|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Przebudzenie po 9000. lat!Wiele bym dał, aby być teraz w Chile. Być może udałoby mi się w końcu zrealizować jedno z moich wielu dość nietypowych marzeń. Ziścić pragnienie, które urodziło się we mnie w momencie gdy po raz pierwszy, właśnie w Chile, stanąłem na krawędzi krateru i zajrzałem do „środka Ziemi”. Gdy poczułem zapach siarki i to delikatne, ale niustanne drżenie pod stopami. Gdy usłyszałem bulgot lawy... Wtedy właśnie obiecałem sobie, że zrobię wszystko aby kiedyś zobaczyć z bliska wulkan w fazie erupcji. Nie tylko czynny lecz spokojny jak ten wówczas, ale taki co budzi się, stęka i pluje swymi wnętrznościami. Taki właśnie, jakim jest obecnie wulkan Chaitén, 1300 kilometrów na południe od Santiago de Chile. Chaitén sprawił sejsmologom i okolicznym mieszkańcom nie lada niespodziankę, do tej pory uzanawany był bowiem za wulkan drzemiący, i to drzemiący bardzo, bardzo głęboko. Zdaniem naukowców jego sen trwał prawdopodobnie 9000 lat. Do minionego piątku. Wtedy to, bez żadnego wcześniejszego ostrzeżenia, najmniejszego pomruku, ani wstrząsu, zaczął z siebie wyrzucać wielokilometrowej wysokości słup popiołów. Zaskoczenie było tak duże, że początkowe komunikaty i wiadomości mówiły o wybuchu wulkanu Michimahuida, który znajduje się 30 kilometrów dalej i który, w przeciwieństwie do Chaitén, był na liście potencjalnych niebezpiecznych wulkanów. Pamiętacie Górę Dantego? Taki amerykański film o wybuchu wulkanu z Piercem Brosnanem. Założę się, że wielu widzów oglądając go, śmiało się w duchu z typowo holywoodzkich efektów specjalnych. Sam się śmiałem. Np. z ton popiołów padających z nieba gęściej niż śnieg podczas lutowej, górskiej zamieci... Autorzy filmu, mimo kilku faktograficznych błędów, które wyliczone są tutaj, wcale jednak aż tak bardzo nie przesadzali... W regionie Chaitén, niektóre miejsca w ciągu pierwszych 12 godzin aktywności wulkanu przykryte zostały ponad pół metrem pyłu. Jak to wrzeczywistości wygląda zobaczyć możecie m.in. na tych zdjęciach . Albo jeszcze lepiej – na YouTube znalazłem amatorskie filmiki ze znanej miłośnikom sportów ekstremalnych miejscowości Futaleufú. Pielgrzymują tam co roku tysiące miłośników mocnych wrażeń, aby wziąć udział w raftingu zaliczanym do najtrudniejszych i najniebezpieczniejszych na świecie. Futaleufú znajduje się ponad 150 kilometrów na południowy-wschód od Chaitén. I co? I od soboty słońca praktycznie tam nie widać...
Chmura popiołu jest tak wielka, że słońca w czasie tego weekendu nie zobaczyły także dziesiątki tysięcy mieszkańców graniczącej z Chile argentyńskiej prowincji Chubut. Z powodu braku widoczności i wysokiego zapylenia, niebezpiecznego dla silników samolotów, zamknięto tam dwa regionalne lotniska – wczoraj w Esquel, a dzisiaj już także w położonym na atlantyckim wybrzeżu, czyli ponad 500 km od wulkanu (!) Comodoro Rivadavia. Naukowcy, którzy stale monitorują kilkadziesiąt najbardziej aktywnych chilijskich wulkanów, zaczęli dopiero w trakcie tego weekendu zwozić do Chaitén sprzęt pomiarowy. I oczywiście odmawiają udzielenia jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, które wszyscy sobie w okolicy wszyscy zadają – co dalej? Po serii wstrząsów sejsmicznych jakie poruszyły okolicą w sobotę, zalecili jednak władzom ewakuację okolicznych mieszkańców, zwłaszcza tych z Chaitén – miasteczka noszącego tą samą nazwę co wulkan i znajdującego się zaledwie 10 km od krateru. Ponieważ miejscowość znajduje się nad brzegami zatoki Corcovado, ewakuacja przeprowadzana jest głównie statkami i promami. Mieszkańcy transportowani są do Puerto Montt i na oddaloną o 60 km wyspę Chiloé (tą samą, z której niedawno relację pisała Agnisz w swym Lapidarium, oraz o której można sporo poczytać na blogu mi chile querido). Do tej pory ewakuowano ponad 4000 osób. I niestety nie obyło się bez ofiar – podczas transportu promem, na zawał serca zmarła 92-letnia mieszkanka Chaitén. Wiele moich znajomych pyta się mnie dlaczego lubię jeździć w miejsca z których inni uciekają. Szukasz przygody, czy guza? – słyszałem wielokrotnie. I sam się nad tym wiele razy zastanawiałem. I raczej nie jest to pościg za adrenaliną. Bardziej ciekawość i fascynacja. Fascynacja siłą Natury. Naprawdę podobają mi się wulkany, rzeczywiśce fascynują mnie trzęsienia ziemi. Przede wszystkim dlatego, że uczą nas pokory.
>Technorati tags: Chile, wulkan, Chaitén, Michimahuida. >Blogalaxia tags: Chile, volcán, Chaitén, Michimahuida. niedziela, 04 maja 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Chaiten piękny i groźny
z Podróż na Południe
12 dni temu chyba wszystkie światowe media informowały o niespodziewanym przebudzeniu się chilijskiego wulkanu Chaitén . Jak to jednak zwykle bywa, po kilku dniach temat zniknął z zagranicznych programów telewizyjnych i gazet. Odnieść wręcz można ... » Wysłany 2008/05/15 02:37:39
Życie pod wulkanem
z Podróż na Południe
Pamiętacie tą ubiegłoroczną, niesamowicie spektakularną epupcję wulkaniczną w Chile? Wulkan Chaitén , który niespodziewanie przebudził się po 9. tysiącach lat drzemki? Pokrywając popiołem setki tysięcy kilometrów kwadratowych, także w sąsiedniej ... » Wysłany 2009/02/12 10:26:41
Komentarze
freelancers
2008/05/05 03:44:56
Dokladnie. Erupcja wulkanu potrafi dac do myslenia i nawet nie trzeba wielkiej wyobrazni zeby dostac nauczke pokory. W lipcu 2001 roku dobiegal konca moj roczny pobyt na Sycylii. Etna u ktorej stop lezy Catania, do tej pory tylko dymila niedbale, ot dzien jak codzien. Az pewnego ranka obudzilismy sie a cale miasto bylo szare i pokryte centymetrowa warstwa pylu. W nocy siadalismy w miedzynarodowym towarzystwie na tarasie naszego akademika i obserwowalismy plynace potoki lawy i wybuchajace fontanny. Biorac pod uwage fakt ze byla to najwieksza aktywnosc od 15.000 lat i majac przed oczyma obrazki dachow wystajacych z wulkanicznej skaly po drodze na szczyt Etny mozna sie bylo w sumie przestraszyc.Ale dzierzac pieciolitrowe baniaki wina mielismy dziwne przeswiadczenie ze przeciez nic sie nie moze zdarzyc:) Zycie w cieniu wulkanu. Jakos sobie z tym trzeba radzic. :)
2008/05/05 05:49:01
Przepraszam, że psuję adrenalinowy haj, ale przecież i tak byłoby ci trudno się tam dostać, nawet, gdybyś był w Chile... Ewakuacja to ewakuacja :) Tak na wpół mówię, na wpół pytam, bo jesteśmy akurat niedaleko, a w Chaiten byliśmy ze 2 tygodnie temu.
Gość: , 193.111.144.7*
2008/05/05 09:45:46
Czy ja mogę prosić o maila, chciałabym się skontaktować z autorem bloga w sprawie zdjęć z Darfuru..
2008/05/05 10:01:42
@jan.kulczyk: Wlasnie, ze nie. Nie wiem jaka jest sytuacja dzisiaj, ale do wczoraj ewakuacja nie byla obowiazkowa (z wylaczeniem dzieci, kobiet w ciazy i kobiet karmiacych). :)
@gosc: adres jest standardowy: tierralatina(malpa)gazeta.pl 2008/05/06 16:28:04
Rozumiem. W zeszłym roku wyjechałem z Hispanioli a chwilę później walnął pierwszy huragan. Uczucie dziwne. Instynkt wypycha ale nie mówisz potem "miałem farta" tylko "wiele bym dał.." Pamiętam, jak wielokrotnie gapiłem się w tę fotkę:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80277,4399773.html?i=1 I pewnie wiesz, co mogłem myśleć. Frank Capa mawiał, że jeśli twoje zdjęcie nie jest dostatecznie dobre, znaczy że niedostatecznie blisko podszedłeś. I do przeżyć, doświadczeń też się to odnosi, jak nic. To chore, ale na szczęscie mało kogo tym zarazisz. Zaraźliwe jest pukanie się w głowę. ;) To udanych polowań na ulubione żywioły! Saludos 2008/05/13 11:14:55
Etna miała małą erupcje dwa dni temu ale było za dużo chmur i nic nie było widać, czekam z niecierpliwością aż porządnie przypieprzy bo to też zawsze marzyłem żeby zobaczyć taki wybuch. A wtedy aparat w dłoń i czarujemy!
Gość: obserwator, ekc34.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/21 22:45:53
Dzisiaj tj dnia 21.02.09 stwierdziłem że świeży śnieg - nie jest biały...dosłownie! Był trochę ciemniejszy- wyglądał jak kawa z mlekiem z dużą przewagą mleka (różnica była jednak wyraźna) niż kolor z wczoraj.
Czy to możliwe że zabarwiły go pyły z chilijskiego wulkanu? Południe Polski. 2009/02/21 23:18:49
@obserwator: To raczej jakis przemysl w Twojej okolicy. Obecna erupcja jest mniejsza od ubieglorocznej. Popioly opadaja w promieniu kilkuset kilometrow wokol krateru.
|