|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Chico, czyli Eduardo Rózsa-FloresZabity w tym tygodniu przez boliwijską policję i oskarżony o przygotowywanie wielu zamachów Eduardo Rózsa-Flores nie jest byle kim. To osoba dość znana, przez wielu szanowana, uważana wręcz za bohatera. Zwłaszcza na Węgrzech i w Chorwacji. Popularności przysporzył mu szczególnie, nagrodzony na kilku festiwalach, węgiersko-chorwacko-chilijski film „Chico”, będący ekranizacją historii jego niewiarygodnego wręcz życia. I w którym gra on sam gra główną rolę – samego siebie, tytułowego Chico. Latynoskiego komunistę, który z korespondenta wojennego z węgierskim paszportem, zamienił się w bojownika o niepodległość Chorwacji. W dalszej części postu, wyjątkowo podzielonego aby zbytnio nie obciążać tytułowej strony bloga, znajdziecie całość tego filmu. Polecam.
Film podzielony jest na 14 około 8. minutowych części. Wszystkie są z angielskimi napisami.
Oczywiście jestem bardzo ciekawy Waszych opinii... Nie tyle o filmie, co o jego bohaterze, o Eduardo Rózsa-Floresie...
P.S. Ciekawe czy i kiedy Holywood nakręci remake tego filmu. Oczywiście z dokończeniem historii niesamowitego życia jego bohatera. >Technorati tags: Boliwia, Chorwacja, Chile, Eduardo Rózsa-Flores, Chico. >Blogalaxia tags: Bolivia, Croacia, Chile, Eduardo Rózsa-Flores, Chico. niedziela, 19 kwietnia 2009, tierralatina
TrackBack
Komentarze
2009/04/19 12:49:41
@ovejanegra: Tez jakos niespecjalnie wierze w to, ze ten czlowiek przygotowywal w Boliwii film... Co nie znaczy, ze jestem na 100 proc. przekonany, ze wszystkie stawiane mu obecnie zarzuty sa prawdziwe.
Niemniej nie chcialbym aby ktokolwiek odebral moje wpisy na jego temat jako jakakolwiek probe jego obrony. Po prostu "na glos" zastanawiam sie co sie wydarzylo i zwracam uwage na fakt, ze glowny bohater tego co sie stalo jest, delikatnie mowiac, bardzo nietuzinkowa postacia... A Boliwii tez kibicuje. Dluga jeszcze przed nia droga, ale oby sie w koncu kiedys udalo. Niemniej nie wiem, czy strzelanie do "dziwnych, uzbrojonych osob" jest recepta na sukces. Bo gdyby byla, to - obawiam sie - liczba mieszkancow tego kraju spadlaby drastycznie... :) Film obejrzalas? Fascynujaca historia. 2009/04/19 13:24:24
No właśnie skończyłam oglądać. I to mimo, że miałam zaplanowane zupełnie inne zajęcia. Po prostu zaczęłam i już się oderwać nie mogłam. Co za życiorys! Obłęd.
I jakoś niespecjalnie wierzę w boliwijską wersję Psów Wojny. Facet zupełnie nie wyglądał na takiego, co bawiłby się w coś takiego dla zysku. On musiał w coś uwierzyć. Pytanie w co? Ale masz rację, że może po prostu mu odbiło. Zresztą komu by nie odbiło po takich przejściach i doświadczeniach? 2009/04/19 14:13:01
Mocna historia. Wyjątkowy materiał do przemyśleń i pewnie wezmą się za nią wielcy producenci z LA. Oby nie wyszedł z tego komercyjny gniot
2009/04/20 10:27:38
Kompletnie nie na temat notki, ale może wyda się Tobie interesujące www.thedailybeast.com/blogs-and-stories/2009-04-19/drug-war-lessons-from-colombia/full/
Gość: bolo, 80.240.177.130
2009/04/20 10:40:38
Jeszcze nie zdążyłem obejrzeć, ale jestem szczególnie ciekaw jak potraktowano epizod wojenny na Bałkanach: czy ukazano romantyczny zryw narodu ciemiężonego pod jarzmem titowskiej Jugosławii czy bardziej się postarali?
2009/04/20 22:58:40
Coz, kosmos. Film z poczatku lekko przeraza, ale bohater.... nietuzinkowy to bardzo delikatne okreslenie ;) Strasznie jestem ciekaw w jakich warunkach dokonaly sie kolejne przemiany: z bloga wynika, ze byl Muzulmaninem, jeden z pierwszych linkow prowadzi do strony o zbrodniach komunistycznych... Mysle, ze ten film stanowic bedzie podstawe do raptem pierwszych 30 minut wersji hollywoodzkiej...
I taka refleksja: czemu w naszym pieknym kraju mowi sie o buteleczkach zamawianych dla prezydenta, a o Boliwii nie wspomina sie slowem?
Gość: bolo, 80.240.177.130
2009/04/21 10:33:02
oio: bo wiesz, są rzeczy ważne i ważniejsze. Motłoch lepiej niech się nie interesuje za mocno światem, jeszcze głupie pomysły im do głowy przyjdą i co wtedy?
Gość: Feri Ba, 195.187.133.44
2009/04/21 12:02:46
Życiorys rzeczywiście na film, cała jego historia jest kosmiczna. Ale nie popadałbym w fascynację kolesiem, który był sekretarzem wegierskiego Związku Młodzieży Komunistycznej. Generalnie popadał ze skrajności w skrajność, od skrajnej lewicy do skrajnej prawicy (w ostatnim czasie brał udział w tworzeniu Jobbik, tj. skrajnej prawicy na Węgrzech, na początku lat. 90-tych zbrojnych formacji Narodowych Socjalistów itd.). Różne służby miały na niego oko jako "agent provocateur", niewykluczone, że i węgierskie (jego znajomi mówią, że to on upublicznił tzw. "taśmy Gyurcsanya"). Zresztą zerknijcie na jego blog, kompletny misz-masz poglądów.
Wydaje mi się, że rzeczywiście padł ofiarą Moralesa, ale w Boliwii nie był turystycznie, a działał dla biznesmenów chorwackiego pochodzenia ze wschodniej części Boliwii, którym zależy na usunięciu Moralesa. Sam Flores walczył po stronie chorwackiej (np. pod Laslovem, Vukovarem). 2009/04/21 12:52:37
Mysle, ze nikt tu Floresa nie idealizuje. Jak sam wspomnialem: poczatek filmu przeraza (prawo klasy robotniczej do zbrojnego buntu, spiewanie miedzynarodowki, uwielbienie Che itp itd). Oskarzenia o faszyzm, ktorych doszukalem sie na niektorych serbskich stronach ("W Boliwii zabito faszystowskiego zbrodniarza wojennego!") w jego przypadku wydaja sie koszmarnie nietrafione. Flores nie mogl byc wzorem, ale i nie mozna powiedziec, ze byl "zly". Cale zycie szukal.
Gość: bolo, 80.240.177.130
2009/04/22 13:47:46
Może i nikt go nie idealizuje, ale na pewno ocenia go na podstawie filmu z jego udziałem. Obawiam się że nikt z wypowiadających się tutaj nie zna faktów na tyle, żeby autorytatywnie zdyskredytować oskarżenia o zbrodnie wojnne.
Gość: bolo, 80.240.177.130
2009/04/22 14:11:49
@Feri Ba: to ustasze spiskują w Boliwii? Niezła jazda. Można coś więcej?
2009/04/23 03:03:41
Wlasnie skonczylem ogladac film. Naprawde niezly. A zycie tego faceta kompletnie pokrecone. I tak jak napisal tierralatina - rzeczywiscie mogl sie w koncu pogubic w tym w co wierzyc i o co walczyc. Ale postac naprawde niesamowita. Taki typ co nie potrafi sie nudzic, zawsze musi o cos walczyc.
Mialem podobnego kumpla w mlodosci. Byl punkiem, skinheadem, anarchista, przez moment satanista, dlugo radykalnym komunista. Pozniej chcial wyjechac do Peru i przylaczyc sie do Swietlistego Szlaku. Mial 23 lata gdy zginal w wypadku autobusu w Ekwadorze. Co tam robil, nie wiadomo. Rodzina myslala, ze pracuje w Azji na statku.
Gość: ada, dslb-084-057-158-224.pools.arcor-ip.net
2009/04/24 09:08:57
Ja tak z innej beczki. Wlasnie dostalam linka: www.libertaddigital.com/mundo/polonia-quiere-prohibir-la-imagen-del-che-1276357250/
pozdrawiam
Gość: Mstaniul, adsl-83-100-175-175.karoo.kcom.com
2009/04/25 18:35:58
Witam! Szukałem i szukałem sposobu na skontaktowanie się z Tobą i doszedłem do wniosku, że tak chyba będzie najskuteczniej. Tierralatina, czy jest możliwe, byś skontaktował się ze mną na maila mstaniul@gmail.com ? Jeśli znajdziesz chwilę to wyślij mi chociaż 2 słowa, abym znał Twój adres, a ja napiszę Ci o co chodzi - myślę, że możesz być zainteresowany. Przepraszam wszystkich za tą całą enigmatyczność, ale wiecie, top secret ;)
2009/04/26 00:14:56
@hjuston: Bedzie. Dzisiaj jeszcze.
@Mstaniul: Juz Ci odpowiedzialem na maila. Ale na przyszlosc... gdyby ktos ponownie szukal kontaktu... W wiekszosci przypadkow na Bloxie nick autora jest tez adresem wg. tego schematu: nick@gazeta.pl 2009/04/26 00:16:31
@ada: Czytalem o tym... Jak dla mnie to absurd. I to nie dlatego, ze jestem milosnikiem Che. Wrecz przeciwnie...
2009/04/27 14:50:06
Ten facet to kolejny dowod na to, ze wychowanie w komunizmie szkodzi - powoduje niebezpieczne zmiany w mozgu. :)
2009/04/29 20:36:02
@hjuston: No wiem - dalem plame. Ale po prostu potok informacji o swinskiej grypie jest tak wartki, ze niezbyt wiem co moglbym dodac... Cos jednak sprobuje...
|
Ja tak bardzo bym chciała, żeby Boliwii się udało. Żeby wreszcie można było tam żyć jeśli już nie dostatnio, to przynajmniej spokojnie. Sama od niedawna jestem Boliwijką :) i właśnie w Boliwii chciałabym kiedyś zamieszkać. Dlatego nie podoba mi się, że kręcą się tam jakieś dziwne, uzbrojone osoby.