|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Sos z ognistych mrówekPrzeglądam właśnie swój blog i zauważyłem, że jakoś zaniedbałem dział Od kuchni. Od czasu pamiętnego - i jak się okazało także bardzo kontrowersyjnego - przepisu na świnkę morską, do tej kuchennej kategorii nie dopisałem niczego nowego. A przecież jeść lubię, gotować także i nie cofam się przed eksperymentowaniem z nowościami. Czas więc choć trochę nadrobić zaległości. I upikantnić trochę ten blog... Jak Ameryka Łacińska długa i szeroka, od Meksyku po Ziemię Ognistą i od Ekwadoru po Wenezuelę, wszędzie jada się pikantnie. Oczywiście nie wszystkie dania są piekące, zdarzają się też, i to bardzo często, potrawy mdłe i bez smaku. Niemniej jednak każdy kraj ma jakąś swoją „tajną broń”, która nawet najbardziej jałowy placek kukurydziany, potrafi przekształcić w rydwan ognia. Na południu Ameryk taką płynną przyprawą, której nigdy nie może zabraknąć na szanującym się stole, jest coś co po polsku możnaby nazwać pikantnym sosem kolendrowym. W Chile nazywany jest on pebre, w sąsiedniej Argantynie, oraz w Urugwaju chimichurri. A przyrządza się go stosunkowo łatwo. Potrzebujemy:
Pomidora obieramy ze skórki, cebulę i czosnek oczywiście też, kolendrę myjemy i wszystko kroimy na super-drobno, bądź - jeszcze lepiej - zgniatamy w moździeżu. Mieszamy z octem i oliwą, wyciskamu sok z limonki, doprawiamy ostrą papryką i solą i gotowe. Palce lizać. Oczywiście przepis ten, jak każdy inny, ma wiele wariantów. Niektórzy dodają np. także trochę natki pietruszki, inni przygotowują pebre bez pomidora, jeszcze inni doprawiają pieprzem, a widziałem też takich, co zamiast papryki leją tabasco. Można też do mikstury dodać tymianek i/lub oregano. Pebre/chimichurri jest gotowe zaraz po przyrządzeniu, ale będzie jeszcze lepsze gdy pozostawimu je aby sie przez kilka dni pomacerowało. Najlepiej w szklanej, zakniętej i przeźroczystej butelce. W chłodnym miejscu.
A teraz kilka słów o innym przepysznym pikantnym dodatku, którego jednak w Polsce nie da się zrobić. Nie da się, bo jego główny składnik jest po prostu nie do dostania... No chyba, że ktoś pracuje bądź ma znajomych w jakimś instytucie badającym tropikalne insekty... Bo sos, który mam na myśli robi się z... mrówek. Pikantne mrówki Latynosi zwą bachaco, bachaco culón bądź hormiga culona. Naukowiec nazwie je natomiast Atta laevigata. Znane są one też pod nazwą mrówka odcinająca liście. Te dość spore i bardzo agresywne mrówki zamieszkują Puszczę Amazońską, najczęściej spotkać je można na pograniczu wenezuelsko-kolumbijsko-brazylijskim. Od wieków stanowią one indiański przysmak, uwielbiał je także – w postaci suszonych, chrupiących główek jako dodatku do potraw - wielki Libertador, czyli Simon Bolivar. Zawierają wiele protein i ważnych składników odżywczych, nie posiadając przy tym prawie wcale tłuszczu. Współcześnie najczęściej się je spożywa w postaci catara. Słowo to pochodzi z języka indian Banivas – i oznacza popularny w Wenezuli i Kolumbii pikantny sos, którego mrówki są najważniejszym składnikiem.
Oprócz mrówek w skład catara wchodzi sok z korzenia manioku, por, młode cebulki, seler, czosnek i sól. Catara jest też podobno afrodyzjakiem. Jeden z producentów tego przysmaku ostrzega wręcz na butelkach z catara, że
Mnie się to jeszcze nie przytrafiło, ale przyprawę lubię bardzo. W zależności od producenta i ilości używanuch przez niego mrówek, może ona być zarówno delikatnie pikantna (jak chociażby ta na zdjeciu), jak i naprawdę ziejąca ogniem. A Wy? Zdradźcie proszę czy macie jakieś swoje ulubione pikantności. Podzielcie się proszę przepisami...
>Technorati tags: Ameryka Łacińska, tradycje, gastronomia, kuchnia, przepisy, przyprawy, pebre, chimichurri, catara, Atta laevigata.>Blogalaxia tags: América Latina, tradiciónes, gastronomia, cocina, recetas, pebre, chimichurri, catara, bachaco culón. czwartek, 20 marca 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
Gość: jah, aebx54.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/20 21:16:17
narobiłeś smaku... a ja przed postną-dietetyczną kolacją. Btw. pod wpisem wywałiło od razu googlowską reklamę "biustu" Cichopek ;)
2008/03/20 21:33:59
@Jah: Kliknales? Ja w piersi Cichopek na pewno bym kliknal!
W sumie google ma racje i dobrze dobiera te reklamy - coz bardziej pikantnego od biustu Cichopkowej. Wracajac do tematu - wyprobuje ten Twoj przepis i dam znac. Mam oczywiscie na mysli ten z kolendra, bo mrowek nie mam. 2008/03/20 21:35:28
Ciekawe, czy ktos to importuje do Stanow. Moj maz uwielbia pikantne sosy, wiec pewnie by mu taki sie spodobal.
2008/03/20 21:46:47
@annabuzuk: Nie zdziwiloby mnie to wcale. Popytaj w sklepach latynoskich. Znalazlem tez cos takiego: www.mohotta.com/product/516/1
2008/03/20 21:54:42
w Polsce za to można kupić mrówki giganty w czekoladzie. Kupiłam, spróbowałam, zjeść można, ale mnie nie powaliło :-)))
mnie bardzo kusi zrpbienie własnoręcznie czekolady z dużą ilością chili, na rynku jest już taka czekolada Lindta, ale jak dla mnie zupełnie nie pikantna, ja chcę zrobić taka naprawdę ostrą :-))) 2008/03/20 22:04:17
@dulcynea: Te mrowki w czekoladzie to ten sam gatunek mrowek. Ale to taki produkt dla znzudzonych gringo, ktorego w Ameryce Lacinskiej nie uswiadczysz. Co do czekolady z chili to akurat ta z Lindta ma - na moj gust - fajna rownowage, bardzo delikatna. Na pierwszy kes nie jest pikantna, zostaje jednak taki mily ostry posmak. Ekwadorczycy robia bardziej pikantna. Jak znajde na nia namiar to go podam na blogu.
2008/03/20 23:40:33
Ha! To co nazywasz pebre zostalo mi kiedys przedstawione jako salsa i jest czestym gosciem na moim stole, z tym ze najczesciej bez czosnku oraz zawsze posiekane, a nie zmiazdzone, ma wiec raczej postac drobnej salatki, a nie sosu.
Czasem uzywam kolendry, czasem pietruszki, czasem mieszam. Nie uzywam do tego papryki w proszku, ale posiekana papryke slodka plus kilka (czasem tylko jedna, jak ma jesc jeszcze ktos oprocz mnie :) papryczek birds eye lub jalapeno. I bardzo, bardzo prosze o namiar na czekolade z chili ostrzejsza od tej Lindta. Dzis kupilam jakas meksykanska z chili, ale jeszcze nie otworzylam. Z dotychczas wyprobowanych ta Lindta byla najlepsza. (Ale nie ta w wersji z cherry!). 2008/03/20 23:45:31
Jak zwykle jestem niedokladna i zapominam, ze podobne to nie takie samo. Moj przepis:
- pomidory obrac ze skorki i posiekac - peczek kolendry posiekac - czerwona cebule posiekac - dwie limonki wycisnac - papryke slodka posiekac - papryke ostra posiekac - posolic nie dodawac oliwy i octu. mozna czosnek 2008/03/21 00:58:38
a u nas cos podobnego tylko, ze pomidory pokrojone w kostke, bez czosnku i bez octu- nazywa sie pico de gallo en.wikipedia.org/wiki/Pico_de_gallo
tu podaje swoj przepis na wersje damska i meska: houston.blox.pl/2006/07/Na-polskie-upaly-salsa-wedlug-Hjuston.html#ListaKomentarzy a jesli chodzi o pikantne rzeczy to wlasnie robie bolognese z jalapenio. jalapenio jest super, bo wystarczy dodac jedno albo dwa i wlasciwie nie trzeba dodawac jakichkolwiek innych potraw. aniabuzk- u nas moze byc. mamy tu taki sklep FIESTA z takim wlasnie gadzetami. jak przyjedziecie mozemy pojsc na zwiad. 2008/03/21 12:43:33
Nie przepadam za pikantnościami, ale sos z mrówek w wersji light chętnie bym wypróbowała ;-)
2008/03/21 13:03:20
Ciekawe jak na mrówki spojrzy wegetarianin :)
To lądowe zwierzę więc właściwie powinno się podciągnąć pod mięsko :) 2008/03/21 18:02:36
Tierralatina: to ze mnie pewnie chamskie dziecię, bo w czekoladzie Lindta nie czuję żadnej ostrości, dla mnie zwykła słodka czekolada
ja zrobię taką, że gębę przepali na zewnątrz :-)))
Gość: joasia, aawf100.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/21 22:40:48
@cito1 zwierzę może mieć płetwy, kopyta, skrzydła i zawsze pozostanie zwierzęciem, chyba, że jakaś istota postanowi zamienić je w "mięsko", ale z całą pewnością nie będzie to wegetarianin.
2008/03/22 01:57:11
@joasia: No ale czemu się nie zadeklarowałaś? Mrówki to mięsko, czy też nie? :)
2008/03/22 10:28:59
Moj "podpalacz" numer 1: porzadna, ostra tajska zupa tom yum. Placze i jem :-).
2008/03/22 18:54:03
@chaobella: Mmmmmmm... Ale mi narobilas smaku! Strasznie dawno nie jadlem tom yum. A uwielbiam ja! :)
@joasia, cito: Nie mam pojecia, czy catara jest "wegetariano-kompatybilna". Choc przyznam, ze mnie mrowka z miesen zupelnie sie nie kojarzy. 2008/03/23 17:09:02
Dostałem rok temu w prezencie buteleczkę sosu Dave's Ultimate Insanity i do dzisiaj mam jeszcze połowe, choć używam. W skali Scovilla to 100 000 stopni. To podobno najostrzejszy dopuszczony do spożycia sos. Są mocniejsze np. z serii Blair Death, do miliona Scovilli, ale to właściwie tylko kolekcjonerskie gadżety, na których wyraźnie jest napisane, że spożycie na własną odpowiedzialność.
A z zabawnych historii: mój przyjaciel gotował coś z podobnie ostrym sosem a potem zapomniał umyć rąk i poszedł się wysikać. To podobno naprawdę bolało :% 2008/04/03 07:42:32
Musze Ci Tierralatina podziekowac. Zrobilem to chimichuri wedlug twojego przepisu. I jest rzeczywiscie wysmienite. Do wszystkiego. Nawet tak po prostu na chlebie.
Wiecej takich przepisow prosze. Takich ktore mozna zrealizowac w europejskich warunkach. Bo swinki morskiej, wybacz, w sklepie zoologicznym kupowac nie bede! :) 2008/04/03 13:31:01
'Mnie się to jeszcze nie przytrafiło, ale przyprawę lubię bardzo. W zależności od producenta i ilości używanuch przez niego mrówek, może ona być zarówno delikatnie pikantna (jak chociażby ta na zdjeciu), jak i naprawdę ziejąca ogniem.'
no wiec mam tu przyjaciolke, ktora pochodzi z miejscowosci bucaramanga. opowiedzialam jej ostatnio o twoim blogu w ogole i zapytalam sie czy jadla te mrowki, lub zna ten sos i czy wie gdzie mozna go kupic. twierdzi, ze cale zycie wychowala sie na tych mrowkach i ze nastepnym razem jak pojedzie do mamy to przywiezie. suszone w paczce- bo takie bardzo lubi. mowila, ze mrowki same w sobie nie sa pikantne. pikantne sa jedynie skladniki, ktore dodane sa do sosu. z twojego wpisu wynika, ze ilosc mrowek decyduje o miejscu na skali scoville'a, wiec chyba musze poczekac az sama sprobuje ;) 2008/04/03 14:28:28
@hjuston: Suszone mrowki nie sa wcale pikantne. Ale catara robi sie ze swiezych. I to co deczyduje o pikantnosci to po prostu znajdujacy sie w nich kwas mrowczany. :)
|