BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

FARC krwawi, Betancourt umiera?

Uwolnienie Ingrid Betancourt to kwestia życia i śmierci” – stwierdził prezydent Francji Nicolas Sarkozy, gdy dotarły do niego informacje od uwolnionej w tym tygodniu przez kolumbijskich partyzantów z FARC czwórki zakładników. Ci byli kolumbijscy deputowani byli podczas swej niewoli przetrzymywani wraz z byłą kandydatką do prezydenckiego fotela. I alarmują, że jej stan zdrowia znacznie się pogorszył. Luis Eledio Pérez, jeden z tych którzy właśnie odzyskali wolność, ujawnił że Francuzko-Kolumbijka cierpi m.in. na żółtaczkę i była bardzo źle traktowana przez guerilleros. Zdaniem uwolnionych życie Betancourt jest obecnie zagrożone. „Jestem gotowy, jeśli będzie trzeba, osobiście pojechać na wenezuelsko-kolumbijskie pogranicze i ją odebrać” – zadeklarował francuski prezydent.

Doniesieniami o sytuacji najsłynniejszej zakładniczki FARC, która w niewoli przebywa już ponad sześć lat, zaniepokoił się nawet sympatyzujący z kolumbijskimi partyzantami prezydent Wenezueli, Hugo Chávez. Publicznie zaapelował on do dowódcy guerilleros, Manuela Marulandy, aby zwrócił na nią szczególną uwagę. „To jest naprawdę pilne. Podczas gdy pracujemy nad szczegółami jej uwolnienia, Betancourt powinna zostać przeniesiona do jakiegoś oddziału blisko ciebie. Bo być może nie wiesz, że warunki jej niewoli są obecnie bardzo delikatne.” – poprosił Chávez.

Kierownictwo FARC nie odpowiedziało póki co na ten apel. Przeciwnie – w momencie uwolnienia czwórki ex-deputowanych partyzanci zapowiedzieli, że to tymczasowy koniec „gestów dobrej woli”, czyli wynegocjowanej przez Cháveza serii przekazywania jeńców. Jej najbardziej spektakularnym elementem było styczniowe wypuszczenie Clary Rojas, przyjaciółki i byłej szefowej kampanii prezydenckiej Ingrid Betancourt, porwanej wraz z nią.

Niestety nadzieje bliskich Betancourt i wszystkich tych którzy od 6 lat domagają się jej uwolnienia, tak bardzo rozpalone przez wypuszczenie Clary Rojas, zostały w ostatnich dniach mocno nadwątlone. By nie powiedzieć, że legły w gruzach. Armia kolumbijska zadała bowiem partyzantom niezwykle bolesny cios. Cios który może całkowicie zerwać jakiekolwiek negocjacje o losie zakładników. A nawet sprowokować FARC do jakichś nieodpowiedzialnych i nieprzemyślanych decyzji...

W ostatnich dniach zabity bowiem został Raúl Reyes, zastępca i przewidywany następca schorowanego Manuela „Titofijo” Marulandy. Cios zadany FARC przez kolumbijską armię jest tym bardziej bolesny i spektakularny, że 59-letni Raúl Reyes był „twarzą” partyzantów. Ich rzecznikiem prasowym i głównym negocjatorem odpowiedzialnym za kontakty międzynarodowe i finanse swej nielegalnej armii. To właśnie on na słynnym wideo z września ubiegłego roku zgadzał się na mediację Cháveza w uwalnianiu zakładników.

Raúl Reyes nazywał się tak naprawdę Luis Edgar Devia Silva i zanim pod koniec lat 70-tych przystąpił do partyzantki, znany był w Kolumbii jako związkowy lider pracujący w jednej z fabryk Nestlé. Swą błyskawiczną karierę w szergach FARC zawdzięczał jednak nie tylko swym negocjacyjnym zdolnościom, lecz również swemu związkowi z Olgą Marín, córką szefa Manuela Marulandy.

W Kolumbii za Reyesem wysłano ponad 30 listów gończych i ponad 100 razy był oskarżany w procesach o terroryzm, porwania, pranie pieniędzy, przemyt narkotyków i morderstwa. Stany Zjednoczone, oskarżając go o produkcję i handel kokainą, wyznaczyły nagrodę 5 milionów dolarów, dla tego który pomógłby w jego schwytaniu.

Zabicie Reyesa będzie miało reperkusje nie tylko w samej Kolumbii, ale i w regionie i na pewno nie polepszy i tak już napiętych stosunków tego kraju z sąsiadami. Kolumbijski prezydent Álvaro Uribe przyznał bowiem, że armia kolumbijska w pogoni za Reyesem i towarzyszącym mu oddziałem weszła na teren Ekwadoru. I partyzancki lider zabity został na terenie tego właśnie kraju.

Paradoksalnie, wiadomość ta najbardziej zdenerowowała przywódcę kraju znajdującego się po przeciwnej stronie Kolumbii... Hugo Chávez zadeklarował, że gdyby podobna sytuacja miała miejsce na granicy z Wenezuelą odebrałby to jako wypowiedzenie wojny.


>Technorati tags: , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , .
niedziela, 02 marca 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Będzie wojna? z Podróż na Południe
W Ameryce Południowej zrobiło się nerwowo . Szczególnie na jej północy. Sobotnia akcja kolumbijskiej armii , w której zabito Raúl a Reyes a, wiceszefa lewicowej partyzantki FARC , ma potężne polityczne konsekwencje. I nawet nie tak bardzo chodzi o ... »
Wysłany 2008/03/06 09:08:14
No i się wyściskali! Wojny nie będzie! z Podróż na Południe
I za to między innymi kocham Latynosów ... Za tą ich porywczość, żywiołowość i nieprzewidywalność. Jeszcze kilkadziesiąt godzin temu Latynoameryce groziła wojna , prezydenci Wenezueli i Ekwadoru buńczucznie straszyli, że nie cofną się przed niczym, a ... »
Wysłany 2008/03/08 06:44:38
Nobel dla Betancourt? z Podróż na Południe
O tym, że kolumbijskiej armii udało się w minionym tygodniu uwolnić więzioną przez ponad 6 lat Ingrid Betancourt , nie muszę już chyba pisać. Wydarzenie to było szeroko relacjonowane przez wszystkie chyba media świata. Akcja kolumbijskiej armii była ... »
Wysłany 2008/07/07 17:07:40
Komentarze
Gość: Korkociag, 124-169-228-211.dyn.iinet.net.au
2008/03/03 03:01:56
Cyt: " Betancourt powinna zostać przeniesiona do jakiegoś oddziału blisko ciebie. Bo być może nie wiesz, że warunki jej niewoli są obecnie bardzo delikatne. poprosił Chávez"

Oto typowy przyklad lewicowego zlagania! FARC od 6ciu lat trzyma babe w niewoli, caly swiat wie o jej chorobie, a czerwony Hugo pisze do sweho kamrata "BYC MOZE NIE WIESZ" i "warynki sa delikatne". A zatem herszt Farcu jest czlowiekiem poczciwym, tory tak naprawde chce jak najlepiej dla P Betancourt i wlasnie wyslal jej torcik lodowy z truskawkami, no ale wypadki chodza po ludziek i herszt "byc moze nie iwe" ze ta kobita wlasnie zdycha w jakiejs norze. Poatawa czerwonego: nie widziec konia w pokoju, ani poczuc woni konskiego nawozu. Mamy salon!
-
Gość: Korkociag, 124-169-228-211.dyn.iinet.net.au
2008/03/03 04:02:59
Najmocniej przepraszam za literowki w poprzednim liscie, ale corka stala mi nad glowa i nieustannie poganiala, bo mialem ja zawiezc na stacje kolejki.

Jeszcze a propos tego: "Hugo Chávez zadeklarował, że gdyby podobna sytuacja miała miejsce na granicy z Wenezuelą odebrałby to jako wypowiedzenie wojny. "

Znowu ewidentnie widac zalganie lewactwa: jezeli to Farc - w koncu organizacja nielegalna, zbrojna, o charakterze terrorystycznym - przekracza granice to jest w porzo, ale jesli robi to policja scigajac zbrodniarzy to jest to powod do wojny.
Pomijajac juz takie zalganie, to czy madrze byloby wypowiadac wojne tylko dlatego, ze gliniarz w dzungli przekroczyl granice w poscigu za przestepcami ( i szybko sie wycofal) ?

Wenezuela doczeka sie swojego (WSTAC!) Pinocheta (mozna siadac), bo Hugo juz calkiem oszalal. Czytalem gdzis ze jego reformy rolnictwa doprowadzily do klopotow na rynku zywnosci, jak to jest, panowie podroznicy ?
-
Gość: Ada, dslb-084-057-148-174.pools.arcor-ip.net
2008/03/04 08:03:41
no tak, rzeczywiscie sytuacja zrobila sie skomplikowana. Na dodatek co raz wychodza znow jakies nowe "kwiatki" jesli chodzi o przyjazn Venezueli i Ekwadoru z FARC.
-
2008/03/04 12:28:23
@korkociag: Nie manipuluj ani nie zmieniaj faktow: ekwadorsko-kolumbijska granice przekroczyli nie jacys tam policjanci, ale elitarne jednostki armii. A kolumbijskie lotnictwo zbombardowalo pozycje znajdujace sie u sasiada. Tyle biezace fakty. Natomiast jesli chodzi o historie to po raz kolejny widac, ze masz w niej braki - Wenezuela miala juz swego Pinocheta. Poczytaj sobie o tym kim byl Marcos Pérez Jiménez...
-
Gość: alberto, wvps87-230-88-138.dedicated.hosteurope.de
2008/03/05 21:21:43
NA RZECZ ZAGINIONYCH

NA RZECZ PRZESIEDLEŃCÓW

NA RZECZ OFIAR MASAKR

NA RZECZ OFIAR EGZEKUCJI

W Kolumbii w ostatnich kilkudziesięciu latach zostało przesiedlonych około czterech milionów osób, w większości przez grupy paramilitarne. Grupy te, działające samodzielnie lub wspólnie z wojskami rządowymi, są odpowiedzialne za zaginięcie co najmniej 15000 Kolumbijczyków, których ciała zostały zagrzebane w ponad 3000 masowych grobów lub zostały wyrzucone do rzek; wymordowanie ponad 1700 Indian, 2550 związkowców i około 5000 polityków Unii Patriotycznej oraz regularne torturowanie swoich ofiar.
Między 1982 a 2005 różne grupy paramilitarne dokonały ponad 3500 masakr i zrabowały ponad 6 milionów hektarów ziemi. Najwięcej Zjednoczona Samoobrona Kolumbii (AUC) i Czarne Orły (Aquilas Negras). Kontrolowanych jest przez nie 35% Parlamentarzystów.
Od 2002 do dzisiaj członkowie Sił Zbrojnych Kolumbii dokonali ponad 950 pozaprawnych egzekucji.
Jedynie w styczniu 2008 paramilitaryści dokonali 2 masakr, 9 siłowych zaginięć i 8 zabójstw, a żołnierze 16 egzekucji.

Aby oddać hołd ofiarom tych przestępstw kolumbijska organizacja pozarządowa MOVICE organizuje Marsz 6 Marca.
Marsze odbędą się w 180 miastach na całym świecie.
Solidaryzując się z ofiarami można zapalić świeczkę przed Ambasadą Republiki Kolumbii w Warszawie na ulicy Zwycięzców 29 w czwartek 6 marca lub wysłać list elektroniczny do inicjatorów movimientodevictimas2@yahoo.es , Prezydenta Kolumbii auribe@presidencia.gov.co i Ambasady Kolumbii embcol@medianet.pl zatytułowany Marcho 6 Marzo o treści:

POR LOS DESAPARECIDOS
POR LOS DESPLAZADOS
POR LOS MASACRADOS
POR LOS EJECUTADOS

Nunca más fosas comunes - Nunca más desplazamientos forzados -
Nunca más paramilitares - Nunca más parapolíticos - Nunca más crímenes de Estado!

NA RZECZ ZAGINIONYCH
NA RZECZ PRZESIEDLEŃCÓW
NA RZECZ OFIAR MASAKR
NA RZECZ OFIAR EGZEKUCJI

Nigdy więcej masowych grobów! Nigdy więcej przesiedleń! Nigdy więcej paramilitarystów! Nigdy więcej militarystycznych polityków! Nigdy więcej przestępstw rządu!
-
2008/03/05 21:36:15
@alberto: A teraz jeszcze uczciwie napisz o liczbie ofiar FARC, ELN i EPL, ok? Podpowiem Ci, ze tylko w roku ubieglym, tylko miny przeciwpiechotne uzywane przez FARC, zabily ok 1000 osob. W tym ponad 300 cywilow.
-
2008/03/05 22:16:08
kurde. moja przyjaciolka wyjezdza za kilka tygodni do kolumbii z jakas amerykanska organizacja pokojowa na rok czy dwa. cos chyba nie za dobry czas sobie wybrala...

-
2008/03/05 23:18:31
@hjuston: W Kolumbii "dobrego czasu" nie ma od dawna... Ale sie bardzo nie martw, generalnie personel miedzynarodowy jest respektowany przez obie strony konfliktu. Tez mam znajomych, ktorzy tam pracuja. Az tak strasznie nie jest.
-
Gość: alberto, 85.31.186.10*
2008/03/22 20:23:16
tierralatina. 1000 ofiar smiertelnych to liczba za dziesieciolecie i od min wszystkich stron walczacych. stosunek sie zgadza
-
2008/03/22 20:51:44
@alberto: Za dziesieciolecie? Nie osmieszaj sie. hrw.org/reports/2007/colombia0707/colombia0707web.pdf

I akurat miny sa uzywane przede wszystkim przez FARC i ELN. Oddzialy paramilitarne uzywaly ich sporadycznie. Oczywiscie nie ze wzgledow humanitarnych, ale na charakter dzialania.
-
Gość: alberto, india691.server4you.de
2008/03/24 22:40:33
tierralatina. a jednak. podaja tam dane o wszystkich ofiarach a nie o ofiarach smiertelnych .
-
2008/03/24 23:43:41
@alberto: Masz racje. Moj blad. Ale nadal nie chce mi sie wierzyc w ten Twoj tysiac w 10 lat. Skoro tylko w ubieglum roku zabitych bylo 226 (dane za ICBL).
-
Gość: alberto, tor2.anonymizer.ccc.de
2008/03/25 22:11:58
ok. z tym dziesiecioleciem to troche strzelilem.
w rzeczywistosci 5lat. rzad col podaje,ze w 2007 zginelo 193
www.derechoshumanos.gov.co/minas/descargas/victimasestado.pdf
-
Gość: cywil15, 94.75.228.14*
2009/08/04 19:18:44
trzeba przyznac, ze kolumbijski rzad wie jak zrobic medialny szol (czytaj: skutecznie oklamac swiat o stanie zdrowia ingrid). jak sie, na szcescie, okazalo byla calkowicie zdrowa
-
2009/08/04 20:35:52
@cywil15: No chyba sobie zartujesz? Calkowicie zdrowa? Poczytaj sobie wywiady z nia jakie ukazaly sie we Francji po jej uwolnieniu i w ktorych ona sama opowiada, ze kilka razy myslala ze juz umiera.