|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Maracana odżywaI znowu, poniekąd wbrew sobie, musze napisać kilka słów związanych z tak pogardzanym przede mnie futbolem. Ale okazja jest ku temu nie lada. Otóż Seleção, czyli tak uwielbiana w Brazylii reprezentacja tego kraju w piłce nożnej powróciła w tym tygodniu, po aż siedmiu latach przerwy, na mityczny stadion Maracana w Rio de Janeiro.
Fot: © iko Historia tego stadionu jest typowo brazylijska i mieszają się w niej korupcyjne afery, dezorganizacja, ociarająca się o megalomanię narodowa duma i – oczywiście – bezgraniczna miłość do kopanej piłki. Decyzja o jego budowie w 1948 roku, gdy Brazylii przyznano prawo do organizacji, dwa lata później, piłkarskich mistrzostw świata. Był to pierwszy, i póki co ostatni, Mundial w Brazylii! Brazylijczycy chcieli się więc pokazać od najlepszej strony – Maracana miała być największym i najbardziej nowoczesnym stadionem na świecie. Niestety na Mundial w 1950 roku Bryzylijczycy zdążyli zrealizować tylko to pierwsze założenie – stadion był rzeczywiście wielki. Ale nowoczesności zabrakło. Brazylijczycy nie wyrobili się po prostu z terminami. Gdy 16 czerwca 1950 roku rozegrano inaugurujące stadion spotkanie między Rio All Stars i São Paulo All Stars, stadion wciąż zakryty był rusztowaniami, większość ławek nie była zamontowana i nie działała na jego terenie... żadna toaleta. Oczywiście niewiele lepiej było tydzień później, gdy przed 81. tysiącami widzów mecz Brazylia – Meksyk oficjalnie rozpoczął mistrzostwa świata. I z każdym rozgrywanym tam spotkaniem liczba kibiców na stadionie rosła... Piłkarski rekord wszechczasów pobity został 16 lipca 1950 roku – tego dnia na Maracanie odbył się mecz Brazylii z Urugwajem, który miał zdecydować o mistrzowskim tytule. Brazylijczycy już od samego rana świętowali tytuł, po sięgnięcie którego miało być tylko formalnością. Atmosfera narodowego święta udzieliła się także organizatorom i choć sprzedano aż niemal 174 tysiące biletów, postanowiono wpuścić na stadion każdego chętnego. W efekcie, gdy angielski sędzia George Reader rozpoczął spotkanie, na trybunach Maracany stało około 210 tysięcy kibiców! I to niemal sami Brazylijczycy! Którzy wpadli w zbiorową histerio-euforię, gdy na początku drugiej połowy ich zespół strzelił pierwszą bramkę! Humory nie popsuły się nawet gdy, kilkanaście minut później, Urugwajczycy wyrównali. Dopiero gdy na 11 minut przed końcem spotkania Alcides Edgardo Ghiggia strzelił dla Urugwaju drugiego gola na stadionie zapadła absolutna cisza. 210 tysięcy osób znieruchomiało i wstrzymało oddech. Jules Rimet, ówczesny szef FIFA, wspominał później: „Ta cisza była chwilami nie do wytrzymania. Było w niej coś śmiertelnie przerażającego”. Gdy angielski arbiter odgwizdał koniec meczu wynik był nadal 1-2 dla Urugwaju. Urugwaj zdobył mistrzostwo świata! Publiczność bez słowa zaczęła opuszczać stadion nie czekając na wręczenie Pucharu zwycięzcom. Marcanę opuścili także brazylijscy organizatorzy Mundialu, zabierając nawet muzyków, którzy mieli uświetnić finałową ceremonię. A Jules Rimet z przerażeniem odkrył, że na przygotowanych przez brazylijską federację futbolową mistrzowskich medalach wygrawerowano... nazwiska brazylijskich graczy. Urugwajczycy dostali je dopiero kilka tygodni później, gdy ze złotych krążków usunięto przegranych. Dla wielu Brazylijczyków „Maracanaço” bo taką nazwę nosi ta historyczna porażka jest po dziś dzień największą sportową hańbą. Szok był tak wielki, że Brazylia po owym meczu postanowiła zmienić w swej reprezentacji niemal wszystko – od trenera, przez zawodników, po kolor koszulek. Na szczęście stadion pozostał. Wciąż nieskończony! 21 marca 1954 roku ustanowiony został na nim kolejny, nadal obowiązujący światowy rekord: na rozgrywany tego dnia mecz Brazylia – Paragwaj sprzedano ponad 183 tysiące biletów. I to mimo, że... budowa nadal trwała. Oficjalnie zakończono ją dopiero w 1965 roku! W 1992 roku, podczas ligowego meczu zawaliła się część trybuny. W wypadku zginęły dwie osoby, a ponad 50 zostało rannych. Zmusiło to władze stanu Rio de Janeiro, które są właścicielem obiektu, do rozpoczęcia prac remontowych. Które, z przerwami, trwały niemal 15 lat. Stopniowo zmniejszano też maksymalną ilość wpuszczanych kibiców. Obecnie Maracana posiada dokładnie 88992 indywidualnych siedzeń. Ponieważ mimo remontów stadion nadal nie spełnia wszystkich norm FIFA, w przypadku meczy międzynarodowych jego pojemność ograniczona jest dodatkowo do 72 tysięcy. I tyle dokładnie widzów było na tegotygodniowym powrocie Seleção na Maracanę. W meczu eliminacyjnym do Mundialu 2010 Brazylijczycy bez większego wysiłku pokonali Ekwador 5-0. Maracana tak wrosła w świadomość piłkarskich kibiców, że dziś mało kto zdaje sobie sprawę że oficjalnie stadion w Rio wcale się tak nie nazwa. Maracana to tak naprawdę Estádio Jornalista Mário Filho. I co więcej, wbrew temu co często się pisze, popularna nazwa wcale nie pochodzi od brazylijskiej papugi Maracanã. Nie bezpośrednio. Po papudze nazwano rzekę, która kiedyś płynęła niedaleko stadionu. I to od niej przezwisko wziął stadion. Przezwisko pozostało mimo że rzeki już nie ma. To znaczy jest, ale jej nie widać – płynie podziemnym kanałem...
PS. Pisząc tą notkę zaglądałem do fantastycznej książki Lauro Cavalcantiego: „When Brazil Was Modern: A Guide to Architecture, 1928-1960 >Technorati tags: Brazylia, Maracana, piłka nożna, futbol, Mundial 1950, sport, architektura, historia.>Blogalaxia tags: Brasil, Maracanã, fútbol, Copa Mundial 1950, deporte, arquitectura, historia. czwartek, 18 października 2007, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
2007/10/18 15:46:03
@rapataplan: No widzisz, taka jest ta moja znajomosc tej dyscypliny... :) Dzieki, zaraz poprawie.
2007/10/18 18:36:23
Bo jest zazwyczaj straaaasznie nudna... To chyba najnudniejszy ze wszystkich sportow druzynowych. Jak dla mnie.
2007/10/18 18:39:17
Baseballu nic nie przebije. Pilke w sumie lubie, ale racja - sa lepsze sporty druzynowe. Hokej na przyklad. Albo siatkowka.
2007/10/18 19:23:52
@aniabuzuk: hokej, siatkowka, kosz, RUGBY! :)
Baseball zly nie jest. Zwlaszcza w porownaniu ze swym angielskim pierwowzorem, czyli krykietem. To dopiero jest hardcore - mecz trwac moze nawet kilka dni... :) 2007/10/18 19:51:11
drobiazg, jak trzeba bedzie cokolwiek pilkarsiego uscislic to smialo do mnie, zwlaszcza o brazylii, nawet kiedys uczylem sie po to portugalskiego
2007/10/19 05:49:58
Większości tych historii nie znałem. Posprawdzam czy ludzie wiedzą o owych toaletach. Byłem tam raz (choć cenię ten sport prawie tak jak Ty), Botafogo - Vasco, jeśli dobrze pamiętam, bo chciałem wiedzieć jak się człowiek czuje. Spróbowałem, nie zaciągałem się, ale przyznaję, że to odurza. To piękny efekt gdy 50 tysięcy unisono wyje filho da puta”.
2007/10/19 11:25:02
@tierralatina: piłka nożna też mnie kompletnie nie kręci, ale nie widzę powodu, żeby nią aż pogardzać... Pogarda to mocne uczucie ;)
2007/10/19 12:35:34
marmitee: Wybacz jesli poczulas sie w jakikolwiek sposob dotknieta. Ale to nie jest tak, ze ona mnie nie kreci. Ona mnie po prostu najczesciej odrzuca - budzi negatywne emocje. To oczywiscie wyjatkowo subiektywne, ale kojarzy mi sie przede wszystkim z korupcja, symulacjami i hordami zwierzat nazywanych kibicami.
Oczywiscie wiem, ze to stosunek w duzej mierze uksztaltowany prez rzeczywistosc polskiej/europejskiej pilki noznej i niewykluczam ze bedzie z czasem ewoluowal... :) 2007/10/19 13:48:35
@Marmitee: czy pozwolisz, że włączę się do rozmowy? W domu dużo gada się o piłce. Syn. No i stadion Figueirense (w tej chwili 10 pozycja brazylijskiej klasy A) jest 1,5 km stąd, więc wiatr wwiewa to do domu. Z wielkich tematów związanych z futbolem dwa (korupcja FIFA i kanalizowanie tam agresji) zostawię na boku. Powiem tylko słówko o tym, co widzisz w tv czy na stadionie. Zaręczam Ci, że mało jestem podatny na ogólne teorie konspiracji i miewałem naprawdę niezłe źródła informacji. Otóż prawie nic z tego co widzisz nie jest prawdą. Detal piłkarz kopie piłkę” może być prawdziwy, ale to co istotne, dla niepodwórkowych drużyn, jest fałszem. Kontrakty, wyniki, przenosiny, ustalanie składu przez trenera, to sztuczki telewizyjne. Widzisz coś, co nie istnieje. Najważniejsze nazwiska brazylijskiej piłki nożnej dzisiaj to nie Ronaldinho, Kaká czy Juninho, ale Roman Abramowicz i Boris Berezowski. Reszta ma tyle realności co owe wolne walki z amerykańskich cyrków.
2007/10/19 17:16:01
@tierralatina: mieszkam co prawda w kraju wiecznie obrażających się i obrażonych, ale ani przez chwilę nie poczułam się dotknięta :) @tierralatina, @andsol-br To nie miał być występ w obronie piłki nożnej, raczej westchnienie nad słowem pogarda w kontekście artykułu. Zgadzam się, że można (trzeba) gardzić ludźmi, którzy wypaczają idee futbolu, ale sam sport jako taki na pogardę nie zasługuje. Ludzie wymyślili sobie kilka innych rozrywek, które nazywają sportem, a które znacznie bardziej na pogardę zasługują. No ale to oczywiście moje prywatne zdanie :)
2007/10/19 17:19:57
@marmitee: "Ludzie wymyślili sobie kilka innych rozrywek, które nazywają sportem, a które znacznie bardziej na pogardę zasługują."
Zdradzisz jakie? ;) 2007/10/19 19:44:22
@tierralatina: na przykład boks: wal tak, żeby spowodować obrzęk mózgu u przeciwnika... a sędzia nazwie to eufemistycznie nokautem :>
2007/10/20 00:08:39
A ja pilke kopana lubie, chociaz chyba najbardziej lubie atmosfere podczas ogladania meczu o wysoka stawke w fajnym barze z przyjaciolmi nad kufelkiem.... :-). A o przekretach staram sie nie myslec, mimo ze nie jest to latwe. A baseball... No coz, ze wzgledu na miejsce pobytu staram sie polubic, ale na razie bezskutecznie. Nawet jak juz upre sie na ogladanie, to zawsze zmienie kanal w naciekawszym momencie wielogodzinnej rozrywki. Ostatnio moi koledzy ustalili, ze na pewno przekona mnie do tej dyscypliny obejrzenie gry na zywo (zaczela sie liga krajowa). No coz, szykuje sie psychicznie, wezme jakas gruba ksiazke (np. wciaz nietkniete dzielo o zyciu Simona Bolivara) i moze przetrwam... :-)))
Gość: , dkr176.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/11/09 13:50:37
ja tam uwielbiam futbol. Tierralatina masz racje że czasem zdarzają się okropnie nudne mecze, napewno nie polecam ci ligi polskiej bo już do końca znienawidzisz tą dyscypline sportu. W Futbolu piękne jest: wymiana podań z pierwszej piłki, atak pozycyjny doskonałe ustawienie sie w obronie płynne wyjście z kontrą no i sytuacje pod bramkowe strzały cornery a i oczywiście bramki chociaż jak mecz jest dobry to może zakończyć sie wynikiem 0:0 a i tak kibic będzie zadowolony.A nudny fotbol to kopanina byle do przodu jedni i drudzy akcje z przypadku kopletny brak taktyki jak zobaczysz taką kopanine możesz śmiało przełączyć kanał bo nic ciekawego z takiej piłki nie wyniknie.
|
mistrzostwa w 1950 roku to nie były jedyne mistrzostwa jakie odbyły się w ameryce południowej
w 1930 I mistrzostwa odbyły sie w Uugwaju
w 1962 roku w Chile
w 1978 roku w Argentynie
pozdrawiam :-)
kibic mengo i canarinhos