|
|
Blog > Komentarze do wpisu
McCain u PinochetaRepublikański kandydat do prezydentury Stanów Zjednoczonych, John McCain, krytykował niedawno swego demokratycznego konkurenta Barracka Obamę, za zadeklarowaną przez tego ostatniego chęć spotkania się i rozmowy z prezydentem Wenezueli, Hugo Chávezem. „Z dyktatorami się nie rozmawia” - grzmiał wówczas Republikanin, a jego sztab przygotował nawet odpowiedni, straszący Chávezem klip reklamowy. Tymaczasem okazuje się, że ten sam John McCain w 1985 roku wpadł do Santiago de Chile na przyjacielską (sam ją tak później określił) pogawędkę z... generałem Augusto Pinochetem. I ani go nie namawiał do przywrócenia demokracji, ani nie skrytykował za reżim terroru, ani nawet – dla przeciwwagi – nie spotkał się z przywódcami chilijskiej opozycji. Co więcej, wszystko działo się w momencie, gdy Stany Zjednoczone oficjalnie domagały się ekstradycji dwóch oskarżonych o terroryzm bliskich współpracowników chilijskiego generała. Amerykanie zarzucali im organizację zamachu bombowego, w którym - w 1976 roku - zginął w Waszyngtonie były chilijski minister spraw zagranicznych Orlando Letelier, wraz ze swymi dwoma amerykańskimi współpracownikami. O tej sprawie też McCain podczas swej wizyty w Santiago słowem nie wspomniał. Oczywiście prawicowy generał Pinochet ideologicznie bardziej na pewno odpowiadał senatorowi McCainowi, niż lewicowy Hugo Chávez. Ale, przypomnijmy, w 1985 roku w Chile mijało 15 lat od ostatnich wyborów prezydenckich i 12 lat od ostatnich wyborów parlementarnych. Pinocheta można lubić lub nie, ale demokratą nazwać go nie można. Tymczasem Chávez mimo swych wszystkich dyktatorskich zapędów jest jednak wciąż demokratycznie wybranym prezydentem Wenezueli. Kraju w którym działa Parlament, też demokratycznie wybrany, a liderzy opozycji mają dostęp do mediów i niemal codziennie oskarżają w nich rządzących o korupcję, złodziejstwo, nepotyzm i łamanie konstytucji. I nie ważne w tym wypadku, czy mają w tym rację, czy też nie. Ważne, że oskarżają i żyją. Cieszą się wolnością. W pinochetowskim Chile dawno już byliby zakopani w anonimowej mogile, zrzuceni ze śmigłowca do morza, albo – w najlepszym przypadku – zmuszeni do emigracji. Więcej o wizycie Johna McCaina u Pinocheta przeczytać można w The Huffington Post. W Polsce chyba jako pierwszy zwrócił na to uwagę blog Czerwone i Czarne.
PS. Zajrzyjcie też na Tierra Incógnita. Tam też pojawiły się nowe wpisy. >Technorati tags: Chile, Wenezuela, wybory, polityka, historia, John McCain, Augusto Pinochet, Hugo Chávez, The Huffington Post.>Blogalaxia tags: Chile, Venezuela, E.E. U.U., política, historia, John McCain, Augusto Pinochet, Hugo Chávez, The Huffington Post. sobota, 25 października 2008, tierralatina
TrackBack
Komentarze
Gość: Chavez, 83.168.89.45
2008/10/25 12:31:02
Bardzo niesmaczna i nieuzasadniona krytyka. Wstydź się chello.
Gość: Korkociag, 203-59-191-124.dyn.iinet.net.au
2008/10/25 15:40:09
chello, nie pieprz. Ten blog jest jeden z milionow - to prawda, ale tez prawda jest, ze jeden z niewielu ciekawych i pisanych ze znawstwem i z duza kultura. Zazdrosc Cie zre?
A czyjekolwiek ambicje to nie Twoj zasmarkany interes. 2008/10/25 17:58:15
@... : To raczej Ty zajmij sie czyms pozytecznym, zamiast marnowac czas na pisanie glupot i wylewanie swych frustracji w internecie. Zenujace.
@tierralatina: Promujesz blog (Czerwone i Czarne) ktorego autor kradnie z innych serwisow fotografie? Nie jest to sprzeczne z tym co ostatnio napisales? 2008/10/25 21:22:37
Jezu...... chello089076121169. czy coś tam... strzykasz żółciom i dajesz komuś rady, do których sam się mógłbyć się zastosować.... chłopie zmień się, szkoda zdrowia ;)
2008/10/25 23:37:48
Ciekawe w czym krytykant ma praktyke? W byciu niespelnionym dziennikarzem, czy niezauwazonym przez nikogo blogerem? A moze w tym i w tym?
2008/10/26 00:17:10
@zwirekiwigura:
prawde mowiac nie potrafie zrozumiec, dlaczego mozna zacytowac slowa, a fotografii juz nie. to czego sie wstydze, to, ze zapomnialem linkowac foty te kilka razy, kiedy ich uzylem na blogu. to straszne buractwo z mojej strony i to zmienie od nastepnego razu. poza tym nie zarabiam na blogu, wiec srednio pojmuje na czym polega kradziez. 2008/10/26 00:43:05
@... W sumie nie powinienem odpowiadac na rownie absurdalne, anonimowe ataki. Ale, jesli ma to Cie to uspokoic, to zapewniam Cie, ze pisanie blogu nie jest bynajmniej moim jedynym zajeciem.
@zwirekiwigura: Nie polecilem, po prostu napisalem, ze dzieki temu blogowi znalazlem ta interesujaca informacje. @czerwoneiczarne: zwirekiwigura ma racje. To czy podajesz zrodlo, czy go nie podajesz nie zmienia faktu, ze fotografie wykorzystujesz bezprawnie. Rzeczywiscie w polskim prawie autorskim istnieje mozliwosc "zacytowania" zdjecia. Ale Ty u siebie nie cytujesz, Ty ilustrujesz swoj tekst czyjas fotografia, lamiac tym samym prawo autorskie. Dopuszczona przez polskie prawo mozliwosc cytatu dotyczy sytuacji, gdy chces napisac cos o jakiejs konkretnej fotografii. I piszesz np. "pan X. (tudziez agencja AP), zrobila swietne zdjecie. Doskonale na nim widac, ze Nicolas Sarcozy jest jednak kobieta"... I wtedy mozesz "zacytowac" konkretne zdjecie. Ale gdy piszesz cos o Somalii i tekst ilustrujesz jakims tam zdjeciem, to juz nie jest cytat. To czy zarabiasz na blogu, czy tez nie, nie ma znaczenia. No chyba, ze autor zdjecia udzielil zgody na jego niekomercyjne wykorzystanie (niektore z licencji Creative Commons). Madrze sie bo po prostu sam w duzej mierze zyje z robienia/sprzedazy zdjec. Troche wiecej na ten temat napisalem tutaj: tierraincognita.blox.pl/2008/10/Photrade-czyli-Flickr-AdSense.html
Gość: Korkociag, 203-59-191-124.dyn.iinet.net.au
2008/10/26 05:48:38
@czerwoneczarne i cytowanie
Moim zdaniem jesli ktos cos zamieszcza na blogu towarzyskim to jakby nakleil na parkan, a zatem dawal pozwolenie na kopiowanie (ale nie zdzieranie!). Ma jednak prawo sobie zastrzec "kopiujac podaj zrodlo" , a obowiazkiem kopiujacego jest podac zrodlo, i to chyba jest najrozsadniejsze podejscie. W ogole cytujac kogokolwiek wypada bez poganiania podac autora lub co najmniej notke "kopia z netu" , a juz klamstwem wobec czytelnika i zlodziejstwem wobec autora jest strojenie sie w cudze piorka i zamieszczanie kopii w takim kontekscie, ze wyglada to na wlasna produkcje. Fe. 2008/10/26 14:16:34
@zlodziejstwo a cytat
hm pojmuję tę argumentację, ale w takim razie co z filmami z youtube? każdy, kto zamieszcza film z tuby (z teledyskiem, z fragmentem programu telewizyjnego, filmu, koncertu) jest zlodziejem? bo rozumiem, że "definicja zdjeciowa" przeklada sie rowniez na inne formy przekazu wizualnego? a więc tak na oko 3/4 blogosfery to jedna wielka grupa przestepcza. 2008/10/26 15:02:41
@czerwoneiczarne: No sorry, ale prezentujesz typowa dla lewakow argumentacje: skoro inni kradna, to ja tez moge... Gratuluje.
2008/10/26 16:50:34
@żwirek
no sorry, ale prezentujesz typową dla prawaków argumentację: zamiast odpowiedzieć merytorycznie, obrażasz rozmówcę. nie mówiąc o tym, że nie chce mi się dyskutować z kimś kto używa w debacie argumentów typu "lewacy cośtam". 2008/10/26 16:56:38
@żwirek
ach i jeszcze pytanie: masz prawa do wszystkich zdjęć, które zamieszczasz na swoim blogu czy jesteś po prostu typowym prawackim hipokrytą? 2008/10/27 13:31:46
@czerwoneiczarne: A jakich merytorycznych argumentow mozna uzywac w rozmowie z kims, kto otwarcie twierdzi: "skoro inni kradna, to ja tez moge"? Jeszcze troche a bedziesz pewnie usprawiedliwial tych co okradaja bogatych. No bo skoro maja duzo, to czemu im czesci nie zabrac?
A co do zdjec na moim blogu to musze Cie rozczarowac... Wszystkie, bez najmniejszego wyjatku, mialem prawo opublikowac. Nie twierdze, oczywiscie, ze ja je zrobilem. To po prostu zdjecia z materialow promocyjnych firm o ktorych pisze. Przeznaczone do publikacji. Na scisle okresloinych warunkach. Wiec jesli np. Airbus prosi, o zaznaczanie ze to jego zdjecia - robie to. Dla mnie osobiscie tu nawet nie chodzi o uczciwosc, ale o elementarna przyzwoitosc. Tak mnie wychowano. Ale pewnie tego nie zrozumiesz. PS. Programow pirackich tez nie uzywam. Mimo, ze w Polsce podobno "wszyscy to robia". 2008/10/27 14:33:49
Witamy
Wysyłamy do Pana/Pani informację o tym, że jesteśmy zainteresowani promocją pańskiego wpisu. Proszę o jak najszybszy kontakt z redakcją Blogboksa. Podajemy mail: redakcja@blogbox.com.pl oraz telefon kontaktowy: 022 529 11 64. Czekamy na szybką odpowiedź. Pozdrawiamy, Redakcja serwisu Blogbox 2008/10/27 14:46:11
@zwirekiwigura: Czy naprawde nie mozna w polskim internecie dyskutowac ad rem, unikajac atakow ad personam. Glupich atakow w dodatku. Bo kradzione zdjecia znalezc mozna zarowno na blogach lewicowych, jak i wybitnie prawicowych. A takze swiatopogladowo neutralnych, np. kucharskich.
@czerwoneiczarne: Wybacz, ale zupelnie do mnie nie trafia Twoja argumentacja. I tak jak niemal zawsze zgadzam sie na niekomercyjne wykorzystanie moich zdjec, jesli ktos mnie o to poprosi, tak jestem bezlitosny gdy znajde takiego, ktory mysli w podobny do Ciebie sposob. I, wraz z agencja dla ktorej robie czasem zdjecia, doprowadzilem juz raz do likwidacji niewielkiego, niekomercyjnego serwisu internetowgo ktory bez naszej zgody i wiedzy uzyl zrobione przeze mnie zdjecie. 2008/10/27 17:12:21
@tierra
uściślę. ja nie twierdzę, jak imputuje tu jeden domorosły psychoanalityk, ze skoro wszyscy kradną to ja też mogę. nie. i też nie używam pirackich programów. ale z drugiej strony nie uważam, że zamieszczenie na blogu muzycznym klipu z youtube to jest kradzież. natomiast moje podejście do zdjęć jest jeszcze inne: ja nie używam ich dla dekoracji (zresztą na kilkadziesiąt wpisów na moim blogu, zdjęcia pojawiają się w kilku) tylko na zasadzie uzupełnienia informacji, czy zagadnienia notki: to znaczy jak pisałem o irańskich piłkarkach, to dałem zdjęcie irańskich piłkarek, ponieważ uprawiają ten sport w specyficznym stroju, muszą pokonać pewne kulturowe przeszkody w realizowaniu swojej pasji i zdjęcie to doskonale opisuje, podobna argumentacja stoi za somalią czy chavezem w garbusie. i uważam, że to jest rodzaj cytatu, choć nie porozumiemy się pewnie w tej sprawie. nie jestem prawnikiem i nie wiem na jakiej to działa zasadzie dokładnie, ale interesuje mnie na przykład w tym kontekście sprawa ze słynną okładką new yorkera z obamą w turbanie. albo ze zdjęciami z ataków na wtc. albo ostatnio z ataku na hotel w pakistanie. te zdjęcia są wykorzystywane powszechnie. i nie chodzi o to że wszyscy kradną, tylko o to, czy restrykcyjne pilnowanie, by nie wykorzystywac tych zdjęć bez pozwolenia sprawiłoby, że jakość blogosfery by się podwyższyła, czy obniżyła? jestem głęboko przekonany, że jeśli ktoś używa na swoim niekomercyjnym blogu zdjęć z powyższych wydarzeń do uzupełnienia ich pisanej analizy (podając link, autora, agencję) to jest to w porządku, to, let's say, działanie w dobrej wierze. ale, że niepomiernie mnie krępuje ta dyskusja, więc deklaruje, że będę od tej pory używał zdjęć całkowicie i fundamentalistycznie ;) legalnie (wolna licencja, etc.), choć nie wycofuję się ze swoich poglądów głoszonych wcześniej. pozdrawiam 2008/10/27 17:39:46
@czerwoneiczarne: Takie podejscie: "jestem głęboko przekonany, że jeśli ktoś używa na swoim niekomercyjnym blogu zdjęć z powyższych wydarzeń do uzupełnienia ich pisanej analizy (podając link, autora, agencję) to jest to w porządku, to, let's say, działanie w dobrej wierze."
jestem w stanie zrozumiec. Agencja prawnicza reprezentujaca agencje fotograficzna juz pewnie nie... :) Ja jeszcze od siebie dodam (zeby nie bylo, ze jestem taki bezwzgledny), ze sprawa o ktorej w poprzednim poscie wspominalem (zamkniecie serwisu) byla dosc specyficzna: dotyczyla zdjecia, ktore agencja zakupila na dwuletnia wylacznosc. A autor serwisu na moja mailowa prosbe o usuniecie zdjecia odpowiedzial cos w rodzaju "internet nalezy do wszystkich" i ze zdjecia nie zdejmie. No wiec kilka dni pozniej firma hostingowa, po jakiejs tam korespondencji miedzy jej prawnikami i prawnikami agencji, zdjela mu z serwera caly serwis... Oczywiscie wtedy krzyczal, ze to byla jego praca, jego serwis, jego teksty i nikt nie mial prawa tego zrobic. Czyli jak zwykle, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia... :) 2008/10/27 18:09:31
@czerwoneiczarne: Z czystko prawnego punktu widzenia: nie lamiesz prawa embedujac u siebie na stronie/blogu jakikolwiek filmik z youtube. Prawo lamie ten, kto umieszcza w youtube filmiki do ktorych nie ma prawa. Dlatego youtube coraz czesciej kasuje konta uzytkownikow. Vide: sprawa tego polskiego brzuchomowcy, ktory grozi samobojstwem bo mu youtube na prosbe TVN filmiki skasowal.
2008/10/27 18:26:29
@zuercher
swoja droga sprawa brzuchomówcy jest niezwykle zabawna. mam nadzieję, ze nic sobie nie zrobi. @whole fuckin' world uległem przed przeważającymi siłami wroga. z mozołem pozamieniałem zdjęcia (z wyjątkiem irańskich piłkarek - tu nie miałem serca) i jestem teraz w 99,9 poc. legalny. czuje się lekko i nie łypię już podejrzliwie w kierunku drzwi, czy nie szturmuje ich aby oddział wysoko wykwalifikowanych prawników ;)
Gość: obronca, cweg02.cweg.stud.uni-goettingen.de
2008/10/27 21:29:01
a mi sie wpis anonimowego goscia spodobal.
sam bloguje i tekst pare szarych komorek mi rozruszal. 2008/10/29 16:27:35
@czerwoneiczarne: I chwala Ci za to co zrobiles. Pisze to choc sam zdjec nie robie. Po prostu uwazam, ze prawa - mimo wszystko - nalezy przestrzegac. Niestety straszny mamy z tym w Polsce klopot. Odziedziczona po PRL zdolnosc do kombinatorstwa jest wciaz powodem do dumy. Smutne to.
2008/10/31 21:36:01
Czytam Twojego bloga w zasadzie na bieżąco, ale po raz pierwszy komentuję: i napiszętylko tyle: zgadzam się z tym co napisałeś na temat tego nieszczęsnego generała, jestem na takim etapie, że mam perspektywę , tzn na pewno jestem starsza od Ciebie, a to pozwala mi na spojrzenie z dystansu, pozdrawiam nie całkiem w temacie bo akurat słucham The Dark side of the Moon, kocham ich, wiem, że to nie profesjonalne , ale młodzieńcze, to KOMPLEMENT a nie drwina, gdy przyznawałam się znajomym i tzw "przyjavciołom" jak się później okazało, że jestem fanką DB i "Aladdin Sane" nie wspominając Ziggim, narażałam się na co najmniej uśmiechy politowania, a ja do dzisiaj uważam,że DB jest jedną z BARDZO ważnych postaci w muzycznym współczesnym świecie(to jesdt oczywiście mój absolutnie subiektywnny sąd), serdecznie Cię pozdrawam.
|
nie szkoda ci czasu ? znajdz dziewczyne, kochaj ja .... itd
masz ambicje byc wielkim dziennikarzem ?
jak na razie to jestes jednym z miliona BLOGEROW
i nie ludz sie ze ktos cie zauwazy - w redakcjach nabijaja sie z takich jak ty ....
(i korzystaja z ich pomyslow)
za 10 lat obudzisz sie z reka w niezlym nocniku