|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Kto ile zarabia, kto ile wydaje?Dzisiaj będzie bardzo poważnie. I specjalnie dla tych, którzy planują przeprowadzkę do Ameryki Łacińskiej. Co rusz bowiem dostaje e-mailowe zapytania o to, gdzie najlepiej się żyje, gdzie jest najtaniej, gdzie najłatwiej o pracę? Zawsze staram się unikać odpowiedzi na takie pytania, bo to odpowiedzialność dość spora, a i o obiektywną ocenę trudno. Na szczęscie co jakiś czas różne bardzo mądre instytucje przygotowują różne rankingi, listy i raporty, w którzch można znaleźć przynajmniej część odpowiedzi na takie pytania. I tak mieliśmy już:
Teraz kolej przyszła na zarobki, ceny i korelacje między nimi. Oszacował je szwajcarski bank UBS. Raport „Prices and Earnings, 2008 update” nie jest, co prawda, poświęcony wyłącznie Ameryce Łacińskiej, ale udało mi się dla Was wyłuskać z tych globalnych list latynoskie dane. A także, dla lepszego porównania, rodzimą Warszawę. Zacznijmy od cen. UBS przeanalizował ile płaci się za typowe 122 produkty i usługi. Jak zwykle w takich przypadkach punktem osniesienia jest Nowy Jork. I jeśli przyjmiemy że za ten standardowy koszyk zapłacimy tam 100 dolarów to w Ameryce Łacińśkiej kosztować on będzie odpowiednio (od najdroższego do najtańszego):
W nawiasach podana jest korekta w przypadku gdy do koszyka towarów i usług włączymy wynajęcie mieszkania. Taraz zarobki. Średnia opracowana poprzez analizę przychodów w 14 różnych zawodach, od nie wymagającego żadnych kwalfikacji, po świetnie opłacanych specjalistów. Punktem wyjścia ze 100 USD jest ponownie Nowy Jork:
W nawiasach podana jest korekta dla zarobków netto, po opłaceniu wszystkich obowiązkowych podatków i składek. Teraz kolej na siłę nabywczą, czyli swego rodzaju kombinację dwóch powyższych rankingów. A dokładniej ile typowych dóbr i produktów może kupić za godzinę swej pracy statystyczny, uśredniony pracownik (w dobra i porodukty włączony jest wynajem mieszkania). Nowy Jork – standardowe 100 punktów.
Co to oznacza? Jak te dane interpretować? Po prostu statystyczny mieszkaniec Caracas musi mniej więcej 4 razy więcej pracować aby mieć podobne mieszkanie i poziom życia jak wykonujący taką samą pracę mieszkaniec Nowego Jorku. W Buenos Aires pracować trzeba o połowę mniej niż w Caracas, ale nadal dwa razy więcej niż w Nowym Jorku. Dużo do myślenia daje sytuacja Warszawy. Jeśli weżmiemy pod uwagę podatki i inne ZUSy (wartości w nawiasach) to okazuje się, tylko w Bogocie, Caracas i Meksyku trzeba się bardziej nacharować. W pozostałych latynoamerykańskich metropoliach teoretycznie żyje się lepiej.
>Technorati tags: Ameryka Łacińska, ceny, zarobki, koszt życia, gospodarka.>Blogalaxia tags: América Latina, precios, salarios, gastos de vida, economía. wtorek, 25 marca 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Gdzie jest miło, a gdzie źle?
z Podróż na Południe
Wiedeń, Zurych i Genewa 8211 to trzy miasta o najwyższym na świecie komforcie życia . Tak przynajmniej twierdzi Mercer 8211 firma, która wyspecjalizowała się w przygotowywaniu tego typu rankingów. Ich adresatem są m.in. międzynarodowe koncerny ... » Wysłany 2009/04/29 20:26:22
Najlepsze latynoskie miasta
z Podróż na Południe
Dla tych, którzy lubią rankingi, a także dla tych którzy ich nie lubią, ale chętnie je krytykują mam kolejną atrakcję. Amerykański turystyczny miesięcznik Travel + Leisure opublikował niedawno ranking najlepszych , z punktu widzenia turysty, miast na ... » Wysłany 2009/07/20 06:27:40
Komentarze
2008/03/26 02:57:26
heh, jesli puktem odniesienia jest nowy jork, to powinien byc oddzielny suplement tylko o czynszach - feomenem tutejszym jest, ze wiekszosc ludzi mieszka w mieszkaniach, na ktore ich nie stac... :)
a z twojego raportu wynika, ze najwyzszy czas wybrac sie do argentyny. |
pozdrawiam