BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Nobel dla Betancourt?

O tym, że kolumbijskiej armii udało się w minionym tygodniu uwolnić więzioną przez ponad 6 lat Ingrid Betancourt, nie muszę już chyba pisać. Wydarzenie to było szeroko relacjonowane przez wszystkie chyba media świata.

Akcja kolumbijskiej armii była tak perfekcyjna, jakby zaplanowali ją najlepsi scenarzyści z Holywood – Betancourt i 14 innych zakładników uwolniono bez ani jednego wystrzału, bez użycia przemocy. Po prostu zinfiltrowany wcześniej przez kolumbijski wywiad wojskowy, przetrzymujący zakładników oddział FARC był przekonany, że przekazuje ich innej partyzanckiej grupie, która – jak sądzili - miała jeńców doprowadzić na spotkanie z Alfonso Cano, nowym szefem FARC. Tak też zresztą myśleli sami zakładnicy, którzy o tym że są w rękach kolumbijskiej armii, czyli że są wolni, dowiedzieli się dopiero na pokładzie wojskowego śmigłowca, który – jak sądzili– miał być udostępniony, jak to już wiele razy bywało, przez państwa mediujące w kolumbijskim konflikcie.

Utrata aż 15 zakładników, w tym - oprócz słynnej Betancourt, nie mniej cennej trójki Amerykanów – cywilnych pracowników waszyngtońskiego Ministerstwa Obrony, jest dla FARC kolejnym potężnym ciosem. Ciosem, który – zadaniem wielu ekspertów – może już tylko przyspieszyć definitywny koniec ponad 40-letniej historii tej lewicowej, kolumbijskiej partyzantki. Jest to też kolejny dowód na to, że wielokrotnie krytykowana i na pewno bardzo kontrowersyjna, nieustępliwa polityka kolumbijskiego prezydenta Alvaro Uribe wobec FARC, zaczyna przynosić rezultaty.

Kluczowe, w walce kolumbijskiego rządu z FARC, były minione dwa lata. FARCowcy otrzymali w ich trakcie tak dużo ciosów, ponieśli tyle porażek, jak nigdy wcześniej. Krótkie przypomnienie:

  • 17 luty 2006 – podczas zbrojnego starcia z oddziałami kolumbijskiej armii ginie Giovanny David Santamaría, pseudonimy „Popeye” i „Rubén”, który odpowiedzialny był m.in. za porwanie i egzekucję gubernatora stanu Antioquia i byłego minstra obrony Gilberto Echeverriego Mejía.
  • 15 czerwiec 2007 – w kolejnym starciu z armią ginie Milton Sierra („Jota Jota”), dowódca tzw. Miejskiego frontu FARC „Manuel Cepeda”, który od lat terroryzował część miasta Cali i był m.in. odpowiedzialny za porwanie i egzekucję 12 lokalnych deputowanych.
  • 1 wrzesień 2007 – w walce z armią ginie Tomás Medina Caracas („El Negro Acacio”) – osoba niesłychanie dla kolumbijskich guerilleros ważna, gdyż nie tylko kierująca tzw. 16 frontem FARC, ale przede wszystkim, odpowiedzialna za produkcję i sprzedaż przez FARC kokainy, która jest podstawowym źródłem dochodów tej organizacji.
  • 25 październik 2007 – kolejna potyczka z kolumbijską armią rządową i kolejne dotkliwe straty FARC: wraz z 19. innymi towarzyszami broni ginie Gustavo Rueda Díaz („Martrín Caballero”), szef FARC na karaibskim wybrzeżu Kolumbii, który m.in. porwał i przez 6 lat przetrzymywał Fernando Araújo, obecnego szefa kolumbijskiej dyplomacji. Gustavo Rueda Díaz był także podejrzewany o próbę przeprowadzenie zamachu na amerykańskiego prezydenta Billa Clintona, gdy ten – w 2000 roku – odwiedzał Kolumbię.
  • 1 marzec 2008 – podczas ataku kolumbijskiej armii na znajdujące się na terytorium Ekwadoru obozowisko FARC ginie 26 osób, w tym Luis Edgar Devia („Raúl Reyes”) – numer dwa w FARC, uważany za „szefa dyplomacji” partyzantów i ich rzecznika prasowego.
  • 7 marzec 2008 – Manuel Jesús Muñoz („Ivan Ríos”) – członek ścisłego dowództwa FARC zostaje zamordowany przez swego osobistego ochroniarza, Pedro Pablo Montoyę Cortésa („Rojas”), który z osobistym komputerem swego szefa i jego odciętą dłonią (aby udowodnić jego śmierć) oddaje się w ręce rządowej armii.
  • 26 marzec 2008 – najstrszy guerillero świata, czyli Pedro Antonio Marín („Tirofijo”, „Manuel Marulanda”) – założyciej FARC i naczelny dowódca tej organizacji, umiera w niewyjaśnionych do końca okolicznościach (prawdopodobnie na zawał serca). Miał 78 lat.
  • 18 maj 2008 – Nelly Ávila Morena („Karina”), szef 47. frontu FARC i jedyna w historii tej organizacji kobieta na wysokim, dowódczym stanowisku... dezerteruje i oddaje się w ręce rządowej armii.
  • 2 lipiec 2008 – kolumbijska armia uwalnia, bez najmniejszej walki, 15. najcenniejszych zakładników FARC. Wśród uwolnionych są m.in.: była kandydatka do kolumbijskiej prezydentury Ingrid Betancourt, porwana 23 lutego 2002 roku; Thomas Howes, Keith Stansell i Marc Gonsalves – amerykańscy doradcy kolumbijskiej armii, porwani w marcu 2003 roku.

Jak to często bywa – do sukcesu pretenduje wielu ojców. We Francji, która ze względu na podwójne, francusko-kolumbijskie, obywatelstwo Ingrid Betancourt ,sprawę zakładników FARC interesowała się w sposób szczególny, prezydent Sarkozy puszy się i pręży jakby co najmniej osobiście odbijał uwięzionych. Także w Waszyngtonie politycy sobie na wzajem gratulują i informują, że o przygotowaniach do akcji wiedzieli i Kolumbijczyków w niej wspierali. Nawet w Izraelu pojawiły się głosy, że kolumbijska armia korzystała z doświadczeń Mossadu. Niektórzy twierdzą nawet, że militarny sukces to tylko zasłona dymna, a Kolumbijczycy, przy finansowej pomocy USA, zakładników po prostu wykupili od lokalnego dowódcy. Za 20 milionów dolarów i immunitet.

Szef kolumbijskiej armii, Fredy Padilla de León, dał jednak publiczne słowo honoru, że żadnego okupu nie zapłacono. „Ani centa” – stwierdził. I dodał, że gdyby rzeczywiście zapłacono FARCowcom, to na pewno podane zostałoby to do publicznej wiadomości. „Wiadomość, że któryś z dowódców zainkasował taką sumę pieniędzy wywołałaby w szeregach guerilleros potężne kontrowersje i napięcia. I na pewno zadziałałaby demobilizująco. Ale tak się nie stało. Nikt nie dostał ani grosza.” – twierdzi Padilla de León.

Sama Betancourt, która obecnie przebywa już ze swoimi dziećmi we Francji, stwierdziła że mimo tego bolesnego doświadczenia, mimo że prawie w niewoli nie umarła z powodu licznych chorób z którymi się zmagała, nie zamierza zrezygnować z polityki. I zamierza wystartować w najbliższych wyborach prezydenckich w Kolumbii.

Wcześniej jednak może ją spotkać inny zaszczyt. Grupa włoskich parlamentarzystów zaproponowała, aby zgłosić Francuzo-Kolumbijkę do pokojowej nagrody Nobla. Pomysł natychmiast poparła chilijska prezydent Michelle Bachelet, oraz organizacje pozarządowe walczące o uwolnienie zakładników różnych grup zbrojnych na świecie. Ich zdaniem Betancourt, jak mało kto, przyczyniła się do popularyzacji bolesnego problemu cywilnych zakładników w sytuacjach konfliktowych. Sama Ingrid Betancourt mówi, oczywiście, że na żadną nagrodę nie zasługuje.

www.tchibo.pl


>Technorati tags: , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , .
poniedziałek, 07 lipca 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2008/07/07 17:25:22
Tyle już tych quid pro quo z pokojową nagrodą było, że jeszcze jeden dowód braku kryteriów niewiele by tu zmienił.

A jeśli chodzi o plotkę o wykupieniu zakładników, to zadając sobie proste pytanie: kto stracił? można domyślać się jej pochodzenia. Oczywiście wolno rozważyć hipotezę, ze to prawda, ale nie bardzo widzę jej poparcie w historii tej wojny i w innych technikach zdobywania poważnych sum przez terrorystów.
-
Gość: Korkociag, 203.161.115.174.static.amnet.net.au
2008/07/08 03:55:00
Ciekawe, kiedy francuski podatnik zaproponuje p B. zeby przestala sie wyglupiec za jego pieniadze.

Ci Amerykanie szans na nagrode nie maja bo sa tacy wstretni, bo raz, ze Amerykanie, dwa, ze plci meskiej, trzy ze pracuja dla wstretnego amerykanskiego rzadu.

W dzisiejszym pokracznym swiecie najwieksza wartosc reprezentuje murzynska, lesbijska analfabetka, dobrze przy tym, zeby cpala, miala AIDSa, kupe nieslubnych debilnych bachorow i i byla na bezrobociu.
-
2008/07/08 12:25:46
@korkociag - a z czym Ty masz problem? Co Cie boli? Bo ja od kilku lat mieszkam we Francji i nigdy nie uslyszalam slowa skargi na pania Ingrid. Jest uwielbiana zarowno przez lewice, jak i prawice. I jest to, moim zdaniem, sympatia zasluzona. To wielka kobieta. Wycierpiala sie, ale nie zlamala. Mam nadzieje, ze dostanie tego Nobla.
-
2008/07/08 17:01:01
@korkociag: ci Amerykanie to zwykli najemnicy. Wiec do nagrody to moga pretendowac jedynie u swojego pracodawcy.
-
Gość: Korkociag, 203.161.115.174.static.amnet.net.au
2008/07/09 10:54:44
Ojej, zaraz mam miec problem...Nie mieszkam we Francji ale przekonany jestem, ze sporo tamecznych panow mysli tak jak ja i predzej niz pozniej ktos glosno powie co nastepuje:
- ze cala ta afera z przetrzymywaniem pani IB trwala bardzo dlugo i czesto absorbowala wysokie wladze i nawet prezydenta Francji, a przeciez w/w maja wazniejsze sprawy do dogladania niz niewola jednej osoby, ktora w dodatku sama w ten klopot wlazla;
- ze pIB obiecuje startowac w wyborach prezydenckich w Kolumbii, co jak wiemy -jest szukaniem guza, wiec po jaka cholere ona sie w to pcha;
- ze swoim postepowaniem pIB przypomina rozkoszna coreczke, ktora robi co chce bo wie ze jej tatus duzo moze, ale IB jest juz stara baba i moznaby oczekiwac od niej nieco pomyslunku.

Nie watpie, ze Twoi znajomi kochaja p.B. bo czlowiek na ogol otacza sie ludzmi, ktorzy mysla jak i on, wiec stad ta jednomyslnosc. Obawiam sie jednak, ze spoleczenstwo moze juz byc ciut znuzone IB i jej pomyslami. Euforia sportowego wyczynu juz wygasa. Prosze tez zwrocic uwage, ze ona nie jest Francuzka i rozwiodla sie ze swoim francuskim pierwszym mezem i powtornie wyszla za maz za Kolumbijczyka.
[podaje to za Wikipedia, wiec moze byc niescisle, ale chyba nie tak zalgane jak CNN czy BBC.]
Przeczytawszy o niej w Wikipedii jak doszlo przez jej glupote do porwania, ze jest Zielona, ze chce nadal kandydowac na urzad prezydenta, pomimo, ze poprzednio dostala tylko 1% glosow - mysle, ze brak jej piatej klepki.
Zycze jej jak najlepiej i niech sie dobrze bawi. Obawiam sie jednak, ze teraz FARC, chcacy zemsty i uratowania swego bandyckiego honoru nie bedzie jej porywal, ale zwyczajnie zastrzeli lub podlozy bombe i Bog wie ilu przypadkowych pechowcow przy okazji pojdzie do nieba. Jezeli IB sobie z tego nie zdaje sprawy to zle z nia. Jezeli zdaje sobie i pcha sie w ten biznes to jest z nia jeszcze gorzej.
Chyba zgodzisz sie, ze w kazdej dzialalnosci czy postawie czlowieka istnieje granica gdzie konczy sie odwaga, optymizm, lojalnosc czy inny konieczny w zyciu pozytyw, a zaczyna sie zwykla, niepotrzebna glupota.
-
2008/07/09 11:44:06
@korkociag: Dlaczego uwazasz, ze Ingrid Betancourt nie jest Francuzka? Otrzymala obywatelstwo, wychowywala sie po czesci we Francji, mowi dobrze po francusku, jej dzieci sa Francuzami, ma francuskich przodkow, jej aktualny maz takze posiada francuskie obywatelstwo? Czego Ci jeszcze brakuje? Certyfikatu aryjskosci?

Strasznie mnie denerwuje, gdy ktos uzurpuje sobie prawo do stwierdzania czy ktos inny jest/nie jest Polakiem, Francuzem, Zydem, Arabem... Na jakiej podstawie?

Chilijski pisarz Luis Sepúlveda napisal kiedys (cytuje z pamieci)... "nalezymy do miejsc, w ktorych dobrze sie czujemy". Dobrze sie czujesz w Australii? Czujesz sie Australijczykiem? Twoja sprawa, tylko Ty mozesz powiedziec czy tak jest, czy moze nadal czujesz sie Polakiem. I kolor Twojego paszportu nie ma tu nic do rzeczy...


Piszesz tez, ze brak jej piatej klepki bo bawi sie w polityke, mimo iz nie ma wielkiego poparcia. Wiesz, gdyby wszyscy tak mysleli, to nadal mielibysmy wszedzie monarchie... Wiekszosc partii byla kiedys malenka. I to wlasnie dziekim takim ludziom jak IB zachodza zmiany, polityka ewoluuje...
-
2008/07/10 23:47:29
Byłam bardzo zaskoczona tym jak wspaniale reagowała Ingrid zaraz po uwolnieniu, ile w niej siły i motywacji! Zachowała klasę jak zawsze. Nawet mówiąc o FARC była damą, choć traktowali ją jak psa.

Tak, Ingrid jest Francuzka, świadczy o tym choćby jej nazwisko ( Korkociąg,trudno napisać Betancourt, co?) perfekcyjna znajomość języka, miłość do slodkiej Francji. Ja też w niej mieszkam i w moim mieście przez lata wisiał plakat wspierający Ingrid.

ale czy to kandydatka na Nobla? niech czas pokaże. życzę jej tego.

ps. Korkociąg, gdzie ja cie ostatnio widziałam, że też tak się denerwowałes? na jakimś forum czy blogu. no już nie pamiętam, ale też byłeś taki podminowany. Ty tak masz zawsze?
-
uyu
2008/07/12 03:32:05
Pamietam Ingrid Betancourt i jej dzialalnosc jeszcze sprzed porwania. Szczegolnie wryl mi sie w pamiec belgijski program telewizyjny na jej temat. Jej wizja swiata i postawa wzbudzily moj szacunek, ktory do dzis pozostal niezmieniony.

Co do Sarkozy'ego i puszenia sie, to nie bardzo moge sie z tym zgodzic po tym co ,jak wszyscy frankofoni na swiecie, uslyszalam z ust Ingrid Betancourt odnosnie roli Francji w sprawie jej uwolnienia.


Odnosnie komentarzy mowiacych o tym, ze francuzi beda mieli dosyc bawienia sie Ingrid Betancourt w polityke, pozwole sobie odpowiedziec autorowi, ze zgadzam sie z nim calkowicie co do tego, ze nie mieszka we Francji i zupelnie nie zna tego kraju ani spoleczenstwa. Bedzie wiec lepiej gdy zacznie pisac o tym co zna.
Mysle, ze po prawie cwiercwieczu spedzonym we Francji moge stwierdzic, ze znam ten kraj dlatego wypowiadam sie na jego temat.
-
Gość: Korkociag, 203.161.115.174.static.amnet.net.au
2008/07/16 04:58:24
@ Tierra
Calkowicie zgadzam sie z Twoim rozumowaniem i argumentacja nt. kim sie kto czuje, jakie obywatelstwo etc. Nie bawie sie w rozroznianie, ze ten Niemiec ten Grek chociaz wiem kto skad jest, wszystko to dla mnie Australijczycy, tyle ze niemieckiego czy greckiego pochodzenia. Z patriotyzmu wyleczylem sie jeszcze za czasow prl i doskonale pamietam, ze uciekalem z Polski przed Polakami. Pozostaly mi tylko akcent i zamilowanie do polskiej kuchni.
Teraz o pIB. (1) W moim poscie o pIB zrobilem blad zmieniajacy sens wypowiedzi: zaniedbalem dodac bardzo wazne slowo, mianowicie, ze nie jest ona Z URODZENIA Francuzka. I to jej wytkna jej krytycy, dokladnie tak jak o Mme Curie prasa pisala per cudzoziemka gdy za cos tam chcieli ja opyskowac. A byla juz wtedy uznana slawa naukowa i zrobila przedtem bardzo duzo dla Francji. [Zdaje sie, ze swietoszkow oburzalo to, ze po smierci Piotra Curie Maria zyla blisko z jakims panem.]
(2) Dzialalnosc p IB nie daje Francji zadnych korzysci i niejeden zastanawia sie, dlaczego oplacani przez niego politycy zajmuja sie pania IB zamiast problemami we Francji. Dokladnie tak ja czuje, gdy widze jak obywatele Australii jada do Azji robic jakies interesy, a jak ich miejscowa policja nakrywa to jest wrzask Australio ratuj, przeciez my jestesmy obywatelami i nam sie nalezy. I za moje pieniadze obroncy leca na ratunek. Moim zdaniem guzik im sie nalezy. Chcacemu nie dzieje sie krzywda. Sam wlazl to niech sie sam wygrzebie. Co innego dziennikarz albo ofiara wypadku czy napadu tu trzeba isc na pomoc.
(3) Z Wkipedii wiemy jak doszlo do porwania IB. Zakladajsc, ze Wika pisze prawde pIB sama szukala guza. Czlowiek rozsadny robilby wszystko, zeby uniknac porwania, a ona sama lazla w klopot. Glupio. Nie powinna tego powtarzac.
(4) W ostatnich wyborach dostala 1% glosow i chce startowac ponownie. Chyba nadmiar optymizmu.
(5) IB czy nie IB, ktokolwiek nalezy do partii Zielonych jest z definicji polglowkiem. Kto nie wierzy niech popatrzy na ich program. Pogadac z nimi to rozpacz ogarnia, ze ktos moze miec takie klapki na oczach i na wzmianke o elektrowni atomowej umie tylko skrzeczec Czernobyl!, kocha rekiny, i jest przeciw kozuchom z barana.

Pozyjemy, zobaczymy...
-
Gość: Korkociag, 203.161.115.174.static.amnet.net.au
2008/07/17 03:35:50
@ ga_lapagos
1/ skrotow uzywam z wygody, gdy jest bewnosc, ze bede zrozumiany. Dlatego pisze pIB, a nie pani Ingrid Betancourt. Juz naprawde nie masz sie czego przyczepic?
2/ ach jaka ta pIB dzielna kobieta! ... ale to kilkudziesieciu mezczyzn ryzykowalo smierc lub kalectwo, zeby wyciagnac ja z tarapatow, w ktore sama wlazla.
Ga-la, znam meskie myslenie i zapewniam Cie, ze wielu facetow z kolumbijskiej i z francuskiej bezpieki glosno - gdy byli w swoim towarzystwie! - narzekalo , cytuje: czy ta baba nie moglaby spokojnie siedziec na d* ? - koniec cytatu.
Pomysl tylko, gdyby w ostatniej chwili terrosi zorientowali sie co jest grane to by zaczeli walic z tych swoich automatow... i co wtedy?
-
Gość: anielka, c-62c0e355.018-72-65736b2.cust.bredbandsbolaget.se
2008/07/17 12:07:09
Wypada mi sie zgodzic w wielu punktach z korkociagiem.P IB sama wlazla w te klopoty,z ktorych inni musieli ja ratowac.Poza tym widac ,ze zadza wladzy jest w niej ogromna.Zdaje sie ,ze jej tatus byl prezydentem Kolumbii i z moich powierzchownych wiesci wynika ,ze specjalnie wiele dla tego kraju nie zrobil. Oplatanie o Noblu to kolejny cyrk.Niedawno wrocilam z Hiszpanii i ludzie sa zadziwieni nadmiarem obecnosci tej pani w mediach.Ktos ja bardzo lansuje.Opowiadanie o bohaterstwie jest kolejnym zartem.Powinno sie pisac o jej glupocie,ze lazla w tereny ,o ktorych ludzie w Kolumbii wiedza ,ze do bezpiecznych nie nalezaly.
-
2008/07/17 12:51:50
@anielka: No niestety zle Ci sie wydaje, a Twoje informacje wydaja sie bardziej niz powierzchowne... :) Ojciec Ingrid, Gabriel Betancourt, nigdy nie byl prezydentem Kolumbii, ani nawet na kandydatem na takowego. Byl jedynie - w latach 50-tych - ministrem edukacji w rzadzie gen. Rojasa Pinilla, ktory mimo ze byl dyktatorem, byl jednym z najlepszych i najbardziej swiatlych prezydentow jakich miala Kolumbia. Sam Gabriel Betancourt byl ministrem bardzo zasluzonym. To on wymyslil i utworzyl ICETEX, czyli istniejaca po dzis dzien instytucje stypendialna, umozliwiajaca mlodziezy z biednych rodzin nauke poza miejscem ich zamieszkania, badz wrecz zagranica. Projekt ten byl na tyle nowatorski, i to na skale swiatowa, ze Betancourt zostal pozniej zastepca dyrektora generalnego UNESCO, czyli ONZ-owskiej organizacji odpowiedzialnej m.in. za rozwoj edukacji na swiecie. Siedziba UNESCO jest w Paryzu i dlatego wlasnie Ingrid sie tam wychowywala. P.S. Prezydent Romulo Betancourt,byl rzeczywiscie zlym prezydentem. Ale: - nie byl ojcem Ingrid, - nie byl z nia spokrewniony, - byl prezydentem Wenezueli, nie Kolumbii.
-
Gość: tartaczek, c-10c0e355.018-72-65736b2.cust.bredbandsbolaget.se
2008/07/17 21:12:56
Mialam na mysli ex prezydenta Kolumbii -Belisario Betancourt.Moglam sie pomylic co do koligacji rodzinnych,ale bylabym bardzo zdziwiona ,gdyby to byla tylko zbieznosc nazwisk biorac pod uwage klanowosc tego kraju.Ale tata wysoko we wladzach ,jakos mnie nie zaskoczyl.Moje wiesci o powiazaniach rodzinnych w Am.Pld. sa rzeczywiscie dosc powierzchowne,ale dziwi mnie ,ze wspominasz o prezydencie Wenezueli ,a nie o bylym prezydencie Kolumbii o tym nazwisku.Icetex byl faktycznie bardzo dobrym pomyslem.Dziwi mnie natomiast dlaczego kandydatami na prezydentow w Am.Pld. moga byc ludzie z podwojnym obywatelstwem.W Peru byl chyba Japonczyk ,a tu mamy Francuzke.W razie problemow zwijaja manele i uciekaja do drugiej ojczyzny. Wystepowanie u boku prezydenta Francji krotko po uwolnieniu tez ma swoja wymowe.Ostatnio bylam na urlopie,wrocilam wczoraj , wiec moze przeoczylam moment wystepowania u boku prezydenta Kolumbii.W takim razie prosze o sprostowanie.A i jakie jest powiazanie Belisario z Ingrid?Z czystej ciekawosci.A drugie pytanie dotyczy wlasnie ludzi z podwojnym obywatelstwem a piastowanie wysokich urzedow pastwowych.Wiem ,a ludzie z podwojnym obywatelstwem (urodzeni w Kolumbii z kolumbijskich rodzicow))nie moga byc ambasadorami Kolumbii ,ale widac moga byc prezydentami .Mozesz mi wyjasnic te przedziwna sytuacje.Ale poki co szykujemy sie na impreze organizowana z okazji zblizajacego sie swieta narodowego w Kolumbii.Tance tez maja byc.Po ostatniej imprezie znienawidzily mnie wszystkie pracujace w ambasadzie sekretarki.Pozdrowienia.Za niescislosci przepraszam,ale nie jestem biegla w polityce miedzynarodowej.Ale chetnie sie ucze w tym min. z Twojego blogu bo jest bardzo rzetelnie prowadzony.
-
Gość: tartaczek, c-10c0e355.018-72-65736b2.cust.bredbandsbolaget.se
2008/07/17 21:21:44
Anielka i tartaczek to ciagle ta sama osoba.Zagladam w rozne blogi i fora i czasami myla mi sie moje wlasne nicki.Poniewaz zdarzylo mi sie ,ze zostalam zidentyfikowana personalnie po sposobie wypowiedzi ,wiec od tej pory uzywam roznych nickow i stad ten galimatias.
-
2008/07/17 22:39:10
@tartaczek: Masz racje, rzeczywiscie zupelnie zapomnialem o Belisario Betancourt. Ale chyba to nie jest zaden krewny Ingrid, na pewno nie zaden bliski. Ojciec Ingrid pochodzil z Bogoty, podczas gdy Belisario z Antioquii. Tymczasem Betancourt jest nazwiskiem niesamowicie popularnym. Spotyka sie ich w Kolumbii, Wenezueli, Ekwadorze, na Kubie, oraz w Brazylii (choc tam nazwisko pisze sie najczesciej: Bitencourt). Sam znam kilka Betancourtow, i zaden nie ma nic wspolnego z Ingrid.
Co do podwojnych obywatelstw to kwestia wymogow prawnych. W Ameryce Poludniowej chyba tylko Chile nie zezwala swym obywatelom na posiadanie innego obywatelstwa niz chilijskie, ale i to ma sie to wkrotce zmienic (jesli juz sie nie zmienilo). W chwili, gdy prawo nie zabrania wieloobywatelstwa strasznie jest trudno zamknac takim osobom dostep do jakichkolwiek stanowisk. Bowiem prawnie, obywatel danego panstwa jest dla tego panstwa, tylko i wylacznie obywatelem tego wlasnie panstwa... troche to zagmatwane, wiem... Wiec przyklad: Zalozmy, ze mam polskie obywatelstwo i np. argentynskie. Dla Polski jestem tylko Polakiem, dla Argentyny tylko Argentynczykiem. I tylko w innych panstwach moge wybierac kim jestem. Gdybym wjezdzajac do Polski przedstawil argentynski paszport i pogranicznk ustalil w komputerze, ze ja to ja i mam polskie obywatelstwo, to mialby obowiazek nie wpuszczenia mnie do kraju (bo - jako polski obywatel nie mam waznego dokumentu) i jeszcze... oskarzyc o brak dokumentow (byly takie przypadki). Sprawa jeszcze bardziej sie komplikuje w przypadku panstw nadajacych swe obywatelstwa automatycznie. Np. dziecko Japonczykow jest dla Japonii zawsze Japonczykiem, nawet jesli nie ma japonskiego paszportu. Tak bylo wlasnie z peruwianskim prezydentem Fujimorim. Gdy zostal prezydentem to mial tylko peruwianski paszport. Dopiero gdy zaczal miec klopoty przypomnial sobie, ze moze byc (a wedlug japonskiego prawa jest) Japonczykiem.
Ale nie trzeba szukac tak daleko - takze w Polsce nie ma w prawie niczego co zabranialoby Polakowi z podwojnym obywatelstwem piastowac prezydenckiego urzedu. Zreszta mielismy juz kandydata do prezydentury z potrojnym polsko-kanadyjsko-peruwianskim obywatelstwem.
Z kolei na Litwie obecny prezydent Adamkus musial sie zrzec obywatelstwa amerykanskiego przed zaprzysiezeniem... Jak jest w innych krajach - nie wiem. Wiem natomiast, ze jest kraj w Europie, ktorego prezydent dostaje automatycznie obywatelstwo innego kraju w chwili objecia prezydentury swego kraju... Zgadnie ktos o jaki kraj chodzi? :)
Wracajac do Ingrid Betancourt - pokazywala sie tez z Uribe, zaraz po uwolnieniu. Publicznie mu nawet podziekowala...
-
Gość: tartaczek, c-10c0e355.018-72-65736b2.cust.bredbandsbolaget.se
2008/07/17 23:44:52
No to niezla zagadke mi zadales.Nie mam pojecia.Podejrzewam ,ze chodzi o jakis malutki kraj:wiekszosc to ksiestwa ,wiec nie maja prezydenta.Bo w pierwszej chwili pomyslalam o Monaco.Czekam z niecierpliwoscia na odpowiedz.A z innej beczki to ladnie ,ze Pani IB podziekowala wladzom Kolumbii,bo wlasciwe z relacli wynika,ze tylko im zawdziecza swoje nieoczekiwane uwolnienie.No i znowu minelam sie z prawda,bo autorka irytujacego mnie blogu ,jednak nie zawiesila dzialalnosci na stronie polskiej , tylko byl przejsciowy problem z wejsciem na niego z powodow informatycznych.Moze autorka dojrzeje z czasem.Odszczekuje.Ale nadal nie wiem dlaczego nie mozna byc ambasadorem ,a mozna byc prezydentem Kolumbii, majac podwojne obywatelstwo.Mozesz to wyjasnic?A i jeszcze jedna zagwozdka.Dzieci z malzenstwa mieszanego zapisane w Polsce maja nazwisko np.po matce(dwa nazwiska)z czego pierwsza skladowa jest po matce ,a druga zawiera nazwisko meza po ojcu.W ambasadzie kolumbijskiej sa zapisane odwrotnie(wg prawa kolumbijskiego).Pierwsze nazwisko ojca ,druga skladowa po matce.W zwiazu z tym dostana paszporty kolumbijskie na dwa nazwiska zapisane w odwrotnej kolejnosci niz opiewa polski paszport.jJak maja wjechac do Kolumbii na kolumbijjskim paszporcie i z niego wyjezdzac na tymze paszporcie skoro bilet lotniczy opiewa na inna osoba(odwrotnie zapisane nazwisko).Skoro teraz zniesli wizy, to sprawa se nieco uproscila,bo przedtem byl problem w porcie np. przesiadkowym.Kolumbijczycy potrzebuja wiz w wiekszosci panstw europejskich ,polski paszport znosi te bariery.Moj maz podrozowal zawsze z dwoma paszportami ,ale nazwisko bylo zapisane identycznie.U dzieci jest inaczej.Nikt nie rozwiazal dotad tego problemu,a urzednicy imigracyjni udawali,ze nie widzieli drugiego paszportu, chociaz przejezdzajac wczesniej np. przez Londyn nie bylo innego wyjscia niz pokazac oba(sprawa wizy).
-
2008/07/18 21:39:34
@tartaczek: Ambasador jest urzednikiem panstwowym, prezydent jest politykiem wymagania, przepisy sa wiec zupelnie rozne. Np. aby zostac ambasadorem, w wiekszosci panstw swiata, trzeba miec wyzsze wyksztalcenie. Prezydentem mozna byc z podstawowym.
Zaś wracając do podwojnych obywatelstw prezydentow w Europie... Nie, moja zagadka nie dotyczyla malego panstwa przeciwnie, jednego z najwiekszych. To prezydent Francji, w momencie objecia przez siebie tego urzedu, automatycznie otrzymuje tez obywatelstwo Andory... Bo prezydent Francji, jest tez andorskim wspolksieciem, jedyn z dwoch przywodcow tego panstewka (drugim jest biskup z hiszpanskiego miasta Seo de Urgel). I to obywatelstwo francuscy prezydenci zachowuja po wygasnieciu ich mandatu.
-
2008/07/21 05:27:03
Czyżby prezydent Watykanu dostawał włoskie obywatelstwo?
-
Gość: tartaczek, gatekeeper.haukeland.no
2008/07/29 22:56:05
Dzieki za wyjasnienia.A co do zagadki ,nigdy bym na to nie wpadla.
-
Gość: bez komentarza, alster151.server4you.de
2008/10/10 20:01:29