BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Piję piwo i powoli zaczynam śmierdzieć...

W Caracas, stolicy południowoamerykańskiego, boliwariańsko-socjalistycznego raju, źle się od kilku dni dzieje. Otóź znaczna wiekszość tej ponad 5 milionowej metropolii od poniedziałkowego wieczoru nie ma wody w kranach.

Przez pierwsze kilkadziesiąt godzin nie było to jeszcze specjalne dotkliwe, bo prawie wszystkie budynki w tym mieście mają na dachach zbiorniki z wodą. Stanowią one rezerwę i gawarantują przyzwoite i przede wszystki stałe ciśnienie w kranie. Jeśli woda jest. Ale teraz, na koniec czwartego dnia wodociągowej suszy, są one już najczęściej puste. Z odkręconych kranów skapują co najwyżej zielono-brunatne glony często wyściełające dna i ścianki dachowych rezerwuarów...

Do wczoraj rano jeszcze jakoś sobie radziłem. Myłem się, a raczej podmywałem, w wodzie mineralnej z dwóch 5-litrowych baniaków przytarganych we wtorek ze sklepu. Mogłem też zrobić sobie herbatę i opłukać po niej szklankę. Gorzej ze spuszczaniem wody w toalecie. Śmierdzi tam już strasznie. Dzisiaj sikałem więc w przydomowym ogródku, a potem poleciałem do centrum handlowego aby nie zatykać całkowicie kibelka moich gospodarzy. Na próźno. W centrum handlowym toalety były już zamknięte. Z braku wody. Z tego samego powodu nieczynne są szkoły. Zamykane są też restauracje. Choć lokalny Mc Donald’s kanapki jeszcze dzisiaj serwował. Coca-Coli jednak nie było, bo w tego typu restauracjach, gdzie zimne napoje lane są z maszyny, maszyna potrzebuje wody do rozcieńczenia koncentratu.

W sklepach od wczoraj nie ma już wody mineralnej. Ani w 5-litrowych baniakach, ani w mniejszych butelkach. Pić coś jednak trzeba. Kupiłew więc dzisiaj kilkanaście butelek piwa. Browar świetnie gasi pragnienie, ale niestety się w nim nie umyję. Nawet zębów się nie da wyszorować. Płuczę je więc Listeriną i żuje gumę. Przynajmniej nie muszę bać się swojego oddechu.

Przyroda nie pomaga. Dzisiaj znowu upał. W autobusie po raz pierwszy poczułem zapach spoconych ciał. To rzadki tu zapach, bo Wenezuelczycy zazwyczaj są czyści. Ciężko jednak pachnieć bez wody. Oblewam się perfumami, psikam dezodorantem, ale dzisiaj nie mogę się już pozbyć wrażenia lepkości ciała... Strasznie to niemiłe. Na szczęście od sąsiadki z małym dzieckiem wybłagałem taką wilgotną chusteczkę to wycierania pacholęcich pup. Też sobie przetarłem intymne części. Przynajmniej tyle. Mała prosta rzecz, a cieszy i sprawia przyjemność. Szkoda, że te husteczki też już wszędzie wykupione.

Hidrocapital, państwowy moloch dostarczający wenezuelskiej stolicy wodę, zapewnia że już jutro poleje się z kranów. Oby. W poniedziałek wieczorem zapewniali, że woda wróci we wtorek. A we wtorek mówili, że w środę... Dzisiaj rano w radio znowu słyszałem, że to tylko kwestia kilku godzin. Że już prawie wszystko jest gotowe. Jest już jednak mocno po północy i nadal w kuchni nic nie kapie na stertę brudnych naczyń. O kibelku nawet nie chce myśleć. Ciepłe i wilgotne, tropikalne powietrze nic nie wentyluje. Przeciwnie – potęguje smród i zaduch.

Oczywiście, wiem że awaria może się zdarzyć wszędzie. Że socjalizm teoretycznie nie ma nic do tego, iż w trakcie jakiejś budowy koparka zahaczyła o główną rurę doprowadzającą wodę do aglomeracji. 1,72 metra średnicy ma ta rura. Swoją drogą niezła musiała być fontanna gdy ją uszkodzono...

Ale... jakiś tajemniczy, ukryty związek między brakiem wody a wenezuelskim socjalizmem musi jednak gdzieś być. Bo wyczytałem dzisiaj w gazecie, że to siódma awaria w tym roku. Że już po raz siódmy co najmniej połowa mieszkańców stolicy nie ma wody przez więcej niż 24 godziny...

Dobrze, że przynajmniej prąd jest. Bo przerwy w dostawach elektryczności też coraz częściej się powtarzają. Stołeczne metro w tym roku już trzy razy musiało ewakuować wszystkich pasażerów z zablokowanych w tunelach składów...


>Technorati tags: , , , .
>Blogalaxia tags: , , , .
piątek, 28 listopada 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
Gość: magp bs as, 190.244.67.5*
2008/11/28 12:56:22
heeeej.. o rany mam nadzieje ,ze ta gehenna z brakiem wody wreszcie Ci sie tam skonczy....

a gdzies na prowincji nie mozna kupic baniakow z woda? tak wiesz, w zasiegu 2 h jazdy np autem?


u nas wczoraj (oczywiscie akurat u nas ) wylaczyli prad i od rzu na to nadeszla burza i tak o to spedzilismy w wiekszym gronie wieczor quejania na wszytsko az sie wnerwilam ze tak narzekaja i powiedzialam "a wiecie, w caracas nie ma wody, to jest dopiero problem" i podzialalo

y argentinos zasepili sie nad loem Twoim bardzo, i umilklo narzekanie na brak pradu

(swja droga oczywisciee w centrum prad byl caly czas, tylko nas sie tak traktuje czy co??)
mandamos saludos y abrazos a vos.
q tengas buen dia


-
2008/11/28 15:01:13
@magp: Dwie godziny samochodem? W dwie godziny to z Caracas sie nie wyjezdza. No chyba ze w nocy. Zreszta nie mam samochodu i w domu w ktorym mieszkam tez nikt go nie posiada...
No ale ponoc naprawde dzisiaj po poludniu woda ma powrocic. Ponoc juz w dolnych czesciach miasta jest... Caracas jest na wzgorzach wiec troche czasu minie zanim woda dotrze wyzej. Zobaczymy.
Tak czy inaczej dzieki za wsparcie! :)
-
Gość: NAZG, chello089074089104.chello.pl
2008/11/28 16:55:55
warsaw poland rowniez laczy sie w bolu
saludos
-
2008/11/28 18:08:32
U mnie przynajmniej wiadomo było co się dzieje - powodzie zmyły wzgórza, te zerwały akwedukty... Ale choć w Brazylii jest coraz mniej socjalizmu (za wojskowych był prawie idealny, państwo zajmowało się wszystkim, od cen podpasek higienicznych do sposobu trzymania ręki na sercu przy śpiewaniu w szkole hymnu narodowego), to przedsiębiorstwa wodne i elektryczne są lubo federalne, lubo stanowe i ichnie urzędole zajmują się głównie przygotowywaniem sobie platform wyborczych na następne "święta demokracji".

Teraz dzięki zerwanych akweduktom od paru dni nie słyszę śpiewów w tv o tym jak CASAN (od wody) dzielnie i z zapałem służy ludowi.

Czy chciałbym prywatyzacji dostawy prądu i wody? Sam nie wiem. Jak odsocjalizowano telefony (a posiadali linię znajomi i krewni króliczka i wynajem linii był pięknym interesem), telefony pojawiły się, ale o jakości usług śpiewa słynna praczka...
-
2008/11/28 19:32:16
Dlatego tak marzę, tak tęsknię, by ostatnie swe dni spędzić na konopielskiej, pszonkowej, zabitej dechami wsi. Miasto... niech nam tylko zakręcą gaz, wodę, prąd zdychamy jak szczury, bezradni, bezsilni. Dżuma.
Popatrzcie, w chatce na kurzej stopce wszystko jest proste. Masz siły? To tylko od nich zależy czy zbierzesz drewno na opał, napalisz, przyniesiesz wody... a nie od osób trzecich, na których decyzje nie masz żadnego wpływu.
Popatrz tierrala, inteligentny, wykształcony człowiek a żyjesz jak jaskiniowiec wbrew swej woli.
-
Gość: magp bs as, 190.244.67.5*
2008/11/28 21:50:41
mialam na mysli te dwie godziny od miasta, kiedy juz zmarnujemy 3 wyjezdzajac z tego miasta


ale wyrazilam sie niejasno to fakt.
u nas dalej afera z pradem
ale ma byc lepiej ;-)

mnie to nawet bawi

byle wody nie odcieli

abrazos, daj znak jak woda powroci
-
2008/11/28 22:10:45
Uwaga! Piatek, godz. 16.30 - wrocila woda! Nigdy w zyciu sie tak jeszcze nie cieszylem, ze moge pozmywac naczynia. Bo normalnie nie cierpie zmywac garow! Ale teraz wlasnie zrobilem to z wielka przyjemnoscia!
Teraz czekam na prysznic. Z zupelnie przerastajacych moja techniczna wyobraznie wzgledow woda poki co jest w kuchni, ale jeszcze nie ma jej w lazience. No ale jak ja widze lejaca sie z kurka nad zlewem, to wierze ze i w prysznicu sie pojawi! Nie przeszkadza mi nawet, ze poki co ma lekko rdzawy kolor...

A... Kilka godzin wczesniej spadl dobry tropikalny deszcz. Intensywny i krotki. Taki jak je lubimy. Zdolalem pod rynna napelnic dwa wiadra woda i deszczowka spuscic wode w obu kibeklach. Byl na to najwyzszy czas... :(

@magp: Jak Ty sie z internetem laczysz, gdy pradu nie ma?
-
Gość: buendia, avf82.internetdsl.tpnet.pl
2008/11/28 22:31:42
:)
-
Gość: magp bs as, 190.244.67.5*
2008/11/29 01:03:51
jak sie lacze? to proste


pare dni temu przenioslam sie do kolegi do czesci miasta gdzie jest prad

co ciekawego to tylko kilka cuadr od domu
ale juz inna dzielnica wiec


ale gdybym nie miala tej mozliwosci to moge to tez robic z prawie kazdej stacji metra
gdyz jest tam darmowe wifi

wiec- telefon + wifi w metrze

oraz telefon + masa niezabezpieczonych sieci na ulicach (wi fi bez hasel, w czesciach mista gdzie jest prad)

ale na razie u G. siedze a on siedzi w montazowni. wiec jakby bez problemu. tylko sie solidaryzuje z tymi , ktorzy nie maja tak wygodnie


:)
-
2008/11/29 09:01:31
Widzę, że już po kłopocie. Ale jakby się problem powtórzył (tfu! tfu! nie zapeszam) to miej na uwadze, że naukowcy poszukując eliksiru życia natrafili na jego trop w... ciężkiej wodzie. Szkopuł jeno w tym, że jest ona bardzo droga, bo do produkcji tylko 1 litra tejże zużywa się w elektrolizie JEDYNIE 100 tys. litrów zwykłej wody. :)

Pozdrawiam.
-
2008/11/29 10:51:31
Częste mycie skraca życie!
-
2008/11/29 13:53:33
A mądrzy ludzie żyją w brudzie ;) Swoją drogą mogłeś spróbować jednak umyć się w piwie... Byłbyś esencją piwosza :)
-
Gość: korkociag, 203-59-83-146.dyn.iinet.net.au
2008/12/01 08:58:44
Dlaczego moj komentarz zostal zdjety? Mamy cenzure?
-
2008/12/01 18:02:06
@korkociag: primo - nigdy nie czytalem zadnego Twojego komentarza pod ta notka, ergo - nie skasowalem go. A nikt poza mna nie uprawnien do ingerencji w tego bloga. Czyli - to jedyna mozliwosc - blox go nie zapisal. Czasami tak sie niestety zdarza.

Poza tym, gdy kasuje czyjes komentarze - co zdarza sie bardzo rzadko - to zawsze pozostawiam wyjasnienie dlaczego tak robilem. Jak chociazby tutaj. Wyjatkiem sa ewidentne komentarze spamowo-reklamowe. Te wycinam bez sladu.

Reasumujac... skomentuj jeszcze raz! :)
-
2008/12/04 19:10:07
Nadrabiam zleglosci blogowe i dopiero teraz przeczytalam o zapaszkach z Twojego mieszkania. No chwala Bogu, ze masz wode z powrotem. Moim rodzicom kiedys wyschla przydomowa studnia (lat temu pewnie ze 25, kiedy nie bylo jeszcze wodociagu na mojej ulicy). Przez pol roku ojciec dowozil nam wode w wielkich beczkach co kilka dni, a kapac sie jezdzilismy do rodziny i znajomych. Dobrze, ze bylam mala i tego nie pamietam za dobrze, ale rodzice to pewnie mieli krzyz panski.