|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Wenezuela już nie boliwariańska?Czy Wenezuela nadal powinna się oficjalnie nazywać Boliwariańską Republiką Wenezueli? Zdaniem wielu członków wenezuelskiej opozycji odpowiedź jest jednoznaczna: zdecydowanie nie. Bo, jak twierdzą, prezydent Hugo Chávez otwarcie przeciwstawił się ideałom Libertadora, Simóna Bolívara – ojca niepodległości Wenezueli. Chodzi oczywiście o referendum, które odbyło się 15 lutego. 54,86 proc. głosujących zgodziło się wówczas – z miłości, strachu, bądź oportunizmu - na wymarzoną przez Cháveza zmianę Konstytucji, znoszącą ograniczenie okresu sprawowania władzy przez prezydenta do dwóch następujących po sobie mandatów. Dzięki przegłosowanej zmianie Chavéz będzie mógł kandydować w wyborach prezydenckich w 2012 roku. A także w 2018, 2024, 2030... Sam prezydent twierdzi ostatnio, że chciałby rządzić Wenezuelą do 2049 roku. Hugo Chávez miałby wówczas 95 lat, a władzę sprawowałby 51 lat. Pewnie sie zastanawiacie co ma do tego wszystkiego wenezuelski bohater Simón Bolívar? I dlaczego Chávez, tak często Bolivara cytujący i tłumaczący że jego rewolucja jest kontynuacją boliwariańskiego dzieła, jest obecnie oskarżany o gwałcenie jego spuścizny i woli? Ano wszystko z powodu dyskursu jaki Libertador wygłosił dokładnie 190 lat wcześniej. 15 lutego 1819 roku w Angosturze (dzisiejsze Ciudad Bolívar), czyli w dniu gdy został mianowany pierwszym Prezydentem Wenezueli, wenezuelski bohater narodowy wypowiedział te - jakże proroczo dzisiaj brzmiące - słowa:
„...nic nie jest tak niebezpieczne, jak pozwolenie aby ten sam obywatel sprawował zbyt długo władzę. Naród przyzwyczaja się bowiem do wykonywania jego poleceń, o on przyzwyczaja się do rządzenia. A tak rodzi się uzurpacja i tyrania.” Nic więc dziwnego, że ograniczenie okresu sprawowania władzy było zawsze integralną częścia wenezuelskiej demokracji. Były wręcz okresy, w których wenezuelski prezydent nie miał nawet prawa do jednorazowej reelekcji. Ale, bynajmniej, Hugo Chavéz nie jest pierwszym wenezuelskim przywódcą który doprowadził do zniesienia czasowego limitu sprawowania władzy. Takich ograniczeń nie zawierały Konstytucje z 1914 i 1953 roku. Pierwsza umożliwiła Juanowi Vicentowi Gomézowirządzenie przez 30 lat. A druga zezwoliła na 10 lat tyranii Marcosa Péreza Jiméneza. I Bolivar miał rację: obaj ci prezydenci uważani są obecnie przez historyków za największych wenezuelskich dykatorów XX wieku...
Aha... jeszcze tylko chavezowska Rewolucja w liczbach:
>Technorati tags: Wenezuela, Hugo Chávez, Simón Bolivar, polityka, historia, rewolucja.>Blogalaxia tags: Venezuela, Hugo Chávez, Simón Bolivar, política, historia, revolución. sobota, 21 lutego 2009, tierralatina
TrackBack
Komentarze
Gość: letonic, c-68-39-125-125.hsd1.nj.comcast.net
2009/02/21 15:20:38
To dość podobnie jak w Polsce. Przez 45 lat rzadziła w Polsce jedna linia polityczna - teraz od 20 lat (i zapowiada się że będzie jeszcze trwać) rządzi kolejna linia polityczna. Wenezuela jest o tyle w lepszej sytuacji, że obywatele bedą mieli wybor i mogą po prostu nie poprzeć Chaveza i w 2013 na urząd trafi inna osoba - w Polsce nie ma żadnej alternatywy - od 20 lat wybiera się ciągle spośród jednych i tych samych grup, reprezentujących identyczny, proamerykański front polityczny - różnice polegają jedynie na tym iż osoby te prowadzą wieczną walkę o stołki powodowaną względami decyzyjnymi i finansowymi - spór toczy się więc o to, kto będzie decydował o tym, komu sprzedać resztkę "polskości" i kto na tym najwięcej zarobi. Z góry uprzedzam, że nie jestem też zwolennikiem polityki prorosyjskiej - najlepszym wariantem wydaje się dla Polski polityka propolska.
2009/02/21 21:20:36
Brawo, letonic! Z ust mi to wyjeliscie, jeszcze oslinione. Konieczna jest w Polsce orientacja propolska, jedynie sluszna i zbawienna. Ktos, kto ani nie jest seneszynem, ani lepperdkiem, ani kaczysta, ani platformista ani, w zadnym razie, nie bedzie walczyl o stolki, tylko o Polske Propolskich Protagonistow Polskiego Patriotyzmu. Jak na razie, widze tylko jednego kandydata na przywodce, hmmmm, moze Polak Propolski letonic?
Tak , letonic, letonic, letonic! Najwyzszy czas rozpoczac teraz poszukiwania elektoratu. Swiece do nabycia w hurtowni, cena promocyjna dla Polskich Polakow 9.99 euro za tuzin.
Gość: letonic, c-68-39-125-125.hsd1.nj.comcast.net
2009/02/23 02:29:19
Widzisz z pączątkowej frazy Twojej wypowiedzi wynika, że jeszcze dobrze nie "ochłonęliście" z wrażeń jakie zostwił na Was stary system - w końcówce znać natomiast iż współczesne czasy dla Ciebie to jedna wielka promocja i sprzedaż i jak widać dobrze Ci z tym skoro już nawet chodzisz "bezportek". Pozdrawiam serdecznie.
2009/02/23 02:42:32
@letonic: Straszne bzdury wypisujesz. Widze, ze piszesz z USA, wiec moze wynika to z tego ze tak naprawde nie masz pojecia co sie w Polsce dzieje, bo wiedze czerpiesz wylacznie z oszolomskich pisemek wydawanych w Jackowie?
"w Polsce nie ma żadnej alternatywy - od 20 lat wybiera się ciągle spośród jednych i tych samych grup, reprezentujących identyczny, proamerykański front polityczny" Pozwol tumanku, ze ci przypomne iz podczas ostatnich wyborow prezydenckich kandydatow bylo az 12. I wsrod nich zarowno politycy prorosyjscy jak i mniej lub bardziej nawiedzeni polscy nacjonalisci. Wiec wybor byl. i to calkiem spory.
Gość: Chaviez, 83.168.85.165
2009/02/23 13:29:05
Wenezuela Chaviezowska? Może za jakiś czas zapomną Wenezuelczycy o Bolivarze. Zresztą, jeden bohater narodowy to brzmi bardzo ubogo. Czy jednak Chaviez będzie prezydentem tak długo jak Castro? Wątpię. Coś jednak musi być w Chaviezie, skoro wygrywa referendum. To, że niektórzy mówią, że głosują ze strachu, to odłóżmy do bajek.
Jeżeli głosowanie jest tajne, to nikt nie wie, jaką opcję wyborca skreśla. Chyba że... mamy do czynienia z cudami nad urną wyborczą, ale jeśli chodzi o cuda, to obecny premier RP ma monopol na takie niezwykłości. Wracając do Wenezuelczyków; może oni lubią być rządzeni przez dyktatorów? Tak czy owak, jestem fanem Wenezueli i życzę im pomyślności. Na forum Podróży na Południe zrobiło się jakoś cicho po sukcesie Chavieza. Zresztą nie tylko tutaj. Zamurowało przeciwników, a zwolennicy nie zdążyli jeszcze ochłonąć po sukcesie. Używanie formuły per tumanku do dyskutanta uważam jednak za mało kulturalne. To tak na marginesie 2009/02/23 17:35:32
@Chaviez: Mylisz sie. I to dwu/trzy krotnie. Bo ani przeciwnikow Chaveza nie zamurowalo, ani zwolennicy Chaveza nie maja problemow z ochlonieciem po wyniku referendum. Ten wynik nie byl dla nikogo niespodzianka. Sondaze, zarowno oficjalne jak i opozycyjne, nie dawaly tym razem szansy na zwyciestwo przeciwnikow.
Mylisz sie tez to roli strachu w wenezuelskiej polityce. W kraju w ktorym prezydent non stop straszy (wojna domowa, CIA, Amerykanami, puczem, kryzysem, represjami...), w ktorym najwiekszy w kraju pracodawca powtarza, ze nie bedzie zatrudnial wrogow rewolucji, strach jest bardzo waznym czynnikiem. Ludzie boja sie, ze straca prace, ze nie dostana kredytu, ze skoncza sie ich przywileje, etc. Glosowanie jest tajne, ale dla wielu osob, zwlaszcza mniej wyksztalconych, lub tych o ograniczonym zaufaniu do aparatu panstwowego, nie jest dosc przejrzyste. Bo w Wenezueli glosuje sie na ekranie komputera. I wiele osob jest przekonanych, ze komputer zapamietuje kto co glosowal. Sa wiec tacy, ktorzy glosuja ze strachu. Sa inni, ktorzy z tych samych powodow nie ida glosowac. Sa jeszcze inni, zwlaszcza osoby stare i ledwo czytajace/piszace, dla ktorych proces jest zbyt skomplikowany i korzystaja z pomocy czesto obecnych przed lokalami (wbrew prawu) aktywistow PSUV, ktorzy krok po kroku tlumacza jak nalezy zaglosowac. I glosuja tak jak oni im mowia. Dodajmu do tego jeszcze, ze w niektorych instytucjach nadgorliwi przelozeni (takze lamiac prawo) wymagaja od podwladnych sfotografowania telefonem komorkowym potwierdzenia oddania glosu, na ktorym widnieje jak glos sie oddalo. I potem takie zdjecie w komorce trzeba w pracy pokazac...
Gość: Chaviez, 83.168.85.165
2009/02/23 22:41:50
@Tierralatina
Błądzenie jest ludzką rzeczą i na swoich błędach powinno się uczyć. Nie mam żalu do nikogo, kto powie, że się mylę w ocenie sytuacji politycznej czy ekonomicznej Wenezueli. Dopiero się uczę. Ale do rzeczy. Pierwsza rzecz, którą traktuję z uśmiechem, to straszenie wyborców. Politycy w całym świecie straszą, kryzysem (włącz TVP lub poczytaj jakąkolwiek gazetę różnych opcji politycznych), więcej. posłuchaj premiera Tuska, jak straszy (a jeszcze 2 miesiące wcześniej uspokajał) wielkim kryzysem. Kiedyś nas straszono kapitalistami, teraz Putinem. Pewnie Chaviez to przejął, i swoich straszy amerykanami. Ale zdumiałem się, jak napisałeś, że w Wenezueli głosują komputerowo. To mi obaliło całą moją bardziej niż lichą wiedzę o tym kraju. Skoro ich stać na wprowadzenie takiego systemu, a co najważniejsze, ludzie umieją to obsługiwać, to na jakim etapie my jesteśmy! Jeszcze jak się dowiem, że mają ogólnodostępny i tani internet szerokopasmowy, płacą mniejsze podatki i bezpłatną naukę akademicką, to rzucam bez żalu duet Kaczyński - Tusk (razem z ich kamarylą) i jadę do Chavieza, jeżeli mnie przyjmie. 2009/02/23 23:07:48
@chaviez: Glosowanie elektroniczne jest w Ameryce Lacinskiej coraz bardziej powszechne. Poza Wenezuela glosuje tak m.in. Brazylia. Ale to nie jest tak, ze glosujesz u siebie w domu na wlasnym komputerze. Nie, musisz isc do lokalu wyborczego, gdzie na ciebie czeka tzw. elektroniczna urna z dotykowym ekranem.
Co do straszenia, to jednak nie ma porownania miedzy grozbami politykow europejskich a retoryka Chaveza. Jakos nie przypominam sobie, aby ostatnio ktorys z urzedujacych w Europie prezydentow straszyl, ze wysle czolgi na ulice jesli glosowanie nie pojdzie po jego mysli. Albo ze bedzie "likwidowal" swych przeciwnikow. Ani mowil, ze nie da ani grosza z centralnego budzetu na miasta w ktorych zwyciezy opozycja... Wracajac zas do internetu. Nie, nie jest darmowy i jego jakosc tez jest dyskusyjna. Panstwo ma coraz wieksze trudnosci w zapewnieniu ciaglych dostaw pradu, wiec co tu mowic o internecie. Ale publiczne szkolnictwo wyzsze jest darmowe. I to bynajmniej nie dzieki Chavezowi, tak tu bylo "od zawsze". Na UCV, najwiekszym i najlepszym wenezuelskim uniwersytecie studenci maja nawet prawo do trzech bezplatnych posilkow dziennie. Takze od lat. Za darmo studiuje sie tez w niektorych innych krajach Ameryki Lacinskiej. W takiej Argentynie do bezplatnych studiow maja prawo nawet studenci zagraniczni, wiec wszystko przed Toba... :) Z tego co jednak pamietam studia dzienne na panstwowych uczelniach bezplatne sa takze w Polsce. A takze chociazby w Belgii, Grecji, czy Szkocji (w tym takze dla Polakow)... 2009/02/23 23:10:21
PS. Ten strach nie jest bezpodstawny. Osoby ktore ongis poparly referendum przeciw Chavezowi pozwalniano z bardzo wielu urzedow i panstwowych firm. I do tej pory siega sie po owe listy przy zatrudnianiu, dostepie do przywilejow, etc.
Gość: letonic, c-69-141-151-125.hsd1.nj.comcast.net
2009/02/25 13:10:52
Panie Żwirek i "Muchomorek" - swoje opinie buduje na podstawie wiedzy i światopoglądu, który posiadam, nie służą mi ku temu żadne pisemka, gdyż w przeciwieństwie do Pana, uważam się za człowieka wolnego od wpływów prasy i innych mediów. Pańska wizja "demokracji" jakoś mnie nie przekonuje - za bardzo śmierdzi jedyną słuszną linią demokratyzacji Świata - swoją drogą jeśli już zdemaskował Pan moje pochodzenie a tak dobrze orientuje się Pan w temacie wyborów prezydenckich to może zna Pan odpowiedź na pytanie - ile razy w USA został wybrany prezydent niezależny? Kierowanie inwektyw w stosunku do oponenta dyskusji wydaje się jak najbardziej słusznym rozwiązaniem - jeśli nie posiada się odpowiednich argumentów, najlepiej zbić kogoś z pantałyku zarzucając mu "tumanizm" - nie pozostaję więc dłużny w postaci "Żwirka i Muchomorka":) Pozdrawiam
Gość: bolo, 177-130.adsl.szeptel.net.pl
2009/02/25 14:42:27
Podobno Bolivar opowiadał się też za dominacją USA w Ameryce Łacińskiej - nie wspominał o tym w Angosturze ?
Gość: bolo, 177-130.adsl.szeptel.net.pl
2009/02/25 14:43:35
"Nic więc dziwnego, że ograniczenie okresu sprawowania władzy było zawsze integralną częścia wenezuelskiej demokracji. Były wręcz okresy, w których wenezuelski prezydent nie miał nawet prawa do jednorazowej reelekcji".
wówczas był to kraj mlekiem i miodem płynący... 2009/02/25 15:37:09
@bolo: Nie byl mlekiem i miodem plynacy, tak jak i nie jest nim teraz.
Zas co do proamerykanskich sympatii Bolivara, to rozumiem, ze mial to byc jakis zart, tak? Skoro jednak poruszasz ten temat - Bolivar nie kryl swej admiracji wobec Stanow Zjednoczonych, a zwlaszcza amerykanskiej wojny o niepodleglosc i lubial gdy nazywano go Waszyngtonem Poludnia. Jednak obawial sie tej, jak mawial, "silnego i bogatego narodu". Dlatego probowal, co w koncu mu sie nie udalo, zachecic Wielka Brytanie do rozwiniecia wplywow w Ameryce Lacinskiej. Liczyl na to, ze Brytyjczycy mogliby sie stac przeciwwaga dla Stanow Zjednoczonych. W pewnym momencie Bolivar zabiegal wrecz aby Wielka Kolumbia stala sie brytyjskim protektoratem.
Gość: konrad, duc251.internetdsl.tpnet.pl
2009/02/26 01:55:41
W "Przekroju" wlasnie ukazal sie artykul o Chavezie:
www.przekroj.com.pl/wydarzenia_swiat_artykul,4181.html Nie ukrywam ze bardzo jestem ciekaw co o nim sadzisz :) Pozdrawiam! 2009/02/26 02:47:23
@konrad: Wielki dzieki za linka. Przeczytalem z wielkim zainteresowaniem - bardzo dobry artykul. Mimo kilku drobniutkich bledow dosc obiektyny i wywazony.
|