BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Jakim językiem mówi Ameryka Łacińska?

Jedną z rzeczy, których się nauczyłem prowadząc ten blog jest to, że nie ma rzeczy, informacji, spraw, historii oczywistych. Że nigdy nie można z góry zakładać, że czytelnik coś na pewno wie.

Nie wątpię, że stali, regularni goście na tych stronach mają z pewnością wyższy niż przeciętny poziom wiedzy na temat Ameryki Łacińskiej. Ale Ci co trafiają tutaj przypadkowo już niekoniecznie. Więc żeby ich także przyciągnąć, zachęcić do powracania tutaj, do zainteresowania się tematem, staram się jak najczęściej tłumaczyć sprawy, które dla wielu mogą być ewidentne. Piszę więc np. Santiago de Chile, a nie po prostu Santiago, aby uniknąć nieporozumień.

Kiedyś zresztą, gdy kupowałem w Europie bilet lotniczy do chilijskiej stolicy, przytrafiło mi się zabawne quid pro quo:

-Musze lecieć w przyszłym tygodniu, na kilkanście dni do Santiago, jakie są dostępne taryfy? – zapytałem w agencji sprzedającej bilety.
-No nie najlepsze- odpowiedziała bez entuzjazmu pani „Travel Adviser”, po kilku chwilach stukania w klawiaturę swego komputera.
I tu padła cena...
Nie byłby to wprawdzie najtańszy bilet do z Europy do Chile w mojej podróżniczej karierze, ale na pewno wyjątkowo atrakcyjny.
–Jaka kompania?- pytam się na wszelki wypadek.
–Iberia- słyszę.
No w sumie mogłem się tego spodziewać, to oni są zazwyczaj najtańsi na tej trasie- pomyślałem sobie.
–No dobra, bukujemy- powiedziałem na głos i podałem interesujące mnie daty.
Pani ponownie poklepała w klawiaturę, spytała się, czy przy oknie, ja potwierdziłem... No i na szczeście wtedy dostałem wydruk rezerwacyjny do kontroli.
Nie plan lotu, gdzie wszystko jest ładnie rozpisane, ale taki „print” z systemu, pełen skrótów i cyferek. Nie po raz pierwszy miałem coś takiego w ręku, więc od razu pewne informacje mnie zdziwiły. Pierwszą rzeczą jaka przyciągnęła mój wzrok, była godzina przylotu do celu – późnym wieczorem. Tymczasem samoloty z Europy do Chile prawie zawsze dolatują nad ranem. Po drugie model samolotu. Mały, nie na międzykontynentalne trasy. Hmmm... to chyba jakiś błąd... Dane coraz bardziej mi się nie zgadzały. W końcu patrzę na trasę: CDG (byłem wówczas w Paryżu),MAD,SCQ... SCQ?
–Czy to na pewno jest do Santiago?- pytam się, z niedowierzaniem.
–Oczywiście!- odpowiedziała kobieta zniecierpliwionym tonem, typu co-on-sobie-myśli-że-niby-nie-znam-się-na-swojej-pracy.
-Santiago de Chile?- nie dałem mimo wszystko za wygraną...
-No trzeba było od tego zacząć!- pani do mnie, z pretensjami.
I tak omal nie kupiłem biletu do Santiago. Santiago de Compostela. W Hiszpanii...
A pani Travel Adviser miała w sumie od początku rację. Jak na tą trasę, bilet był rzeczywiście drogi...

Ale nie o lataniu dzisiaj chciałem. Wróćmy do bloga i wątpliwości jakie miewają czytelnicy. Doskonałym miernikiem stopnia znajomości Ameryki Łacińskiej w wśród Polaków są zdania i pytania, po wklepaniu których do Googla, niektórzy trafiają na Podróż na Południe. „Stolica Argentyny?” to np. jeden z wyszukiwarkowych evergreenów.
Nie gniewajcie się więc, że gdy pisze o Buenos Aires to zawsze wyjaśniam kto to taki... :)

Jednak to nie geograficzne wątpliwości najbardziej mnie zaskakują. Nie, z największym zdziwieniem odkrywam pytania o języki używane w Ameryce Łacińskiej. Powtarzają się one kilkanaście, kilkadziesiąt razy dziennie. Np. tylko dzisiejszego przedpołudnia na ten blog trafili internauci szukający następujących informacji (pisownia oryginalna):

- jakim językiem posługują się ludzie w brazylii – pytanie z Raciborza,

- Meksyk jaki jenzyk – pytanie z Warszawy,

- angielski jezyk oficjalny Wenezuela – wątpliwość z Bełchatowa,

- Gwatemala po jakiemu mowia – gość z Chicago,

- banany Ameryka Lacińska w jakim języku – z Krakowa (cokolwiek by to miało znaczyć),

- portugalski Brazylia czy Peru – nie wiem skąd,

- Paragwaj jaki jezyk angielski – z Łodzi,

- jakim językiem posługuje się Wenezuela – Poznań,

- Ameryka Lacinska w jakim jezyku – Gdańsk.

Stałych czytelników proszę więc o wybaczenie, ale odpowiem na te pytania. Więcej - napiszę dokładnie jakich języków używa się w całej Ameryce Łacińskiej. Zakładając oczywiście, że pytania te zadają potencjalni turyści, tudzież uczniowie lub studenci, a nie naukowcy-etnografowie. Więc ograniczę się do języków oficjalnych, nie tych – wielorakich – którymi posługują się Indianie.

Zanim przejdę do szczegółów, zacznę od uogólnienia, które – w przeciwieństwie do większości uogólnień – akurat w tym wypadku jest dość trafne:

W Ameryce Łacińskiej mówi się po hiszpańsku.

Od tej generalnej reguły jest jednak kilka, ale niewiele, wyjątków. Jest jeden wyjątek duży, dwa wyjątki małe i jeden pół-wyjątek. Duży to oczywiście Brazylia, gdzie mówi się po portugalsku. Małe to Gujana, i Surinam, a wyjątek częściowy to Belize. Ale to też dyskusyjne, bo teoretycznie kraje, w których nie mówi się w którymś z języków wywodzących się z łaciny, nie są częścią Ameryki Łacińskiej (patrz komentarze pod notką).

Językową podróż po Amerzce Łacińskiej przeprowadzimy zgodnie z nazwą tego bloga, czyli z północy na południe. Zaczynamy od Meksyku:

  • Meksyk – język oficjalny: hiszpański.
  • Gwatemala – język oficjalny: hiszpański, nie wszyscy Gwatemalczycy go jednak znają. Wielu Indian mówi tylko i wyłącznie w jednym z blisko 30 lokalnych języków, w większości należących do grupy maja.
  • Belize – język oficjalny: angielski. Jest to, jak pisałem, pół-wyjątek, bo zdecydowana większość mieszkańców tego kraju mówi jednak po hiszpańsku, bądź/i kreolsku. Aż 46 proc. mieszkańców Belize za swój ojczysty język uważa hiszpański, tylko 4 proc. twierdzi, że to angielski. Jednak 80 proc. mieszkańców, w mniejszym lub gorszym stopniu, speaks english.
  • Honduras – język oficjalny: hiszpański.
  • Salwador – język oficjalny: hiszpański.
  • Nikaragua – język oficjalny: hiszpański (ale ok. 10 proc. mieszkańców mówi po angielsku).
  • Kostaryka – język oficjalny: hiszpański.
  • Panama – język oficjalny: hiszpański.
  • Kolumbia – język oficjalny: hiszpański (języki indiańskie mają status regionalnych języków oficjalnych, jednak niemal wszyscy kolumbijscy Indianie mówią też po hiszpańsku).
  • Wenezuela – język oficjalny: hiszpański, (języki indiańskie mają status regionalnych języków oficjalnych, jednak większość wenezuelskich Indian mówi też po hiszpańsku).
  • Gujana – język oficjalny: angielski (istnieje też 7 urzędowo uznanych tzw. języków regionalnych, jednym z nich jest... hindi).
  • Surinam – język oficjalny: holenderski (istnieje też 18 urzędowo uznanych tzw. języków regionalnych, wśród nich m.in. hindi, kantoński dialekt chińskiego i angielski).
  • Brazylia – język oficjalny: portugalski.
  • Ekwador – język oficjalny: hiszpański.
  • Peru – język oficjalny: hiszpański (lokalnie także indiańskie języki keczua i ajmara).
  • Boliwia – język oficjalny: hiszpański, keczua i ajmara.
  • Chile – język oficjalny: hiszpański.
  • Paragwaj – język oficjalny: hiszpański i guarani.
  • Argentyna – język oficjalny: hiszpański (a także, w jednej z prowincji, guarani).
  • Urugwaj – język oficjalny: hiszpański.

Teraz już chyba wszystko jasne... Pozostała Gujana Francuska, ale to nie państwo i co więcej nazwa nie pozostawia chyba wątpliwości w jakim języku się tam mówi. Gdyby jednak wątpliwości były, to je zdecydowanie rozwiewam: mówi się po francusku.

Na koniec jeszcze jedna uwaga, siłą rzeczy końcowa. To też niby oczywiste, ale też wiele osób jest tym zaskoczonych: jeśli ktoś nauczył się hiszpańskiego w Madrycie, bądź portugalskiego w Lizbonie, to nie znaczy że nie będzie miał żadnych problemów językowych w Ameryce Łacińskiej. Tutejszy hiszpański i portugalski różnią się, czasami dość znacznie, od europejskich „oryginałów”. Więcej – różnice są także między poszczególnymi latynoskimi państwami.

Jeśli kogoś te językowe niuanse interesują to zapraszam do kliknięcia w zakładkę Español latino. O portugalskim z Brazylii wspominałem zaś tutaj.


>Technorati tags: , , , .
>Blogalaxia tags: , , , .
sobota, 20 września 2008, tierralatina

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2008/09/20 18:33:22
Tak samo nie można powiedzieć, że język angielski jest jednolity. Inaczej brzmi British English a inaczej American English. Różnią się nawet pisownią i dlatego w moim ulubionym słowniku angielsko-angielskim często jedno słowo ma dwa wytłumaczenia: angielskie i amerykańskie.
-
2008/09/20 18:49:31
@camparis: roznice w hiszpanskim sa jednak o wiele bardziej zdecydowane. Ja sie zawsze uczylem brytyjskiego angielskiego, ale jak pojechalem do Stanow nie czulem sie zagubiony, nawet jak nie znasz jakiegos slowa, to mozesz domyslic sie jego znaczenia (oczywiscie nie mowimy o slangach). Tymczasem miedzy Hiszpania i Ameryka Lacinska sa olbrzymie roznice w gramatyce, slownictwie, wymowie. Jak wielkie? No np. slowo oznaczajace w Hiszpanii chuja, w Argentynie jest loteria narodowa, a w Meksyku orzezwiajacym napojem. A chilijski chuj, jest w argentynie lodem na patyku. Slowo ktore oznacza w Chile dziecko, na Dominikanie jest... autobusem miejskim.
Anglik jadacy do Stanow raczej nie bedzie sie musial nigdy pytac "co to znaczy?". Hiszpan w Ameryce Lacinskiej bedzie pytal sie czesto. Tak samo jak np. Wenezuelczyk w Argentynie.
-
2008/09/20 21:08:44
szacunek dla Ciebie, że odpisujesz na takie emaile :
-
2008/09/20 23:40:57
w angielskim brytyjskim i amerykanskim tez sa takie przyklady, ktore tu podajesz- rubber, pickle albo pants na ten przyklad.
englishmen in new york moze czuc sie zagubiony. jesli chodzi o slowa, ktorych znaczenia moga nie znac albo jedni albo drudzy to np. gherkin. amerykanie czesto nie wiedza co to jest ten gherkin.
-
2008/09/21 00:20:08
hjuston: Mysle ze Englishman w Nowym Jorku nie bedzie az tak zgubiony. Wraz z cala produkcja holywoodu dociera rzeciez ten amerykanski angielski to setek milionow ludzi na swiecie. Chcac nie chcac jestesmy z nim osluchani.
A gherkin? Ja angielski znam tak sobie, ale mimo to wiem co to jest. No moze dlatego, ze sie interesuje architektura. :)
-
2008/09/21 12:51:27
Z całym szacunkiem :D

Chciałam odpowiedzieć na tytułowe pytanie jednym wyrazem - piropos, ale wymiękłam po tej wstawce:

- "No np. slowo oznaczajace w Hiszpanii chuja, w Argentynie jest loteria narodowa, a w Meksyku orzezwiajacym napojem. A chilijski chuj, jest w argentynie lodem na patyku."

I już nic nie mogę napisać :D Rzeczywiście szczegółowo wyjaśniasz :D
-
2008/09/21 16:41:18
@cito1: Co ja mam poradzic na to, ze tak naprawde jest... :) slowa w hiszpanskim kryja w sobie niekiedy bardzo wiele tajemnic... :)

@latinbrand, hjuston: Latinbrand chyba poruszyla tutaj punkt nie do przecenienia. Poprzez literature i film te rozne wersje angielskiego zaczynaja coraz bardziej sie przenikac. Z hiszpanskim jest trudniej. Np. literatura hiszpanska praktycznie nie dociera do Ameryki Poludniowej, z filmami tez jest znacznie gorzej: liczbe produkcji (hiszpanskich, czy latynoamerykanskich), ktore kazdego roku przekraczaja ocean mozna policzyc na palcach jednej reki. Co wiecej zdarza sie, ze Hiszpanie wrzucaja napisy do filmow np. argentynskich. Zeby bylo latwiej zrozumiec...
Jakos filmu amerykanskiego w angielskim kinie, nie potrafie sobie wyobrazic z napisami... w

-
2008/09/21 23:43:04
amerykanie ogladaja z podpisami na przyklad snatch.
inny przyklad- tez wulgarny, zeby nie bylo ze tylko ty znasz- to na przyklad fanny pack. fanny pack w usa oznacza tak zwana torbe pedalke czyli bum bag. fanny w BE to ta no, przeciwniczka ch....
ale ja sie tu nie stawiam i nie wyklocam. pewnie masz racje, ze w tej ameryce lacinskiej jest wiecej takich przypadkow.
-
2008/09/22 08:17:55
Właściwie to ten wpis nie jest taki zły. O ile można by było mieć pretensje, jeżelibyś się ograniczył do napisania, że w Ameryce Łacińskiej mówi się hiszpańskim i portugalskim, to przy szczegółowym omówieniu każdego kraju i wyjątku jako stały czytelnik nie mogę narzekać.

Co do słów w angielskim jest jeszcze np. "fag". W brytyjskim slangowy papieros, a w amerykańskim pedał (homoseksualista, nie od roweru). Znam nawet historię gościa użył tego słowa Stanach na rozpoczęcie wieczoru i okazało się, że nie ma najlepszego wejścia.

Co do "oryginalnych" języków hiszpańskiego i portugalskiego, to z portugalskim miałem więcej kontaktu. To chyba ty zresztą pisałeś, że Brazylijczycy mogą czytać Camoensa czy innych renesansowych pisarzy w "oryginale", z nosówkami np. Przyznam szczerze, że nie wiem, która wersja portugalskiego - unowocześniona i uproszczona ze Starego Świata czy starsza z Nowego - mi bardziej odpowiada na ucho (zresztą kogo to obchodzi :) ).
-
Gość: rudziel, 136.173.162.129
2008/09/22 09:02:39
Nasuwa mi się pytanie, które kraje właściwie zaliczają się do Ameryki Łacińskiej, a ktore nie. O ile dobrze pamietam, podczas studiów na CESLI zetknąłem się z teorią, że Ameryka Łacińska to tylko te kraje regionu, w których używa się hiszpańskiego i portugalskiego. A więc cała Ameryka Środkowa i Południowa - ale bez Belize i Gujan, które należałoby zaliczyć do Karaibów - a do tego Kuba i Dominikana.
-
2008/09/22 12:47:18
@rudziel: Teoretycznie masz oczywiscie racje - Ameryka Lacinska to Ameryka Poludniowa i Srodkowa bez Gujany i Surinamu. Z Belize klopot jest wiekszy, bo jednak wiekszosc mieszkancow mowi po hiszpansku.
Teraz - czy do Ameryki Lacinskiej wlaczac kraje karaibskie? Jesli tak to ktore? Tylko Kube i Dominikane? Czy moze tez np. Haiti. W koncu francuski to tez jezyk lacinski. A co z Portoryko? Wiecej - co z Wenezuela? Ameryka Lacinska bez dwoch zdan. Ale tez - przynajmniej tak sami Wenezuelczycy twierdza - Karaiby.
Zreszta nie tylko Wenezuelczycy. Nie dalej jak wczoraj czytalem artykul w argentynskiej La Nación o handlu miedzy tym krajem i Karaibami. No ale byly przede wszystkim o handlu z Wenezuela...

Aby to jeszcze bardziej skomplikowac dodam, ze termin Ameryka Lacinska zostal po raz pierwszy uzyty wlasnie przez Francuzow. A dokladniej przez Napoleona III. I dla Francuzow, historycznie, Ameryka Lacinska obejmowala swym teratorium takze Gwadelupe i Martynike, oraz... Quebec w Kanadzie i Luizjane w Stanach Zjednoczonych.

Dla uproszczenia przyjalem wiec to co ma chyba w glowie przecietny Polak: ze Ameryka Lacinska rozciaga sie od Meksyku, po Ziemie Ognista.

PS. Milo Cie widziec ponownie na blogu.
-
Gość: rudziel, 136.173.162.129
2008/09/22 15:49:00
Dzieki ! Czytam Cie regularnie, ale rzadko mam cos sensownego do dodania :)
-
2008/09/22 21:52:55
No proszę jak moja uwaga o angielskim ewoluowała. Sama mogłam się czegoś nauczyć z komentarzy! A bloga tierralatina też czytuję regularnie, ale rzadko kiedy się udzielam.
-
2008/09/26 04:59:51
Ciebie przynajmniej nie pytają kto wymyślił twierdzenie Talesa.
-
2008/09/26 15:45:20
@andsol_br: Nigdy nic nie wiadomo z takimi "twierdzeniami Talesa"...

Ja kiedys, chyba w 8 klasie szkoly podstawowej, palnalem na pytanie "Kto skomponowal Mazurek Dabrowskiego?", ze - oczywiscie - byl to Dabrowski... :)

Jest wiec chyba prawda w tym, ze nie ma glupich pytan... :)