BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Brawa dla Tuska!

Stali czytelnicy tego bloga pewnie są trochę zaskoczeni tym tytułem, wiedząc że od polskiej polityki stronię jak diabeł od święconej wody. Tym razem jednak mogę tylko przyklasnąć naszemu premierowi za dzisiejszą wypowiedź:

Nie będę ukrywał, że z dużym niesmakiem patrzyłem na większość polskich prasowych relacji i komentarzy na temat zakończonej właśnie wizyty naszego premiera w Peru i Chile. A o wypowiedziach niektórych członków opozycji nawet nie chcę wspominać. Takiej dozy populizmu i braku podstawowej kultury politycznej dawno nie widziałem. Naprawdę.

Zacznijmy od faktów – Donald Tusk nie pojechał do Peru na wycieczkę, ale na 5. Szczyt Prezydentów i Premierów Ameryki Łacińskiej, Karaibów i Unii Europejskiej. I nie pojechał tam sam – w Limie naprawdę spotkali się prezydenci i premierzy 15. państw UE, 16. państw Ameryki Łacińskiej i 9. z Karaibów.

Czyli co? Źle zrobił, że tam pojechał? Mnie wydaje się, że bardzo dobrze. Jeśli chcemy odgrywać jakąś rolę w Europie i na świecie, chcemy aby nas zauważano i żeby się się z nami liczono to – nie da się tego ukryć – trzeba czasami z Warszawy wyjechać. Nawet tak daleko, jak do Limy. Bo świat naprawdę nie kończy się na Brukseli i Waszyngtonie.

Ameryka Łacińska, wbrew temu co pokazują najczęściej polskie media, nie jest skupiskiem państw trzeciego świata. To też coś więcej niż kolorowo ubrani Indianie grający El condor pasa... Ameryka Łacińska to coraz ważniejszy gracz w światowej ekonomii. Przykłady? Wenezuela to piąty eksporter ropy na świecie. Brazylia i Argentyna to jedni z największych producentów żywności na świecie. Chile to lider na światowym rynku miedzi i największy eksporter łososia. Brazylia jest od lat liderem i pionierem w produkcji biopaliw. Brazylijski Embraer to jeden z czterech największych producentów samolotów na świecie. Sama tylko Brazylia, to – zdaniem Banku Światowego – jedna z dziesięciu największych gospodarek świata. I jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się.

Co jest więc złego w staraniu utrzymywania się jak najlepszch kontaktów z takimi państwami?

Teraz sprawa tego, tak w Polsce wyśmiewanego, nadania Tuskowi orderu Słońca Peru. Mój ojciec chrzestny, gdy droczyłem się z nim niedawno, że przyjął wysokie odznaczenie z rąk krytykowanego przez niego prezydenta Kaczyńskiego, powiedział mi: „o ordery się nie prosi, orderów się nie odmawia i orderów się nie nosi”. I nie jest to chyba głupia zasada.

Alan García i Donald Tusk

fot.: Presidencia del Perú

Doprawdy, nie pojmuje jak można czynić zarzut z faktu, że prezydent Peru postanowił odznaczyć szefa rządu naszego kraju, najwyższym narodowym odznaczeniem. Czy Peru jest naszym wrogiem, czy to jakaś dyktatura, że to takie oburzające?

Ciekawe czym się Tusk Peruwiańczykom zasłużył?” – ironizuja niektórzy komentatorzy i politycy opozycji. Takie pytania, to po prostu głupota albo lenistwo. Bądź jedno i drugie. Bo uzasadnienie przyznania orderu nie jest tajne. I wynika z niego wyraźnie, że to nie Tusk osobiście został odznaczony, ale Tusk jako szef polskiego rządu, przedstawiciel Polski, naszej Ojczyzny, nas wszystkich. To my zostaliśmy odznaczeni i naprawdę powinniśmy być z tego dumni. Bo jest z czego.

Dla Peru jesteśmy narodem szczególnym. Jeśli ktoś ma wątpliwości, to proszę bardzo, oto tłumaczenie tego, co nadając Tuskowi Słońce Peru powiedział Alan García, prezydent tego kraju:

Panie premierze rządu Polski, Donaldzie Tusk, Panie i Panowie,

Gdy 187 lat temu Peru zdobyło swą polityczną niepodległość, Libertador José de San Martín, wielki wojskowy ojciec tej niepodległości, stworzył Order Słońca, aby wyróżnić wielkie osobistości tej walki o niepodległość, ale także tych którzy w swych narodach walczą o wolność i dobrobyt swych współobywateli.

Dzisiaj chcemy, w imieniu wszystkich Peruwiańczyków, nadać Panu to odznaczenie Słońca Peru, zauważając, że jako szef rządu reprezentuje Pan wielowiekową walkę Polski o jej niepodległość, suwerenność, wolność i zjednoczenie. A także uosabia jasne i nowoczesne idee rządzącego, który wie że przez wolność polityczną i wolność gospodarczą, narody podążają do dobrobytu i sprawiedliwości.

Polska się nam kojarzy z długą walką o niepodległość, ale także pełnymi dramatyzmu i estetyki utworami Chopina, którymi wszyscy się upajaliśmy. To także zdecydowana wiara w jasne ideały głównych polskich liderów i w osobie Jana Pawła II – Polaka uniwersalnego.

Mieliśmy, w naszej własnej historii, kulturalny wkład wybitnych Polaków, ich pomoc w budowaniu republikańskiego Peru. Muszę przypomnieć tutaj Ernesta Malinowskiego, wielkiego geografa i konstruktora peruwiańskich kolei, który także walczył w obronie Peru i za naszą wolność w 1866 roku i który jest uznawany za narodowego bohatera.

Także ten właśnie budynek, który Pan honoruje dzisiaj swą obecnością, jest owocem pracy innego znanego Polaka – architekta Ryszarda Jaxy Małachowskiego, który wybudował ten pałac w 1939 roku.

Wielu jest Polaków, którzy przybyli do Peru i zmieszali tu swą krew i swe pochodzenie, aby zbudować to społeczeństwo, dlatego przyznajemy Polsce znaczny udział w kulturze i rozwoju Peru.

Poprzez pańską osobę, dziękujemy pańskiemu Narodowi, Narodowi wiary i Narodwi walki. Dziękujemy za użyczenie nam wielu wybitnych ludzi, którzy po dziś dzień, ze swymi polskimi nazwiskami, odgrywają rolę w wielu kulturalnych i naukowych wydarzeniach naszej Ojczyzny.

Dlatego też chcemy zobaczyć w Panu, poczętek nowego rozdziału, znacznie żywszego i energicznego, w stosunkach politycznych, kulturalnych i gospodarczych między naszymi narodami.

Dzisiaj podzieliliśmy się bardzo podobnymi punktami widzenia, zdecydowanie zbiegającymi się, co do przyszłości naszych narodów, co do wolności jako niezłomnej podstawy każdego społeczeństwa, co so rozwoju gospodarczego opartego na integracji, na inwestycjach i postępie technologicznym.

Jestem pewien, że od tego momentu nasza wymiana handlowa, obecnie bardzo niewielka, zacznie rosnąć; jestem pewien, że teraz zaczyna się nowy, ważny rozdział powiązań między naszymi narodwmi.

Jestem pewien, że z pańską braterską pomocą już niedługo nasze narody będą miały porozumienia handlowe i zbliżające nas do Unii Europejskiej, a także że nasze dwa rządy będą energicznie zabiegać aby narody, które nadal żyją pod dyktatorskimi rządami i w modelach gospodarczych, które pozbawiają je dobrobytu, zostały uwolnione. Uwolnione dzięki wysiłkom Polski, Peru, a także innych narodów aktywnie wierzących w wolność społeczeństw.

Proszę mi pozwolić wpiąć, w imieniu wszystkich Peruwiańczyków, to odznaczenie, aby Pan zawsze pamiętał o ziemi Inków, ziemi Peruwiańczyków, i chojnego wkładu tak wielu Polaków w rozwój Peru.

I co? Czy naprawdę jest się czego wstydzić, jest z czego dworować, czy szydzić że Tusk dostał to odznaczenie niezasłużenie? Przeciwnie, wydaje mi się, że mamy być z czego dumni. Że gdzieś tam daleko jest kraj, całkiem spory kraj, który pamięta o Polsce, o Polakach, jest z nich dumny i jest nam wdzięczny. Przecież aż tak często się to nie zdarza...

A naigrywanie się z tego, że najwyższe peruwiańskie odznaczenie nazywa się Śłońcem Peru (i bynajmniej nie Słońcem Andów, jak można było przeczytać i usłyszeć w niektórych polskich mediach), wynikać może tylko i wyłącznie z ignorancji. Słońce, inkaskie Inti, to po prostu najważniejszy element w kulturze ludów, które zamieszkiwały Amerykę Południową, przed przybyciem hiszpańskich kolonizatorów. I po dzis dzień jest obecne w symbolice wielu państw latynoskich. Słońce jest na flagach Argentyny i Urugwaju, słońce to nazwa peruwiańskiej waluty.

Czy słońce, a raczej Słońce, jest w czymś gorsze od Orła Białego? Który w dodatku, tak naprawdę, wcale nie jest orłem?

I jeszcze jedno. Wbrew sugestiom niektórych sfrustrowanch polityków, nadanie polskiemu premierowi Słońca Peru, nie jest zwykłą dyplomatyczną kurtuazją, czy formalnością. To rzeczywiście, ze strony Peruwiańczyków, duże wyróżnienie. Najlepszym dowodem jest to, że podczas tego szczytu w Limie, z ponad 30. obecnych premierów i prezydentów, odznaczenie do Alana Garcii otrzymało tylko dwóch z nich. Donald Tusk i... Angela Merkel. Choć może niepotrzebnie to piszę. Bo jeszcze jakieś oszołomy uznają to za dowód jakiegoś bliżej nieokreślonego antypolskiego spisku, koniecznie z Wehrmachtem w tle... :)


>Technorati tags: , , , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , , , .
środa, 21 maja 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
uyu
2008/05/22 01:43:22
Dziekuje za rzeczowy komentarz do wydarzenia, ktore zbulwersowalo to co nazywam 'bezklasa polityczna'.
Przeczytalam z prawdziwa przyjemnoscia.
pozdrawiam :))
uyu


-
Gość: anielka, bastion.dll.se
2008/05/22 09:55:03
Problem w tym ,ze tzw.polskie media w wielu wypadkach nie sa juz polskie.Mam dziwne wrazenie,ze wszelkie poztywne aspekty dotyczace naszego kraju, nie sa mile widziane,a jesli sie juz pojawia to sa wyszydzane i ich waga pomniejszana.Czesc redaktorow piszacych artykuly na zamowienie swoich pracodawcow ,czesto nie potrafi sie poslugiwac poprawna polszczyzna.Odnosze wrazenie ,ze zadaniem niektorych mediow jest robienie Polsce i polskim elitom czarnego PR.W czym niektorzy politycy im skrzetnie pomagaja.
-
2008/05/22 10:33:14
Pełna zgoda, to że opozycja potrafi sie z tego naigrawać świadczy o ich marności politycznej, albo po prostu o chamstwie.
-
2008/05/22 11:27:39
Po pierwsze, to jakieś wielkie nieporozumienie. Nikt się nie wyśmiewa z orderu Słońce Peru ani z faktu przyznania go Donaldowi Tuskowi. Nikt się nie wyśmiewa z Peruwiańczyków. Śmieszny jest przydomek Tuska jaki w Polsce dzięki temu uzyskał nasz cudotwórca - Donald "Słońce Peru" Tusk - analogia do Słońca Karpat i tym podobnych..... Przydomek ten dobrze odzwierciedla stosunek do Tuska reprezentowany przez media popierające PO i to jest śmieszne, a nie sam peruwiański order.

Po drugie, jak Tusk chce rozwijać współpracę z Ameryką Łacińską, skoro właśnie jego rząd likwiduje CZTERY placówki zagraniczne w tym regionie (ambasady w Panamie, San Jose, Montevideo, konsulat w Rio de Janeiro). Na 11 ambasad zlikwidowane będą 3 czyli 27%. Czy w ten sposób Tusk chce zwiększać naszą obecność w Ameryce Łacińskiej???
-
2008/05/22 11:36:57
@libanczyk: Ostateczna decyzja w sprawie likwidacji placowek dyplomatycznych jeszcze nie zapadla. Trwajca konsultacje. Osobiscie - troche znam te tereny - uwazam, ze akurat likwidacja ambasady w Montevideo i konsulatu w Rio, sa jak najbardziej uzasadnione. Likwidowanie San Jose jest juz dyskusyjne, a Panama do glupota. Ale poczekamy, zobaczymy.
Projektow racjonalizacji rozmieszczenia placowek bylo w polskim MSZ juz bardzo wiele i zazwyczaj tylko na projektach sie konczylo.

Co do wysmiewania sie - poczytaj troche polska prase, naprawde sporo tego bylo.
-
2008/05/22 11:56:50
@tierralatina: Wszystkie decyzje już zapadły, zostały podpisane i weszły w życie. Widocznie masz gorsze źródła w kręgach dyplomatycznych niż ja. Sprawa jest już przesądzona, likwidacja tych 4 placówek ma się odbyć w ciągu kilku miesięcy.

PS. Gratuluję bloga, to jeden z najciekawszych blogów w polskim internecie dotyczących spraw zagranicznych.
-
Gość: Chavez, 83.168.89.4*
2008/05/22 17:07:30
Drogi Tierralatina,
Zbyt daleko jesteś od Polski i nie rozumiesz obłudy rządu Tuska. W Urugwaju likwidują ambasadę, bo tam mieszka Jan Kobylański, który sympatykiem Donalda raczej nie jest.
Nie śledziłem co prawda dokładnie podróży króla - słońca Kaszub, bo polskie media nadawały tylko żałosne piski opozycji. Jeśli Tuskowi rzeczywiście zależało na wykorzystaniu wizyty, mógł pojechać do Wenezueli, bo oni rozdają karty znaczone ropą naftową. Chile jest naszym konkurentem na rynku miedzi. Dobrze jest znać co prawda ruchy konkurencji, ale Tusk nie zabrał ekspertów gospodarczych, tylko kilku uległych dziennikarzy. A programów o wycieczkach Tusków nie pokazują. Szkoda, bo jak każdy interesujący się Am. Łacińską, chętnie bym obejrzał.
A na końcu mały szczególik z wakacji życia rodziny Tusków. Pojechali oni korzystając z moich podatków bez mojej zgody. Tusk jest pierwszym ministrem, czyli mówiąc po polsku pierwszym sługą swojego narodu. Jako mój sługa, przekroczył przynajmniej w części swoje uprawnienia. Chętnie przyznam się jednak do błędu w moim osądzie o Tusku, jeżeli będą jakieś gospodarcze wyniki tej wizyty dla Polski. Protestuję przeciwko naigrawaniu się z odznaczeń Peru, dawanych ministrowi Polski. To jest (nazwę to po imieniu) chamstwo.
Pozdrawiam, i życzę dalszych sukcesów w publicystyce politycznej.
-
2008/05/22 20:36:05
Piszesz ze swadą, gratuluje wiedzy. :) Obawiam się, tej wiedzy i tej perspektywy może pozazdrościć Tobie sam Donald Tusk, bo sugerując się nader letnią konwencją jegoż wyprawy, mam obawy, czy w ogóle jest w stanie tak to widzieć...
Szczyt był ważny, ale dziwnym trafem podróż-wycieczka trwała dłużej. Ok. Niech wypoczywa, jeśli tak bardzo się napracował...
-
2008/05/23 00:10:02
@Chavez: Wycieczki Tuska, jak je nazywasz, czyli zwiedzanie Machu Picchu, czy podroz koleja Malinowskiego byly zorganizowane (i oplacone) przez gospodarzy, czyli Peru. I wiekszosc z prezydentow/premierow zaproszonych do Limy z tych offsidow skorzystala. I, szczerze mowie, nie moge sie w tym dopatrzyc niczego nagannego.

Zas co do likwidacji placowki w Montevideo, szczerze watpie czy istnienie Kobylanskiego mialo na nia wplyw. Z calym szacunkiem dla Urugwaju, ktory bardzo lubie, jest to naprawde gleboka latynoamerykanska prowincja. Ani to regionalny gracz, ani nasz partner handlowy. Co wiecej Buenos Aires ze swa ambasada jest naprawde o rzut kamieniem. Akurat z ta decyzja Sikorskiego w 100 proc. sie zgadzam.

Z krajow UE swe placowki dyplomatyczne w Montevideo zlikwidowaly w ostatnich latach m.in. Austria, Belgia, Dania, Finlandia, Irlandia, Szwecja...
-
2008/05/23 00:11:56
@jah: Po szczycie w Limie Tusk odbyl jeszcze wizyte panstwowa w Chile. Na ktora strona chilijska od dawna bardzo naciskala.
-
uyu
2008/05/23 01:32:58
chavez,
wroc do pierwszego zdania komentowanego wpisu i przeczytaj je na glos! Zrozumiales juz, ze autor pisze o wizycie w Peru a nie o tym co sie dzieje w kraju? Zreszta odleglosc nie ma nic do rzeczy. W chwili wyborow prezydenckich bylam bardzo daleko jednak nie przeszkodzilo mi to w bezblednej ocenie sytuacji ktora wyrazilam parafrazujac Tuwimowskie Skumbrie w tomacie i piszac, ze "chcieliscie demokracji a ciemnogrod macie". Zapomnialam o demagogi, bo twoje skamlenia na temat pieniedzy podatnika tylko za takowa uznac mozna. Ostatnio spedzilam w kraju prawie dwa lata, wiec wiem o czym mowie i twierdze, ze nie pomylilam sie czego jestes przykladem.
-
Gość: Korkociag, 203-59-134-162.perm.iinet.net.au
2008/05/23 04:36:25
Anielka (drugi komentarz) trafila w sedno - jak na dloni widac brak kultury dyskusji, brak ogolnej kultury, oglady towarzyskiej, wiekszosc krytyk to rechot debila, a w TV mowia nie po polsku lecz po polskiemu.
Nabijanie sie z Tuska w kontekscie otrzymanego orderu jest chamstwem wobec nadajacych order.
Propozycja jednego z respondentow, ze Tusk powinien zaraz po zwinac manatki i spieprzac do domu jest wlasnie przejawem braku oglady, bo ZAWSZE wypada, przed i po zalatwieniu interesow pogadac o zabytkach czy krajobrazach. ZAWSZE. Wyobrazmy sobie sytuacje odwrocona: do Krakowa zajezdza premier Peru, zalatwia co ma do zalatwienia, a na propozycje zwiedzenia Wawelu odpowiada, ze nie ma czasu.

Niestety, 50 lat (dwa pokolenia!) intensywnego tepienia warstwy spolecznej zwanej inteligencja i promowania buractwa daly swietne rezultaty.
Ot chocby na tym, (znakomitym zreszta) forum ktos przeczytawszy o jedzeniu swinki morskiej zwymyslal Tierre od skurwysynow. Buractwo kwitnie jak bujna piwonia...

Moze i dobrze, ze Tusk nie pojechal przyjaznic sie z Chavezem, biorac pod uwage, jak krotochwilny jest Hugo. Przyjazn z tym wesolkiem to nic dobrego ani bezpiecznego.
-
Gość: Chavez, 83.168.89.4*
2008/05/23 19:58:42
Kochani Czytelnicy tego blogu,
Kilka osób nieźle się wkurzyło czytając moje wypociny na temat premiera Tuska. Niestety, nie jest On z moich snów i prawdę mówiąc po 89 roku żaden premier Polski nie zasłużył się w mojej pamięci. O latach 44-89 nie mówię, bo to "czarna dziura" w historii mojej Polski.
Bardzo bym się cieszył, gdyby obecnemu premierowi udało się zintensyfikować kontakty gospodarcze. Bo ja mam taką prywatną teorię, że my, Polacy mamy podobną mentalność co Latynosi. Może to przez 1000-letnią kulturę łacińską w Polsce.
Bardzo żałuję, że nasi Monarchowie zamiast tłuc się z Tatarami i Turkami, nie uprzedziłi Hiszpanów i Portugalczyków w Ameryce Południowej. Pewnie wtedy język polski byłby wiodącym wśród Latynosów. Ale nie! Język hiszpański jest tak piękny, ze poważnie mówiąc Ameryka Łacińska bez tego języka to "obciach".
Może doczekamy takich czasów, że Latynosom nasza Ojczyzna będzie się kojarzyć z Ojcem św. Janem Pawłem II, doskonałymi produktami made in Poland i chmarami kulturalnych turystów.
-
2008/05/23 21:36:57
@Chavez: Akurat na Jana Pawla II nie musisz juz czekac. "Papa Polaco" jest dobrze znany w calej Ameryce Lacinskiej. Swojego pomnika dorobil sie nawet w centrum Caracas.
-
2008/05/24 03:52:50
1. Nareszcie jakas odtrutka, nawet antytuskie komentarze odbiegaja na tym blogu poziomem in plus od cyrku w polskich mediach na temat wyprawy Tuska.
2. Ciekawe jakie cyrki bylyby sie dzialy, gdyby jakis peruwianski dziennikarz pobozno-patryjotycznej TVP bylby byl sie odgryzl "dalekim krajem z orderem ptaka bialego" ?
3. Kto zna geografie ten wie, ze jezeli w Buenos ambasada jest to w Montevideo nie powinno (i tak tam juz nie naszych rybakow*).

* - z tymi rybakami walnalem bez sensu, z sensem byloby, gdybym pisal o konsulacie.
-
2008/05/24 10:51:18
Racja... Ukłony :)
-
2008/05/24 12:04:37
Także ten właśnie budynek, który Pan honoruje dzisiaj swą obecnością, jest owocem pracy innego znanego Polaka architekta Ryszarda Jaxy Małachowskiego, który wybudował ten pałac w 1939 roku.

Można prosić o jakieś foto tego budynku?

-
2008/05/24 16:35:45
@schayer: W tym akurat wypadku chodzilo o Palac Prezydencki, wyglada on tak:
picasaweb.google.com/repmariscalnieto/PALACIODEGOBIERNODELPERU/photo#5145842308254120306

A tu masz wirtualna wizyte jego wnetrz:
www.presidencia.gob.pe/vista_granhall.asp

Nie calosc jest dzielem Jaxy-Malachowskiego. On rozbudowywal/przebudowywal/odbudowywal istniejacy palac, ktory czesciowo sie spalil. Niektore stare fragmenty wnetrz sa zachowane. Szacuje sie jednak ze ok. 80 proc. Palacu to dzielo Polaka.

Oczywiscie Palac Prezydencki to nie jedyne dzielo Jaxy Malachowskiego w Limie. Zaprojektowal on takze budynek Kongresu:
www.congreso.gob.pe/palacio/legislativo.htm

Palacu Arcybiskupow:
es.wikipedia.org/wiki/Palacio_Arzobispal_de_Lima

Club Nacional:
www.clubnacional.org.pe/

Edificio Rimac:
www.arqandina.com/pages/p3/f302.htm

Rezydencje ambasadora Kolumbii:
www.embajadacolombia.org.pe/html/residencia/residencia.html

Fasade Teatru Miejskiego:
www.munlima.gob.pe/direcciones/cultura/teatros/municipal.html

Siedzibe dawnego Banco Italiano:
i13.photobucket.com/albums/a293/touristsLima/Scan0022.jpg

i wiele, wiele innych... :)


-
2008/05/24 20:21:39
@ffamousffatman: Co do Montevideo masz rację. Jednak czy likwidowanie czterech placówek w tym rejonie za jednym zamachem to dobry sygnał, świadczący o chęci rozwijania stosunków z Ameryką Łacińską i o sensowności pobytu Tuska na tym szczycie?
-
2008/05/24 20:27:08
PS. Pieniądze wydane na podróż Tuska (1,6 mln zł) wystarczyłyby na utrzymanie np. takiej ambasady w Panamie przez 2-3 lata!
-
2008/05/24 20:46:12
@libanczyk: Chyba troche przesadzasz z ta Panama. To nie jest az tak tani kraj. Zreszta skad masz ta liczbe - to 1,6 mln.

PS. Ile by nie kosztowala, podroz Tuska do Ameryki Poludniowej wydaje mi sie lepszym wydatkiem niz tez horrendalnie drogie loty prezydenta, rzadowym samolotem, kilka razy w miesiacu, do Trojmiasta.
-
2008/05/25 06:43:05
Tierralatina, brawa dla Ciebie, jak zwykle czysta i rzetelna robota.

Czytanie tu o pieniądzach podatnika jest po prostu śmieszne, prawie tak dobre jak stanięcie na baczność i wydeklamowanie kto ty jesteś polak mały jaki znak twój orzeł biały... Zawarcie paru średniej klasy umów handlowych dzięki kontaktom nawiązanym w Peru uczyni sumę kosztów polskiej strony zupełnym rozkurzem. A każdy, kto ma minimalną wiedzę o wielkich interesach nie potrzebuje wyjaśnień o znaczeniu czynnika wyrażanego w ekonomii politycznej zwrotem lubię tego gościa.

To prawda, że Chile jest rywalem Polski w kwestii miedzi, ale tylko rywale z jednej branży mogą tworzyć kartele. Może ktoś potrzebuje przypomnienia powiązań Wenezueli i krajów arabskich przed trzydziestu paru laty? Polacy toczyli rozmowy c Chilijczykami o miedzi i im mniej jest o szczegółach w prasie tym poważniej mi to wygląda. A sugestia, że premier Tusk powiniem jechać do Wenezueli wskazuje, że jej (sugestii) autor tego bloga nie czyta i o Wenezueli ma takie pojęcie jakie można stworzyć czytając Dziennik i Rzepę.
-
2008/05/25 13:17:27
@zuercher: Sumę 1,6 mln podawały wszystkie polskie gazety - np. tu wyborcza.pl/1,75515,5216413,_Dziennik__nie_lubi__jak_Tusk_lata.html

A z Panamą wcale nie przesadzam. Otóż informuję Cię, że placówki dyplomatyczne likwidowane przez Tuska to najmniejsze i najtańsze placówki jakie Polska posiada. Podam Ci obliczenia tylko na podstawie ogólnodostępnych źródeł gazetowych: www.wprost.pl/ar/129925/Skaner/129923/Oszczednosci-Sikorskiego/
www.rp.pl/artykul/136642.html
Z tych artykułów wynika, że roczny koszt utrzymania tych 16 placówek to 16 mln zł, z tego najdroższe to konsulat w Lipsku (4 mln) i placówki w Kongu, Kostaryce, Strasburgu i Senegalu (każda ponad 1 mln ale liczmy jako równy milion). Te 5 placówek kosztuje razem 9 mln, a więc na pozostałe 11 likwidowanych placówek przypada 7 mln zł, a zatem na jedną placówkę przypada 636 tysięcy zł rocznego budżetu.
Dzieląc koszt podróży Tuska (1,6 mln) przez średni koszt roczny utrzymania jednej placówki (636 tys.) dostajemy około 2,5 roku.

@andsol-br: Umowy międzynarodowe może w imieniu Polski podpisywać ambasador, nie musi wcale tego robić premier. Obecność premiera może najwyżej podnieść rangę tej ceremonii, pokazać że Peru jest ważne dla Polski... Nawet jeżeli to jest warte tych 1,6 mln zł i dzięki temu mogą wzrosnąć nasze obroty z Peru, to nie zmienia faktu że dzięki polityce Tuska obroty z Panamą, Kostaryką i Urugwajem spadną prawie do zera.
-
2008/05/25 14:02:20
@libanczyk: Wybacz ale piszesz jak, nieprzymierzajac, PiSowy populista. Bo twierdzenie, ze obroty z danym krajem spadna bo nie ma tam placowki dyplomatycznej jest totalnym idiotyzmem. Uwazasz, ze co - przestaniemy z Kostaryki banany sprowadzac, bo zabraknie tam ambasadora?
Przeciez sprowadzamy je tez z Ekwadoru, mimo ze Polska placowki tam nie ma. Zreszta wymiana handlowa miedzy Ekwadorem i Polska jest ma znacznie wieksza wartosc, niz wymiana handlowa z Panama, czy Urugwajem. Mimo, ze w tych ostatnich panstwach byli do tej pory polscy dyplomaci.
Przeczytaj co napisali tu powyzej inni dyskutanci i podaj choc jeden logiczny argument za utrzymaniem placowki w Urugwaju?
Ja tylko przypomne co napisal tierralatina:

"Z krajow UE swe placowki dyplomatyczne w Montevideo zlikwidowaly w ostatnich latach m.in. Austria, Belgia, Dania, Finlandia, Irlandia, Szwecja..."
-
2008/05/25 14:05:02
@libanczyk: Nie bede ukrywal, ze w pelni sie zgadzam z komentarzem do ktorego zalinkowales: wyborcza.pl/1,75515,5216413,_Dziennik__nie_lubi__jak_Tusk_lata.html

I jedyne co moge Tuskowi radzic, to zeby wreszcie rzad kupil nowoczesny samolot dla siebie. Bedzie latac szybciej i taniej niz tym radzieckim trupem.
-
2008/05/25 14:47:08
@zuercher: "Bo twierdzenie, ze obroty z danym krajem spadna bo nie ma tam placowki dyplomatycznej jest totalnym idiotyzmem."

A twierdzenie andsol-br, że obroty z danym krajem się zwiększą bo przyjechał tam Tusk nie jest totalnym idiotyzmem?

Moim zdaniem kilka lat pracy ambasady może dać większe efekty handlowe niż kilkudniowa wizyta premiera i nie uważam tego za idiotyzm.
-
2008/05/25 15:07:54
@zuercher: PS. Banany to se każdy może sprowadzać. Jednak do promocji EKSPORTU i zawierania poważnych kontraktów zwłaszcza z instytucjami i przedsiębiorstwami państwowymi potrzebne jest stałe rozwijanie kontaktów z rządami tych państw.

Dane Ministerstwa Gospodarki za 2007 rok: polski eksport do Ekwadoru wyniósł 4 mln euro, import (banany) 64 mln euro, a więc nasze saldo wynosi -60 mln. Eksport do Panamy to 52 mln euro, import 42 mln, saldo dodatnie +10 mln.
-
2008/05/25 15:30:45
@Libanczyk: ok, najwyrazniej co do Panamy sie pomylilem. Ale jak jest z Urugwajem? Nie podajesz zadnych liczb, czyzbym mial racje?

PS. Skoro np. Szwedom, czy Austrii nie oplaca sie tam miec placowki, dlaczego mialoby sie to oplacac nam?

PS2. Pracuje w sektorze finansowym. I zapewniam Cie, ze wizyta ambasadora w moim banku na nikim nie robi wrazenia. Ba, nawet pewnie nie zostalby dopuszczony do scislego kierownictwa. Ale gdy moja firme odwiedza jakis premier/prezydent to zarowno on, jak i towarzyszacy mu zazwyczaj biznesmeni sa przyjmowani i sluchani z uwaga.
-
2008/05/25 16:36:50
@zuercher: Z Urugwajem nie jest najlepiej, więc sprawa likwidacji ambasady jest dyskusyjna... Można zlikwidować ale to kwestia do dyskusji czy zaoszczędzenie tych kilkuset tysięcy dolarów rocznie długoterminowo wyjdzie Polsce na korzyść.

"PS. Skoro np. Szwedom, czy Austrii nie oplaca sie tam miec placowki, dlaczego mialoby sie to oplacac nam?"

Wydaje mi się że mamy większe ambicje niż 8-milionowa Austria czy 9-milionowa Szwecja. Nasi politycy zazwyczaj zaliczają Polskę do grupy dużych krajów unijnych, takich jak Hiszpania, Włochy, Francja, Wielka Brytania...

"PS2. Pracuje w sektorze finansowym. I zapewniam Cie, ze wizyta ambasadora w moim banku na nikim nie robi wrazenia. Ba, nawet pewnie nie zostalby dopuszczony do scislego kierownictwa. Ale gdy moja firme odwiedza jakis premier/prezydent to zarowno on, jak i towarzyszacy mu zazwyczaj biznesmeni sa przyjmowani i sluchani z uwaga."

To na pewno pracujesz w Polsce lub w innym kraju wysoko rozwiniętym. W krajach rozwijających się w Afryce, Azji czy Ameryce Łacińskiej ambasador europejskiego państwa ma dużo większy status niż w Europie, wystarczy jeden telefon i jest przyjmowany przez prezydenta czy premiera danego kraju, a o spotkaniu od razu informują agencje prasowe, rządowe gazety i telewizja...
-
2008/05/25 17:09:30
@libanczyk: "W krajach rozwijających się w Afryce, Azji czy Ameryce Łacińskiej ambasador europejskiego państwa ma dużo większy status niż w Europie, wystarczy jeden telefon i jest przyjmowany przez prezydenta czy premiera danego kraju, a o spotkaniu od razu informują agencje prasowe, rządowe gazety i telewizja..."

Wybacz, ale nie jest to prawda. Przynajmniej nie w Ameryce Lacinskiej. Moze tak bylo 20 lat temu, ale juz nie jest. Zdecydowanie nie. Moglbym podac kilka naprawde wymownych przykladow, ale nie zrobie tego, bo naprawde bylyby one upokarzajace dla polskiej dyplomacji... Znam osobiscie polskich ambasadorow, ktorym nigdy nie udalo sie porozmawiac z glowa panstwa, poza kurtuazyjna wymiana kilku zdan w momencie skladania listow uwierzytelniajacych. Ba, niekiedy nawet trzeba przez wiele miesiecy zabiegac, aby do wreczenia tych listow w koncu doszlo...
-
2008/05/26 00:31:26
@Liban_czyk: przypomnę stary dowcip o pośle co perorował "c'est une petite difference, na co reszta Parlamentu mu odpowiedziała unisono: Vive la difference! Porównaj, proszę Cię, Twoje zdanie:

A twierdzenie andsol-br, że obroty z danym krajem się zwiększą bo przyjechał tam Tusk nie jest totalnym idiotyzmem?

oraz owego-ż andsola sformułowanie:

Zawarcie paru średniej klasy umów handlowych dzięki kontaktom nawiązanym w Peru uczyni sumę kosztów polskiej strony zupełnym rozkurzem.

Potrafisz zauważyć różnice? Jeśli nie, to zrobię pracę od podstaw. Nie wymieniam Tuska, wizyta każdego poważanego szefa rządu przynosi wyniki. Może bardziej dzięki rozmowom poza sceną i pozornie drugorzędnych aktorów. Nie mówię o danym kraju - sądzę, że równie ważne ciche rozmowy z osobami z paru innych krajów Ameryki Południowej mogą z czasem przynieść efekty. Tyle o sztuce czytania. A teraz o liczeniu. Zamiast wprowadzać szum liczbowy o populacji Szwecji i Austrii przyjrzyj się ich handlom zagranicznym - szczególnie materiałami bardziej technologicznie złożonymi niż świńska pupa.
-
Gość: Chavez, 83.168.89.4*
2008/05/26 08:49:50
Ktoś chyba wrócił do lat przedwojennych, kiedy rzeczywiście świńska pupa była polskim hitem handlowym. Proszę się przyjrzeć obecnej produkcji aut, czy elektroniki. Chociaż nie idą pod polską marką, ale na tabliczce znamionowej istnieje Polska, jako kraj w którym ten wyrób został wyprodukowany.
Nie dziwię się mojemu poprzednikowi, że o tym nie pamięta i lekceważy swój kraj. Przecież to takie polskie...
-
Gość: pantrufel, cqy33.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/26 14:50:39
Drogi Autorze.
Pomimo pieknego uzasadnienia do " Słońca Peru" odznaczenie tak wyrachowanego polityka chcąc nie chcąc wydaje się śmieszne. Tusk to symbol politruka, człowieka polityki ządnego władzy i jak zwykle pośrednio pieniędzy. Najgorszym dla mnie grzechem człowieka jest grzech pychy który on nieustannie manifestuje.NIe ma w nim miejsca na wizję Polski, jest dokładna powtórka z Sld-wskiego skoku na pieniądz, ech diabli go nadali...
Kocham naszą Polskę i bez rozumku czekam na ludzi u władzy, ogarnietych poczuciem obowiązku, wizją misji publicznej. Pewnie głupi jestem..
-
2008/05/26 15:33:44
@pantrufel: Tusk na pewno idealem nie jest. Ale to bez watpienia najlepszy premier jakiego mielismy w ostatniej dekadzie. I nie swiadczy to raczej o wielkosci Tuska. Niestety przede wszystkim swiadczy o zenujacym poziomie jego poprzednikow.
Oczywiscie nie musisz sie zgadzac z moja analiza. Na szczescie mamy demokracje... :)
-
Gość: Basia Kaj., aalw46.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/26 18:21:40
A ja się cieszę,że mamy takiego premiera,który mówi bez nienawiści i potrafi się zachować w każdej sytuacji.Lubię go słuchać i myślę,że zrobi dużo dobrego dla Polaków.
-
Gość: irenka, chello089077134254.chello.pl
2008/05/26 22:18:01
Dzięki za rozsądne słowa dla autora -brawo!!Wreszcie ktoś napisał o tej wyprawie jak należy ,jedyny komentarz" do rzeczy" w TOK FM wygłosił red. Gugała ,poza tym dziennikarskie dno!
Pozdraiwam autora i brawa dla Tuska!!
-
Gość: irenka, chello089077134254.chello.pl
2008/05/26 22:22:09
Ja też się cieszę ,że mamy takiego premiera.
Jak można nazywac człowieka politrukiem i ,że go forsa kręci -jest tyle lat w polityce i gdzie niby się nachapał ? gdzie te jego konfitury? to skromny i mądry człowiek i niech robi swoje i nie słucha szyderców i wątpiących.
-
2008/05/26 23:22:53
Miałem o tym nawet pisać, ale liczyłem, że zrobisz to właśnie Ty - i nie zawiodłem się :)

Nic dodać, nic ująć. Poziom komentarzy stabloidyzowanej prasy był gorzej niż żenujący. A poseł Brudziński wykrzykujący, że można było 150 tysięcy obiadów dla dzieci kupić zamiast jechać do Am. Łacińskiej był żałosny.

pozdrawiam serdecznie,
Piotr Wołejko
-
2008/05/27 01:16:27
@Chavez: skoro nie o problemie a o mnie piszesz: "Nie dziwię się mojemu poprzednikowi, że o tym nie pamięta i lekceważy swój kraj", chcę Ci zaproponować, że załatwię od zaprzyjaźnionego księdza aktualny certyfikat, że mój patriotyzm jest dobrej jakości i Kraju nie lekceważę, a w zamian za to zechcesz przeczytać co piszę, żeby rozumieć, na co odpowiadasz. Otóż Liban_czyk pisał o wymiarach: " Wydaje mi się że mamy większe ambicje niż 8-milionowa Austria czy 9-milionowa Szwecja. Nasi politycy zazwyczaj zaliczają Polskę do grupy dużych krajów unijnych", a że o eksport szło, odpisałem: Zamiast wprowadzać szum liczbowy o populacji Szwecji i Austrii przyjrzyj się ich handlom zagranicznym - szczególnie materiałami bardziej technologicznie złożonymi niż świńska pupa. To zdanie nie opisuje struktury polskiego eksportu, a sugeruje, że eksport szwedzki i austriacki jest dobrej jakości i (w domyśle) lepszy niż polski.

Chętnie to rozwinę. Rzeczywiście koło 80 mld euro polskiego eksportu rocznie przychodzi dziś prawie w połowie z turbin, silników i części samochodów, ale nie spiesz się z okrzykami radości. Ile tu jest zakupionych patentów, które eksportem zaledwie spłacamy? Są dziedziny eksportowe (farmaceutyka, meblarstwo, żywność), w których know-how z pewnością jest tradycyjne i nasze, ale i tam nie jest tak jasne ile jest zysku z polskiej myśli a ile z polskiego potu (a często ze świńskiego sapania, bo zwierzęta i żywność to ciągle koło 12% naszego eksportu). A teraz popatrz na prawie 100 mld euro szwedzkiego eksportu; rolę świń odgrywają u nich lasy (samo sobie to rośnie, trzy razy dziennie karmić nie trzeba), ale połowa to wysoka własna technologia. No i skoro jest ich koło 9 mln, to ich eksport jest pięciokrotnie od naszego wyższy per capita. I o to tu chodziło.
-
2008/05/27 08:52:43
Chyba kompletnie mijacie istotę problemu.

Głównym problemem rządu Tuska jest to, że przez ponad pół roku swojej działalności w kraju nie zrobił nic. Reforma finansów publicznych stoi, reforma służby zdrowia leży, autostrady jak były, tak są rozgrzebane. I w takiej sytuacji premier rządu udaje się na długą podróż zagraniczną, i to do obszaru, który - z całym szacunkiem - nie jest obszarem pierwszoplanowych interesów Rzeczypospolitej Polskiej.

Jestem przekonany, że gdyby ludzie widzieli jakiekolwiek efekty pracy premiera i rządu, gdyby w ogóle mieli wrażenie, że rząd jakieś prace prowadzi, całej tej dyskusji o wizycie w Ameryce Łacińskiej by nie było. A tak - jest wrażenie, że Tusk ucieka od trudnych codziennych problemów w pełnienie funkcji reprezentacyjnych i przyjmowanie orderów. I stąd te kpiny.
-
2008/05/27 11:28:08
@airborell: Zupelnie sie z Toba nie zgodze w ocenie rzadu Tuska. Przede wszystkim on nie rzadzi jeszcze nawet rok, wiec wymaganie np. aby nagle przyspieszyla budowa autostrad jest czysta demagogia.
Inne efekty pracy zauwazam. Zwlaszcza jeden, za ktory jestem mu niezmiernie wdzieczny - Polska znormalniala. Znikla ta nienawisc, zawisc i frustracja jaka kipieli przedstawiciele poprzedniego rzadu. Odkad Tusk jest premierem nie musze sie wstydzic, ani tlumaczyc przed zagranicznymi znajomymi. Za czasow tego kurdupla, ktory probowal rzadzic przed Tuskiem zdarzalo mi sie to wiele razy.
-
2008/05/27 11:44:59
@lowelas: jeżeli oczekujesz od premiera rządu tylko tyle, żeby się różnił od Kaczyńskiego i żebyś nie musiał się tłumaczyć przed zagranicznymi znajomymi, to masz dość niskie oczekiwania. Ja jednak oczekiwałbym raczej, że zreformuje finanse publiczne i naprawi infrastrukturę. Tymczasem nie ma żadnych działań w tym kierunku (i nie ma co się usprawiedliwiać, że "to tylko pół roku" - zobacz, co się stało z prof. Gomułką), są za to podróże do Peru. Tobie, jako fanowi premiera, to nie przeszkadza, mnie, jego wyborcy, tak. I nie tylko mnie, jak widać.
-
2008/05/27 12:07:00
@airborell: A nie uwazasz, ze gdyby Tusk na szczyt do Limy nie pojechal, to wiekszosc z tych ktorzy teraz oburzaja sie ze premier wydal rownowartosc niewiem juz ilu obiadow dla biednych dzieci na ta podroz, krytykowaliby go ze marginalizuje Polske? Nie wiem dlaczego, ale jestem przekonany, ze tlumaczyliby do kamer iz to skandal ze na szczycie na ktorym byli szefowie rzadow wiekszosci panstw europejskich zabraklo Polaka.
-
2008/05/27 12:52:41
@zuercher: pewnie, że by go krytykowali. Poprzedni premier też obrywał niezależnie od tego, czy jeździł za granicę, czy nie jeździł ;). Oczywiście Tusk powinien być w Peru, ale powinien też rządzić - a tego nie robi.
-
Gość: lwp, abmb71.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/30 18:59:12
Jeśli Tusk jest symbolem czegokolwiek, to chyba naiwności Polaków... :( za to należy się nawet order Układu Słonecznego.