<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Paz sin fronteras w skrócie - komentarze</title>
    <link>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html</link>
    <description>Zawsze mnie zastanawiało w jaki sposób media, policja, czy organizatorzy różnych imprez szacują liczbę  ich uczestników. Nie mówie oczywiście o wydarzeniach płatnych, kiedy wiadomo ile sprzedano biletów, ale o różnych spontanicznych spędach, czy manifestacjach. Takich jak chociażby wczorajszy koncert  &amp;#8222; Paz sin fronteras  &amp;#8221;. Rozstrzał w ocenie liczby widzów jacy zgromadzili się na wenezuelsko-kolumbijskiej granicy jest doprawdy równie imponujący, jak masa ludzi jaką można było zobaczyć w relacjach z tego wydarzenia. Szacunki na które natrafiłem, wahają się od 50 tysięcy ogłoszonych przez dziennik El Universal   z Caracas, przez 200 tysięcy wyliczonch przez organizatorów, po 400 tysięcy o których mówi wenezuelski dziennik VEA  .  Na dobrą sprawę statystyki są tu bez znaczenia. Ważne, że koncert się udał , wykonawcy byli swietni, pogoda dopisała aż za bardzo (38 stopni!), a granica między Kolumbią a Wenezuelą , jeszcze niedawno ostentacyjnie chroniona , wczoraj dosłownie przestała istnieć &amp;#8211; publiczność, która początkowo gromadziła się po obu stronach granicznej rzeki Tachira, z czasem zaczęła do niej wchodzić, a że nie jest ona głęboka, także przez nią przechodzić... Gdy w końcu zaczął się koncert, grający na moście artyści, mieli przed sobą jednolite morze ludzi. W granicznej wodzie widzowie stali równie gęsto, jak na jej brzegach.  Zresztą zobaczcie i posłuchajcie sami. Imprezę otworzył i przedstawił wszystkich obecnych wykonawców kolumbijski &amp;#8222;rocker&amp;#8221; Carlos Vives :    I było to w sumie tylko jedno w miarę długie przemówienie w trakcie całego koncertu. Później była już tylko muzyka i &amp;#8211; co ważne &amp;#8211; żadej polityki. Oto ponownie Carlos Vives:   Po Kolumbijczyku na scenę wyszedł Ekwadorczyk Juan Fernando Velasco , który m.in. słowami &amp;#8222;urodziłem się tutaj, w Wenezueli, Kolumbii i Ekwadorze&amp;#8221;, przypomniał zebranym, że kiedyś te wszystkie trzy państwa tworzyły jedno. Velasco zaspiewał m.in. swą sztandarową &amp;#8222;pościelówę&amp;#8221; Para que no me olvides , która u wielu latynoskich nastolatek wywołuje spazmy  jakie w Wielkiej Brytanii wywoływalo ongiś u niektórych The Beatles :    Nastpny w kolejce był Hiszpan Alejandro Sanz , którego koncert w Caracas został niedawno anulowany, gdyż niektórym lokalnym politykom, nie podobały się jego wcześniejsze krytyki pod adresem prezydenta Cháveza. Tym razem Sanz trzymał język za zębami i zaśpiewał m.in. No es lo mismo :   Hiszpan zaprosił także na scenę wszystkich pozostałych wykonawców i razem z nimi wykonał chyba swój największy ostatni hit  Corazón partío :   Czwarty na scenie był wielki (to już moja czysto subiektywna uwaga. I nie chodzi mi bynajmniej o jego wysokość) Dominikańczyk Juan Luis Guerra :   On także zaprosił na scenę pozostałych muzyków i wszyscy wspólnie odśpiewali wielki przebój  Guerry, Ojalá que llueva café :    Po karaibskich rytmach na scenie pojawił się kolejny, także mający obecnie problemy z wenezuelskim reżimem, Hiszpan - Miguel Bosé :    Po Bosé na scenie wyszedł kolejny typowo latynoski wyciskacz łez , czyli Wenezuelczyk Ricardo Montaner :       No i wreszcie, na sam koniec, pozostał deser. Czyli pomysłodawca i główny organizator  tego całego wydarzenia - Kolumbijczyk Juanes :    A tu pozdrowienia  dla polityków:    I wreszcie to na co pewnie wszyscy fani Juanesa czekali, czyli La camisa negra :    A Wam kto najbardziej się podobał, kogo najbardziej lubicie?  &#xD;
&#xD;
&#xD;
 &#xD;
&gt;Technorati tags: Kolumbia , Wenezuela , Juanes , muzyka , koncert . &gt;Blogalaxia tags: Colombia , Venezuela , Juanes , música , concierto , Paz sin fronteras .</description>
    <lastBuildDate>Fri, 21 Mar 2008 15:03:53 +0100</lastBuildDate>
    <item>
      <title>tierralatina: @tres.pimientos: Dokladnie. Juz nie ...</title>
      <link>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html#k4923910</link>
      <description>@tres.pimientos: Dokladnie. Juz nie pamietak kto, moze Juanes, mowil w trakcie koncertu, ze Juan Luis to jedyna Guerra jaka akceptuja... :)</description>
      <guid>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html#k4923910</guid>
      <pubDate>Fri, 21 Mar 2008 15:03:53 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>tres.pimientos: I kolejna przewrotność ...</title>
      <link>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html#k4923588</link>
      <description>I kolejna przewrotność latynoskiej realidad. Pan Wojna zaśpiewał na Paz sin fronteras. Wielki Juan Luis - wspaniały!! A La Bilirubina równie dobra, jak Ojalá que llueva café. Się idzie poruszyć i... wzruszyć od tych karaibskich rytmów.. :)</description>
      <guid>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html#k4923588</guid>
      <pubDate>Fri, 21 Mar 2008 13:31:39 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>tierralatina: @la_polaquita: Juanes zanin stal ...</title>
      <link>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html#k4919877</link>
      <description>@la_polaquita: Juanes zanin stal sie Juanesem spiewal w Ekhymosis, jednym z najlepszych kolumbijskich zespolow rockowych (ale nie heavy-metalowych). Nagrali razem chyba 5 plyt i koncertowali nawet w USA.</description>
      <guid>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html#k4919877</guid>
      <pubDate>Thu, 20 Mar 2008 17:01:30 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>la_polaquita: Muzyka Juana Luisa Guerry będzie ...</title>
      <link>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html#k4915545</link>
      <description>Muzyka Juana Luisa Guerry będzie dla mnie zawsze szczególna, bo przy jego meregue (z płyty oczywiście:)) poznałam Chiquita:) Lubię też Carlosa Vivesa, Juanes może być, choć chyba zbyt komercyjny. A w ogóle to Juanes zaczynał podobno jako heavymetalowiec! Nie do wiary co?&#xD;&lt;br/&gt;Kocham muzykę latynoską, choć często jak na mój gust jest zbyt przesłodzona (jak ten Alejandro Sanz). Tylko u latyosów jestem w stanie to strawić:) A w ogóle najfajniejsza jest taka typowo ludowa jak Jorge Velosa y los Carrangueros. Ich La cucharita se me perdio jest genialna! I jeszcze La vaca Pirinola :)&#xD;&lt;br/&gt; Relacja z koncertu świetna, musiała tam być niesamowita atmosfera. Dzięki!</description>
      <guid>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html#k4915545</guid>
      <pubDate>Wed, 19 Mar 2008 15:45:54 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>latinbrand: Zaraz pewnie ktos na mnie naskoczy, ...</title>
      <link>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html#k4912253</link>
      <description>Zaraz pewnie ktos na mnie naskoczy, ale... hmmm... z tego co tu tierralatina prezentuje, mnie najbardziej podobali sie Hiszpanie. Bosé i Sainz.</description>
      <guid>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html#k4912253</guid>
      <pubDate>Tue, 18 Mar 2008 19:48:08 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>wiktor32: Najlepszy jest bez dwóch zdań Guerra. ...</title>
      <link>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html#k4910404</link>
      <description>Najlepszy jest bez dwóch zdań Guerra. Vives, ja go pamiętam jako początkującego aktora i takim pozostał w mej pamięci. Reszta jest ok.&#xD;&lt;br/&gt; Pzdr. Wiktor</description>
      <guid>http://tierralatina.blox.pl/2008/03/Paz-sin-fronteras-w-skrocie.html#k4910404</guid>
      <pubDate>Tue, 18 Mar 2008 11:25:53 +0100</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


