|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Wenezuela i Iran – ta sama droga?Wydarzenia w Iranie nie dają mi spokoju. Zresztą minionej nocy popełniłem już stosowną notkę na blogu Tierra Incógnita. I zabierałem się już nawet do napisania kilku słów o tym, czy można wytyczyć jakieś analogie między sytuacją Iranu i Wenezueli, państw których przywódcy, mimo oczywistych, kulturowych różnic, darzą się wzajemnym sympatią i wspierają w działaniach. Notki takiej jednak nie napiszę. Wyjątkowo przetłumaczę cudzy tekst. Bo to co napisał właśnie dla argentyńskiego dziennika La Nación Moisés Naím, wenezuelski redaktor naczelny prestiżowego, amerykańskiego magazynu Foreign Policy, pokrywa się w dużej mierze z moimi spostrzeżeniami. Dla znających hiszpański – oryginał jest tutaj. Iran i Wenezuela nie mogły być państwami bardziej się różniącymi. Religijni szyici, codzienne modlitwy i prohibicja w jednym, karaibscy imprezowicze, salsa i dużo rumu w drugim. Zawoalowane Iranki z ubraniami, które wszystko zakrywają; Wenezuelki w bikini, które wszystko odkrywają. Iran jest republiką islamską, Wenezuela republiką boliwariańską. Najwyższy irański lider jest duchownym, który nie lubi publicznych przemówień, lider Wenezueli ich nie zaprzestaje. I podczas gry perska cywilizacja jest jedną z najstarszych w ludzkości, historia Wenezueli jest ciut krótsza. Oba państwa nie powinny mieć nic wspólnego. Ale mają. Podobieństwo jest takie, że doświadczenie wenezuelskie daje interesujące klucze do zrozumienia kryzysu w Iranie. Zdjęcia z marszów opozycji w Teheranie (tłumne, pokojowe, bez wyraźnego przywódctwa i z udziałem ludzi w najróżniejszym wieku) są identyczne jak te z marszów do jakich regularnie dochdziłow w Caracas, zanim rząd i frustaracja je zdusiły. Słyszeć dezesperację w głosie irańskiej młodzieży, to słyszeć głos wenezuelskich studentów, którzy wypełnili polityczną pustkę stworzoną przez, w większości nieskuteczną, opozycję. A słuchać Mahmuda Ahmadinedżada mówiącego, że ci co protestują przeciw jego zwycięstwu, są „nic nie znaczącym kurzem”; jest jak słyszeć Cháveza nazywającego „obrzydliwcami i zdrajcami” miliony Wenezuelczyków, którzy na niego nie głosują. Oglądać nagrania wideo z Basij, tymi islamskimi milicjami, strzelającymi bezkarnie do pokojowych manifestantów, to jak obejrzeć jeszcze raz wideo na którym milicje chawistów strzelają do bezbronnych sympatyków opozycji. Zdać sobie sprawę, że irański Trybunał Wyborczy jest dodatkiem do rządu, to przpomnieć sobie, że szef tego samego urzędu w Wenezueli został, w kilka dni po wyborach którzch uczciwość musiał poświadczyć, mianowany wiceprezydentem kraju. Zarówno Chávez, jak i Ahmaninedżad doszli do władzy dzięki obietnicom walki z korupcją i nierównościami, oraz dzięki nadziei jaką te obietnice wzbudziły wśród najbiedniejszych. Tymczasem, zarówno w Wenezueli, jak i w Iranie, skala korupcji jest jedynie przewyższona przez bezkarność z jakiej cieszą się reżimowi skorumpowani. Obaj liderzy ułatwili akumulację bizantyjskiego bogactwa przez nowe elity. I dzięki ropie obaj magą sobie pozwolić na ukrywanie, że zniszczyli gospodarki swoich krajów. Ich stopy inflacji są pośród najwyższych na świecie, a prezenty od Państwa oraz bezprodukcyjna praca w sektorze publicznym są jedyną szansą na przchody dla milionów Irańczyków i Wenezuelczyków. Podobieństwa wykraczają jednak poza gospodarkę. Tak jak Ahmadinedżad popiera Hezbollah, tak Chávez wspiera FARC. Podcasz gdy Ahmadinedżad próbuje kontrolowań Liban, tak Chávez robi to samo z Boliwią. Obaj marzą aby stać się przywódcami regionalnego mocarstwa. Ahmadinedżad obiecuje zniknięcie Izraela i upadek Wielkiego Szatana. W Wenezueli, gdzie jeszcze niedawno antysemityzm nie był znany, profanuje się synagogi, a Chávez skarży się że mównica w ONZ, na której musiał wystąpić po Georgu Bushu, śmierdzi mu szatańską siarką. Ze wszystkich podobieństw najbardziej zaskakującą jest obsesja obu reżimów aby sprawiać wrażenie demokratyczne, pluralistyczne i postępowe. Ale to nie jest łatwe, zwłaszcza że ich codzienna działalność jest aurorytatywna, klanowa i militarystyczna; aż 14. z 21, irańskich ministrów to członkowie Gwardii Rewolucyjnej, lub milicji Basij. Lokalne rządy, państwowe firmu i setki publicznych urzędów są w rękach strażników rewolucji. To samo się dzieje w Wenezueli, gdzie militaryzacja Państwa jest podstawową charakterystyką i gdzie krewni oraz towarzsze broni Cháveza zdominowali kręgi władzy. W obu krajach przy władzy są skłonne do stosowania przemocy. Tak w Iranie, jak i w Wenezueli, prorządowe milicje mają monopol na przemoc jako instrument polityczny. Ważne jest aby zdać sobie sprawę, że w Iranie i Wenezueli wybory nie oznaczają ewentualnej zmiany prezydenta. Oznaczają pretekst do oderwania od władzy tych, którzy postanowili że pozostaną przy niej na zawsze. Ale to nie jest łatwe. Nie jest łatwe w Wenezueli, i nie będzie w Iranie.
>Technorati tags: Wenezuela, Iran, polityka, społeczeństwo, Moisés Naím. poniedziałek, 22 czerwca 2009, tierralatina
TrackBack
Komentarze
ovejanegra
2009/06/22 20:29:59
Widzę jeszcze jedno podobieństwo: zarówno Wenezuelczycy jak i Irańczycy sami sobie, demokratycznie te reżimy zainstalowali. Zresztą to chyba jest dość częsta sytuacja także w wielu innych krajach...
2009/06/22 21:28:49
sorry Tierra, ale pan redaktor trochę pieprzy:
- Kiedy ostatnio policja w Wenezueli zabiła w tydzień około setki pokojowych demonstrantów? Ja sobie za rządów Chaveza takiej masakry nie przypominam. - Znasz jakąś otwarcie wrogą wobec teokratycznego systemu gazetę, bądź telewizję nadającą w Iranie? Ja nie znam. - Wyobrażasz sobie konferencję w Teheranie organizowaną przez panią Ebadi analogiczną do imprezy organizowanej ostatnio przez panią Guajarro w Caracas? Ja sobie nie wyobrażam. - Czy są jakieś bezpośrednie dowody na to, że Chavez wspiera FARC oprócz Magic Laptops z dokumentami napisanymi w Wordzie, które miały udawać maile od Chaveza? Ja ich nie znam. i tak dalej i tym podobne. W taki sposób jak w cytowanym przez Ciebie tekście mozna porównać wszystko do wszystkiego. Poza tym wygląda na to, ze pan z Foreign Policy (sic!) zna się na polityce międzynarodowej mniej więcej tak jak ja, a ja znam się słabo. Ale wiem przynajmniej, że Iran jest (może raczej był) po Turcji najbardziej demokratycznym krajem z większością muzułmańską w regionie, więc stawianie go za wzór despocji jest zwyczajnie głupie - doprawdy lepiej było sobie wybrać za obiekt porównania Egipt, bądź Arabię Saudyjską - również byłoby to głupie, również nie uwzględniałoby kulturowych kontekstów, ale chociaz byłby w tym wszystkim cień sensu, szfak (się zirytowałem) 2009/06/22 22:43:28
Byl taki czas, calkiem niedawno temu, kiedy laska losu odjela nam mozliwosc podziwiania koproblogu "rojo y negro" z jego obscenami. Mielismy juz nadzieje, ze nieopanowana, zwierzeca agresja skutecznie zneutralizowala caly zespol redakcyjny.
Z przykroscia stwierdzamy, ze ktores przezylo, albo tez fundatorzy znalezli nowych ochotnikow do opiewania uroku chaveza, reklamy pozytku z faszyzmu i powtarzania brzydkich wyrazow. A moze iranskie gestapo pozyczylo diermomiota od kumpli z Caracas? 2009/06/22 23:01:55
@bez czegośtam
Mój boże, ty Bezie i ty Portku darzycie mnie najwyraźniej prawdziwym uczuciem, bo z taką czułością o mnie piszecie i tak często. Co prawda kompletnie od rzeczy, ale za to jak serdecznie. To co, jakiś mały trójkącik? 2009/06/23 01:03:13
@czerwoneiczarne: Po czesci masz racje, ale pobawie sie w adwokada diabla. :)
- Kiedy ostatnio policja w Wenezueli zabiła w tydzień około setki pokojowych demonstrantów? Ja sobie za rządów Chaveza takiej masakry nie przypominam. W tydzien nie. Ale regularnie do takich morderstw dochodzi. Nie mowimy tu o regularnej policji, ale czerwonych bojowkach typu La Piedrita y consortes. Ostatnio zabito jednego z studenckich przwodcow UNT. W trakcie manifestacji wlasnie. Jednym celnym strzalem. Ministerstwo SW poinformowalo wprawdzie, ze sprawce ujeto, ale... jego personaliow nie ujawniono. - Znasz jakąś otwarcie wrogą wobec teokratycznego systemu gazetę, bądź telewizję nadającą w Iranie? Ja nie znam. Wyglada na to, ze w Wenezueli tez juz niedlugo bedzie jak w Iranie. Przynajmniej jesli chodzi o telewizje. - Czy są jakieś bezpośrednie dowody na to, że Chavez wspiera FARC oprócz Magic Laptops z dokumentami napisanymi w Wordzie, które miały udawać maile od Chaveza? Ja ich nie znam. No sorry, tych dowodow jest sporo. Jak chociazby nagranie wideo w ktorym owczesny minister spraw wewnetrznych Wenezueli, Ramon Chacin, ktory byl emisariuszem wenezuelskiego rzadu podczas Operacji Emanuel, zwraca sie do przyjmujacych go dowodcow FARC slowami (cytuje z pamieci): "Towarzysze badzcie silni, my zawsze bedziemy z wami". Sa tez zeznania kilku wypuszczonych europejskich zakladnikow ELN, ktorzy twierdza, ze nas obozem w ktorym byli przetrzymywani, regularnie przelatywaly smiglowce wenezuelskiej armii. Bylo wreszcie porwanie w Caracas Rodrigo Grandy, ktoremu Chavez dal nawet wenezuelskie obywatelstwo. Nie mowiac juz o fakcie, ze kolumbijska armia kilkakrotnie znajdywala sklady broni FARC z amunicja wyprodukowana przez panstwowe zaklady w Wenezueli. Poza tym Iran wcale nie jest w tym tekscie strawiany za wzor despocji. Tak jak nie jest zan stawiana Wenezuela. Iran to nie Arabia Saudyjska, Wenezuela to nie Kuba. Mimo, ze Chavez coraz czesciej, oficjalnie, stawia Kube za wzor do nasladowania. 2009/06/23 12:44:22
ten sam tekst wydrukowal wczoraj hiszpanski El PAIS
sytuacja w Wenezueli na szczescie nie jest az tak dramatyczna jak w Iranie, nie zmienia to jednak faktu ze podobienstwa istnieja I tak jak nie jestem zwolenniczka mieszania sie innych panstw a zwlaszcza USA w nie swoje sprawy (szczegolnie znajac dosc dobrze historie Ameryki Lacinskie), chyba czas juz cos zrobic. zastanawiam sie na ile nie powstrzymywanie sie od jakiejkolwiek reakcji i danie sobie spokoju z ostroznoscia mogloby pogarszyc sytuacje, skoro i tak jest ona fatalna i ginia niewinni ludzie... 2009/06/23 14:35:41
Wszystkie sprawy sa nasze, ludzkie. Mordercze kreatury jak hitler, castro czy stalin wyrosly z malych, tchorzliwych kacykow typu chavez, ktorym zbyt dlugo poblazano.
Zoologiczna nienawisc tych ludzi i ich kamaryli do USA jest ze wszech miar uzasadniona -to jedyne mocarstwo swiatowe i jedyna sila, przed ktora trzesa portkami. Tym gorzej, jesli nierozumne masy w krajach Zachodu kreca nosem i wybrzydzaja, a fe!, na amerykanski "imperializm", dzieki ktoremu fizycznie istnieja. Latwo sobie wyobrazic swiat bez Ameryki - wystarczy wymieszac Kube, Zimbabwe i Czeczenie, nad ruinami rozwiesic portret Chaveza, a z glosnikow na minarecie puszczac krasno-czornyje obelgi i przeklenstwa. Tylko zapachu, prosze, nie dodawajmy, nawet w wyobrazni. Moze pozniej, po sniadaniu. 2009/06/23 20:53:40
@czerwoneiczarne - dzisiaj musialam cos zalatwic w ministerstwie rolnictwa, wroc, Ministerstwie Wladzy Ludowej ds. Rolnictwa. Wchodze do jednej z sal w ktorej pracuja urzednicy a tam na scianie portret... nie, nie Chaveza, on byl przy wejsciu. W sali byl wielki portret Manuela Marulandy. I haslo: Manuel Marulanda przykladem dla nas wszystkich!
2009/06/23 21:25:38
@caraquena
to oczywiście spory idiotyzm - w sensie wieszanie portretu kolegi Manuela. Nie ma we mnie ani krztyny sympatii dla FARC, no, może dla wczesnego okresu ich działalności trochę sympatii by się znalazło. Jednak sympatyzowanie z FARC, wyrażanie dla nich poparcia, zeznania świadków o helikopterach to jeszcze nie systemowe stałe wsparcie finansowo militarne jak w przypadku Iranu i Hezbollahu. Dowodem na systemowe wsparcie miały być laptopy, tyle, że wyszło na to, że emaile, które niby na nich znaleziono, zmieniły się po czasie w zwykłe dokumenty w Wordzie. Zgadzam się, ze na linii Chavez FARC mocno pachnie bliską współpracą, ale do Iranu to tu jest jeszcze bardzo daleko. Nie mówiąc o tym, ze takie porównania - o czym już pisałem wcześniej - są dla mnie bardzo mało sensowne.
Gość: bolo, 80.240.177.130
2009/06/29 12:01:39
Zawsze miło poczytać analizy "autorytetów", w których pomstują oni a to na motłoch, który nie głosuje tak jak trzeba, a to na państwa, które odmówiły bycia koloniami Zachodu. Dziwne, że pan analityk nie dostrzegł podstawowego powodu zbliżenia Wenezueli z Iranem - zewnętrznego niebezpieczeństwa pochodzącego z tej samej strony.
Z innej beczki - na lewica.pl zamieszczono artykuł irańskich "anarchizujących intelektualistów". Piszą w nim, że wybory były sfałszowane, bo m.in. nie znają nikogo kto głosował na Achmadineżada... Ktoś w komentarzach stwierdził że to samo twierdzili w 2005 r. jego koledzy ze studiów na temat Kaczora. Może u nas też sfałszowali? bezportek: proszę o więcej komentarzy, bo skutecznie kompromitują antychavezowską linię tego bloga:)
Gość: chavez, 83.168.89.2
2009/06/29 20:31:32
No, Panie Bolo, gratuluję odwagi. Aż dziw, że jeszcze nie atakują Pana "dyżurne jadaczki". Rzeczywiście, odnoszę wrażenie, jakby w Ameryce Łacińskiej mieszkał tylko jeden człowiek, niejaki Hugo Chavez.
Prośba do Tierralatiny: sprzątnij Pan tego Hugo, bo saga o jego bezeceństwach źle działa na niektórych czytelników i w swej wściekłości do Chaveza tak się zapamiętali, że zaczynam podejrzewać, że coś u nich się dzieje źle pod sufitem.
Gość: bolo, 80.240.177.130
2009/06/30 10:08:21
chavez: nie żyjemy w totalitarnym reżimie zbrodniarza, którego nazwisko przyjąłeś jako swój pseudonim, więc czego mam się bać?:)
Myślę, że podsumowując można w tym miejscu strawestować naszego rodzimego obrońcę demokracji: Wenezuelo, Iranie, nie idźcie tą drogą!!!
Gość: ruda, 190.129.27.146
2009/07/01 16:19:57
tierra, wrzuc jakies info o protestach w Peru, lokalne na poludniu mialy sie skonczyc 26. czerwca, ale sie nie skonczyly, ma byc strajk generalny, w Boliwii tez cos kipi - droga od Copacabany do Laz Paz dwa dni temu 29 czerwca zablokowana. Wiesz co bedzie sie dzialo i dlaczego blokuja? czy to akt solidarnosci z Indianami z Polnocy? i kiedy to sie skonczy? pozdrawiam, kjk
2009/07/02 01:05:10
@ruda: Drogi w Boliwii blokuja zawsze. Bo zawsze sie jakis powod znajdzie. Taki juz urok tego panstwa. Ile razy bylem w tym kraju, zawsze natykalem sie na jakies blokady. I przed Moralesem i za Moralesa.
O Peru napisze jak ten strajk generalny dojdzie do skutku. Poki co uzeram sie z komputerem i internetem. A moze Ty cos goscinnie napiszesz? Na przyklad wrazenia z trzech krajow? Bardzo Cie prosze! :) 2009/07/02 15:49:15
Ja tez mam wrazenie czytajac ten blog ,ze w calej Am Pld jest tylko jeden czlowiek ,uosobienie samych negatywow.Tylko ,ze juz wrobelki na dachu cwierkaja,ze swiat czarno -bialy nie jest.A edukacja i internet zrobily swoje i ludzie juz nie kupuja takiej nachalnej propagandy.
2009/07/03 18:31:11
@tartaczek: Masz jakis cholernie faszystowski sposob myslenia, skoro dla Ciebie wyrazanie pogladow innych niz twoje jest propaganda. Poza tym juz wiele razy dawalas wyraz dezaprobaty, po co wiec czytasz tego bloga skoro ci sie tak nie podoba. Jakas perwersyjna forma masochizmu, czy moze poczucie misji i chec nawracania ludzi na twoja jedyna prawomyslnosc?
PS. Ja ta "propagande" kupuje. Mam znajomych w Wenezueli i ich opowiesci o tym kraju sa jeszcze bardziej drastyczne niz to co pisze tierralatina.
Gość: ruda, 200.87.23.232
2009/07/07 02:34:45
czy to znaczy ze nadal goscisz w kraju Chaveza?? :))) byloby super. generalnie chyba strajk generalny dojdzie do skutku, bo nasza jutrzejsza podroz do Peru prawdopodobnie sie nie odbedzie. Jak tylko dostane sie do Limy, a chwile potem do ccs, obiecuje napisze :)
Gość: bolo, 80.240.177.130
2009/07/07 13:18:41
montsurrolle: tekst "po co czytasz skoro ci sie nie podoba" jest równie sensowny jak "po co tam jesteś skoro nie lubisz Chaveza".
2009/07/13 04:47:32
Niesamowiata paralela - nie pomyslalam wczesniej o podobienstwach miedzy dwoma krajami. Chyba zmylil mnie dysonans miedzy burka a samba.
|