|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik dezinformujeCzy rzeczywiście ogólny poziom wiedzy o Ameryce Łacińskiej jest w naszym kraju aż tak żenujący? Że największe media w kraju robią błędy wręcz skandaliczne? Kilka dni temu pisałem o bzdurach wypisywanych przez PAP . Dzisiaj, korzystając z tego że jestem w Polsce, wziąłem do ręki sobotni Dziennik . I włos zjeżył mi się na głowie, a oczom nie chciałem wierzyć... Chodzi mi o kolorowy dodatek do tej gazety pompatycznie nazwany „Atlasem Świata Dziennika”. Ostatnia jego edycja poświęcona jest Ameryce Łacińskiej. „Fajnie!” – ucieszyłem się, bo zawsze się cieszę gdy znajduje cos w polskiej prasie o tym fasycynującym kontynencie. Mina mi zrzedła gdy doszedłem do szóstej strony tego suplementu... Jest tam zdjęcie z Buenos Aires. A pod nim legenda:
Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza – Buenos Aires rzeczywiście założone zostało pod koniec XVI wieku i centralnym punktem miasta jest naprawdę Plac Majowy. Pochodzenie jego nazwy jest także takie, jak podaje dodatek Dziennika. Zgadza się także to, że na Plaza de Mayo stoi Majowa Piramida. Czyli co? Czy rzeczywiście nie ma się do czego przyczepić? To teraz wyobraźcie sobie taką sytuację: bierzecie sobie do ręki argentyńską gazetę i znajdujecie w niej zdjęcie warszawskiego - znajdującego się przy Placu Za Żelazną Bramą - Pałacu Lubomirskich, opatrzone następującą legendą: „Centralnym miejscem Warszawy jest znjdujący się na Placu Defilad, zabytkowy Pałac Kultury i Sztuki”. Każdy Polak by się pewnie oburzył. Ale Argentyńczyk pewnie różnicy by nie zauważył. W końcu Pałac to Pałac, a plac to plac... No i dokładnie tak samo jest ze zdjęciem w Dzienniku.
Wbrew temu co twierdzi Dziennik TO NIE JEST Plaza de Mayo! To co na nim widać, to nie jest ani Plaza de Mayo, ani Piramide de Mayo. To znajdująca się w zupełnie innym punkcie miasta Plaza de la República i znajdujący się tam Obelisco de Buenos Aires. Ten mierzący 67,5 metra obelisk powstał w 1936 roku, jako upamiętnienie 400-lecia założenia miasta. Zaprojektowany został przez ówczesnego czołowego argentyńskiego architekta-modernistę, Alberto Prebisha. Co ciekawe niewiele brakowało, aby obelisk ten nie dotrwał do dzisiejszych czasów. Ba – aby wogóle miał bardzo któtkie życie. Zaledwie w rok po jego powstaniu w Argentynie zmienił się prezydent, a chwilę potem desygnowani przez niego intendenci wielkich miast. Ten w Buenos Aires, Arturo Goyeneche, zarządał zburzenia pomnika. Jako powód podał zbyt wysokie koszty jego utrzymania, jego brzydotę i zagrożenie dla bezpieczeństwa (bo może się kiedyś zawalić). Sugestię intendenta zaakceptowała Rada Miasta, ale zawetował lokalny rząd... Po wielu tygodniach prawno-ambicjonalnych przepychanek obelisk został w końcu uratowany: ogłoszono do zabytkiem należącym do argentyńskiego Narodu. No i stoi do dziś. Miejsce w którym stoi Obelisco jest dla argentyńskiej historii bardzo ważne. Dawniej stał tam bowiem kościół Świętego Mikołaja z Bari, na wieży którego, 23 sierpnia 1812 roku, po raz pierwszy w historii miasta załopotała, zaprojektowana przez Manuela Belgrano, biało-niebieska-biała narodowa flaga Argentyny („żółto-złote słońce o ludzkiej twarzy z 32 promieniami” dodano do niej w 1918 roku). Kościół ten rozebrano w latach 30-tych i przeniesiono w inne miejsce miasta. Plac Majowy, o którym pisze Dziennik, znajduje się tymczasem kilka kilometrów dalej – w historycznym centrum miasta, dokładnie na przeciwko Casa Rosada – aregentyńskiego pałacu prezydenckiego. Przy Plaza de Mayo znajduje się także neoklasycystyczna katedra – główna, choć bez wątpienia architektonicznie nie najciekawsza świątynia katolicka Buenos Aires. Pośrodku placu znajduje się rzeczywiście, wspominana przez Dziennik, Piramida Majowa. Jest ona jednak o wiele mniejsza od widniejącego na zdjęciu obelisku z Placu Republiki. Tamten, jak już wspominałem, ma blisko 68 metrów wysokości, tymczasem Piramida Majowa mierzy zaledwie 18,76 metrów. Pirámide de Mayo jest też o wiele starsza – jej inauguracja odbyła się 25 maja 1811 roku, czyli dokładnie w rok po Rewolucji Majowej, która zakończyła się utworzeniem pierwszego, niezależnego od Hiszpanii, rządu Argentyny. Obelisk, który zobaczyć możemy obecnie Plaza de Mayo nie jest jednak tym z 1811 roku. Tamta piramida była mniejsza i skromniejsza. Jej aktualny kształt nadał jej, w 1856 roku, argentyński artysta i architekt Prilidiano Pueyrredón. Nie rozebrał on jednak pierwotnego monumentu, lecz go obudował. Pierwotna piramida, która była pierwszym pomnikiem w Argentynie, znajduje się wewnątrz tej aktualnej. Pueyrredón obudował oryginał m.in. cegłami, wszystko okrył m.in. marmurem, a na szczycie postawił „Wolność” – ponad 3-metrowy posąg francuskiego rzeźbiarza Josepha Dubourdieu. Piramida od samego początku nazywana była „majową”, ale nie zawsze stała na Placu Majowym. Pierwotnie piramida stała na Placu Zwycięstwa, naprzeciw Katedry. Coś się nie zgadza? Uważny czytelnik powinien zauważyć w tej chwili, że przecież trochę wyżej napisałem, iż Katedra jest przy Placu Majowym właśnie. Nie pomyliłem się jednak – Katedra obecnie stoi przy Placu Majowym, choć dawniej stała przy... Placu Zwycięstwa. A wszystko dlatego, że Plac Majowy powstał dopiero w 1884 roku, po wyburzeniu budynku starego targu, który oddzielał dwa place: Plac Zwycięstwa, przy którym stała Katedra i Plac Silnego (Plaza del Fuerte), przy którym stała Casa Rosada. Ten ostatni plac władze Buenos Aires próbowały wprawdzie już wcześniej przemianować na Plac 25 Maja, ale mieszkańcy uparcie nazywali go Placem Silnego. Majowa nazwa przyjęła się dopiero gdy ochrzczono tak ten zupełnie nowy plac - powstały z połączenia dwóch starych. Reunifikacja placów przysporzyła jednak sporo kłopotów miejskim architektom – właśnie z powodu Piramidy Majowej. Obelisk który pierwotnie dumnie zdobił środek Placu Zwycięstwa, znalazł się nagle na obrzeżach nowego, dużo większego placu. Receptę na przywrócenie pomnikowi należytego splendoru znaleziono w 1906 roku. Postanowiono wówczas, z okazji zbliżającego się stulecia Rewolucji Majowej, wybudować na środku nowego placu zupełnie nowy pomnik, którego centralną częścią miała być Piramida. Dyskusje, jak to w Argentynie, trwały bardzo długo i dopiero w 1912 roku, przystąpiono do skomplikowanej i delikatnej operacji przesuwania monumentu. Ważący ponad 220 ton zabytek przesunięto, w ciągu ośmiu dni, o dokładnie 63 metry i 17 centymetrów – na sam środek placu. Dokumentację techniczną tej przeprowadzki wmurowano w fundamenty nowej lokacji. Wszystko po to, aby kilka tygodni później... definitywnie porzucić plan budowy nowego pomnika. Tak więc obecnie, na Plaza de Mayo, stoi nadal obelisk Pirilidiano Pueyrredóna. I to mimo, że po przeprowdzce i upadku idei o jego rozbudowie, pojawiły się w Buenos Aires głośne głosy aby obelisk „oskubać” z nadanych przez tego artystę form i odzyskać znajdujący się wewnątrz oryginalny pomnik z 1811 roku. Jednak w końcu zrezygnowano także i z tych planów i jedynie zdjęto z piramidy kilka ozdobnych stiuków. W 1942 roku dekret prezydenta Argentyny nadał Piramidzie Majowej status zabytku historycznego, gwarantując jej tym samym wieczną niezmienność formy. Sam Plac Majowy odegrał też bardzo znaczącą rolę we współczesnej historii Argentyny. To właśnie tam w milczeniu manifestowały przez lata tzw. Matki i Babcie z Placu Majowego – matki, żony, babcie, córki osób, które „zaginęły” podczas brudnej wojny jaką pod koniec lat 70-tych wypowiedział opozycji, rządzący wówczas Argentyną dyktator, generał Jorge Rafael Videla. Ponieważ wojskowy reżim zabraniał i krwawo rozprawiał się z klasycznymi demonstracjami, matki i babcie wpadły na pomysł, aby a każdy czwartek masowo spacerować wokół Piramidy. Nie było oczywiście żadnych transaprentów, które mogłyby dać prezekst do policyjnej interwencji. Protestujące od zwykłych spacerowiczów odróżniały się jedynie białymi chustami na głowach. Bardzo szybko, w każdy czwartek, cały plac był od tych chust biały. Jak można się domyślić nawet te pokojowe manifestacje nie w smak były generałom. 53-letnia Azucena Villaflor, jedna z założycielek ruchu, „zniknęła” ze swojego domu 10 grudnia 1977 roku. Stało się to zaledwie w kilka godzin po tym jak jeden z dzienników w Buenos Aires opublikował płatne ogłoszenie Matek z nazwiskami ich kilkudziesięciu zaginionych synów... Kości Azuceny Villaflor udało się zidentyfikować dopiero w 2005 roku – znaleziono je w zbiorowej mogile, w której pod koniec grudnia 1977 roku pochowano kilkanaście niezidentyfikowanych ciał, wyrzuconych kilka dni wcześniej przez morze, na plażę w kurorcie Santa Teresita, nieopodal Buenos Aires... Zidentyfikowane kości skremowano i pogrzebano pod Piramidą na Placu Majowym. Czyli, mówiąc krótko, akurat tych dwóch placów mylić ze sobą nie można...
>Technorati tags: Argentyna, Buenos Aires, historia, Dziennik, Plac Majowy>Blogalaxia tags: Argentina, Buenos Aires, historia, Plaza de Mayo. poniedziałek, 14 stycznia 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
minasgerais
2008/01/14 13:50:05
A wiesz moze co sympbolizuje to "żółto-złote słońce o ludzkiej twarzy z 32 promieniami"? Takie samo jest tez chyba na fladze Urugwaju.
Gość: krzyś, host-81-190-7-123.gdynia.mm.pl
2008/01/14 18:06:11
Hmmm... To rzeczywiście spory knot. Ale, że to akurat w dzienniku specjalnie mnie nie dziwi. Z solidnością i kompetencją jest u nich coraz gorzej. :(
Gość: www.holiday.fotolog.pl, 25-dom-1.acn.waw.pl
2008/01/15 00:01:56
zenua powinni takich wywalac na zbite pyszczydlo z roboty
2008/01/15 12:37:21
@minasgerais: Slonca Argentyny i Urugwaju nie sa takie same: to argentynskie ma 32 promienie, to urugwajskie ma ich o polowe mniej.
Masz jednak racje, ze ona slonca maja to samo pochodzenie - Slonce Majowe, bo tak nazywa sie ten element flagi, to symbol Inti - inkaskiego boga-slonca, dawcy zycia. Inti w przeszlosci byl na flagach wielu innych latynoamerykanskich panstw. Slonce widnialo przez wiele lat chociazby na fladze peruwianskiej i gwatemalskiej.
Gość: Maciek, chello089076002021.chello.pl
2008/01/17 03:35:55
Mnie tez to specjalnie nie dziwi. Poziom Dziennika dramatycznie i stale sie obniza. W sumie szkoda.
Gość: kite, static-81-219-11-141.devs.futuro.pl
2008/02/12 00:44:46
Mały chochlik "drukarski" 1811 zmieniło się w 1911 w 6. akapicie od dołu.
Merytorycznie nic, bo dopiero zaczynam się wczytywać... :)) |