|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Domosławski o ChavezieHugo Chávez to nie Hitler napisał, kilka dni temu, w Gazecie Wyborczej Artur Domosławski. Zachęcam do lektury, zwłaszcza wszystkich tych, których w poprzedni weekend zachęciłem do przeczytania, także w Gazecie, tekstu Macieja Stasińskiego pod znamiennym tytułem: Brunatna koszula Hugo Cháveza. Artykuł Domosławskiego jest bowiem polemiką z tym co napisał Stasiński. Polemiką celną i potrzebną. I piszę to mimo, że – jak wiedzą stali czytelnicy tego blogu – sam do admiratorów wenezuelskiego prezydenta nie należę. Wręcz przeciwnie. Jednak Wenezuela to nie III Rzesza. Ani nawet – mimo że Chávez usilnie zmierza w tym kierunku – to wciąż nie Kuba. Sam dwa lata temu pisałem o tym. Warto o tym pamiętać, i to mimo że gdy choć teraz, gdy czytam tamtą notkę, widzę że trochę się od tamtego czasu zmieniło. I niestety tylko na gorsze. Np. media publiczne stały się już zupełnie bezkrytyczną, propagandową tubą reżimu. Taką, że wręcz nie da się ich oglądać. Bo niemal każde zdanie w programach informacyjnych zaczyna się od „Comandante Chávez”, ewentualnie „Presidente Chávez”. Wódz rewolucji to, wódz rewolucji tamto, wódz zadzwonił do Fidela, wódz otworzył nowe wysypisko śmieci, prezydent własnoręcznie prowadził pociąg, dzieci z radością słuchały bajek czytanych im przez prezydenta, etc. Oglądając reżimowe telewizje można naprawdę dojść do wniosku o tym, że cały świat kręci się wokół prezydenta Cháveza. Na szczęście, w przeciwieństwie do Kuby, wciąż można przełączyć kanał i u niektórych prywatnych nadawców odetchnąć od rządowej propagandy sukcesu. I chociażby dowiedzieć się, że wczoraj znowu pół Wenezueli przez kilka godzin było bez prądu, a personel kilku państwowych szpitali w Caracas nadal strajkuje, bo wciąż nie otrzymał dawno obiecanych przez Cháveza premii... Reasumując – Chávezowi trzeba patrzeć na ręce. Jak każdemu politykowi. Ale nie powinno się go niepotrzebnie demonizować. Bo choć Chávez ma rzeczywiście dyktatorskie zapędy, to Wenezuela jest wciąż demokratycznym państwem. Demokracja ta kuleje i daleka jest od znanych nam w Europie standardów, ale – to jednak ważne – ciągle jest. Gdyby, tak jak na Kubie, w Wenezueli groziły obywatelom represje za krytykowanie władzy, to kraj ten – wierzcie mi - mocno by się wyludnił...
>Technorati tags: Wenezuela, Hugo Chávez, polityka, Gazeta Wyborcza, Artur Domosławski, Maciej Stasiński.>Blogalaxia tags: Wenezuela, Hugo Chávez, política, Gazeta Wyborcza, Artur Domosławski, Maciej Stasiński. środa, 19 listopada 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
2008/11/21 12:12:43
No widzisz, Tierralatina, Ty od lat żyjesz w Ameryce Południowej, a Maciej Stasiński przez wiele lat żył nawet w Hiszpanii, Ty podpisujesz się ksywką a on nazwiskiem (vide teoria Internetowej Szuji Węglarczyka) więc jest chyba jasne, że on wie lepiej, nie? I w ogóle, zdaje się wymagasz jakiejś rewolucji we współczesnym dziennikarstwie, żeby gazetowy funkcjonariusz wiedział o czym mówi... To co, może jeszcze zaczniesz coś mówić o obiektywności? Albo o umiarze? A co wtedy będzie się sprzedawać, reklamy maści na porost włosów?
2008/11/21 15:31:55
@andsol-br: Mnie, w tym co napisalem, nie chodzilo o red. Stasinskiego, lecz o Hugo Cháveza. Tym bardziej, ze naprawde uwazam tego pierwszego za dobrego latynoamerykanskiego eksperta. I ciesze sie, ze ktos taki jest. Ktos, kto od lat z pasja pisze o Ameryce Lacinskiej. W Polsce nie ma wielu takich dziennikarzy. Oczywiscie czasem brakuje mu obiektywizmu, czasem sie zacietrzewia - ale to, wydaje mi sie, jest nie do unikniecia. W przypadku tekstu o Chavezie ze Stasinskim sie w duzej mierze nie zgadzam (ale w niektorych fragmentach jak najbardziej), ale wielokrotnie zgadzalem sie z nim w 100 proc. gdy np. pisal o Chile Pinocheta.
Nie jest wiec tak, ze Domoslawski jest cacy, a Stasinski jest be. Byly tez i teksty Domoslawskiego z ktorymi zupelnie sie nie zgadzalem, w ktorych brakowalo obiektywizmu. Wydaje mi sie ze to co jest szczegolnie wazne i wartosciowe, to to ze w Gazecie jest miejsce na debate. Ze drukuje i Stasinskiego, i Domoslawskiego.
Gość: knur, amm202.internetdsl.tpnet.pl
2008/11/21 16:56:28
glos w dyskusji, nie moj, lecz Davida Sussmana z Christian Science Monitor
www.csmonitor.com/2008/1121/p09s01-coop.html
Gość: magp bs as, 190.244.67.5*
2008/11/21 18:49:44
hola!!!
ja tylko wpadam sie przywitac, nie bylam w stanie wczesniej nic napisac kiedy sie u nas tutaj zjawisz w bsas? daje slowo napisac maila na dniach, ostatnie 2 miesiace to byl jakis koszmarek totalny dlatego nie pisalam ani odp na pytania ani maila sensownego usciski mp 2008/11/21 20:20:06
Tierralatina, uznanie dla Twego wyważonego osądu, w którym jest miejsce na analizę dawnych działań dziennikarza GW, ale inaczej widzę rzecz. Piszesz: "Ktos, kto od lat z pasja pisze o Ameryce Lacinskiej. W Polsce nie ma wielu takich dziennikarzy." a ja mam wrażenie, że w Polsce jest nadmiar takich, którzy pasje mają rozbuchane ideologicznie i będą pisali co im pasja, a nie rzeczywistość podyktuje. Dla mnie jeden taki nafaszerowany ideologią artykuł wystarczy - i dobrze on przystaje do czytanych od lat sprawozdań innych autorów, którzy tu wypiją kawę z prezydentem, tam dostaną "insider's view" od urzędola z IMF i już odpalają ataki na lewice i rzekome lewice.
Równowaga GW w dozwoleniu odmiennych wizji własnych dziennikarzy? To jest jeden z możliwych punktów widzenia. Innym by było wysuwanie macek na prawo, skoro tam wędruje kasa i czytelnik. Gdybyś pokazał mi kolekcję tekstów z GW sugerując, że to sprzed 6 lat i kazał zgadywać gdzie to się pojawiło, stawiałbym na "Rp". A dzisiejsze teksty z "Rp" wyglądają jak gdyby wyszły z dawnego "Bożego Posłańca"... 2008/11/21 20:41:49
@andsol-br: Twoja teoria o wysuwaniu macek na prawo (za czytelnikiem i jego forsa), aczkolwiek atrakcyjna, zupelnie mnie jednak nie przekonuje. Red. Stasinski odkad pamietam, czyli 5-6 lat temu takze, byl radykalnie anty-chavezowski i anty-castrowski.
Co wiecej nie pasuje do stereotypu polskiego prawicowego publicysty. Bo zawsze tez byl np. radykalnie anty-pinochetowski. Nie pamietam tez, choc moze pamiec mnie zawodzi, aby kiedykolwiek w jakis przesadny sposob flekowal takiego Lule, choc to takze lewica. 2008/11/21 20:43:12
PS. Co do porownan z RP sie nie odnosze z tego prostego wzgledu, ze gazety tej nie czytam i nigdy nie czytalem. Nie wiem wiec czy i jak ewoluja.
Gość: buendia, avf82.internetdsl.tpnet.pl
2008/11/21 22:15:29
Hmmm Panowie
Jakkolwiek wybieram Domosławskiego. Zdecydowanie! I nie będę udowadniała dlaczego, gdyż widzę z jaka niezwyciężoną mocą postulujecie swoje opinie (mniej lub bardziej płynące z przekonań ;) Ciekawe czy zobaczymy cd. konwersacji A.D. & M.S. na łamach GW. Buendia 2008/11/22 00:00:21
"Wódz ludu i wielbiciel Fidela Castro potrzebował zaledwie trzech lat, by roztrwonić entuzjazm Wenezuelczyków, którzy wynieśli go do władzy w wyborach 1998 r. Z bogatych - początkowo tylko nieufnych - uczynił zaprzysięgłych wrogów, klasie średniej odebrał nadzieję, a biednym nie dał niczego, co obiecywał. Wszystkich zaś zraził brutalnymi napaściami i nachalną propagandą"
przypomnialem sobie przed chwilą teksty stasińskiego opisujące pucz z 2002 i szlak mnie trafił ponownie. ten facet jest dla mnie zwyczajnym, zenującym kłamcą. A wiem co mówię, bo, jako okłamany, mam doświadczenie i traumę osobistą :) wówczas o Wenezueli wiedziałem tylko tyle, że jest i teksty Stasińskiego ustawiły mi wtedy pogląd na nią i na chaveza. i sporo czasu mi zajęło zanim sobie klapki w mózgu pootwierałem. i strasznie mnie wnerwia, że tak mu się dałem nabrać ;) 2008/11/25 17:17:44
@bolo: jedyna rzecz jakiej na moim blogu nie toleruje to chamstwa. A chamstwem jest moim zdaniem anonimowe wyzywanie kogos, nawet jesli ten ktos ma diametralnie rozne od Twoich poglady. A szczegolnie, jesli ten ktos nie uczestnicy w dyskusji. Chcesz pluc komus w plecy, rob to gdzie indziej, nie tutaj.
Dlatego skasowalem Twoj komentarz. |
Pozdrawiam,
Artur