BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

CyberAmeryka. Łacińska.

Ameryka Łacińska zaskakuje. Nie tylko odmiennymi krajobrazami, inną kulturą, kuchnią, czy – nadal –swą czasem wręcz szokującą biedą. Ameryka Łacińska potrafi też czasem zaskoczyć z drugiej strony, zburzyć nasze europejskie stereotypy o jej zacofaniu; o Trzecim, czy Drugim Świecie.

Pamiętam swoje zdziwienie, gdy kilka lat temu wynajmowałem na jakiś czas małe mieszkanko w Limie. Ogłoszenie zapewniało o bezprzewodowym dostępie do internetu. W momencie odbioru lokum, zapytałem się właściciela o szczegóły: czy potrzebne jest jakieś hasło, gdzie jest modem/router na wypadek, gdyby trzeba było go zresetować? Okazało się, że nie ma ani hasła, ani modemu: „Dostęp do internetu jest z ulicy. Ja się na tym specjalnie nie znam, ale wiem że w tej dzielnicy miasto to oferuje.” – enigmatycznie wyjaśnił siwy, starszy pan. I miał rację. Miejski, bezprzewodowy internet był. Bezpłatny i bardzo szybki.

Takich publicznych hot-spotów jest w krajach Ameryki Łacińskiej coraz więcej. Od ubiegłego roku z bezpłatnego WiFi korzystać można np. na wszystkich, ponad 70. stacjach metra w Buenos Aires. A w chilijskim Puerto Montt miejskie władze dążą do tego aby bezpłatny dostęp mieli wszyscy z blisko ćwierć miliona mieszkańców...

Chile jest zresztą pionierem we wdrażaniu nowych technologii nie tylko w skali latynoamerykańskiej, ale wręcz światowej. Podczas gdy w naszej Polsce wciąż trwają polityczne debaty o tym jak to zorganizować i ile to będzie kosztować, w Chile deklarację podatkową składać można nie ruszając się sprzed ekranu swego komputera od 1998 roku. I już trzy lata później, w 2001 roku, ponad połowa płacących podatki Chilijczyków przestała odwiedzać urzędy skarbowe – bo wszystko: od deklaracji po zapłatę podatków robiła on-line. Obecnie internetowe kontakty z fiskusem utrzymuje blisko 80 proc. chilijskich podatników. Zarówno firm, jak i osób prywatnych. Ale podatki to nie wszystko.

W Chile od kilku lat funkcjonuje np. wirtualny komisariat. Zgubiłeś dowód osobisty, paszport, prawo jazdy? Okradli Cie? Wcale nie musisz się fatygować do biura Carabiñeros i czekać w kolejce aż przyjmie Cię oficer dyżurny. Zgłosić to można w sieci i na własnej drukarce wydrukować odpowiednie zaświadczenie. Zresztą domowa drukarka pomaga Chilijczykom generować wiele innych, oficjalnych dokumentów. Np. odpis aktu urodzenia, czy zawarcia małżeństwa. Nie musimy, tak jak w Polsce, pielgrzymować do miasta w którym się urodziliśmy, czy pobraliśmy. Wystarczy, że wejdziemy na stronę internetową Rejestru Cywilnego, podamy nasze dane, kartą kredytową bądź elektronicznym przelewem kupimy wirtualne znaczki skarbowe i już możemy drukować akt urodzenia. Albo, jeśli akurat nie ma tuszu w drukarce, wybieramy opcję z pocztową dostawą dokumentu do domu. Zawsze go też można pobrać w elektronicznej wersji i jako e-mail przesłać do instytucji, która go od nas wymaga. Ma on elektroniczny certyfikat oryginalności i wszyscy w Chile są prawnie zobowiązani do honorowania go.

Nowe technologie od lat konsekwentnie wdraża też Brazylia. Tam także, już od kilku lat, w internecie można rozliczyć się z fiskusm. Zresztą Brazylia już w 1992 roku dawała podatnikom wybór między papierową deklaracją, a komputerową dyskietką. Choć wtedy jeszcze, oczywiście, komputer pomagał jedynie wypełnić „PITa”. Potem trzeba było deklarację wydrukować i dalej postępować jak z tą papierową. Czyli, mówiąc krótko, 17 lat temu, było w Brazylii dokładnie tak jak od teraz jest w Polsce...

Brazylijczycy są też światowymi pionierami elektronicznego głosowania. Nie przez inernet, ale za pośrednictwem tzw. elektronicznych urn. Obywatel przychodzi do lokalu wyborczego i nie zaznacza swych preferencji na kartce papieru, lecz wybiera na takim oto minikomputerku:

 elektroniczna urna w Brazylii

fot: Agência Brasil (Licença Creative Commons Atribuição 2.5. Brasil)

Po raz pierwszy zaczęto eksperymentować w Brazylii z elektronicznym głosowaniem już w 1996 roku. Cztery lata później klasyczne urny definitywnie odstawiono do lamusa – w całym kraju, od 2000 roku głosuje się tylko i wyłącznie elektronicznie. Co w przypadku tak olbrzymiego państwa ma niesamowite znaczenie praktyczne: przed wprowadzeniem skomputeryzowanych urn, ręczne podliczanie głosów, sporządzanie protokołów i wysyłanie wyników trwało tak długo, że na oficjalne wyniki niektórych wyborów Brazylijczycy czekali nawet do 9 dni. Teraz znane są one już w kilka godzin po zamknięciu lokali.

Brazylia była pierwszym na świecie krajem, który całkowicie skomputeryzował proces głosowania. Szybko dołączyła do niej także Wenezuela. W kraju Cháveza także wszystkie głosowania dokonywane są na dotykowych ekranach specjalnych komputerów. Doszło wręcz do tego, że Stany Zjednoczone, które - po pamiętnym skandalu z liczeniem dziurek na archaicznych kartach do głosowania - także wprowadzają elektroniczne urny i korzystają m.in. z technologii opracowanej przez... wenezuelskie firmy.

Przykłady zaskaujących Europejczyka wdrożeń nowych technologii możnaby jeszcze długo mnożyć. Ale zacząłem od bezprzewodowego dostępu do internetu i na nim tą notkę skończę. Argentyński armator Buquebus, którego superszybkie (najszybsze na świecie) promy łączą Buenos Aires z Urugwajem, poinformował właśnie, że wprowadza szerokopasmowy, bezprzewodowy dostęp do internetu na ich pokładzie. Pasażerowie będą mogli łączyć swe z laptopy z globalną siecią podczas całego czasu rejsów przez estuarium La Platy. To samo, lecz na pokładzie swych autobusów zaoferował właśnie chilijski Tur-Bus, odpowiednik naszego PKS-u. Póki co WiFi w autobusie testowane jest jedynie na najbardziej uczęszczanej trasie między Santiago i Valparaiso. Ale nie wykluczone jest, że serwis będzie też wprowadzony na innych odcinkach. W chilijskim autobusie, w przeciwieństwie do argentyńskiego promu, trzeba będzie jednak za ten przywilej z czasem zapłacić.

Jak myślicie, kiedy doczekamy się WiFi w pociągach PKP, czy autobusach między np. Krakowem i Zakopanym? Albo w wodolocie między Sopotem a Helem?


>Technorati tags: , , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , , .

środa, 18 marca 2009, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Twitter podbił Brazylię z Podróż na Południe
W dostępie do nowych technologii i ich popularności Ameryka Łacińska przez długi czas pozostawała w tyle. Wszystko było zbyt drogie, zbyt elitarne i miernej jakości. Ale nie przez przypadk użyłem czasu przeszłego 8211 sytuacja się bowiem ... »
Wysłany 2009/08/21 22:23:45
Komentarze
2009/03/18 19:46:49
Jak rozumiem, opublikowales te notke korzystajac z bezprzewodowego internetu? Inaczej bedzie niewazna.
-
2009/03/18 19:52:11
@aniabuzuk: A zebys wiedziala, ze tak wlasnie bylo... Korzystajac z niezabezpieczonej, bezprzewodowej sieci ktoregos z anonimowych sasiadow... :)
-
Gość: gutierrez, topole.waw.pl
2009/03/18 21:18:32
Tylko, że państwa/miasta nie mają własnych pieniędzy. To NIE JEST _darmowy_ internet, bo nie ma nic za darmo. Jest on jak najbardziej płatny. Płacą za niego wszyscy, a korzystają nie-wszyscy.
-
2009/03/18 21:26:58
@gutierrez: Nie zawsze jest tak jak myslisz. Ja mieszkam pod Zurychem i mam darmowy internet. Oferowuje go mi dzielnica w ktorej mieszkam, ktora to (dzielnica) tez nic za ten serwis nie placi, bo wszystko zainstalowala i finansuje prywatna firma, majaca swa siedzibie w gminie.
-
2009/03/18 21:35:34
@guttierez: Ten miejski dostep do internetu to w sumie najmniej wazny element w tym tekscie. O wiele bardziej mi imponuje e-administracja, ktora w takim Chile naprawde ulatwia zycie. Bardzo bym np. chcial moc samemu wydrukowac sobie prawnie wazny odpis aktu urodzenia...
Zreszta nie mam nic przeciw temu, aby gmina inwestowala czesc moich podatkow w nowe technologie. Zawsze to lepsze, niz inwestowanie w np. rozrosnieta i zazwyczaj wysoce nieefektywna biurokracje. Kwestia priorytetow.

@zuercher: Tak tez _powoli_ dzieje sie w Polsce. W centrum Sopotu, wzdluz glownego deptaka, jest darmowe WiFi oferowane przez Wirtualna Polske, firme ktora wlasnie w tym miescie powstala.
-
2009/03/19 13:14:10
Wazne: W tym miejscu, pod ta notka, bylo wiecej komentarzy. Ostatni jaki przeczytalem byl od ffamousffatmana... Bardzo ciekawy i sporo wnoszacy do dyskusji o darmowym dostepie do internetu i promocji nowych technologii.

Zeby bylo jasne: to, ze tego (a moze tez i innych) komentarza juz nie ma, nie jest ani przejawem zadnej cenzury, ani moja zlosliwoscia, lecz po prostu i niestety wynikiem poteznej awarii serwerow Bloxa minionej nocy. Wszystko, notki i komentarze, co zostalo napisane miedzy polnoca a 3 rano, zniklo bezpowrotnie...
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=8&w=92902404&a=92912643
-
2009/03/26 04:17:28
Przeczytalam to wszystko jak bajke :)
Dodam tylko, ze w czeskich wiadomosciach dowiedzialam sie o tym, ze w moim ukochanym Urugwaju kazdy uczen bedzie mial komputer. Koszt takiego dzieciecego laptopa ma byc bardzo niski, a pokryje go panstwo. Wszystko to po to, zeby dzieci mialy rowne szanse.