|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Amazonia pod toporemA właściwie nie pod toporem, lecz pod spalinową piłą łańcuchową, bo tego narzędzia najczęściej używa się do wycinania „zielonych płuc Ziemi”, największego lasu tropikalnego naszej planety, czyli Puszczy Amazońskiej. Brazylijski Narodowy Instytut Badań Kosmicznych (INPE), który od kilku lat dzięki satelitom dokładnie obserwuje Amazonię, opublikował właśnie dość zatrważające dane: po kilku latach spadku tempa w wyrzynaniu puszczy (czym bardzo się chełpił rząd Luli), drwale ponownie ostro ruszyli do roboty: między sierpniem a grudniem ubiegłego roku powierzchnia wycinanego lasu wzrosła z 245 do 945 km2 miesięcznie. W sumie w pięciu ostatnich miesiącach ubiegłego roku obalono co najmniej 3235 km2 Amazonii. „Co najmniej”, bo w rzeczywistości wyrżnięta powierzchnia ta jest prawdopodobnie ponad dwa razy większa. Tak twierdzą pozarządowe organizacje ekologiczne i potwierdzają to eksperci z INPE. Te 3235 km2 to wynik uzyskany dzięki sytemowi satelitarnemu DETER (Detecção do Desmatamento em Tempo Real), który wprawdzie pozwala na natychmiastową analizę danych (Tempo Real to czas rzeczywisty), ale wykorzystuje obrazy satelitarne o relatywnie niskiej rozdzielczości. Mówiąc konkretnie DETER nie jest w stanie dostrzec wycinki mniejszej niż 25 hektarów. O czym wie wielu nielegalnych karczowników, którzy jednorazowo odbierają dżungli właśnie ciut mniejsze tereny. Brazylia dysponuje wprawdzie także dokładniejszym systemem PRODES, który jest w stanie zauważyć już nawet poletka 20 metrów na 20 metrów, ale jest znacznie powolniejszy. Zaprojektowano go aby móc porównywać sytuację tylko raz do roku. Naukowcy z INPE, zatrwożeni ostatnimi wynikami z DETER wysupłali jednak z PRODESa częściowe dane za ostatnie 5 miesięcy ubiegłego roku. I wynika z niego, że ubyło nie 3235 lecz 7000 km2 tropikalnego lasu. Z racji że dane z PRODES są niekompletne INPE zastrzega, że margines błędu to 1400 km2. Ale ten margines działa w dwie strony – przypomina Dalton de Morrison Valeriano, jeden z szefów programów satelitarnego monitorowania Amazonii. 7000 tysięcy km2 obalonego lasu w pięć miesięcy to bardzo dużo – to niemal jak połowa województwa małopolskiego. Wyobraźcie sobie, że na początku sierpnia był tam jeszcze gęsty tropikalny las, a teraz jest goła ziemia...
Stan Amazonii w 2004 roku. Na żółto zaznaczone obszary wykarczowane. Brazylijska minister środowiska naturalnego, charyzmatyczna Marina Silva, widząc dane opublikowane przez INPE musiała złapać się za głowę. W przeciwieństwie do wielu skompromitowanych i skorumpowanych brazylijskich polityków jest ona prawdziwą passionarią ochrony środowiska. Przez lata pracowała zresztą wraz ze słynnym Chico Mendesem, pionierem i ikoną brazylijskiej walki o odpowiedzialną eksploatację środowiska naturalnego, zamordowanym w 1988 roku na zlecenie plantatorów drzew kauczukowych. I ona sama jest zresztą obecnie jednym z najpilniej strzeżonych członków rządu Luli. Bo przeszkadza strasznie tym wszystkim którzy na dzikiej, niekontrolowanej eksploatacji Amazonii zarabiają miliony dolarów. Puszczy nie rąbią bowiem wcale biedni chłopi bez ziemi – wiekowe drzewa obalają najczęściej armie drwali wyposażonych w nowoczesny sprzęt i często chronione przez uzbrojonych strażników, gotowych na strzelanie w kierunku patroli straży leśnej. Teraz ochroniarzom może być jednak trudniej. Marina Silva właśnie ogłosiła, że do walki o puszczę zaangażowana zostanie brazylijska armia. Żołnierze będą wspierać leśnych strażników logistycznie i sprzętowo. Oraz będą uczestniczyć w akcjach przeciw lokalnym mafiom niszczącym bez skrupułów zielone płuca naszego globu. Brazylijscy ministrowie zdecydowali też w tym tygodniu, że firmy które kupują produkty rolne z pól powstałych dzięki nielegalnemu wyrębowi, będą mogły zostać uznane za współodpowiedzialne niszczenia lasu. Tam bardziej, że – zgodnie z zapewnieniami brazylijskiego ministra rolnictwa Reinhold Stephanesa – Brazylia ma jeszcze olbrzymie rezerwy ziemi, którą można przekształcić w pola uprawne bez potrzeby wycinania lasu. Zdaniem ekspertów największym obecnie zagrożeniem dla Amazonii nie są już - tak jak jeszcze kilka lat temu - plantatorzy, lecz firmy produkujące tropikalne drewno. Wycięcie tylko kilku okazałych drzew rzadkiego, poszukiwanego gatunku to czasem nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów zysku. W ciągu ostatnich 30 lat Puszcza Amazońska skurczyła się o powierzchnię większą niż cała Francja...
P.S.: Zamordowanemu Chico Mendesowi poświęcono wiele piosenek. Moją ulubioną jest "Cuando ángeles lloran" meksykańskiego zespołu Maná: A Chico Méndez lo mataron
Spiewał o nim także m.in. Paul McCartney i Living Colour. Życie i bój Chico Mendesa zostały także zekranizowane w świetnym filmie Johna Frankenheimera „The Burning Season”. Brazylijskiego aktywistę zagrał w nim (fantastycznie) Raúl Juliá. P.S. 2: Co się z Wami dzieje? GŁOSUJCIE! :) >Technorati tags: Brazylia, Amazonia, Puszcza Amazońska, ochrona środowiska, Marina Silva, Chico Mendes, Maná.>Blogalaxia tags: Brasil, Amazonía, Selva Amazónica, desarrollo sostenible, Marina Silva, Chico Mendes, Maná. sobota, 26 stycznia 2008, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Ochrona Amazonii i ekokompensacja naszych podróży
z Podróż na Południe
Brazylia chce aby świat pomógł jej w ochronie Puszczy Amazońskiej . Finansowo. I przyznaje, że jej własne dotychczasowe programy ochrony, walka z nielegalnym karczowaniem i wypalaniem największego tropikalnego lasu świata, zakończyły się porażką . ... » Wysłany 2008/12/20 18:26:57
Komentarze
2008/01/26 19:49:52
@anonim: Tak, tak... juz zrozumialem, na Twojej ukochanej Kubie o srodowisko naturalne dbaja... :) Humanistycznie dbaja... :)
2008/01/26 20:39:35
Oooo... Widzę, że się odezwał jakiś frustrat, który swe życiowe nipowodzenia ubiera w lewicową ideologię. Zacznij chłopie pracować, a może będzisz też się mógł stać odpowiedzialnym konsumentem. Nie miej za złe innym że się im udało. Entiendes?
2008/01/26 22:39:22
zuercher: o tak, a prawicowcy to przykladni porzadni ludzie sukcesu, którzy ABSOLUTNIE nigdy sie nie denerwuja ani nie szkodza srodowisku, w odroznieniu od tych frustratow z lewa :/
co sie tyczy wpisu - najwyzszy juz czas, by armia zostala wciagnieta w walke o zielone oblicze brazylii.
Gość: actrap, 82.160.37.*
2008/01/26 22:43:47
Tak na marginesie: 250 razy 250 metrów to jest nie żadne 25, tylko 6,25 ha.!!!
2008/01/27 11:43:09
@actrap: Dzieki. Juz to raz, na samym poczatku, poprawialem, ale najwyrazniej sie nie zapamietalo.
2008/01/27 15:40:26
Wszyscyscie eko? Z prawa i z lewa? No to powiedzcie 'hasta la vista/good bye!" lasom w Brazylii i gorylom w Afryce. Nadchodzi epoka ekopaliw i ekodiesla - co nie wycieto i nie wypalono do tej pory zniknie w najblizsze 50 lat. Chyba, ze "eko" przestana straszyc elektorat Czarnobylami.
2008/01/27 15:42:29
wszedzie od ekoniedawna ruszylo z kopyta wielkie ekowycinanie.
eko (dyplomowany) 2008/01/27 16:11:22
@ffamousffatman: Atomowe plany to Brazylia ma juz od dawna ambitne:
tierralatina.blox.pl/2007/07/Atomowa-Brazylia.html 2008/01/31 20:39:23
Zmieniają się rządy, a lasów ubywa... stara smutna śpiewka...
2008/02/12 04:29:57
Wersja przyjeta w sledztwie przez policje brazylijska jest taka, ze Mendesa zabili hodowcy bydla (vide skazani ojciec i syn Pereira), nie plantatorzy kauczuku, chociaz jego smierc byla na pewno na reke wielu "grupom trzymajacym wladze" w regionie.
2008/02/12 14:36:12
@jan.kulczyk: Rzeczywiscie Pereirowie byli hodowcami bydla, ale nikt chyba w Brazlii nie mysli, ze dzialali oni sami i sami wpadli na pomysl wykonania tego zabojstwa...
|
¿DE QUE TE QUEJAS?
Lo de contminación, Kioto, árboles, consumismo, carencia de humanismo, .. es lo que estás defendiendo en realidad?
Venga. A CONSUMIR y ... escribir los Blogs de "inocente".
¿...?