|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Premierowa „Służąca”Amatorzy kina latynoamerykańskiego, a odnoszę wrażenie że jest ich w Polsce całkiem sporo, mają coraz więcej powodów do zadowolenia. Dzięki takim dystrybutorom jak Gutek Film, a zwłaszcza Agencja Promocji Mañana, ciekawe filmy z południa Ameryk docierają na polskie ekrany nie tylko coraz częściej, ale i też za każdym razem coraz szybciej. Na głośne latynoskie filmy nie trzeba już czekać latami - pojawiają się albo na organizowanym dorocznie, w wielu miastach Polski, Festiwalu Filmów Latynoamerykańskich (w tym roku odbyła się już jego 10. edycja!), albo po prostu trafiają do regularnej dystrybucji. Tym razem jednak agencji Mañana należą się szczególne wyrazy uznania. Naprawdę nie spodziewałem się, że dożyję kiedyś takiego dnia... Chilijska „Służąca”, której polska premiera odbędzie się dzisiaj (w czwartek), o 20.30, w warszawskim kinie Muranów, a w piątek trafi na ekrany w całej Polsce, nie miała jeszcze nawet premiery w swym rodzinnym Chile. Do kin w Santiago film trafi dopiero w połowie sierpnia, a w innych krajach kontynentu zobaczyć go będzie można od września. Polska, choć w to trudno uwierzyć, jest pierwszym na świecie krajem w którym „La Nana”, bo taki jest oryginalny tytuł filmu, trafia do regularnej dystrybucji.
Ja miałem okazję niedawno go obejrzeć tylko dzięki uprzejmości znajomego chilijskiego dyplomaty, który pożyczył mi na 24 godziny kopię, jaką przekazywał organizatorom jakiegoś uniwersyteckiego przeglądu filmów latynoamerykańskich w Caracas. Bo film wciąż jest w fazie festiwalowo-przeglądowej. Ze sporymi zresztą sukcesami – nie dalej jak w tym tygodniu otrzymał nagrodę publiczności na Festival Paris Cinéma. Wcześniej laury zdobył też m.in. na prestiżowym festiwalu kina niezależnego Sundance, gdzie otrzymał Wielką Nagrodę jurorów, a grająca w nimtytułową rolę służącej Catalina Saavedra, nagrodę dla najlepszej aktorki. Jeśli chodzi o nagrody i wyróżnienia, film ten już jest największym sukcesem chilijskiej kinematografii od czasu „En la cama” i „Machuca”. A czeka go jeszcze kilka festiwali... Sukces to w sumie tym większy, że 30-letni Sebastián Silva, twórca „La Nana”, nie jest wcale „zawodowym” filmowym reżyserem – to wszechstronny artysta: rysownik-ilustrator, fotograf, muzyk. I choć jego poprzedni film i zarazem reżyserski debiut: „La vida me mata”, spotkał się z bardzo życzliwym przyjęciem krytyki i relatywną popularnością chilijskiej publiczności, to jednak w jego rodzinnym kraju, chyba wciąż kojarzy się on najczęściej ze swymi muzycznymi, a nie filmowymi, projektami. Silva gra w aż trzech zespołach: Yaia, CHC i Los Mono. Ten ostatni z sukcesem koncertował już zresztą też w klubach w USA i Wielkiej Brytanii.
„Służąca” to komediowa, lecz bardzo przy tym refleksyjna opowieść o zjawisku prawie wcale nieznanym w Europie, lecz bardzo popularnym w niektórych krajach latynoskich, a zwłaszcza w Chile: o pomocy domowej, która przez całe lata mieszka z rodziną u której pracuje. I która jest zarazem kucharką, sprzątaczką, pokojówką, służącą, opiekunką dzieci, zastępczą matką i ojcem, domową intendentką, bywa że także ogrodnikiem. Taka nana bardzo często, po latach pracy, zna wszystkie, nawet najbardziej intymne rodzinne tajemnice. Wielu wydaje się, że stały się z czasem pełnoprawnymi członkami rodzin w których pracują. I to mimo, że zazwyczaj nie mają prawa siadania przy stole, cały dzień muszą chodzić w charakterystycznym mundurku-fartuszku domowej pomocy, a wszystki posiłki spożywają w samotności, w kuchni, najczęściej w pośpiechu. Takim członkiem rodziny czuje się właśnie Raquel, tytułowa nana z filmu Silvy – jest przekonana, że jest kimś więcej niż tylko pracownikiem. Wmawia sobie, że jest potrzebna, że kocha domowiników i jest przez nich kochana, że dom w którym mieszka i od świtu do nocy pracuje należy też po części do niej. Ten poukładany świat wali się, gdy jej pracodawcy postanawiają zatrudnić drugą pomoc. To co miało ulżyć jej w nadmiarze pracy, ona odbiera jako potwarz, brak do niej zaufania, atak na jej terytorium, groźbę utraty wpływów... Nowa służąca staje się konkurencją i wrogiem. Raquel robi więc wszystko, aby jej się pozbyć, zmusić do odejścia... I choć film jest komedią, i rzeczywiście zabawnych scen i sytuacji jest w nim niezliczona ilość, to Sebastiánowi Silvie udało się też w nim precyzyjnie i krytycznie sportretować chilijskie (i w sumie też ogólnolatynoskie) społeczeństwo. Jego codzienną, teoretycznie nieistniejącą, ale jakże obecną, klasowość. To także film o ludzkich kompleksach, strachu, samotności, poczuciu zależności. Film powstał w ciągu zaledwie 20 dni zdjęciowych w rodzinnym domu Sebastiána Silvy w Santiago de Chile. Nie kryje on zresztą, że historie jakie w tym domu zaobserwował podczas swego dzieciństwa zostały licznie wplecione do scenariusza. Zresztą dwie nany z jego dzieciństwa były obecne na planie i reżyser często się z nimi konsultował. Efekt tego wszystkiego jest wyśmienity. Film szczerze polecam.
PS. Nana oznacza służącą tylko w Chile. Już w sąsiedniej Argentynie, a także w Paragwaju, Urugwaju i na Kubie, mówi się na taką osobę najczęściej mucama, a w Wenezueli, z pewną dozą pogardy, cachifa. W „oficjalnym hiszpańskim” jest to empleada de la casa, bądź – choć to deprecjonujące- doméstica. PS2. Sebastián Silva pracuje już obecnie nad trzema kolejnymi filmami, z których dwa powstać mają w Stanach Zjednoczonych z amerykańskimi aktorami. Najbardziej zaawansowane są przygotowania do filmu, którego roboczy film to „Second Child”. Ma być to opowieść o przebudzaniu się seksualności u dziecka. Kolejny filmem, którego scenariusz jest już gotowy, to częściowo autobiograficzna historia młodego Latynosa, który przyjeżdża do Holywood z nadzieją, że uda mu się nie tylko spotkać Stevena Spielberga, ale wręcz przekonać go wyłożenia pieniędzy na debiutancki film. Silva rzeczywiście, bezskutecznie, tego próbował. Trzeci film powstać ma w Chile, być może jeszcze w tym roku. Ani reżyser, ani wspierający go producent Gregorio González, nie zdradzają jednak jeszcze żadnych szczegółów dotyczących tego projektu. >Technorati tags: Chile, film, kino, Służąca, Sebastián Silva, Agencja Promocji Mañana. czwartek, 16 lipca 2009, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
hjuston
2009/07/16 04:11:38
ja nie na temat- a bedzie cos o hipciu pepe?
2009/07/16 05:01:38
przeczytawszy tytul polski liczylam, ze to bedzie ten genialny film argentynski sprzed paru lat,ale go akurat chyba polscy dystrybutorzy nie wylowili, kiedy byla pora... niniejszym polecam, jesli nie widziales!
2009/07/16 05:19:45
@bigapple1: Film o ktorym mowisz, Cama Adentro, byl w Polsce pokazywany jako "Pani Beba". Nie wiem, czy trafil do normalnej dystrybucji, ale na pewno pojawil sie na Festiwalu Era Nowe Horyzonty w 2006 roku, w ramach przegladu tzw. nowego kina argentynskiego.
Fakt, ze jest niezly. Ale ten nowy chilijski wcale nie gorszy. I zupelnie inny, mimo ze tematyka podobna. @hjuston: Moze jutro sprobuje.
Gość: asimo2, ip-118-137.mofnet.gov.pl
2009/07/16 09:05:56
Przepraszam za OT ale czy można się spodziewać jakiegoś wpisu na temat ostatnich wydarzeń w Hondurasie?
Pozdrawiam 2009/07/16 13:18:50
@asimo2: Tak, tak. Honduras bedzie na pewno. Prawdopodobnie w trakcie weekendu.
2009/07/17 09:05:59
widziałam oczywiście, był pokazywany i na festiwalu latynoskim i wcześniej dostał główną nagrodę w Krakowie na Off Camerze, podobał mi się, dosyć smutny, podobało mi się zakończenie, żadnych tam hepi endów, wszystko tak fajnie zbalansowane, Pani Beba też świetna, mam ją nawet gdzieś na dvd, a Piotr szaleje z tymi filmami, ostatnio wziął w dystrybucję nawet debiut Alonso La libertad, ten akurat najmniej lubię, Liverpool jest świetny, a teraz czekam na meksykański Parque via Enrique Rivero, będzie na ENH
www.enh.pl/film.do?id=3720&ind=tytul%3drivero%26page%3d0%26typ%3dtyt%26edycjaFest%3d9 2009/07/23 22:25:20
narobiłeś mi smaka, a w Krakowie tego filmu chyba nigdzie nie grają :-/
|