|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Olimpiada i 83-letni Adolf Hitler...Czy wiecie, że Hitler dożył bardzo sędziwego wieku i jeszcze w latach 70-tych ubiegłego wieku stał na czele nazistowskich Niemiec? Naprawdę nie wiedzieliście o tym? Hmmm... W takim razie, najwyraźniej nie mieliście styczności z reżimowymi środkami masowego przekazu Hugo Cháveza. No ale o tym za chwilę... Właśnie zdałem sobie sprawę, że od zakończenia Igrzysk Olimpijskich minął już ponad tydzień. Pekińskie zmagania sportowców zupełnie mi jednak umknęły. Po raz pierwszy chyba w mym świadomym życiu nie zobaczyłem w telewizji ani sekundy relacji z olimpijskich zmagań. I nie będę czarował twierdząc, że był to świadomy bojkot imprezy, której – od dawna uważam - organizacja powierzona została państwu, które na to zupełnie nie zasłużyło. Nie – po prostu tu w Ameryce Łacińskiej transmisje odbywały się w wyjątkowo nieludzkich porach. Poza tym znaczną część sierpnia spędziłem w takich zakątkach, do których nie dociera ani sygnał telefonii komórkowej, ani tym bardziej telewizji. Co nie oznacza oczywiście, że Igrzyska zupełnie olałem, bo wyniki śledziłem – gdy tylko mogłem - w internecie i lokalnej prasie. Co z nich zapamiętałem? Oczywiście, że Argentyna ograła Brazylię, a następnie zobyła złoty medal w futbolu, wywołując tym – oczywiście - narodową ekstazę. Choć tym razem nie była to chyba największa latynoamerykańska, kolektywna radość ze sportowego wyniku. Argentyńczyków przebili Panamczycy, którzy w dniu powrotu Irvinga Saladino, złotego olimpijskiego medalisty w skoku w dal, mieli zadekretowany przez prezydenta dzień wolny od pracy. Saladino, pierwszy złoty medalista olimpijski w historii Panamy (i drugi medalista w ogóle, poprzednim był sprinter Lloyd La Beach, który zdobył dwa brązy podczas Igrzysk w Londynie, w 1948 roku) stał się narodowym bohaterem, otrzymał w prezencie od rządu czek na 50 tys. dolarów i dekret nadający jego imię największemu kompleksowi sportowemu w kraju. Mimo lejącego deszczu, fetowanie skoczka na ulicach Panamy trwało cały dzień i znaczną część nocy i niemal wszyscy płakali w patriotycznym uniesieniu, gdy minister turystyki, wielki Rubén Blades, podczas oficjalnej celebracji wykonał swój, dobrze znany każdemu Panamczykowi, przebój „Patria” (Ojczyzna).
Dzięki pekińskim Igrzyskom odkryłem też, zdziwiony, że teakwondo jest najwyraźniej sportem bardzo popularnym w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Medale w tej dycyplinie zobyli bowiem reprezentanci m.in. Meksyku, Kuby, Brazylii, Dominikany i Wenezueli. Dla Wenezueli był to zresztą jeden jedyny medal, brązowy, mimo że rząd w Caracas okleił cały kraj gigantycznymi bannerami zapowiadającymi „Złoto dla sportowej rewolucji” i zapowiadał rekordowo dobre wyniki. Mimo to rewolucyjne złoto Wenezueli bez wątpienia się należy. Za gadanie bzdur! Zwłaszcza Willie’mu Oviedo, komentatorowi sportowemu rządowego kanału kulturalno-edukacyjnego, TVes. Tego samego, który w ubiegłym roku zastąpił w eterze popularną, ale niechętną Chávezowi, telewizję RCTV. I którego pracownicy codziennie na antenie udowadniają, że w reżimowych tubach propagandowych liczy się tylko i wyłącznie oddanie boliwariańskiej rewolucji, a nie jakieś tam kompetencje, czy – nie daj Boże - obiektywizm... To właśnie w TVes zobaczyłem jeden jedyny fragment pekińskich Igrzysk, krótki moment ceremonii inauguracji, podczas której ten sam Willie Oviedo tłumaczył w momencie wejścia na stadion czeskiej delegacji: „To jest właśnie smutny przykład do czego może doprowadzić upadek socjalizmu. Kiedyś było jedne liczące się państwo, a teraz są swa dwa maleńkie”... To, to jednak nic wobec intelektualnego popisu komentatora w trakcie jednego z pływackich finałów:
Dla tych, którzy nie znają ani hiszpańskiego, ani angielskiego, tłumaczenie błyskotliwego komentarza: „Tu może dojść do historycznego wydarzenia. Nigdy, w żadnych Igrzyskach Olimpijskich, żaden śmiertelnik, żadna osoba, nie zdobyła ośmiu złotych medali. Udało się to tylko Michaleowi Phelpsowi, podczas Igrzysk w Monachium, w 1972 roku, w hitlerowskich Niemczech. No ale wtedy Hitler odmówił wręczenia mu tych medali...” I jeszcze raz podkreślam, choć wiem że trudno w to uwierzyć, to nie jest żaden program satyryczny. To fragment transmisji na żywo w wenezuelskim, publicznym, kulturalno-edukacyjnym kanale telewizyjnym... Hmmm... Może dobrze byłoby, gdyby Willie Oviedo zajrzał kiedyś do jakiejś historii sportu i historii generalnie. Może udałoby mu się wyczytać, że Phelps i Mark Spitz, który seryjnie zdobywał medale w Monachium, to jednak dwie różne osoby. I żadna z nich nie ma nic wspólnego z Jesse Owensem, któremu to – rzeczywiście – Hitler odmówił wręczenia medali. Ale było to w Berlinie, nie w Monachium. W 1936 roku, nie w 1972. W 1972 to rodzice Phelpsa pewnie wcale jeszcze nie planowali, że kiedyś będą mieli syna. Za to Adolf Hitler, mimo wszystko, nie dożył 82 roku życia, nie w Niemczech przynajmniej... Choć w sumie po co Williemu Oviedo te wszystkie informacje? W TVes liczy się przede wszystkim czy dziennikarz chętnie wkłada na siebie czerwoną koszulkę sympatyków Cháveza... Willie Oviedo to chyba już nawet chodzi w niej spać...
>Technorati tags: Wenezuela, sport, TVes, Willie Oviedo, Adolf Hitler, Igrzyska Olimpijskie, Irving Saladino, Rubén Blades, Panama>Blogalaxia tags: Venezuela, deporte, TVes, Willie Oviedo, Adolf Hitler, Juegos Olímpicos, Irving Saladino, Rubén Blades, Panamá wtorek, 02 września 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
ZSRR strategicznym partnerem Boliwii?
z Podróż na Południe
Boliwia , najbiedniejszy kraj Ameryki Południowej, zamierza zaciągnąć 100 milionów dolarów kredytu. Ale nie na rozwój szkolnictwa, służby zdrowia, czy rolnictwa. Nie: 100 milionów dolarów, które rządowi w La Paz chętnie pożyczy nowy strategiczny ... » Wysłany 2009/08/10 20:57:03
Komentarze
latinbrand
2008/09/03 07:14:16
Masz rację. Aż trudno w to uwierzyć. Gdyby ktoś mi o tym opowiadał to pewnie uznałabym, że zmyśla. Szok.
2008/09/03 16:55:20
Nie sądzę. Choroba Parkinsona, na którą ewidentnie cierpiał Hitler za całą pewnością nie pozwoliłaby mu żyć aż tak długo.
2008/09/03 21:09:52
Ignorancja, albo ewidentne zeswinienie. Tak czy siak - wstyd.
Ja moze tez o komentarzu sportowym i w latynoskim wydaniu (w sumie). Kiedy okazalo sie, ze Hiszpania bedzie grac w finale Euro z Niemcami, akurat bylem ze znajomymi w Maroku. Ale ze mielismy wlasny samochod, to po prostu postanowilismy skrocic podroz i wrocic na mecz do Granady, gdzie spedzilismy ostatni rok. Gnamy co sil, jestesmy juz w Andaluzji, ale jeszcze nie w domu, wiec chociaz nastawiamy radio w aucie. A tam w minutach poprzedzajacych pierwszy gwizdek komentator doslownie wykrzykuje takie slowa: "Sa tu z nami dzisiaj wszyscy! Jest krol Juan Carlos! Jose Luis Rodriguez Zapatero! Mariano Rajoy! [i nagle dwa razy glosniej] Jest nawet Harrison Ford!!!". 2008/09/03 21:46:10
Ale numer! Wygląda na to, że sportowi dziennikarze w Polsce nie muszą mieć kompleksów:-)
2008/09/03 22:09:28
@confusao: zeswinienie chyba nawet nie, bo w sumie zadnego podtekstu politycznego w tym nie ma. Po prostu skrajna ignorancja polaczona z bezgraniczna bezmyslnoscia. Niestety publiczne media w Wenezueli sa pelne takich osob. Liczy sie stosunek do chavezowskiej rewolucji, nie kompetencje.
@pavelczado: No rzeczywiscie o podobnych "kwiatkach" w wykonaniu polskich komentatorow nie slyszalem. Oczywiscie mysla sie czasem, czasem przejezyczaja, ale to tutaj to chyba niedoscigniony "wzor". Nagromadzenie absurdow w tych kilku zdaniach budzi wrecz podziw. Nie wiem, czy jakikolwiek kabareciarz bylby w stanie cos podobnego wymyslic! :)
Gość: , host81-182.tvk.torun.pl
2008/09/04 10:36:27
Może trafiłeś na transmisję która dotarła do ciebie z rzeczywistości alternatywnej? :) Z linii czasowej gdzie Niemcy wygrały wojnę ale jak widać Ameryki Południowej nie podbiły.
2008/09/28 13:25:00
Sie w Latynoameryce porobilo, taka konkurencja u muzykow, ze musza w polityce na zycie dorabiac.
|