|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Denga w Buenos AiresNajwyższy czas – argentyński rząd przestał w końcu udawać, że nic złego się nie dzieje i otwarcie przyznał, że kraj ma całkiem spory problem. Z komarami. A dokładniej z jednym, konkretnym jego gatunkiem: Aedes aegypti. Tym, który wywołuje potencjalnie niebezpieczną chorobę – dengę. Regularni czytelnicy tego bloga, tego maleńkiego wampira o biało-czarnych nogach znać już powinni dobrze. Bo regularnie pojawia się na tutejszych stronach. W ostatnich latach daje się on niestety w Ameryce Łacińskiej szczególnie we znaki. Walczył z nim Paragwaj, Brazylia użyła nawet wojska. Komary roznoszące wirusa pojawiły się też nad wodospadami Iguazu, jednej z największych latynoamerykańskich atrakcji turystycznych. Tej, która znajduje się na granicy Brazylii, Paragwaju i Argentyny. I tam wydarzył się cud. Komary, jak wiadomo nie posiadające paszportów, nie przekraczały granicy. Tak przynajmniej twierdziły do tej pory argentyńskie władze. Choć w Paragwaju i Brazylii bito na alarm, urzędnicy w Buenos Aires upierali się że zachorowania w ich kraju to odizolowane przypadki. Tłumaczyli, że prowincjonalni lekarze, od miesięcy twierdzący że mają do czynienia z epidemią, przesadzają i nie mają „globalnego spojrzenia na sytuację”. Więcej - pojawiły się nawet sugestie, że prasowe doniesienia o dendze w Argentynie, to czarny marketing operatorów turystycznych z Brazylii. Sytuacja diametralnie zmieniła się dopiero w tym tygodniu. Niezależne od centralnego rządu miejskie władze w Buenos Aires ujawniły, że denga zawitała do stolicy. „Mamy już co najmniej 160 potwierdzonych przypadków” – przyznał Jorge Lemus, szef stołecznego wydziału opieki zdrowotnej. W narodowym argentyńskim parlamencie zawrzało. Deputowani wezwali minister zdrowia do ujawnienia wszystkich danych na temat rozwoju choroby w kraju. I okazało się, że różowo nie jest. Minister Graciela Ocaña przyznała tym razem, że „sytuacja jest poważna”. Zachorowania na dengę zarejestrowano już w 19. z 24. argentyńskich prowincji (dokładnie mówiąc prowincje są 23 + miasto Buenos Aires). W najbardziej dotkniętych: Chaco, Salta i Catamarce, oficjalna liczba chorych przekroczyła już 16 tysięcy. Argentyńscy lekarze twierdzą jednak, że centralny rząd nadal nie mówi całej prawdy i liczba dotkniętych wirusem przekroczyła już 30 tysięcy. A w wielu miejscach kraju można już mówić o znajdującej się poza wszelką kontrolą epidemii dengi. Zdaniem lekarskiej federacji Fesprosa jej epicentrum znajduje się obecnie w mieście Charata, w prowincji Chaco. Każdego dnia, zdaniem lekarzy, rejestrowanych jest tam od 400. do 600. nowych zachorowań. O poważne zajęcie się problemem dengi apelują do centralnego rządu także firmy turystyczne. One także, zwłaszcza na najbardziej dotkniętej chorobą północy kraju, zaczynają odczuwać skutki epidemii. Coraz więcej osób rezygnuje z wyjazdów i pobytów tam. W prowincji Jujuy, tradycyjnie obleganej przez argentyńskich, chilijskich i urugwajskich turystów w okresie Wielkiego Tygodnia, hotele zanotowały aż 40 proc. spadek rezerwacji w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Tymczasem Jujuy nie jest wcale prowincją jakoś dramatycznie dotkniętą epidemią dengi. Ale graniczy ona z Boliwią, gdzie także epidemia szaleje. Bardziej nawet niż w Argentynie. Oficjalnie na dengę zachorowało tam już ponad 60 tysięcy osób, z których co najmniej 20 zmarło. Denga to wirusowa choroba, której objawy przypominają grypę: ból mięśni, stawów, gałek ocznych, gorączka. Często występuje także biegunka i wymioty. Na chorobę nie ma lekarstwa, ani szczepionki. Lekarze mogą tylko łagodzić symptomy i monitorować rozwój choroby. Organizm sam zwalcza wirusa. U osób osłabionych, najczęściej starszych i dzieci, choroba może jednak wywołać wewnętrzne krwotoki. Ta krwotoczna odmiana może skończyć się śmiercią. Wirusa choroby przenosi wspomniany komar Aedes aegypti. W Ameryce Łacińskiej tylko on. Wyrusza on w poszukiwaniu jedzenia (czyli naszej krwi) o świcie i zmierzchu. W ciągu dnia i nocy nie jest aktywny. Można się przed nim skutzecznie zabezpieczyć stosując repelenty zawierające przynajmniej 15 proc. substancji aktywnej DEET, bądź Icaridin (występującej też pod nazwami Saltidin, Picaridin i KBR3023). Denga jest endemiczna we wszystkich krajach obu Ameryk z wyjątkiem Chile, Urugwaju i Kanady. Zdaniem naukowców, z powodu zmian klimatycznych, ciepłolubny Aedes aegypti będzie się rozprzestrzeniał coraz bardziej. Europa także przed nim się nie uchroni. Zresztą pierwsze, póki co sporadyczne, przypadki dengi zanotowano już na południu Włoch i Hiszpanii.
P.S. Każdy posiadacz komputera może uczestniczyć w badaniach nad potencjalnym lekarstwem na dengę dzięki inicjatywie World Community Grid. Cóż to takiego wyjaśniłem tutaj. >Technorati tags: Argentyna, Buenos Aires, Boliwia, denga, turystyka, choroby tropikalne, komary, Aedes aegypti. >Blogalaxia tags: Argentina, Buenos Aires, Bolivia, dengue, turismo, enfermedades tropicales, mosquitos, Aedes aegypti. sobota, 11 kwietnia 2009, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Denga w Brazylii
z Podróż na Południe
Argentyna i Boliwia nie są jedynymi państwami zmagającymi się obecnie z dengą . Zwiększoną liczbę zachorowań notuje także Brazylia . Na szczęście jest ich znacznie mniej niż w ubiegłym 8211 rekordowym - roku, kiedy to prezydent Lula musiał wysłać ... » Wysłany 2009/04/13 19:11:13
Komentarze
Gość: mariusztravel.com, 093105182024.bialystok.vectranet.pl
2009/04/11 13:22:34
Bardzo lubię zaglądać na tego bloga. Każdy wpis zawiera wiele interesujących i, co najważniejsze, rzetelnych informacji. Nawet zamieściłem link na mojej stronie internetowej. Pamiętam jak kiedyś dostałem linka do tierralatina, konkretnie do wpisu pt. "Cejrowski kłamie". Po przeczytaniu od razu wiedziałem, że będę często tu zaglądał!
2009/04/14 19:31:40
@mariusztravel.com: Witaj i wielkie dzieki za mile slowa. Zawsze to bardzo sympatyczne, gdy na blogu ujawnia sie nowy czytelnik!
2009/04/16 01:28:40
właśnie kiedy martwiłeś sie moim milczeniem (na last.fm) ogladałem w tv relacje z "wojny z denga". siedząc w chińskiej knajpie w Buenos Aires:-) i zastanawiałem się, czy komary, które pogryzły mnie w puerto madero roznoszą zarazę. to było ze dwa tygodnie temu i jak dotąd wszystko gra, więc chyba mi sie udało:-)
pozdrawiam po latach (juz chyba będzie:-) milczenia. widzę ze nic sie tu nie zmieniło. nadal jest rewelacyjnie:-)
Gość: Korkita, public-gprs111404.centertel.pl
2009/05/26 14:47:41
Ja zlapalam Denge w Meksyku w zeszłym roku w lipcu. Już w meksyku sie zaczeło + 2 tygodnie w szpitalu. Nie wspomne nawet o tym, że nikt nie wiedział co mi jest. 5 testów na malarie, wynik negatywny. w szpitalu zakaznym rozlozyli rece. Dopiero przez przypadek trafilam do profesora, ktory lata pracowal za granica na misjach, rozpoznal ta chorobę. Przestrzegł mnie, że pierwszy raz ma łagodny przebieg (przy czym grypa to przy tym pikuś), natomiast następny może sie dla mnie skończyc śmiertelnym zejsciem. Uwazajcie.
Gość: Marta, 213.25.208.*
2009/07/06 09:31:27
Za kilka dni wybieram sie do Argentyna i ciekawa jestem, czy można sie zaszczepić przez DENGĄ. Bardzo mi zależy na szybkiej odpowiedzi. Z góry dziękuję. Pozdrawiam
2009/07/10 02:10:19
Na denge nie ma szczepienia. Jednak teraz w Argentynie juz zima i komary przestaly byc chwilowo problemem. Problem jest inny - dwa dni temu ogloszono w Argentynie sanitarny stan wyjatkowy z powodu epidemii tego nowego rodzaju grypy. Jest juz ponad 100 tys. chorych i ok. 100 potwierdzonych zgonow. Zamkniete sa szkoly i teatry, niektore urzedy, etc.
|