BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

To już cztery lata?!?

Jak zwykle przegapiłem, wypadające 2 lipca, urodziny tego bloga. Już czwarte. Aż trudno mi w to uwierzyć... W tym czasie powstało, jeśli dobrze liczę, 519 notek. A Wy napisaliście wielokrotnie większą liczbę komentarzy (ponad 4 tys.!). I za te wszystkie dyskusje, pochwały, krytyki, dąsy, zaczepki, pytania, prośby, odpowiedzi, refleksje, czy korekty z całego serca Wam dziękuję. Bo blog to przecież nie tylko autor, to także, jeśli nie przede wszystkim, jego czytelnicy.

Gdyby nie Wy i Wasze reakcje na to co tu piszę, na pewno już dawno zniechęciłbym się do prowadzenia Podróży na Południe. Cieszy mnie niezmiernie, że tu zaglądacie i że jest Was coraz więcej. Zauważyłem właśnie, że obecnie blog ten ma każdego dnia więcej odsłon, niż w pierwszych miesiącach swojego istnienia miewał podczas całego miesiąca. Jesteśmy różni, miewamy różne poglądy, ale łączy nas zainteresowanie, czy wręcz fascynacja Ameryką Łacińską.

Osobiście, Podróży na Południe, zawdzięczam nie tylko setki godzin spędzonych przed komputerem, ale też coraz liczniejsze pozainternetowe znajomości i spotkania. Niektóre przelotne, inne intensywne, przeradzające się w przyjaźń, wszystkie bardzo ciekawe. Jak chociażby spotkanie z Antkiem, kilkanaście dni temu w Buenos Aires, tuż przed jego szaleńczą wyprawą. Z Magdą, też w Buenos. Albo z intrygującym Rudzielcem i jej towarzyszem, też niedawno, w Caracas. Czy też niezapomniane spory i dyskusje z Buendią w Warszawie i potem, po kilku miesiącach, w Wenezueli. Nie zapominając oczywiście o Łosiach, czy madryckiej unie, o spotkaniach z którymi już kiedyś pisałem.

Reasumując: Dziekuje za to że jesteście! Bez Was tego bloga dawno już by nie było.

PS. Drugie urodziny obchodził też niedawno, żyjący swym równoległym powolnym życiem, mój drugi blog: Tierra Incógnita.

PS2. Jeśli macie ochotę, napiszcie proszę w komentarzach jak złapaliście latynoskiego bakcyla. Co sprawiło, że tu zaglądacie?


>Technorati tags: , , , .
>Blogalaxia tags:
, , , .

piątek, 17 lipca 2009, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - najlepszego w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.

Polecane wpisy

  • Nowa Ziemia zaprasza!

    Wszystkich, którzy czytali wpisy pojawiające się tu, sporadycznie, w ostatnich latach, zapraszam zupełnie do siebie, czyli na NOWĄ ZIEMIĘ . Tutaj, na Podróży na

  • Grypa nie wybiera

    Mowa oczywiście o grypie wywoływanej przez nową odmianę wirusa A (H1N1) , wciąż błędnie zwaną przez niektórych świńską. - Pandemia , jak widać, nie dyskryminuj

  • Lufthansa się rehabilituje

    Nie wiem, czy w polskim oddziale Lufthansy ktoś monitoruje co o tej firmie pisze się w blogosferze i natknął się na moje niedawne narzekania na promocję , któr

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
hrjakchorwacja
2009/07/18 00:33:38
gratulacje i pozdrowienia od sąsiada na gazetowych wiadomościach - HR jak CHorwacja
-
chaobella
2009/07/18 15:53:29
Gratuluje serdecznie!
Sledze Twoj blog od niemal poczatku i choc moj lacinski bakcyl pojawil sie wczesniej, Ty mu z pewnoscia pomogles sie rozwinac i nabrac oglady.
Twoj blog nalezy zasluzenie do najbardziej poczytnych i zawsze cytowanych przez Gazete - oby tak dalej; w dobrej formie, stu lat zycze!

PS. Oficjalne podziekowania za pomoc w drazeniu meandrow polaczen wietnamsko-kubanskich ;-).
-
Gość: Leszek, *.aster.pl
2009/07/18 16:07:24
Ameryką zaszczepił mi kumpel ze studiów, który po 2gim roku zrobił sobie gap year i wyjechał najpierw do US&A po pieniądze a następnie na pół roku do Nikaragui/Hondurasu/Gwatemali i Wenezueli. 6 tygodni, które spędził w Wenezueli określa mianem najlepszych 6 tygodni w swoim źyciu. Kolega był w Ameryce i nie skończył studiów, ja nie byłem i też nie skończyłem, moźe przyczynił się do tego miesięczny wyjazd do Iranu w połowie roku, a moźe to źe poszedłem do pracy... Więc teraz w ramach nadrabiania źyciowych zaległości zamierzam pojechać do Ameryki poł. oraz skończyć studia- w dowolnej kolejności. Planów jest wiele- od miesięcznego wyjazdu i zobaczenia 2-3 sasiadujacych z Wenezuela krajow do wyjazdu dłuźszego wiążącego się z zakupem jeepa na miejscu i zwiedzania w drodze. Na dzień dzisiejszy jedynymi przeszkodami są: brak funduszy oraz niepokój mojej dziewczyny, która historie znajomego ze studiów słyszała i wie, źe w Wenezueli wciąź panuje mit białej skórki i "polish sausage". Jest to jedyny blog który czytam i polecam wszystkim moim znajomym wybierajacym się ze mną na wyprawę. Czekam na notkę o ksiąźkach i pozdrawiam.
-
2009/07/18 17:45:49
No to sto lat!

Ja na Twojego bloga wpadlem zupelnie przypadkowo i juz tu zostalem. Jest jednym z bardzo niewielu blogow, ktore regularnie czytam. I, miedzy Bogiem a prawda, nigdy nie mialem jakiegos specjalnego "latynoskiego bakcyla". Po prostu, z natury, jestem ciekawy swiata. Ale fakt, ze dzieki Twojemu blogowi zaczalem sie jakos uwazniej przygladac temu kontynentowi. Wiecej o nim czytac, siegnalem tez po literature iberoamerykanska. I mam coraz wieksza ochote zobaczyc to wszystko na wlasne oczy. Wiec pewnie wkrotce mailowo sie z Toba skontaktuje, aby dopytac sie wielu rzeczy.

Poki co, jeszcze raz, wszystkiego najlepszego z okazju jubileuszu. 4 lata w polskiej blogosferze to juz chyba wiek calkiem powazny. :)
-
2009/07/18 18:39:53
Ja mieszkam od lat w Wenezueli, mam wenezuelskiego meza, wenezuelskie dzieci i w sumie - po tylu latach - sama sie czuje bardziej Wenezuelka niz Polka. Wiec interesuje mnie co pisza Polacy o moim kontynencie. A ze piszesz ciekawie i czesto z poczuciem humoru to czytam Cie z przyjemnoscia. Zreszta, wydaje mi sie, ze sie kiedys poznalismy osobiscie. Wiec gratulacje i abys wytrwal w pisaniu. Bo to jedno z najciekawszych miejsc poscwieconych Ameryce Latinskiej w polskim internecie.
-
pajeczaki
2009/07/18 19:39:50
Twoj blog, obok kilku innych, mam w zakladkach od zawsze. gratuluje urodzin i zycze jeszcze wielu lat blogowania :) pozdrawiam!!
-
2009/07/19 01:04:26
Mysle, ze poznalismy sie, internetowo oczywicie, jeszcze przed powstaniem tego bloga albo na samych jego poczatkach. W tamtych czasach siedzialam na Tahiti juz prawie rok i zastanawialam sie dokad uciec z tego falszywego raju. Wybor mielismy dosc ograniczony, bo sprowadzal sie do krajow majacych polaczenie lotnicze z Tahiti. Anglojezyczne Australia, Nowa Zelandia i USA nam nie odpowiadaly, Japonia takze pozostala nam wiec Ameryka Poludniowa. Wtedy to ruszylam z pytaniami na forum o Am.Pol. Nie wiem czy pamietasz, ale to wlasnie tobie i mysiulkowi musze podziekowac za udzielenie wielu wyczerpujacych i bardzo przydatnych informacji. Dzieki nim, choc z Tahiti powinnismy leciec bezposrednio do Europy, polecielismy do Argentyny i do Urugwaju. No i zakochalismy sie w Montevideo do ktorego mamy zamiar wrocic na troche dluzej niz miesiac. Pozdrawiam bardzo serdecznie i dziekuje za te kopalnie wiedzy, ktora jest twoj blog. :)
-
Gość: lesiu, *.acn.waw.pl
2009/07/19 17:29:00
Gratuluje urodzin :)

Wpadłem na ten blog przez przypadek jakieś 10 miesięcy temy a że ogólnie interesuje się światem to jest on dla mnie jednym z głównych źródeł wiadomości (świetne, ciekawe notki) o Ameryce Poł :)

Pozdrawiam :)
-
camparis
2009/07/19 18:07:00
gratulacje czterolatki!
To naprawdę imponujący "wiek" bloga
Mam nadzieję, że jeszcze trochę on pożyje! :)
-
Gość: rudziel, *.access.telenet.be
2009/07/19 21:38:02
Wielkie gratulacje mistrzu ! W ciągu tych czterech lat stałeś się czołowym latynoamerykańskim guru RP, a ludzie powołują się na Ciebie na różnych forach. Na Twoim miejscu byłbym z siebie dumny :)
Co do mojej latynamerykańskiej pasji, to wyprzedza ona chronologicznie Twój blog: najpierw pierwsza podróż do Ameryki Środkowej (1998 rok), która zakończyła się złapaniem nieuleczalnego latynoskiego bakcyla :) Potem studia podyplomowe na CESLA,
kolejnych 9 podróży, brazylijska narzeczona (potem żona) i kilka transoceanicznych, pewnie dozgonnych przyjaźni. Do zrealizowania pozostaje jeszcze marzenie o pójściu w Twoje ślady i przeniesieniu się za Wielką Wodę.
Trzymam kciuki za Twoje dalsze sukcesy oraz - zupełnie serio - za to, abyś otrzymał kiedyś odznaczenie od Prezydenta RP za działania na rzecz rozwijania przyjaźni między narodami.
-
ga_lapagos
2009/07/20 00:09:46
Gratulacje! Odwalaż tu kawał rzetelnej roboty, podchodzisz do bloga i czytelników z szacunkiem tym zasłużyleś sobie na nie tylko moją ogromną sympatię. Niech Tierra nadal sie kręci!
-
Gość: rudzielec, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/20 01:36:30
Tierra... bakcyl to skladowa wielu elementow, ktore sie spotkaly w odpowiednim miejscu w mojej glowie i odpowiednim czasie. Jednym z nich byl Twoj blog.... a potem Ty we wlasnej osobie, na Chacaito... Z kazdym krokiem przemierzonym z Toba w CCS coraz bardziej fascynowalo mnie to miasto nie wylaczajac jego mrocznej strony. Im glebiej w Ameryke Poludniowa.... tym bardziej jestem jej ciekawa...
Pozdrawiam Cie z Warszawy, deszczowej i melancholijnej - w ktorej zawsze, zawsze jestes mile widziany :)
rudzielec zblondynialy
-
Gość: Kolejarz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/20 11:11:31
oczywiście, że złapałem bakcyla- dotychczas moje kontakty z latynoską rzeczywistością ograniczały się do dwujęzycznych bankomatów w Miami i Ft. Lauderdale. Już nie mogę się doczekać, jak znajdę czas i odwiedzę Amerykę Południową.
-
Gość: starko, *.chello.pl
2009/07/22 17:27:13
Witaj,
Czytam Twojego bloga od około dwóch lat, ale przeczytałem wszystkie wcześniejsze wpisy;) u mnie najpierw był bakcyl potem szukanie informacji, i tak trafiłem na Tierra latina. Zaczeło się od wyjazdu na wymianę do Niemiec, poznanie tam meksykanów i fascynacja ich sposobem bycia, radością, optymizmem, którego nam chyba tak brakuje. Potem wreszcie wyjazd z plecakiem do Meksyku, a niedługo praktyki w Belo Horizonte. Mam nadzieję, że bakcyl mi nie przejdzie;) Pozdrawiam i życzę dalszych ciekawych notek, Konrad
-
2009/07/24 17:08:53
Sto lat, sto lat! :)

Moja historia jest troche inna. Ja najpierw szukalam kogos, kto zorganizowalby moim rodzicom wyprawe ich zycia do Ameryki Poludniowej. Tak znalazlam tierralatine. I gdy oni, zachwyceni, wrocili, dali mi adres tego bloga. Od tamtego czasu czytam go nieustannie. A ze moim narzeczonym jest Argentynczyk, czesto mamy dzieki niemu tematy do dyskusji a nawet sporow. :) Na szczescie zawsze dochodzimy do wspolnego stanowiska.
-
Gość: buendia, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/07/25 22:49:27
Trafiłam tutaj przypadkiem dość dawno szukając informacji o Am. Łać. Istniejące już wpisy przeczytałam bez opamiętania od tamtej pory namiętnie i prawie na bieżąco czytam blog tierralatina. Dla mnie to dziennikarska ekstraklasa, głęboko penetrująca interpretacja południowoamerykańskiej rzeczywistości

Spóźnione życzenia nieskończonej liczby czytelników i wytrwałości w pisaniu nie przestawaj
;)