|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Gdy polityka miesza się z magią...Właśnie skończyłem czytać blogowe arcydzieło - jeden z tych wpisów, które są dowodem na to, że blogi są coraz częściej bardziej ciekawe niż zwykła, tradycyjna prasa... Tym razem to fantastyczna opowieść o ponurej epoce równie szalonego, co okrutnego prezydenta Haiti, François Duvalier. Po dziś dzień wspominanego na wyspie z trwogą w głosie, jako Papa Doc. Jeśli chcecie poznać genezę upadku tego karaibskiego kraju, źródła endemicznegio kryzysu który sprawia, że mimo intensywnej międzynarodowej pomocy, mimo pompowanych weń milionów dolarów i euro, Haiti jest nadal jednym z najbiedniejszych państw świata – to koniecznie musicie zajrzeć do papryczkowego bloga. Czarny pies to stres to pasjonująca historia o ponurych pałacowych intrygach w Port-au-Prince. O polityce, która miesza się z magią. O okrutnych, rozwydrzonych Tontons Macoute. O pojedynkach na czary między prezydentem, a jego byłym doradcą... I nie jest to bynajmniej fantazja piszącego. Choć ktoś, kto nie był nigdy na Karaibach może mieć kłopoty z daniem wiary, to wszystko wydarzyło się naprawdę... Lektura obowiązkowa!
>Technorati tags: Haiti, blogosfera, polityka, historia.>Blogalaxia tags: Haití, blogosfera, política, historia. wtorek, 01 lipca 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
camparis
2008/07/01 22:53:08
Czytałam i byłam pod wrażeniem! Lepiej napisane niż niejeden artykuł. Szczerze mówiąc, tekst ten powinien pojawić się w jakiejś gazecie, aby miał szerszy odbiór!
2008/07/08 16:03:24
Tierra, dopiero teraz Ci możemy podziękować za tę rekomendację, bo tydzień nas nie było w necie. GRACIAS MUCHAS!! :)
Byliśmy "we tres" w gorącym ale nie karaibskim klimacie tym razem. Powiemy Ci tyle, chcieliśmy machnać Ci niespodziankę i pstryknąć foto Wielkookiemu Zwyczajnemu (żywemu w naturze), ktorego niedawno spałaszowaleś. No nie udalo się... Jednak chcieliśmy!! :) Może innym razem... Chyba, że do tego czasu zjesz innego potwora ;) |