeliczano przez nich pieniadze w dwoch maszynach do liczenia pieniedzy... Komu wplacali, za co? oczywiscie nie wiem. Ale postawilbym wszystko co mam, ze nie byla to zadna legalna operacja... Oczywiscie, zdaje sobie sprawe, ze korupcja towarzyszy kazdej wladzy, w kazdym kraju. A w Wenezueli, jak na petropanstwo przystalo, zawsze byl to powazny problem. Nigdy jednak nie robiono tego tak ostentacyjnie. Nigdy tez nie robiono tego z oficjalnym haslem, ze bogacenie sie jest zlem, na ustach. PS. co do filmu to pierwsze recenzje z wenecji juz sa. generalnie, ze - jak na Stone'a przystalo - film swietnie sie oglada, i ze hagiografia jeszcze wieksza niz w filmie o Castro. Film o Castro widzialem, wiec az trudno mi to sobie wyobrazic... 2009/09/10 23:03:47
@czerwoneiczarne:
PS. Co Chavez moglby zrobic z uzywajacymi zycia latoroslami? Np. poprosic ich aby jednak nie zakladali partyjnych koszulek, czy czapeczek w trakcie swych pijanskich ekscesow. I bardziej dbali o to aby zdjecia z podrozy rzadowymi jetami, czy wojskowymi smiglowcami na miejsca imprez, nie pojawialy sie w intenecie. Mowiac krotko o wiecej dyskrecji. Ale co tam, nam wszystko wolno, my jestesmy ponad! :) 2009/09/10 23:41:58
@tierra
no zdecydowanie mógłby ich o to poprosić, acz wcale nie postawił bym dużych pieniędzy na to, że kolega hugo monitoruje zachowania swoich bratanków. Bo jednak trudno mi sobie wyobrazić, żeby nie powiedział temu matołowi ze złotym zegarkiem i sygnetem (bosz!), żeby się opanował. 2009/09/11 00:37:12
No wlasnie. Ten idiota ze zdjec to tylko przyklad. Takich idiotow sa w tym kraju tysiace. Pracuja w urzedach, ministerstwach - sa niekompetentni, aroganccy, bezczelnie kradna, ale chadzaja w czerwonych koszulach i nazywaja sie rewolucjonistami, wiec wlos z glowy im nie spadnie. Wydaja nie swoje pieniadze na prawo i lewo. Jezdza na zakupy do USA, posylaja tam swoje dzieci do prywatnych szkol, a nam chca tu robic kubanski skansen z socjalistycznym systemem nauczania.
A ludzie az tak glupi nie sa, zaczynaja powoli przecierac oczy. Na szczescie. 2009/09/11 02:08:56
nieeee! te opowiesci to nie na moje slabe, schorowane serce...
musze sobie walnac malbeca, zeby sie uspokoic.
Gość: letonic, 190.222.114.15*
2009/09/11 04:18:54
No i tak sie bawia jak chyba wszyscy mlodzi synowie czy corki wplywowych...jeden pan mowi, ze jezdza na zakupy do USA...to bardzo dobrze, znaczy ze na za wiale nie moga sobie pozwolic, np na zakupy w Europie...chocby w Polsce...zegarek na reku za 20 tysiecy i limuzyna cadillac deville za 300 dollarow - dosc niezla kompozycja, poza tym widac, ze chlopak raczej malo w tych "stanach" na ubrania wydaje - jest dokladnie tak samo ubrany na fotce z Colorado, nastepnie przed jakas twierdza, kolejno przy 3 flagach ( fotka moze pochodzic z Florydy) oraz z Michaelem Jordanem...i te zdjecia z karabinami - czy tak wyglada pokoj osoby, ktora na zegarek wydala 20 tys dollarow?...i jeszcze ten klimatyzator wbudowany w sciane - w usa, czasami trafiaja sie takie na ulicy - ludzie wyrzucaja je gdy filter jest zabrudzony, wtedy slabo chlodzi a inteligentni amerykanie nie potrafia sobie poradzic z tak skomplikowana operacja jak przeczyszczenie filtra...co tak niepokojacego jest na tych zdjeciach - nie wiem? - wg mnie, ale to tylko moje zdanie, to chyba normalne zdjecia mlodego chlopaka - zagladajac na jakikolwiek polski serwis typu nk, czy fotka itp. okazac sie moze, iz to co prezentuje bratanek prezydenta Wenezueli to zadna rewelacja.
2009/09/11 05:41:51
@letonic: Moze twoje dzieci sie bawia karabinami maszynowymi i pistoletami i rzeczywiscie uwazasz to za normalne. Twoja sprawa.
Sek wlasnie w tym, ze to tak sie bawia nie jakies tam nastolatki z przedmiesc, ale wlasnie nowe "elity" tego kraju. I to nie bynajmniej za swoje pieniadze, ale za pieniadze podatnikow. 2009/09/11 15:26:51
Pamiętacie film "Kingsajz"? Ta parodia PRL-u jak ulał pasuje do Wenezueli: Nadszyszkownik Chavez każe krasnoludkom siedzieć cicho i pracować, a wybrani trwonią petrodolary w Kingsajzie. Z tą tylko różnicą, że nie robią z tego żadnej tajemnicy!
Gość: letonic, 190.222.114.15*
2009/09/11 17:40:12
@caraquena: fotosy prezentuja mlodego chlopaka, ktory fotografuje sie z roznego rodzaju bronia, czy to chinska imitacja czy prawdziwa bron, tego nikt nie wie, poza tym zdjecia nie prezentuja zadnych scen rozstrzeliwania gnebionych Wenezuelczykow...jeden lubi karabiny, inny szachy i z nimi robi sobie zdjecia a jeszcze inny fotografuje sie z Maria y Juana wypisujac poematy w necie na temat hodowli tych roslin i na prawde jeszcze raz - nie wiem co takiego nadzwyczajnego mozna dopatrzec sie w tych zdjeciach ? Kazdy dzis dysponujac internetem i odrobina czasu na, chybil trafil moze wybrac sobie dowolny kraj, siegajac po wiecej informacji na temat "elit" w tym kraju, dotrze do identycznych lub bardziej bulwersujacych tematow.
Gość: Chavez, 83.168.89.*
2009/09/11 20:17:10
I rozwinęła się dyskusja a właściwie tyrada potępiająca Chaveza. Szkoda, bo zamiast konkretów, bluzganie inwektywami i przykłady Autora Blogu, że jakiś pijany w czerwonej koszuli osobnik miał stłuczkę, a policja na widok koloru tej koszuli wymiękła.
Jestem przeciwny wciągania rodziny na salony polityczne. @caraquena np. pisze:Ten idiota ze zdjec to tylko przyklad. Takich idiotow sa w tym kraju tysiace. Pracuja w urzedach, ministerstwach - sa niekompetentni, aroganccy, bezczelnie kradna, ale chadzaja w czerwonych koszulach i nazywaja sie rewolucjonistami, wiec wlos z glowy im nie spadnie. Wydaja nie swoje pieniadze na prawo i lewo. Jezdza na zakupy do USA, posylaja tam swoje dzieci do prywatnych szkol, a nam chca tu robic kubanski skansen z socjalistycznym systemem nauczania. Jeśli jest tak źle w Wenezueli, przyjeżdżaj do Polski. Tu nie chodzą w czerwonych koszulach bo to pewnie obciach, chociaż nie jestem tego pewien, bo Che Guevara widziałem latem na piersiach pięknej dziewczyny. Zwracając się na koniec do wszystkich dyskutantów: pamiętacie skandal z "pomrocznością jasną" któregoś z młodych Wałęsów? Trudno jest odpowiadać za dorosłe dzieci! Patrząc na uzbrojenie prezentowane przez młodego krewniaka, to niebezpieczny w rękach młodego ignoranta wydaje mi się ten przerobiony kałasznikow z wysuniętym magazynkiem. Gdyby on rzeczywiście często się tą zabawką bawił, to myślę, że jego koniec na tym świecie jest bliski; sam się ustrzeli. 2009/09/11 20:36:20
Tak sobie czytam wypowiedzi niektorych komentatorow na tym blogu, i nie tylko pod tym postem, i dochodze do wniosku, ze gdyby niktorym podac krwawa biegunke na talerzu, to mimo smrodu zajadaliby sie ze smakiem, wychwalajac pod niebiosa.
Nie wazne dla nich ze gowno, liczy sie ze czerwone! Prawda Chavez (ale nie jestes jedyny)? 2009/09/11 21:12:48
@Chavez: w sumie nie powinnam odpowiadac na rownie idiotyczne sugestie, ale tym razem zrobie dla Ciebie wyjatek - Wenezuela, mimo ze ma niebezpiecznegi idiote za prezydenta jest moim krajem. Moim i mojej rodziny. O Polsce tego niestety nie moge powiedziec. To tutaj mam meza, dom, dzieci, przyjaciol.
Natomiast moze Ty przejedz kiedys do Wenezueli i zobacz z bliska jak wyglada ta bandycka rewolucja. Moze przezjzysz na oczy i przestaniesz bzdury wypisywac? Moze.
Gość: Chavez, 83.168.89.*
2009/09/11 22:42:23
@caraquena.
Dziękuję za zaproszenie do Wenezueli, przyjadę na pewno jak dostanę stały pobyt. Polką się jest nawet w chavezowskiej Wenezueli i można zawsze przyjechać; z mężem i dziećmi a może nawet z przyjaciółmi. Jeśli jednak los rzucił Ciebie w te niegościnne strony, to wzorem naszych wspólnych przecież przodków walczących o Wolność Waszą i Naszą utwórz oddział zbrojny i rzuć rękawicę prześladowcom Narodu Wenezuelskiego. Przypuszczam jednak, że ochotników nie będzie wielu (albo wcale). Jednak większość ma Chavez i to udowodnił już kilka razy. Ale zawsze można napisać, że głupcy na niego głosują. Bo tak już jest, że w każdym ustroju rządzący po osiągnięciu władzy zapominają o obietnicach i łupią poddanych w złodziejski sposób. Ja jednak zazdroszczę Tobie, że jesteś łupiona przez Chaveza. To o niebo jest lepsze samopoczucie niż moje, gdy pomyślę, w jaki sposób łupi mnie mój rodzimy rząd. Pokornie proszę o zakończenie wątku i uznaję Twoje zwycięstwo w naszym przyjacielskim przecież pojedynku. Serdecznie pozdrawiam. 2009/09/11 23:02:21
@Chavez: Po raz kolejny zauwazam, ze masz strasznie denerwujaca manie manipulowania czyichs wypowiedzi, badz wrecz wkladania w usta innych slow, ktorych oni nie wypowiedzieli.
Nigdy nie powiedzialam, ze wenezuela nie jest goscinna. Wobec cudzoziemcow to spoleczenstwo bylo i jest znacznie bardziej otwarte niz, daleko nie szukajac, polskie. M.in. dlatego ze tu prawie kazdy ma jakies obce korzenie. Chavez, choc idiota, to naszczescie nie Wenezuela. To tylko (i az) Chavez. PS. Aby przyjechac do Wenezueli, wcale nie potrzeba stalego pobytu. Polacy bez wiz az trzy miesiace moga tu spedzic. A aby dostac staly pobyt (jesli rzeczywisicie ci tak na nim zalezy) trzeba tu najpierw przyjechac.
Gość: , jvc74.internetdsl.tpnet.pl
2009/09/24 14:45:38
|
Na plazy w St. Augustine, na murach Castillo San Marco i oklep na plastikowym aligatorze, dzielny przedstawiciel awangardy wenezuelskiej lewicy pod usmiechem kryje zaciekly wstret i obrzydzenie do amerykanskiego imperializmu.
(Nawiasem mowiac, miejsce to sympatyczne, kazdemu polecam. Najstarsza nieprzerwanie zasiedlona osada Europejczykow w USA, byla siedziba konkwistadorow, ma wiele atrakcji. Nawet jest tam polska knajpka z zupelnie znosnymi golabkami.
I sklep z torebkami, obowiazkowy przystanek w trasie powrotnej z Florydy.)
Ale do rzeczy, nie moge sie tez zgodzic z insynuacjami, jakoby cwiczenia fizyczne z osobami plci przeciwnej byly w najmniejszym stopniu naganne. W koncu nie kazdy postepowy aktywista musi demonstrowac sklonnosci homoseksualne, a w kazdym razie nie siedem dni w tygodniu. Oczywiscie, seks hetero to przezytek i burzuazyjny przesad, ale wroga nalezy poznac, zanim sie go ostatecznie zniszczy. Boj to bedzie ostatni, niewatpliwie.