|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Humboldt – niemy świadek wenezuelskich przemianNo dobrze, skoro w poprzednim wpisie poznaliśmy historyczny background, na którym wyrósł Hotel Humboldt, teraz możemy się zająć historią samego budynku. Jak już pisałem, projekt hotelu przygotowany przez architekta Tomása Sanabrię zyskał natychmiastową akceptację generała Marcosa Péreza Jiméneza. Prezydentowi spodobało się przede wszystkim, że był on śmiały i awangardowy – do jego konstrukcji wykorzystać miano eksperymentalne jeszcze wówczas technologie i materiały. Architekt przewidział m.in. szklano-aluminiowe panele, aby do ogrzania budynku wykorzystać energię słoneczną. Teraz wydawać się to może banalne, ale – przypominam – mówimy o pierwszej połowie lat 50-tych. Hotel budowano tak jak wszystko w owym czasie w Wenezueli. Czyli bardzo, bardzo szybko. W tempie, który nawet dzisiaj budzi zazdrość, a czasem wręcz stanowi zagadkę dla architektów i inżynierów. Wyobraźcie sobie: jeszcze w 1950 roku szczyt El Ávila wyglądał tak jak na zdjęciu w poprzedniej notce – pozbawiona elektryczności, wodociągów, czy kanalizacji, porośnięta dziką roślinnością góra.
W 1953 roku na szczyt dochodzi już kolejka linowa z Caracas. Trzy lata później działa też już kolejka łącząca szczyt z Macuto, czyli wybrzeżem oceanu.
![]() Deczyja o budowie hotelu zapada w 1954 roku. Prace ruszyły kilka tygodni później...
To ostatnie zdjęcie to już inauguracja hotelu. Prezydent-generał Marcos Pérez Jiménez przecina wstęgę w obecności architekta, Tomása Sanabria. Jak myślicie, kiedy odbyła się ta ceremonia? W jakim czasie wybudowano na wysokości 2100 m n.p.m. 14-piętrowy budynek, oraz towarzyszące mu basen, restauracje, sztuczne lodowisko?
Pierwszej inauguracji dokonano w grudniu 1955 roku - budowa hotelu trwała dokładnie 7 miesięcy! Drugie tyle trwało jednak wyposażanie hotelu – wszystkie meble zostały bowiem specjalnie dla niego zaprojektowane. Hotel dla gości otwarty został więc w grudniu 1956 roku.
Nazwano go nazwiskiem niemieckiego biologa, geografa i ekploratora Alexandra von Humboldta, który – na początku XIX wieku - jako pierwszy badał i opisywał gatunki roślin i zwierząt w masywie El Ávila. W momencie inauguracji Humboldt uchodził, ze najbardziej ekskluzywny hotel w całej Ameryce Południowej. Słynął ze swej kuchni, niesamowitych widoków rozpościerających się ze wszystkich 70. pokoi. Goście do hotelu docierali kolejką linową. A dokładniej kolejkami linowymi, bo było ich kilka. Humboldt posiadał bowiem własną, prywatną kolejkę, która łączyła hotelowe lobby z górną stacją kolejek dochodzących na El Ávila z Caracas i wybrzeża.
Pod koniec lat 50-tych Humboldt był centrum życia towarzyskiego elit Caracas. W hotelu tym bawiono się, dyskutowano o interesach, podpisywano kontrakty... Sam Pérez Jiménez pod koniec roku 1957 organizuje plebiscyt, pytając się czy – wbrew przygotowanej przez siebie samego nowej konstytucji – może pozostać przy władzy do 1963 roku. Plebiscyt wygrywa zdecydowanie, ale kraj aż huczy o fałszerstwach jakie miały toważyszyć głosowaniu. W efekcie w styczniu 1958 roku kraj paralizuje strajk generalny, a na ulice Caracas wychodzą setki tysięcy osób. 22 stycznia generałowie zbierają się na tajnym posiedzeniu aby przeanalizować sytuację. I dochodzą do wniosku, że Pérez Jiménez musi odejść. Informują go o tym i 23 stycznia prezydent ze swą rodziną odlatuje na Dominikanę. Tomás Sanabria miał rację, hotel – mimo swej sławy – jest deficytowy. Już w latach 60-tych, jest kilkakrotnie, na coraz dłuższe okresy zamykany. W latach 70-tych podupada zupełnie. Wenezulę zaczynają trawić kryzysy gospodarcze, rozkwita też korupcja. Niedoinwestowane, niemodernizowane kolejki linowe na El Ávila coraz częściej się psują. Aż w końcu, w sierpniu 1977 roku, stają zupełnie. Hotel, toważyszące mu restauracje, lodowisko – wszystko zostaje zamknięte. Kolejni prezydenci oczywiście niezmiennie obiecują jak najszybyszy remont i ponowne otwarcie kompleksu, który w świadomości wielu Wenezuelczyków był symbolem nowoczesnej Wenezueli. Na obietnicach się tylko jednak kończy. Kolejka rusza dopiero w 1986 roku. I to tylko odcinek między Caracas i El Ávila. W hotelu Humboldt rusza szkoła hotelarska. Nieformalnie kieruje nią sekretarka i kochanka (później też żona) ówczesnego prezydenta Jaime Lusinchiego – Blanca Ibañez. Kradnie ona większość oryginalnych mebli z hotelu, a także srebrne hotelowe zastawy stołowe. Po 10 miesiącach działalności szkoła i kolejka linowa zostają ponownie zamknięte. W 1988 roku próbuje się je ponownie uruchomić, ale trwa to bardzo krótko, zaledwie kilka tygodni. Mieszkańcy Caracas na szczyt El Ávila wjeżdżać mogą ponownie od 2001 roku. Paradoksalnie to dopiero za czasów socjalisty Hugo Cháveza funkcjonowanie kolejki i hotelu powierzone zostaje prywatnej firmie. Pod koniec 1999 roku Inversora Turística Caracas podpisuje z władzami kontrakt na 30-letnią dzierżawę. Firma zobowiązuje się uruchomić ponownie kolejki i hotel. Odcinek Caracas-El Ávila rusza właśnie w 2001 roku. Kolejka jest gruntownie zmodernizowana. Jej przepustowość zwiększona zostaje z oryginalnych 390 pasażerów na godzinę do 1900. pasażerów. Na szczycie powstają restauracje, rusza ponownie lodowisko, zlikwidowane zostają pozostałości po kolejce docierającej do samego hotelu, rozpoczyna się jego remont. Rusza też... budowa kasyna.
Firma jest prywatna, więc dba o swoje finanse. Bilety na kolejkę tanie więc nie są – podczas weekendu zapłacić trzeba za wjazd aż 38 dzisiejszych boliwarów. Szybko wyremontowane zostaje także hotelowe lobby, w które jest wynajmowane do organizowacji okolicznościowych imprez – przyjęć, wesel, czy nawet zabaw techno.
Mimo tych dość zaporowych cen El Ávila ponownie jest popularna. Każdego miesiąca na szczyt wjeżdża ponad 50 tysięcy osób. W ubiegłym roku prywatny operator chciał rozpocząć odbudowę kolejki łączącej szczyt z wybrzeżem oceanu. Nie zdążył... W sierpniu rząd Cháveza ogłosił „renacjonalizację” całego kompleksu. Rewolucyjne władze zarzuciły prywaciarzowi zbyt wysokie ceny, niedozwolone zmiany w budynku Hotelu Humboldt, który w 2000 roku został uznany za zabytek, oraz jakieś, kontestowane do tej pory przed sądami, nieuregulowane zobowiązania finansowe wobec państwa. Rząd obwieszczając tryumfalnie, że „kolejka ponownie należy do wszystkich Wenezuelczyków”, zapowiedział też że szybko zrealizuje od dawna obiecywane prace. Zaproszona przez Cháveza do jego cotygodniowego programu telewizyjnego „Aló Presidente”, minister turystyki Titina Azuaje obiecywała w sierpniu ubiegłego roku, że „na dniach” ruszy remont hotelu. Miał być on zakończony w połowie 2008 roku. Odbudowa kolejki na wybrzeże, trwać miała „trochę dłużej”. Ale nie więcej niż trzy lata - zapewniała minister. Od renacjonalizacji minęło już 10 miesięcy a na szczycie El Ávila nic się nie zmieniło poza zawieszonym na lodowisku portretem Hugo Cháveza i ubraniami personelu, który za czasów prywaciarza miał krawaty i marynarki, a teraz ma czerwone (jakby inaczej!) polary i kurtki.
Hotel Humboldt spogląda no to wszystko smutno i bezradnie. W odnowionych przez prywaciarza lobby i barach nadal organizowane są prywatne imprezy, a po pustej 14 piętrowej wieży tak jak wiatr hulał, tak hula. Od 20 lat już. Oprowadzający po wnętrzach przewodnicy, na powtarzające się pytania o remont dawnego symbolu nowoczesnej Wenezueli, niezmiennie, ale bez przekonania odpowiadają, że „zacznie się za trzy miesiące”... O kolejce nad morze nawet nie wspominają.
Ceny biletów na El Ávila rzeczywiście zmalały. Tak jak pisałem w Bermudach, normalny bilet kosztuje obecnie 25 boliwarów. Studenci płacą o 10 mniej.
I choć kolejka jest jedną z największych turystycznych atrakcji stolicy, to nowy państwowy właściciel, nie jest nawet w stanie – jak dotąd – uruchomić poświęconej mu strony internetowej. Nic więc w sumie dziwnego, że tak wielu Wenezuelczyków wciąż powtarza: „Podczas 6 lat dyktatury Péreza Jiméneza, wybudowano w Wenezueli więcej i lepiej, niż podczas już blisko 50 lat demokracji...” Czego oczywiście nie powinno się brać za pochwałę dyktatury samej w sobie. Wenezuela miała wielu dyktatorów, którzy nie zrobili dla kraju nic, tylko kradli. Kradli też prezydenci wybrani demokratycznie. I za ich czasów także mordowano, bądź „zaginiano” przywódców opozycji... Tu naprawdę nic nie jest do końca białe, ani nic nie jest zupełnie czarne. Czerwone też nie...
>Technorati tags: Wenezuela, historia, polityka, architektura, Marcos Pérez Jiménez, Tomás Sanabria, Hugo Chávez, Caracas. >Blogalaxia tags: Venezuela, historia, polityka, arquitectura, Marcos Pérez Jiménez, Tomás Sanabria, Hugo Chavez, Caracas. niedziela, 11 maja 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Merida bez kolejki
z Podróż na Południe
Ci z Was, którzy planowali odwiedzenie Méridy , stolicy wenezuelskich Andów , i podróż docierającą najwyżej na świecie kolejką linową , muszą niestety zmienić plany. Wagoniki, które zabierały turystów na Pico Espejo , czyli na wysokość 4765 m n.p.m. ... » Wysłany 2008/08/26 22:57:31
Komentarze
majari
2008/05/11 02:15:48
Już pierwszym zdaniem zostałem zniechęcony do przeczytania notki. Czy w polskim języku przestało istnieć słowo "tło"?
Gość: pam, apt70.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/11 05:22:23
Fantastyczny tekst. Południowoamerykańskie paradoksy jak na dłoni.
2008/05/11 12:11:05
Well done,Tierra,jak zwykle zreszta.
info dla majari-zasada brzytwy Ockhama :jesli termin angielski A jest synonimem angielskiego slowa B,ktore ma juz tlumaczenie na jezyk polski w postaci slowa C,stosowac C jako przeklad A i odwrotnie. O ile sie nie myle,jest to blog dosc miedzynarodowy i chyba nie ma o co kruszyc kopii.Bo chyba nie o przerost formy nad trescia chodzi.a jesli tak,to chyba warto zmienic blog... 2008/05/11 12:59:33
Lookrecja: o terminie "historyczne tło" (i inne tła) słyszałem, jak jeszcze była komuna i nie było mody na wciskanie wszędzie na siłę angielszczyzny. Może w ogóle powinien to być blog pisany po angielsku, albo po hiszpańsku. Po hiszpańsku bym niewiele rozumiał i wtedy bym się nie czepiał. A skoro jest po polsku, to powinno się używać języka polskiego (zwłaszcza w takim przypadku jak ten. Nie widzę powodu, dla którego lepiej jest napisać "background" niż "tło").
A co do niezaglądania tutaj, to jak takie słowa będą się pojawiać częściej, to pewnie tak zrobie, chociaż bym tego nie chciał. Bo na razie mam ten blog na swoim pasku osobistym i zaglądam tu co najmniej raz dziennie. A zdania takie, jak to pierwsze obrzydzają mi cały teks i nie pozwalają go dalej czytać. 2008/05/11 13:23:13
@majari: Sorry, jesli background az tak Cie urazil. To nie bylo zamierzone. Choc w tym kontekscie "background" pasuje mi o wiele bardziej niz polskie "tlo". Bo "wyrastanie z tla" jest mi ciezej sobie wyobrazic, niz "wyrastanie z backgroundu". W tym przypadku podoba mi sie ten "ground" w "backgroundzie". Bo wyrasta sie bardziej z "groundu" niz z "tla".
Wiem, ze to zagmatwane, subiektywne i polszczyzniano niepoprawne. Pozostaje mi jedynie miec nadzieje, ze mimo tego backgroundu bedziesz jeszcze tu zagladal. A ja postaram sie juz nic nigdy wiecej w niego nie zasadzac. :)
Gość: krytyczny, tor.anonymizer.ccc.de
2008/05/11 15:16:07
@Tierralatina
moglbys jakas mapke zeby mozna bylo sie zorietowac w jakiej dleglosci od hotelu lezy caracas i wybrzeze. ile czasu trwa wjazd kolejka? gdyby istniala druga jej czesc to oplacalaby sie podroz nia caracas-wybrzeze? 2008/05/11 16:18:42
@krytyczny: Mowisz - masz... :) Zrobilem mapke w Google Maps na ktora nanioselem wszystkie wspominane w tym tekscie miejsca i obiekty. W tym trasy kolejek - Caracas-Avila (na czerowno) i Macuto-Avila (na niebiesko).
Mapka jest tutaj: tinyurl.com/5ljn5v Z Caracas na Avila jedzie sie obecnie ok. 10 minut. Miedzy Macuto i El Avila stara kolejka jezdzila w niewiele ponad 20 minut. Daje to 30 minut na dotarcie z Caracas nad wybrzeze. To bardzo szybko. Austriacy chcieli budowac niedawno kolejke z lotniska (ktore tez jest na wybrzezu) do Caracas. Ich zdaniem byloby to bardzo oplacalne przedwsieziecie. Wladze Cracacas tez byly tam zainteresowanie. Ale - jak to czesto bywa - na gadaniu sie skonczylo. Pisalem o tym tutaj: tierralatina.blox.pl/2006/01/Z-samolotu-do-kolejki-linowej.html |