BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Prezydencka lista przebojów

Strach dzisiaj cokolwiek napisać, bo z racji daty można być wziętym za żartownisia. Postanowiłem więc napisać o czymś z definicji niepoważnym, czyli o śpiewaniu. Nie o byle jakim śpiewaniu jednak, lecz o wokalnych popisach Prezydentów.

Latynoscy politycy mają w śpiewaniu długą tradycję. Pokazują się na koncertach popularnych zespołów, występują wraz z nimi, nucą do kamer, a nawet nagrywają własne płyty. To sprawa kultury – Latynosi kochają muzykę i uwielbiają śpiewać bez względu na swoje zdolności. Także prezydenci. I to co w Europie wzięte byłoby za polityczną błazenadę, tutaj przyjmowane jest przez wyborców, a przynajmniej przez znaczną ich część, za coś zupełnie naturalnego i raczej przysparza sympatii niż ośmiesza.

Proponuje więc następującą zabawę: prezydencką listę przebojów, a dokładniej listę przebojów prezydentów. Kto podoba Wam się najbardziej?

Oto kandydaci:

Manuel „Mel” Zelaya, prezydent Hondurasu. Tan sam, który ostatnio na żywo w CNN zajadał się melonami. Tym razem, podczas dość intymnego spotkania z hodowcami drobiu, śpiewa przygrywając sobie na gitarze:

Występ honduraskiego polityka kończy popularna piosenka Que murmuren. Są w niej następujące słowa: „Niech cię nie obchodzi co ludzie gadają, bądź jaki jesteś, niech gadają, gadają, gadają”. „Koncert” odbywał się w momencie gdy Zelaya i jego rząd oskarżany był o korupcję. Stąd tak żywiołowa reakcja jego sympatyków na ten utwór.

Rafael Correa, prezydent Ekwadoru. Tutaj na scenie z lokalną grupą Pulso, śpiewając hymn na cześć Che Guevarry:

Zapalonym śpiewakiem jest też prezydent Wenezueli, Hugo Chávez. Śpiewa na wiecach, śpiewa w trakcie swych cotygodniowych telewizyjnych pogadanek, a repertuar ma bardzo zróżnicowany:

Na koniec mój faworyt – były prezydent Ekwadoru, Abdalá Bucarám. Nieprawdopodobny pajac, ale niezły śpiewak. W trakcie swej prezydentury nagrał płytę zatytułowaną „Un loco que ama”, czyli Kochający wariat. Koncertował po kraju, rozdawał autografy, porównywał się do Rambo, golił przed kamerami, aż w końcu, w 1997 roku, ekwadorski Parlament zrzucił go z prezydenckiego stołka uznając za psychicznie niezdolnego do sprawowania tej funkcji.
Tutaj jego koncert z popularnym ongiś w niemal całej Ameryce Południowej, urgugwajskim zespołem Los Iracundos:

Koncert przerywany jest politycznymi deklaracjami i obietnicami typu „miejcie cierpliwość, a wkrótce nadajdą obiecane tysiące nowych mieszkań!”, „rozdam pieniądze biednym”. I publiczność pieje z zachwytu...

No i jak się to Wam podoba. Kto jest waszym faworytem i dlaczego? I kto z naszych polskich polityków byłby najlepszym śpiewakiem? Pamiętając, że niektórzy nawet z narodowym hymnem nie potrafią sobie poradzić... :)


>Technorati tags: , , , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , , , .
wtorek, 01 kwietnia 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2008/04/02 06:20:54
wy to macie fajowo w tej poludniowej ameryce! u nas politycy jacys niemuzykalni. a tak by bylo fajnie uslyszec prezydenta busha, wykonujacego np. 'i wanna be sedated' z repertuaru the ramones, albo inny adekwatny kawalek...
-
2008/04/02 13:41:06
LOL, no niezly wybór dziwaków. I muzycznie rzeczywiście Bucaram najlepszy. Więcej takich notek proszę i może rzeczywiście uwierzę, że nasz prezydent nie jest wcale taki zły... :)
-
2008/04/04 07:51:14
He, he...
W kolo Macieju....slucham to Chávez...owe: ..."yo sé perder, yo sé perder..."
;-)))
¡ME ENCANTA!
-
Gość: lucia, bvw157.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/04/09 21:42:19
wesołe i pokrzepiające. Ale mślę, że nasi preydenci i nie tylko też mogliby się pochwalić np. "Góralu czy ci nie żal" czy "Sto lat", ale nie są tacy skorzy do występów publicznych (przynajmniej w tym zakresie).
-
Gość: Tomasz, 87-205-226-77.adsl.inetia.pl
2008/04/14 12:24:27
Fajni ci Latynosi. A inni?

Spiewanie im nie teges, ale za to jak tańczą! Śp. Jelcyn?! Nasz Olek-diskopolokoktowiec?! Nawet Bush-man jest nie od tego: wiadomosci.wp.pl/gid,8838766,kat,7631,galeriazdjecie.html?ticaid=15b5c

Też są stańsko utalentowani. Taniec z gwiazdami ;-)
-
2008/04/14 20:59:15
Wreszcie znalazlem chwile czasu aby obejrzec proponowane tu przez Ciebie klipy. I dwa wnioski mi sie nasuwaja:
1. Ten Bucaram byl rzeczywiscie w miare utalentowany (jako spiewak).
2. To Chavez jest jednak najwiekszym pajacem.

To oczywiscie czysto subiektywna ocena.