BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Sarah, czy Syrah Palin?

Jeśli w Chile jest ktoś, kto obecnie żarliwie się modli o wygraną Baracka Obamy w nadchodzących wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, to na pewno tą osobą jest pewien producent wina z doliny Limarí – jednego z najbardziej na północ położonych regionów, produkujących w tym kraju wino.

I to nawet nie dlatego, że producent ów sympatyzuje z amerykańskimi demokratami. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia jakie są jego polityczne poglądy. Wiem natomiast na pewno, że będzie on długo pamiętał dzień w którym John McCain ogłosił, iż w przypadku jego wygranej, wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie Sarah Palin, dotychczasowa gubernator Alaski. Tego dnia bowiem dotychczasowy biznesplan, plany na przyszłość, szykowane kontrakty – wszystko legło w gruzach.

Zastanawiacie się pewnie jaki może mieć związek polityczna nominacja w Stanach Zjednoczonych z produkcją wina w okolicach niewielkiego miasta Ovalle w Chile. Okazuje się, że może mieć. I to niemal bezpośredni.

Zwłaszcza jeśli kilka lat temu producent za nazwę winnicy obrał pochodzącą z Mapudungun, języka pierwotnych mieszkańców Chile - Indian Mapuche, nazwę piłki w jaką w zamierzchłych czasach grywali ci Indianie. I na dodatek zamiast iść na łatwiznę, czyli uprawiać tradycyjne dla Chile odmiany winororośli: cabernet i merlot, zaczął eksperymentować z uprawą innej odmiany, pochodzącej z francuskiej doliny Rodanu.

Jeśli nadal nie domyślacie się jaki jest związek między amerykańską polityką, a zmartwieniami chilijskiego producenta, to wyjaśnie że ową piłkę Indianie nazywali PALIN. A odmiana winogron to Syrah. I już wszystko chyba jasne:

 Palin Syrah red wine

To produkowane w dolinie Limarí wino jest w 100 proc. biologiczne. W winnicach nie używa się żadnych chemicznych środków, winogrona zbiera się tylko ręcznie, a w procesie winifikacji, nie dodaje się żadnych siarczynów, konserwantów, polepszaczy smaku, ani przyspieszaczy fermentacji.

Problem w tym, że głównym rynkiem zbytu takich nieindustrialnych win, czyli droższych choć niekoniecznie lepszych niż konkurencja, choć na pewno zdrowszych, są właśnie Stany Zjednoczone. A dokładniej Kalifornia, Illinois i Nowy Jork. To przede wszystkim tam, w tych historycznych bastionach partii demokratycznej, Syrah Palin pita była w winnych barach, kupowana w sklepach ze zdrową żywnością i zamawiana u internetowych marszandów. Nieszety, jak się okazało, także amatorzy wina w zdecydowanej większości mają demokratyczne sympatie. I z dnia na dzień Syrah Palin, czy Palin Syrah zaczęło się im źle kojarzyć...

Sprzedaż tego wina spadła tak dramatycznie, że amerykańscy importerzy zaczęli wydzwaniać do doliny Limarí i proponować renegocjację kontraktów. Pewnym rozwiązaniem, ich zdaniem, byłaby zmiana nazwy. Bo przy obecnej liczbę zamówionych na przyszły rok butelek potwierdzać będą dopiero po wyborach. Bo problemu oczywiście nie będzie, jeśli wygra Obama... :)

Gdyby jednak któryś z moich ulokowanych w USA czytelników chciałby - mimo, wbrew, bądź zgodnie ze swymi politycznymi przekonaniami - spróbować jak smakuje Sarah, przepraszam... Syrah Palin to proszę bardzo - znalazłem internetowego marszanda. Z Texasu.


>Technorati tags: , , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , , .
czwartek, 25 września 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2008/09/25 16:28:48
No nie wiem co o tym myslec... Wydawalo mi sie, ze ludzie kupujacy tego typu wina, sympatyzujacy z Demokratami, powinni mimo wszystko myslec i widziec roznice wiedzy chilijskim winem, a republikanska polityk. Widac przeceniam Amerykanow...
Moze ktos tam mieszkajacy, znajacy dobrze ta mentalnosc, potrafi to wytlumaczyc?
-
2008/09/25 23:36:46
Ja bym nawet odważył się spróbować ale przyznam Ci się , że nigdy nie piłem chilijskiego wina które by mi smakowało, więc przestałem kupować. Może tu leży pies pogrzebany.
-
2008/09/25 23:43:07
@b_hunter: Naprawde? Az trudno mi w to uwierzyc, bo naprawde pilem kilka _doskonalych_ chilijskich win. Naprawde doskonalych. I nie mowie wylacznie o winach kosztujacych wiecej niz 100 USD za butelke. Kiedys zreszta napisalem o niektorych z tych najlepszych: tierralatina.blox.pl/2007/08/Winne-Chile.html
Ale fakt, ze nigdy jeszcze nie pilem naprawde dobrego wina typu "100 proc. organic". Bywaja przyzwoite, ale zawsze czegos im brakuje.
-
Gość: Korkociag, 203.161.115.174.static.amnet.net.au
2008/09/26 02:36:13
Demokraci nie pija wina bo nazwa podobna do nazwiska polityka? jeszcze jeden dowod, ze co na lewo to glupie. == A wina ? jak sie trafi. Sa dobre i zle. Organic nie pilem. Podejrzewam, ze moze byc jak z piwem: takie domowe zawsze podjezdza drozdzami, a to ze sklepu jest smaczne, ale jest "be" bo nie organic. == Chyba przesadza sie z tym organic. Widzialem u nas nawet miod organic, co to za dziwo? Miod?
-
2008/09/28 12:43:00
Organicznosc i niechemicznosc uprawy winorosli w Chile nabiera pewnej dwuznacznosci, gdy sie przeczyta, ze wielu niezwykle zdrowie czilijskich winnic upatruje w wysokiej zawartosci miedzi w glebie, czyniaca przeciwgrzybiczne opryski miedzianem bezsensownymi.

Czy ja sie nie przeczytalem? Mapucze i najdalej na POLNOC?
-
2008/09/28 13:33:18
@ffamousffatman: Rzeczywiscie w Chile nie ma potrzeby spryskiwania winorosli srodkami chroniacymi ja przef filoksera. Ale... brak naturalnych szkodnikow nie powstrzymuje niektorych producentow, czy to w Chile, czy to w innych krajach produkujacych wino, przed uzywaniem innych "dodatkow". Wino sie np. dosiarcza, dodaje sie regulatory kwasowosci, ba - nawet kolor mozna chemicznie poprawic.
Kilka lat temu byla afera w RPA, gdzie producenci uzywali preparatow z krwi wolowej do poprawiania koloru swych win.
Wino biologiczne nie jest wiec az tak latwo wyprodukowac.

"Najbardziej na polnoc polozony region produkujacy wino" nie oznacza wcale polnocy Chile. To wciaz centralne Chile. Choc jego polnocna (tego centrum) czesc. Polnocna, czyli - uzgodnie z chilijskim zwyczajem - lezaca na polnoc od Santiago. Indianie Mapuche tez sa - historycznie - z srodkowego Chile. Generalnie przyjmuje sie, ze zamieszkiwali tereny od doliny rzeki Aconcagua na polnocy, po wyspe Chiloé na poludniu.
-
2008/09/28 18:59:07
@zwirek i wigura: obawiam się, że w Polsce luksusowe wino "Roman Giertych" też by miało problemy.
-
2008/09/28 19:15:20
@airborell: To nie to samo. Ja tez nigdy nie splamilem sie zakupem wina z pralatem Jankowskim na etykiecie. Mimo, ze ponoc bylo nie najgorsze.
Wino "Roman Giertych", byloby winem firmowanym przez polityka. Tymczasem Palin Syrah jest tylko zbiegiem okolicznosci jesli dobrze zrozumialem. To ZASADNICZA, wydaje mi sie, roznica.
-
2008/09/28 21:41:58
Ja mówię właśnie o winie, które przypadkowo nazywałoby się "Roman Giertych" albo podobnie.
-
Gość: itilli, nat-62.ghnet.pl
2008/10/02 11:35:37
musiałoby sie nazywać Ruman Giertuch albo jakoś tak, zeby można było to uznac za analogię. jeśli już się czepiamy szczegółów.
poza tym - myśle, że zmiana nazwy moglaby tu pomóc :)

swoja drogą, niesamowity przypadek...