BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Morales proponuje nową Konstytucje. Koniec demokracji?

A jednak! Boliwijczycy będą głosować nad przygotowynym przez ekipę prezydenta Evo Moralesa projektem nowej konstytucji. Referendum odbędzie się 4 maja, zdecydowali w minony czwartek deputowani rządzącej, lewicowej koalicji. I aby uniknąć jakiejkolwiek debaty opozycyjni deputowani... nie zostali nawet wpuszczeni do budynku Parlamentu.

Wejście do niego zablokowali popierający Moralesa górnicy i indiańscy plantatorzy koki. Przepuszczani byli tylko „swoi” politycy. W efekcie w momencie dyskusji nad losem projektu konstytucji sala obrad świeciła pustkami. Prowadzący obrady wiceprezydent kraju Álvaro García błyskawicznie przeprowadził głosowanie i zamknął sesję. I nie dopuścił do głosu nielicznych polityków opozycji, którym udało się ominąć robotniczo-chłopskie blokady. Zdaniem opozycji ogłoszenie konstytucyjnego referendum w takich warunkach oznacza „koniec demokracji w Boliwii”.

Trwający już od 3 lat proces przygotowywania nowej boliwijskiej Konstytucji już od samego początku wywołuje wiele emocji i kontrowersji. W Zgromadzeniu Konstytucyjnym prezydenckiej koalicji skupionej wokół partii MAS nie udało się uzyskać niezbędnej do zmian w ustawie zasadniczej większości 2/3 głosów. Mimo to lewicowym politykom nie chciało się dyskutować z opozycją. Stwierdzili, że sami napiszą nową konstytucję i poddadzą ją pod referendum. I nie obchodzi ich, że jest to sprzeczne z obowiązującym w Boliwii prawem.

Przygotowany projekt przewiduje m.in. zwiększenie władzy prezydenta, podporządkowuje rządowi władzę sądowniczą i Centralną Komisję Wyborczą , ogranicza autonomię regionów, zapowiada kolejną parcelację majątków ziemskich, oraz osłabia wagę opozycji w Parlamencie. Zdaniem opozycji, której główną siłą jest partia PODEMOS, przyjęcie takiej konstytucja może być początkiem wojny domowej i rozpadu Boliwii.

Cztery najbogatsze prowincje kraju - Santa Cruz, Beni, Pando i Tarija – już zapowiedziały, że równolegle z rządowym referendum przeprowadzą plebiscyt w sprawie jednogłośniego ogłoszenia autonomii. I nikt nie ma wątpliwości jaki będzie ich rezultat – w prowincjach tych zdecydowana większość mieszkańców jest przeciwna polityce Moralesa.

Wielu ekspertów ostrzega także, że populistyczna projekt podzielenia największych majątków należących do białych potomków kolonizatorów między Indian może doprowadzić do gospodarczej zapaści kraju. Jako przykład pokazują oni Wenezuelę, gdzie po podobnej reformie rolnictwo kompletnie się zapadło i w chwili obecnej po produkty takie jak mleko w wenezuelskich sklepach toczą się boje podobne do tych jakie w schyłkowym PRL-u wywoływał pojawiający się czasem papier toaletowy.

Rząd tymczasem już zapowiedział, że owego 4 maja Boliwijczycy zagłosują nie tylko nad projektem Konstytucji, ale także wybiorą maksymalną wielkość majątków ziemskich: 5 lub 10 tysięcy hektarów. Wszystko ponad ten limit będzie konfiskowane i rozdzielane...

Evo Morales zdecydowanie jednak odrzuca wszelkie krytyki. „To naród zdecyduje, to najbardziej demokratyczna metoda. Pozwólcie Boliwijczykom zdecydować o przyszłości ich kraju. Tu chodzi o nową polityczną Konstytucję kraju, która pozwoli nam zbudować Boliwię od nowa" - stwierdził ogłaszając majowe referendum.


>Technorati tags: , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , .
sobota, 01 marca 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2008/03/01 17:44:00
prawdziwa demokracja - nie ma co! Wladza i bogactwo wszedzie na swiecie pociaga.
A swoja droga chcialabym miec 10 tys.ha np. laki ekologicznej:)