|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Do Kolumbii bez wiz!No nareszcie! Pierwszego maja cała Ameryka Łacińska stanie przed nami otworem. Bez zbędnych opłat i formalności. Tego dnia bowiem Kolumbia zniesie wobec polskich obywateli wymóg posiadania wiz przy pobytach turystycznych i służbowych! A że jest to obecnie jedyne, ostatnie z państw tego regionu wymagające od Polaków wiz, oznacza to że od 1. maja, poruszać się będziemy mogli od Meksyku po chilijską Ziemię Ognistą absolutnie bezwizowo! Dowiedziałem się o tym kilka dni, temu podczas tranzytu przez lotnisko El Dorado w Bogocie. Wizy kolumbijskiej nie posiadałem, gdyż w przypadku samej tylko zamiany samolotów nie jest ona wymagana. Zwykły lotniskowy tranzyt. Ale... No właśnie... przygody zawsze są możliwe! Z powodów jakichś problemów technicznych mój bagaż nie mógł być nadany do znajdującego się poza Kolumbią portu docelowego. Musiałem go w Bogocie odebrać i nadać jeszcze raz. Co bez wizy wcale takie łatwe nie jest - odbiór bagażu jest przecież po przejściu kontroli paszportowej... Sprawdzająca paszporty funkcjonariuszka D.A.S., młoda dziewczyna o przyspieszającej bicie serca twarzy miss i figurze modelki, na szczęście od razu zrozumiała mój problem. I... odeskortowała mnie na lotniskowy posterunek policji. Poczekaj tu, zaraz ktoś tu przyjdzie, kto będzie mógł pójść z tobą po bagaż - powiedziała i zostawiła mnie na krzesełku między dwoma facetami w kajdankach. Na przeciw mnie wisiała tablica tekstem pod optymistycznym tytułem "Derechos del capturado", czyli ni mniej ni więcej Prawa zatrzymanego. W najgorszym wypadku, będę mógł zadzwonić do konsulatu - dowiedziałem się z niej. Budujące... Tymczasem czas mijał: jednych skutych kolesi wyprowadzano, innych przyprowadzano, ktoś płakał, facet z blizną na policzku dzwonił do swego adwokata, a po mnie nikt nie przychodził... Na szczęście nikt też na mnie nie krzyczał, gdy wstałem z krzesełka na którym posadziła mnie piękna Kolumbijka. Nie jest aż tak źle - pomyślałem, bo gdy inni - ci w kajdankach - wstawali - to policjant zza biurka natychmmiast rozkazywał powrót na przydzielone im miejsce. Cieszyłem się więc tą, choć mocno ograniczoną, ale jednak wolnością, pijąc schłodzoną wodę ze stojącego w kącie saturatora, oraz przyglądając się plakatowi z talią kart, w której figury zastąpiono zdjęciami poszukiwanych dowódców lewicowej parrtzyantki FARC. Plakat, zauważyłem, był przez funkcjonariuszy na bieżąco aktualizowany, bo przy kartach ze zdjęciami Raula Reyesa, Ivana Riosa i jeszcze kilku innych, mniej znanych, zabitych ostatnio farkowców, dorysowano krzyżyki. Gdy na tarczy zegara wiszącego obok portretu prezydenta Kolumbii i nad dyżurnym policjantem, duża wskazówka zatoczyła pełne koło, moja cierpliwość powoli zaczęła się kończyć. Co ze mną? - zapytałem mundurowego, który z rozbrajającą szczerością natychmiast odpowiedział, że nie ma pojęcia. "Ktoś miał po ciebie przyjść, ale nie przychodzi" - dodał, choć akurat do podobnego wniosku sam już wcześniej doszedłem. Na moje szczęście, chwile potem, do naszego pomieszczenia, wszedł postawny facet w czarnym moro, który - jak się zorientowałem z zachowania dyżurnego policjanta - musiał być kimś znajdującym się znacznie wyżej w hierarchii. Natychmiast mu wytłumaczyłem moją sytuację, on pokiwał głową, o nic się nie zapytał, nic nie powiedział, a jedynie wezwał kogoś przez radio. Kolejnego policjanta, jak się po chwili okazało. Który po krótkiej rozmowie ze swoim szefem zabrał mój paszport i gdzieś z nim znikł. Hmmm... To nie był strach, bo nic przecież nie przeskrobałem, ale zaczynał się we mnie rodzić pewien niepokój... Zwłaszcza, że szef gdzieś się ulotnił i nastąpiła zmiana dyżurnego. Nowy, jak tylko został sam, natychmiast się mnie dopytywać co tutaj robię i dlaczego się szwędam zamiast grzecznie siedzieć na krzesełku. Tłumaczenie, że czekam na kogoś, ale nie wiem kogo, chyba nie do końca go zadowoliło. Ani fakt, że nie mam żadnego dokumentu. Któryś z twoich kolegów go zabrał - wyjaśniłem. Który? A skąd mam wiedzieć który? Poszedł sobie z moim paszportem. Gdzie poszedł? Nie wiem... Zegar obok prezydenta był bezlitosny. Właśnie wskazywał czas w którym, według planu, miałem odlatywać z lotniska w Bogocie. Naprawdę zaczynałem się zastanawiać, czy nie powołać się się na tablicę z Derechos del capturado i nie zadzwonić do polskiego konsulatu. No ale przecież oficjalnie nie jestem "capturado", niemniej już od prawie 3 godzin trzymają mnie zamkniętego na lotniskowym komisariacie... Z takich właśnie rozważań wyrwał mnie powrót policjanta, który zabrał wcześniej mój paszport. Co więcej wrócił w towarzystwie uśmiechniętej kobiety w kolorowej kamizelce linii lotniczych. Proszę, pójdzie pan z tą panią po bagaż i pomoże ona też panu zarejestrować się na najbliższy lot. ¡Qué bien! A co z moim paszportem? Paszport później... No i rzeczywiście. Udało mi się odzyskać mój plecak, dostać kartę wstępu na pokład na najbliższy lot i nadać nań bagaż. Do szczęścia brakowało mi już tylko paszportu. Okazało się, że był on w gabinecie szefa zmiany D.A.S. - służby kontrolującej granice. I który to właśnie oddając mi mój dokument, przeprosił za zaistniałe kłopoty i zapewnił, że gdy następnym razem pojawię się na lotnisku w Bogocie, będzie już o wiele łatwiej. A niby to dlaczego, zapytałem z pewnym niedowierzaniem. Bo od 1 maja Polacy nie będą potrzebowali wiz do Kolumbii, odpowiedział pokazując mi fax z tą informacją. Mimo wszystko postanowiłem wiadomość tą sprawdzić. Polski MSZ na temat zniesienia wiz przez Kolumbię milczy, ale od czasu kiedy tenże, wbrew prawdzie, informował o wprowadzeniu wiz do Boliwii, nie mam do niego w kwestiach wizowych specjalnego zaufania. Na szczęście Ambasada Kolumbii w Polsce defintywnie rozwiewa wszelkie wątpliwości. Oto stosowny komunikat. Ameryka Łacińska, od 1. maja, będzie dla nas całkowicie bezwizowa.
Nie przez przypadek piszę o Ameryce Łacińskiej, a nie Ameryce Południowej i Środkowej. Bo to nie to samo. Dwa państwa, które nie są uważane za łacińskie, czyli Surinam i Gujana, wiz od polskich turystów nadal wymagają. >Technorati tags: Kolumbia, wizy, turystyka.>Blogalaxia tags: Colombia, visas, turismo. piątek, 11 kwietnia 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
Gość: Grzes, 193-182.0-85.cust.bluewin.ch
2008/04/11 23:17:03
Nielacinskie jest tez Belize.
2008/04/12 01:28:24
@Grzes: Ta "nielacinskosc" Belize jest tylko i wylacznie teoretyczna. Angielski jest tam jezykiem urzedowym, to fakt. Ale zdecydowana wiekszosc mieszkancow nie tylko mowi na codzien po hiszpansku, ale wrecz angielskiego nie zna. Angielski jest dopiero na 4. pozycji w rankingu uzywanych w Belize jezykow. Po hiszpanskim, kreolskim i mopan (jeden z jezykow majanskich).
50 proc. mieszkancow mowi po hiszpansku, a tylko 6 proc. po angielsku. Wiec chyba raczej mozna uznac Belize za kraj lacinski... 2008/04/12 23:55:28
no to kozacko jak zloto
dzieki wielkie za info wkrotce w locombii.... pozdro serdeczne Pit 2008/04/13 15:45:56
Ufff... Czytałem bardziej nerwowo niż kryminał. Tyle szczęścia jakbyś wygrał na loterii. Ale, Tierralatina, proszę, nie ryzykuj na przyszłość i jeźdź tylko z chusteczką do nosa. Żadnych osobnych bagaży...
2008/04/13 22:46:31
@zetzero: Nie demonizowalbym az tak bardzo Amerykanow. Naprawde wize amerykanska dostac nie jest juz tak trudno. Sam ja dostalem w ubieglym roku i to mimo, ze - chociazby - nie mam stalego miejsca zatrudnienia. I, co wiecej, bywalem w tak "zlych" panstwach jak Sudan, czy Iran... :)
Gość: Ada, dslb-084-057-143-113.pools.arcor-ip.net
2008/04/14 12:52:30
juhu!! wiadomosc mnie uradowala. W koncu i bez zbednzch przeszkod i latania z papierami bede mogla znow odwiedzic Kolumbie. Ale czy umowa nie dziala na zasadzie bileteralnej? i czy moze Polska zniesie wizy dla Kolumbijczykow? tez by mnie to interesowalo.
2008/04/14 13:36:53
@Ada: Decyzja jest jednostronna. Polska wiz dla Kolumbijczykow yniesc sama nie moze, bo odkad jestesmy w Schengen obowiazuje nas wspolna europejska polityka wizowa. Wiec albo wizy wobec Kolumbijczykow zniesie cala UE (na co sie nie zanosi), albo nikt.
Gość: Ada, dslb-084-057-143-113.pools.arcor-ip.net
2008/04/14 19:53:51
@tierralatina. Tienes toda la razOn. Jak to sie tak ladnie po hiszpansku mowi. ;)
2008/04/14 21:02:24
Ale historia! Całe szczęście, że sobie o tobie w końcu przypomnieli:)
A tą wiadomością o zniesieniu wiz sprawiłeś mi taką frajdę że sobie nie wyobrażasz!! Bo ja już mam kupione bilety hehe, na grudzień co prawda więc sobie jeszcze poczekam ale lepiej późno niż wcale, a to że mnie ominie wędrówka do wiednia, kompletowanie dokumentów itp. to jest po prostu fantastyczna wiadomość:):):)
Gość: tartaczek, c-3ac0e355.018-72-65736b2.cust.bredbandsbolaget.se
2008/04/17 17:56:08
No to naprawde swietna wiadomosc ,bo w tym roku planujemy wyjazd do Kolumbii.Dzieki za informacje.Teraz juz rozumiesz dlaczego nie cierpie latac przez Bogote.To lotnisko zawsze przyprawia mnie o duzy stres.Nigdy nie masz pewnosci czy w danym dniu uda Ci sie wyleciec.Szczegolnie w okolicach karnawalu w Barranquilli.No i czy Cie nie obrobia miedzy lotniskiem miedzynarodowym i krajowym.Rozne juz tam przygody mielismy.Ale w koncu wszystko jak w Twoim przypadku sie klarowalo.
2008/04/17 18:02:12
@tartaczek: El Dorado w Bogocie wcale nie jest zlym lotniskiem. Przeciewnie - jesli chodzi o Ameryke Lacinska to jedno z najlepszych. Zarowno jesli chodzi o komfort, jak i wyszkolenie, kompetencje pracownikow. Takie Caracas to jest dopiero hardcore... :) Albo Quito. Tam dopiero jest bajzel... :)
Gość: Marcin, dslb-088-064-251-187.pools.arcor-ip.net
2008/04/23 05:24:38
W sierpniu 2007 gdy odlatywalem po prawie miesiecznym pobycie z Bogoty przeswietlono mi brzuch.Dano jakis dokument do podpisania ktorego oczywiscie nie rozumialem ale podpisalem gdyz co mi pozostalo moze by mnie zatrzymano az bym zrobil kupke?Samolot odlatywal za kilkadziesiat minut.Czy ktos byl w Kolumbii i rowniez go przeswietlono?Moze ktos sie orientuje czy moge odmuwic tego i co by sie w takim wypadku stalo czy by mi nie pozwolono dalej leciec?jezeli nie to czy zaplacono by nastepny samolot?Chce znowu wybrac sie do Kolumbii dlatego mnei to interesuje.Ostanio bylem starsznie zmeczony gdyz dwi noce prawie nei spalem i im podpadlem chyba samym wygladem i zachowaniem.Nastepnym razem nie mam zamiaru sie dac przeswietlac.
Gość: kszafra29, 190.158.3.*
2008/04/23 19:16:41
czytajac komentarze na temat Pane Cejrowskiego i spraw: wizowych, lotniskowych itp.
postanowilem dokonac mojego komentarza, ale rowniez przedstawic sie: mieszkam w Kolumbii od 33 lat, rowniez znam prawie cala Ameryke Lacinska a szczegolnie panstwa: Wenezuele, Ekwador, Peru, Chile, Argentyne, Brazylie, Paname, w ktorych to bylem wielokrotnie. Nigdy nie myslalem o zmianie obywatelstwa, wiec jestem polakiem na cudzodziemskim dowodzie osobistym i tzw. wiza rezydencka. Postanowienie Pana Cejrowskiego o zmianie obywatelstwa uwazam za posuniecie publicystyczne. Natomiast przewaznie latynosi sa przyjaciescy dla obcokrajowcow, niezaleznie od kraju. Co lotniska w Bogocie-jest to najwieksze lotnicko przemytu narkotykow a wiec rowniez sluzby odpowiedzialne za ich wykrycie w zwiazku z czy "przetrzepuja" bagaz podroznych lub nawet dokonuja przeswietlen (tzw. muly przemycaja narkotyki polkniete w palcowkach rekawiczek chirurgicznych). Od kilkunastu lat pare polakow odbywa osiadke wyrokow za przemyt narkotykow, obecnie przy wjezdzie bezwizowym bedzie ich napewno jeszcze wiecej. Z tego tez powodu nasila sie kontrole. Z innej strony, turystow wracajacych do kraju tez polskie sluzby kontroluja, zarowno bagaz jak tez przeprowadzajac tzw. kontrole osobista. System bezwizowy nie wyklucza prawa kontrolerow ruchu granicznego do tzw. odmowy "wpuszczenia" w przypadku stwierdzenia, ze turysci nie maja odpowiednich zabezpieczec ekonomicznych (pieniadze, rezerwacje hotelowe itp.), tak jest na calym swiecie. Wracajac do Kolumbii (ktora znam dokladnie niemalze cala) i porownujac z innymi panstwami Ameryki pld., naprawde polecam takie miejsca: San Agustin-Tierra Dentro archeologia jedyna w swiecie datowana z okolo 6000 lat. Cartagena de Indias miasto forteca hiszpanska centrum turystyczne Kolumbii: morze karaibskie, hotele, full utrzymanie za dobra cene - najlepsze wakacje (romantyczne). Jest wiele miejsc turystycznych wartych do odwiedzenia (i dla tych forsiastych" i dla tych "normalnych" turystow. 2008/04/23 22:27:02
@Marcin: Nie martw sie, nie jestes jedyny, mnie tez w Bogocie przeswietlano! Z tego co pamietam z regulaminu ktory sie podpisuje, mozna poddania sie przeswietleniu odmowic. Ale wtedy Cie zatzrzymuja do czasu gdy naturalnie "sie wyproznisz"... :) O bilet sie nie musisz martwic bo policja zalatwia w takim wypadku przebukowanie biletu.
@kszafra: Dzieki za ciekawy komentarz i turystyczne wskazowki. W Cartagenie bylem i rzeczywiscie jest fantastyczna. Do San Augustin jeszcze nie dotarlem, ale na pewno to kiedys zrobie. A Ty gdzie mieszkasz? W Bogocie?
Gość: kszafra29, 190.158.21.3*
2008/04/24 05:08:35
tak mieszkam w Bogocie, ale z racji mojego hobby wspinania sie od juz pieciesieciu lat poznawalem ameryke poludniowa, a z racji ostatniego zawodu-promotora ratownictwa i mechanizacji gornictwa od osiemnastu lat poznaje kopalnie tejze Ameryki Poludniowej.
Jestem w sumie na tym terenie od pierwszego polrocza 1973, a wiec znam troche rozwoju tego kontynentu, jego kultur, geografi itp. co moglbym smialo dyskutowac z Panem W.Cejroskim, ale po co skoro i tak ten Pan wie lepiej, chociaz Pan "tierralatina" bardzo dokladnie skomentowal bzdurne i odbiegajace od rzeczywistosci opowiesci Pana W.C . (przepraszam za taki skrot nazwizkowy, ktory moze kojarzyc sie z innym skrotem, a co do ktorego nie daze. Jakiekolwiek potrezebne informacje o Kolumbii z checia podam, jak rowniez o poprzednio wymienionych panstwach a szczegolnie o Peru, Ekwadorze, Chile i Venezueli. Dotyczy to informacji turystycznych a wszczegolnosci gorskich, polityka mnie zupelnie nie interesuje, jak rowniez jej skrajnosci. 2008/04/26 07:30:58
@Polaquita: a ty w Austrii mieszkasz? Bo jak w Polsce to wizę i w Wawie się załatwiało.
@tierra: coś wszystkich jakoś wzięło na ubóstwianie Kolumbijek. Niebrzydkie, owszem, ale bez przesady. Wenezuelki dużo ładniejsze i różnorodność chyba większa (niemieckie wpływy), choć fakt, że skwaszone gęby im dużo uroku ujmują. W Uribelandzie jednak więcej uśmiechu. No, ale nic i tak nie przebije Brazylijek... 2008/04/26 11:12:17
@jan.kulczyk: Polaquita, z tego co wiem, w Pradze (czeskiej) mieszka.
Co do Kolumbijek, to wcale ich jakos specjalnie nie ubostwiam. Akurat ta konkretna byla naprawde zjawiskowa... Az mi serce szybciej bije, gdy sobie ja przypominam... ;)
Gość: bobi, adsl-75-3-112-122.dsl.chcgil.sbcglobal.net
2008/06/21 07:54:01
Do autora artykulu - jakbym czytal swoja historie!
Tylko w moim przypadku kolumbia byla krajem docelowym gdzie mialem spotkanie biznesowe. Niestety linia lotnicza, ktora lecialem z usa powiedziala mi, ze nie potrzebuje wizy do kolumbii. I jakos tak z rozpedu jej uwierzylem, bo wczesniej bylem w innych krajach Ameryki Pld i nigdzie nie byla wymagana wiza. Przy przechodzeniu przez odprawe rownie ladna i usmiechnieta pani w okienku poinformowala, ze potrzebuje wize do kolumbii i ze nie moge wjechac. Zaraz tez przyszla pani z linii lotniczej i na poczatku przeprosila, ze wprowadzono mnie w blad, oraz ze niestety musze wracac. Jakos nie mialem ochoty im wierzyc ani liczyc na to, ze zartuja, wiec pani z linii odeskortowala mnie zapewne na ten sam posterunek DAS. Jakiemus przemytnikowi akurat sciagano odciski palcow, a jaa siedzialem na malym krzeselku obok. W oczy od razu rzucila mi sie wielka tablica ze zdjeciami guerilleros i nagrodami za ich schwytanie oraz duzy luz policjantow, ktorzy powiedzieli, ze nielegalnie przebywam na terytorium Kolumbii. Pani z linii lotnicznej mnie zostawila i zniknela na dobra godzine z moim paszportem, po czym jeszcze raz powiedziala ze musze leciec spowrotem i znowu zniknela na godzine. W miedzyczasie staralem sie przekonac policjantow, ze nie ma sensu abym wracal, bo to wina linii lotniczej, ze pozwolila mi leciec bez wizy. Poza tym tyle co przylecialem i po co tak od razu wracac ? Ale zachowali kamienne twarze i zaczeli juz pisac decyzje o odeslaniu spowrotem. Zrobili mi natomiast wielka przysluge i nie kazali sterczec do jutra na lotnisku w oczekiwaniu na najblizszy samolot powrotny, lecz pozwolili zanocowac w hotelu. Jednak dosyc ostro ograniczyli moja swobode i przydzielili straznika, ktory caly czas mnie pilnowal. Oczywiscie jedyny mozliwy hotel w ktorym pozwolili mi nocowac to hotel z ktorym linia miala specjalna umowe. Straznik musial spac ze mna w pokoju. Zanim jednak poszedlem spac zorganizowalem w tym samym hotelu spotkanie biznesowe na ktore przylecialem i cel podrozy sie zrealizowal. nastepnego dnia rano - wielkie poszukiwania paszportu. Zaginal. Linia lotnicza mowi, ze oddala do DASu, a DAS, ze wczoraj paszport zwrocili do linii i tak w kolko a do samolotu coraz blizej. Po trzech godzinach poszukiwan, odnalazl sie w linii lotniczej. W paszporcie wstawili mi wize na 0 dias i polecialem spowrotem. wycofanie wiz naprawde ulatwi teraz zycie.
Gość: cyclista, 89.108.215.3*
2008/12/04 16:11:08
Z tym: "bez zbędnych opłat i formalności" tak bym się nie spieszył bo obowiązkowych wiz rzeczywiście ubywa, jednak formalności i godzin spędzonych na granicach niekoniecznie. Żeby mieć wyobrażenie, wystarczy powłóczyć się trochę choćby po pograniczu chilijsko-argentyńskim, a potem podliczyć wszystkie wypełnione formularze, nowe pieczątki w paszporcie i godziny spędzone na prześwietlaniu bagażu i na czekaniu nie wiadomo na co.
Bez opłat? Wiele krajów Ameryki Łacińskiej wciąż wymaga od cudzoziemców różnych absurdalnych podatków od przekraczania granic, najczęściej jest to t.zw. opłata wyjazdowa. Dość frustrująca, jeśli w zwyczaju mamy pozbywanie się egzotycznej waluty przed opuszczeniem kraju. Miałem przyjemność wesprzeć w ten sposób m.in. Meksyk, Wenezuelę, Ekwador, Boliwię, Belize... W Boliwii niegdyś ów "podatek" egzekwowany był jedynie na bardziej odludnych przejściach granicznych (a moze to ja miałem pecha). Ostatnio sprawa najwyraźniej się uregulowała bo moja prośba o rachunek, zamiast prowokować żołnierzy do zabawy karabinem maszynowym, została wysłuchana. W Belize, o ile pamiętam płaciłem potrójnie: raz za wizę (w roku 2004 - wtedy jeszcze obowiązywały), a następnie Environmental Tax oraz Departure Fee przy wyjeździe. Rekord, jak na taki mały kraj! Nie sądzę aby dwie ostatnie opłaty, wyższe niż te za zniesione już wizy, zniknęły. Prędzej wzrosły. Przy okazji pozwolę nie zgodzić się co do "łacińskości" Belize: statystyki statystykami, a w praktyce po hiszpańsku można dogadać się tylko w rejonach przygranicznych, zaś mieszkańcy reszty kraju, jeżeli już władają (to znaczy i potrafią i chcą, a są to dwie różne rzeczy) jakimś językiem "zewnętrznym", to jest jednak angielski. Również i tradycje tego młodego kraju nijak nie przystają do reszty kontynentu. Plus oczywiście historia: powstanie Hondurasu Brytyjskiego było tylko swoistym zwieńczeniem bezradności Hiszpanów w kolonizacji tego regionu. No chyba, że i Karaiby wtórnie skolonizowane przez Brytyjczyków, Amerykanów, Holendrów i Francuzów, a także Gujany zaliczymy w skład Ameryki Łacińskiej, jednak kłóci sie to trochę w moim rozumieniu z pojęciem "łaciński". |