|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Przedziwne rzeczy dzieją się w BoliwiiPrzedziwne rzeczy dzieją się w Boliwii w ostatnich dniach. Wpierw prezydent ogłasza strajk głodowy, twierdząc że pogłębia w ten sposób demokrację, po czym... akceptuje żądania opozycji i twierdzi, że porozumienie zawarto dzięki jego protestowi. Teraz demaskuje się zbrojną grupę, która nie tylko miała zgładzić prezydenta, ale też... szefa opozycji. Ale po kolei... Boliwijski prezydent Evo Morales przerwał w miniony wtorek swój strajk głodowy. Przerwał, ponieważ lokalny parlament przyjął w końcu nowe prawo wyborcze, które pozwoli zorganizować grudniowe wybory prezydenckie i parlamentarne, oraz wybory prowincjonalnych gubernatorów w kwietniu przyszłego roku. „Siła ludowa pozwala na zmuszenie tych maleńkich grupek, które szkodzą wewnątrz Narodowego Kongresu. Miejmy nadzieję, że te historyczne wydarzenia pozwolą zwiększyć świadomość ludową” – stwierdził składając swój podpis pod przyjętym przez parlament tekstem. Zupełnie tak, jakby jego uchwalenie było rzeczywiście wynikiem głodówki. Trzeba przyznać, że prezydent na niezły tupet. Albo cynicznych doradców od public relations, którzy są przekonani (i być może mają rację), że ciemny lud taką argumentację kupi. I prosze nie zarzucać mi jakiegoś antymoralesizmu. Związku między głodówką, a przebiegiem prac w parlemancie nie było naprawdę żadnego, poza zaostrzeniem emocji i stworzeniem okazji do płomiennych i niekoniecznie przemyślanych deklaracji z jednej i drugiej strony politycznej bariery. To nie jest tak, że opozycja ugieła się, pod ludową presją, czy zlitowała się nad poszczącym prezydentem. Opozycja przyjęła proponowany tekst tylko i wyłącznie dlatego, że rządząca koalicja zgodziła się w końcu na stawiany przez nią, od samego początku, warunek: powstanie w Boliwii zupełnie nowy spis wyborców. Przypominam – opozycja domagała się tego, bo już od dawna mówi się, że w aktualnym jest wiele martwych dusz, które głosują zgodnie z wolą rządzących. To nie jest prawda, spis jest świetny, robienie nowego to marnowanie pieniędzy – twierdziła koalicja Moralesa. Koniec końców nowy spis będzie, całkowicie biometryczny i zinformatyzowany, a za jego przygotowanie zapłaci - 35 milionów dolarów - kancelaria prezydenta.
O planowanym (ponoć) zamachu na boliwijskiego prezydenta w następnej notce. Bo boje się, że Blox znowu każe mi skracać. Póki co morzecie zajrzeć tutaj, aby poczytać o tym do czego doprowadziły eksperymenty z gospodarką afrykańskiego sojusznika i „wielkiego przyjaciela” Hugo Cháveza. A w komentarzach pod tą notką, przyłączyć się do dyskusji o wadach i zaletach tego bloga. I czy istnieje coś takiego jak pełen obiektywizm? >Technorati tags: Boliwia, wybory, polityka, strajk głodowy, Evo Morales, szantaż. piątek, 17 kwietnia 2009, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Kto kogo próbował zabić w Boliwii. I dlaczego?
z Podróż na Południe
Udaremniona próba zamachu stanu w Boliwii 8211 brzmiały pierwsze prasowe depesze dotyczące tego, co wydarzyło się wczoraj rano w boliwijskim mieście Santa Cruz . Jednak późniejsze tłumaczenia boliwijskich oficjeli, zamiast wyjaśnić sprawę, coraz ... » Wysłany 2009/04/17 09:07:51
Komentarze
Gość: bolo, 80.240.177.13*
2009/04/17 13:29:38
Koniecznie zajrzyjcie do artykułu o południowoamerykańskim kraju Zimbabwe który rujnuje przyjaźń Mugabe z Chavezem;)
2009/04/17 16:59:07
@bolo: No ale chyba nawet Ty musisz przyznac, ze wenezuelski comandante dobiera sobie specyficznych przyjaciol. :)
|