BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Sean Penn się prostytuuje?

Szczerze Wam polecam to, co opublikował dzisiaj na swoim blogu Bartosz Węglarczyk z Gazety Wyborczej. Ubiegł mnie, bo chciałem napisać niemal to samo. Zadziwiają mnie ci wszyscy amerykańscy (i nie tylko) aktorzy, pisarze, naukowcy, którzy przyjeżdżają do Caracas paradować ręka w rękę z Chávezem. Rozumiem, że można nie zgadzać się z aktualną politką Białego Domu. Jednak zasady wróg mojego wroga jest moim przyjacielem nie można stosować bezmyślnie. Chávez (tu się z Bartkiem Węglarczykiem nie zgadzam) nie jest jeszcze drugim Castro, ale bez wątpienia idzie jego drogą.

Propagandowa tuba chavezowskiego reżimu, telewizja „TeleSUR”, która to zaprosiła Sean Penna do Wenezueli obwieściła, że przyjechał on „zapoznać się z boliwariańską rewolucją”. I nie mam najmniejszych wątpliwości, że Penn jest nią po tej wizycie zachwycony. Bo to jest tak jak z tym słynnym malowaniem trawników na zielono przez wizytami partyjnych dygnitarzy w PRL. W Wenezueli też potrafią się pokazać. Penn podróżował po Wenezueli prezydenckim samolotem, odwiedzał zakłady i laboratoria, które od tygodni do tej wizyty się przygotowywały, spotkał samych szczęśliwych zadowolonych ludzi...

Mało tego – sam prezydent Chávez poklepał go po ramieniu i wychwalał przed kamerami: „Sean Pean jest człowiekiem bardzo odważnym. Napisał list do prezydenta Busha, w którym stwierdził m.in. że rząd Stanów Zjednoczonych jest zagrożeniem. Powiedział wielką prawdę. Brakuje niestety na tym świecie tak bohatersklich mężczyzn i kobiet, którzy mają odwagę powiedzieć to co należy powiedzieć!

Szkoda, że Sean Penn mu nie wyjaśnił, że USA to nie Wenezuela i do krytyki prezydenta nie trzeba tam odwagi. Że w Stanach Zjednoczonych za głosowanie na inną partię niż ta rządząca pracy się nie traci... Widać w tym przypadku zabrakło Pennowi odwagi.

No ale to milczenie amerykańskiego artysty może mieć wagę złota, a raczej petrodolarów. Sean Penn rozważa kręcenie nowego filmu w wenezuelskim, rządowym – Mieście Filmu – wybudowanym za miliony dolarów kompleksie nowoczesnych filmowych studiów, których nie opuściła jeszcze żadna pełnometrażowa produkcja. Bo aby zrealizować tam film trzeba wcześniej poddać scenariusz ideologicznej weryfikacji...

Może więc w sumie ta miłość artystów do Cháveza to żadna ideologia? Lecz po prostu zwykła w tej branży prostytucja? Poprzedni amerykański aktor, Danny Glover, który także kilka miesięcy temu paradował z Chávezem pod rękę, opuścił Caracas z czekiem na kilka milionów dolarów na produkcję kolejnego filmu...


>Technorati tags: , , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , , .
niedziela, 05 sierpnia 2007, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2007/08/05 20:26:53
W amerykańskim światku filmowym pełno jest reżyserów, aktorów, którzy obnoszą się ze swoimi rzekomymi lub prawdziwymi lewicowymi sympatiami. Stone nakręcił dokument o Castro. S. Penn był wcześniej w Iranie i zdał z wyprawy relację na łamach Washington Post. Moore odwiedził Kubę.
Myślę, ze mamy do czynienia z czymś w rodzaju fascynacji: bywa że ślepej, naiwnej, bywa, że w stu procentach wykalkulowanej (fajnie być bogatym i wrażliwym społecznie).
-
2007/08/06 11:28:23
No przeciez to juz Kazik dawno spiewal, ze "Wszyscy artysci to prostytutki". Jak widac mial racje!
-
2007/08/07 05:09:14
chwila, moment. czy to, ze ci ludzie fatygja sie, zeby oslawionego chaveza pozna osobiscie, oznacza od razu, ze uwazaja go za bohatera? dl amnie oznaczw to glownie, ze chca przekonac sie na wlasne oczy, ile prawdy jest w wizerunku malowanym przez oficjalne media, z ktorych wynika, ze chavez ma rogi i rozdwojone kopyto.
-
2007/08/07 05:23:32
@bigapple: Wydaje mi sie, ze jest zasadnicza roznica miedzy "przekonywaniem sie na wlasne oczy", a przyjmowaniem zaproszenia przez rezim i uczestnictwem w propagandowych szopkach. I jeszcze przyjmowanie za to wszystko pieniedzy, czy obietnicy pieniedzy. Duzych pieniedzy. Od kraju w ktorym polowa populacji zyje w ubostwie...