BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Kto kogo próbował zabić w Boliwii? I dlaczego?

Udaremniona próba zamachu stanu w Boliwii – brzmiały pierwsze prasowe depesze dotyczące tego, co wydarzyło się wczoraj rano w boliwijskim mieście Santa Cruz. Jednak późniejsze tłumaczenia boliwijskich oficjeli, zamiast wyjaśnić sprawę, coraz bardziej ją komplikowały. I nie wiem, czy w chwili obecnej jest gdzieś ktokolwiek, kto dokładnie wie co się wydarzyło...

O zajściu jako pierwszy poinformował wiceprezydent Alvaro García, gdyż Evo Morales przebywa obecnie z wizytą w bratniej Wenezueli. Ujawnił, że w Santa Cruz doszło do starcia policji z „międzynarodową grupą terrorystów planującą zamach na prezydenta i wiceprezydenta”.

Więcej szczegółów dostarczył chwilę później, na specjalnej konferencji prasowej, wiceminister spraw wewnętrznych, Marcos Farfán. Wyjaśnił on, że wczoraj rano w o świcie jednym hoteli w centrum Santa Cruz doszło do wymiany ognia policji z „międzynarodową grupą terrorystów-najemników, składającą się z obywateli Węgier, Irlandii i Boliwii”. W wyniku akcji służb bezpieczeństwa zabezpieczono broń, materiały wybuchowe, przeróżne plany oraz „listy osób do zgładzenia” na których znajdują się osoby zarówno z rządu centralnego, jak i władz prowincjonalnych.

Zgodnie z późniejszą wypowiedzią prowadzącego śledztwo prokuratora Jorge Gutiérreza najemnicy mieli zabić w pierwszej kolejności prezydenta Boliwii Evo Moralesa, wiceprezydenta Alvaro Garcíę Linera, oraz gubernatora stanu Santa Cruz – zaciekłego krytyka Moralesa – Rubéna Costasa.

Jakby tego było mało, zdaniem wiceministra, grupa odpowiedzialna jest za niedawny, nieudany atak na rezydencję kardynała Julio Terazzas, głowę boliwijskiego Kościoła Katolickiego, także w Santa Cruz. Oraz za zamachy na niektóre kancelarie prawnicze, oraz rezydencję jednego z wiceministrów w La Paz.

Według Frafána, grupa operowała na terenie Boliwii od kilku miesięcy. I już kilkakrotnie znajdowała się bardzo bilsko prezydenta. „Miała m.in. zamiar przeprowadzić atak podczas posiadzenia rady ministrów, jakie niedawno odbyło się na pokładzie boliwijskiego okrętu na jeziorze Titicaca” – stwierdził.

Zdaniem szefa boliwiańskiej policji, Victora Hugo Escobara, nie bez znaczenia jest też to, że Boliwijczyk, który wchodził w skład rozbitej grupy terrorystów, był „byłym żołnierzem boliwijskiej armii, który otrzymał dodatkowy trening w Chorwacji”.

Do końca jednak nie wiadomo, ilu członków tej grupy zostało zabitych (3?), a ilu zatrzymanych (2?). Doniesienia i informacje w tej sprawie są wciąż sprzeczne, w niektórych wspomina się nawet, że wśród zabitych jest również jeden Rumun. Prokuratura jedynie zapewnia, że robi wszystko aby ustalić na czyje zlecenie działała grupa.

Część boliwijskiej opozycji poddaje w wątpliwość rewelacje o planowanych zamachach i niewyklucza, że jest to próba stworzenia „zasłony dymnej”, czyli tematu zastępczego mającego odwrócić uwagę ludzi od prawdziwych problemów kraju. I przypomina, że do tej pory nie ukończono poprzedniego, nie mniej enigmatycznego śledztwa związanego z zamachami.

O to samo opozycję oskarża Evo Morales, który wypowiadając się w Wenezueli, uznał że spisek był próbą „odwrócenia uwagi od wielkiego ludowego zwycięstwa”. Czyli przyjętego w tym tygodniu nowego prawa wyborczego.

Sceptyczna jest także większość ekspertów od terroryzmu, cytowanych przez prasowe agencje. Modus operandi grupy, tak i jak przedstawiony przez władze, wydaje im sie bardzo amatorski. Generalnie, ich zdaniem, żadna poważna grupa najemników nie będzie planować zamachu na jakąś osobistość, przeprowadzając w trakcie inne zamachy, w większości zresztą nieudane.

Boliwia jest jednak na tyle dziwnym krajem, i to jest już zupełnie moja prywatna refleksja, że na dobrą sprawę wszystko jest w nim możliwe. Są tam przecież niewyobrażalnie bogaci posiadacze ziemscy, posiadający prywatne armie broniące ich terenów i dotychczasowych przywilejów; działają też intensywnie wielkie mafie narkotykowe, produkujące kokainę na wielką skalę; swe logistyczne zaplecze posiada także kolumbijski FARC; w boliwijskiej dżungli organizowane są też ponoć ćwiczenia dla terrorystów z całego świata, bez względu na polityczne czy religijne przekonania, liczy się tylko że płacą.

Już kilka lat temu, jeszcze zanim do władzy doszedł Morales, jeden z europejskich dyplomatów pracujących w La Paz przekonywał mnie, że w takich prywatnych terrorystycznych „szkołach” zatrudnienie znalazło w Boliwii wielu byłych agentów radzieckiego Specnazu. I rzeczywiście spotykałem później wielokrotnie, w najdziwniejszych miesjcach tego kraju, braci-Słowian w średnim wieku, którzy moje pytania o to co robią w tym kraju, zbywali niezmiennym i enigmatycznym stwierdzeniem „interesy”. Ale na biznesmenów bynajmniej nie wyglądali.

Jeśli dodamy do tego jeszcze licznych wenezuelskich doradców wojskowych, którzy – zdaniem opozycji – szarogesią się w kraju i robią różne lewe interesy, to mamy dość wybuchową mieszankę, w której dość łatwo ktoś komuś może nastąpić na odcisk. Gdzie wielu osobom może odpowiadać wywołanie jeszcze większego chaosu w kraju i gdzie ktoś kto po prostu, do wymyślonego przez siebie planu, zatrudnił amatorów.

I obawiam się, że całej prawdy o tym co naprawdę wydarzyło się wczoraj o świcie w Santa Cruz, nigdy się nie dowiemy.


>Technorati tags: , , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , , .

piątek, 17 kwietnia 2009, tierralatina

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
To oni chcieli zabić Moralesa? z Podróż na Południe
Boliwijczyk, Hiszpan, Węgier, Chorwat, Żyd, Katolik, Muzułmanin, członek Opus Dei, komunista, socjalista, nacjonalista, internacjonalista, admirator i krytyk Che Guevary, pisarz, aktor, poeta, dziennikarz, korespondent wojenny, reżyser, nauczyciel ... »
Wysłany 2009/04/19 03:25:04
Komentarze
Gość: bolo, 86-49-n1.aster.pl
2009/04/18 01:30:44
Niezła menażeria ci zamachowcy. Zwłaszcza ten gość o życiorysie którym możnaby obdzielić co najmniej kilka osób:D
-
2009/04/18 01:50:21
Jakas niewiarygodna banda faszomatolkow. Strasznie glupich w dodatku, jesli naprawde wierzyli, ze w piatke uda im sie stworzyc aryjska Boliwie...
-
2009/04/18 19:51:16
Tutaj znalazłam jeszcze jeden tekst na temat tych terrorystów (po hiszpańsku) www.bolpress.com/art.php?Cod=2009041612&PHPSESSID=3ed32ed62218e7dab232d6825f979a1f
Piszesz, że nigdy się nie dowiemy jak było naprawdę, ale ja myślę, że zawsze jeśli pozbierać rozrzucone tu i tam informacje(pojedynczo często mało sensowne), to można zbliżyć się do prawdy, choć zwykle wymaga to trochę zachodu.
-
2009/04/18 19:56:12
"Jakas niewiarygodna banda faszomatolkow. Strasznie glupich w dodatku, jesli naprawde wierzyli, ze w piatke uda im sie stworzyc aryjska Boliwie..."

Hihihi, no pewnie! W Boliwii aż roi się od wysokich, jasnookich blondynów. Mają chłopcy fantazję!