BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Religia to biznes

Ciekawe czy ktoś kiedyś podjął się próby oszacowania liczby osób, które – na całym świecie – żyją z religii. I nie mam tu na myśli księży, kapłanów, zakonników, czy mnichów, bo oni w większości – taką mam przynajmniej nadzieję – żyją DLA religii. Nie, mnie chodzi o tych którzy rzeczywiście Z religii żyją. Którzy bogacą się, czasem wręcz zbijają fortuny na naszych wierzeniach, lękach, czy nadziejach...

Patrząc w Wielką Środę w Caracas na kult Nazareńczyka ze Świętego Pawła, zdałem sobie naglę sprawę jak wielkim, ogólnoświatowym biznesem musi być religia. I lwią jego częścią jest bez wątpienia produkcja i sprzedaż tzw. dewocjonaljów.

stoisko z dewocjonaliami

Wokół karakeńskiej bazyliki, w wszystkich przylegającej do niej i przebiegających w pobliżu ulicach w ten dzieś rozłożyły sie setki straganów. Byli oczywiście sprzedawcy fioletowych tunik, w które zgodnie z tradycją, obowiązkowo, przebierać się muszą dziękujący Nazareńczykowi wierni.

stoiska z dewocjonaliami

Były różańce, małe i duże, drewniane i z chińskiego plastiku, tradycyjne: czarne i białe, oraz „nowoczesne”: w jaskrawo-fosforyzujących kolorkach, ba – nawet takie co świecą w nocy.

Obok lizaków zawiniętych w folię z Madonną, kupić można było lalki pseudo-Barbie, przebrane za zakonnice. Nie zabrakło obowiązkowych wręcz sprzedawców lodów, popcornu i cukrowej waty. A także przeróżnych świętych figurek.

świete figurki, małe i duże

No i kadzidła! Jak mogłem zapomnieć o kadzidłach? Na każdą okazję, o każdym zapachu i kolorze: różowy na płodność, zielony na szczęście, fioletowy aby podziękować Chrystusowi, pomarańczowy na pieniądze, a ten z trzema główkami aby udobruchać trzy moce do których Wenezuelczycy zwracają się, gdy Chrystus, czy Madonna nie kwapią się z pomocą.

kadzidła na każdą potrzebę

Te trzy moce, a raczej Trzy Moce, to Guaicaipuro, legendarny wódz, który w XVI wieku zjednoczył Indian w walce z hiszpańskimi najeźdźcami i przez długie lata utrudniał, a czasem wręcz uniemożliwiał im kolonizację rejonu dzisiejszego Caracas. To także Murzyn Miguel, czyli jedyny czarnoskóry oficer w armii Simona Bolivara. I przede wszystkim María Lionza – prekolumbijska boginii, przez Wenezuelczyków traktowana na równi z Trójcą Świętą i Matką Boską.

Jej wenezuelski kult można porównywanać z kubańską Santerią, czy brazylijskim Candomblé. Mieszają się w nim prekolumbijskie wierzenia Indian, magiczne tradycje przwiezionych przez Hiszpanów z Afryki niewolników i katolicka religia. Bo pierwsi misjonarze, nie mogąc sobie poradzić z kultem Marii Lionzy, w pewnym sensie ją „zaadoptowali” i tłumaczyli Indianom, że to Matka Boska. I tak już zostało. Dla wielu Wenezuelczyków (i nie tylko, bo María Lionza ma swych wyznawców także w Kolumbii, Portoryko, Panamie i na Dominikanie) nie ma nic zdrożenego w wielbieniu i jednej i drugiej.

Zresztą o tym jak bardzo lubią Latynosi mieszać religie, zwyczaje i wyznania najlepiej świadczyły niektóre stojące pod bazyliką stragany.

straganowy ekumenizm

Czego tu nie ma? Prawdziwy ekumenizm! Matka Boska obok Buddy, dalej drzewo szczęścia, kryształowa kula, świece, pagody, animalistyczne symbole, chiński kot i Konfucjusz...

I tym radosnym akcentem życzę Wam wszystkim smacznego jajka, mokrego Dyngusa, radości i refleksji, spokojnych świąt Wielkiej Nocy.

A jeśli zdjęć wciąż Wam mało, to zapraszam do odwiedzenia mojej ubiegłorocznej galerii Chrystusów z Quito.


>Technorati tags: , , , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , , , .
niedziela, 23 marca 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/03/23 09:04:22
Opowiadał już o tym W.Cejrowski w swoim programie "Boso przez świat".
-
2008/03/23 09:09:13
@beaviz: I pewnie nie on jeden... Ale w zwiazku z tym co? Nikt nie ma prawa juz o tym pisac? :-O
-
2008/03/23 11:38:18
Istotnie, wszelkie święta religijne skłaniają do takich praktyk (których osobiście nie pochwalam). Święta tracą swoją istotę, a w miejsce tego stają się wielkim stoiskiem, przypominającym stragany przed koncertami znanych wykonawców. Praktyka ta pojawia się zresztą nie tylko w Ameryce Południowej. Przyjrzyjmy się naszym lokalnym obchodom, których wzorce coraz częściej zaczerpnięte są zza oceanu (głównie z USA)
-
2008/03/23 11:41:25
Ten splot kiczu z kultuem bywa niesamowity. Czegoż to ludzie nie wymyślą. W Czestochowie widziałem plastikowe Matki Boskie z odkręcaną głowę, do której można wlać święconą wodę.
-
2008/03/23 22:39:44
@jah: Takie Madonny-butelki z odkręcaną głową to bardzo stary patent stosowany "od zawsze" m.in. w Lourdes. :)
-
2008/03/24 00:37:35
Zadziwiające, że w kilkaset lat od chrystianizacji dalej istnieje tak silny synkretyzm, wręcz niespotykany w Europie. Swoją drogą, czy tak będzie wyglądać katolicyzm przyszłość? Bo chyba nikt nie wątpi, że to właśnie Ameryka Południowa stanie się nowym sercem katolicyzmu. Już teraz jest nim pod względem ilości wyznawców, ale co kiedy zacznie też realnie wpływać na władzę w kościele?
-
2008/03/24 14:29:11
chyba wolę taki właśnie odpustowy kicz sprzed wiejskiego kościoła (na straganach wielkie lizaki, bransoletki z plastikowych kolorowych kwiatków, nieśmiertelne kulki na gumce ze złotka wypchanego sianem) od religijnego campu, który zapładnia ostatnio wyobrażnie argentyńskich sklepikarzy: w dzielnicy Buenos Aires - San Telmo widziałam kilka takich sklepów, widać nastawionych na zagranicznych turystów, w których można było kupić setki okołoreligijnych, stylowych gadżetów z matką boską, czy wizerunkami świętych, chciałam napisać, że wydaje mi się to mniej autentyczne, niż obrazek z odpustem przed polskim kościołem, ale już dawno nie byłam na żadnym odpuście :)