BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Atomowa Brazylia

A jednak! Brazylijski prezydent Luiz Inácio „Lula” da Silva podjął w końcu decyzję o wznowieniu intensywnego programu rozwoju energii atomowej w swym kraju. I to zarówno do zastosowania cywilnego, jak i wojskowego. Rządowy plan zakłada bowiem nie tylko jak najszybsze zakończenie wleczącej się od już blisko 30 lat budowy trzeciego reaktora, w jedynej jak dotąd brazylijskiej elektrowni atomowej Angra pod Rio de Janeiro. Lula ogłosił także przeznaczenie 500 milionów dolarów na wznowienie prac nad brazylijskim okrętem podwodnym o atomowym napędzie!

O możliwości podjęcia takiej decyzji mówiło się w Brazylii już od kilkunastu miesięcy. Szczególnie intensywnie od ubiegłorocznej inauguracji fabryki atomowego paliwa w Resende. Mimo to wielu brazylijskich atomowych lobbystów cały czas obawiało się jednak, że lewicowy Lula nie odważy się na otwarte, zdecydowane poparcie dla tej technologii. Że rząd, owszem, nie będzie przeszkadzał istniejącym projektom, ale też nie opowie się wyraźnie za ich rozwojem i związanymi z nim olbrzymimi inwestycjami. Tym bardziej, że energia atomowa nie ma w Brazylii zbyt dobrej prasy. Wręcz przeciwnie – brazylijski program atomowy, ucieleśniony w elektrowni Angra (pompatycznie nazwanej Central Nuclear Almirante Álvaro Alberto)– stał się symbolem największych plag z którymi od dekad Brazylia nie potrafi się uporać: korupcji, marnotrawstwa i niechlujstwa.

Pierwszy projekt budowy elektrowni atomowych w Brazylii wcielił w życie wojskowy prezydent tego kraju Emílio Garrastazu Médici. Budowę elektrowni atomowej w znajdującym się 150 km na południe od Rio de Janeiro, malowniczo położonym, nadmorskim mieście Angra dos Reis rozpoczęto w 1971 roku. Cztery lata później kolejny wojskowy przywódca, Ernesto Beckmann Geisel, podpisał z Republiką Federalną Niemiec strategiczne porozumienie o współpracy w rozwoju energii atomowej. Plan zakładał rozbudowanie Angry i wybudowanie trzech kolejnych elektrowni atomowych przed 1990 rokiem. W sumie działać miało wówczas w Brazylii 9 reaktorów. Taki był ambitny plan...

I co? No i mamy rok 2007 i Brazylia nadal ma tylko jedną, wciąż nieukończoną elektrownię atomową... której budowa, jak dotąd, pochłonęła astronomiczną sumę 12 miliardów dolarów!

Pierwszy reaktor, Angra I, budowany jeszcze według technologii amerykańskiej, oddano do użytku w 1982 roku, ale swą pełną moc uzyskał on dopiero w 1999 roku. Z drugim, Angra II, budowanym już przy pomocy Niemiec, też były spore techniczne kłopoty, ale mimo wszystko wystartował on w 2000 roku. Trzeci, Angra III, jest wciąż w stanie wczesnego, wielokrotnie zatrzymywanego placu budowy, który w ostatnich latach był tylko i wyłącznie konserwowany...

Teraz ma się to jednak zmienić. Zaakceptowany przez Lulę program przewiduje jak najszybsze zakończenie budowy trzeciego reaktora i – począwszy od 2015 roku – budowę czterech kolejnych, jednoreaktorowych, elektrowni. Zdaniem ekspertów Brazylia nie ma bowiem innego wyjścia – w chwili obecnej 85 proc. zapotrzebowowania tego kraju w energię elektryczną pokrywają elektrownie wodne. Naukowcy obawiają się jednak, że z powodu zmian klimatycznych woda już za kilkanaście lat stać się może surowcem deficytowym. A zapotrzebowanie na energię, w związku z dynamicznym rozwojem brazylijskiej gospodarki, nieustannie rośnie. Czyli Brazylia dramatycznie potrzebuje nowych źródeł energii. A że posiada ona jedne z największych na świecie złóż uranu – atom jest, zdaniem specjalistów, najbardziej logicznym rozwiązaniem.

Brazylia jest jednym z dwóch południowoamerykańskim państw posiadających atomowe elektrownie, tym drugim jest Argentyna. W kraju tym działa reaktor Atucha I pod Buenos Aires i Embalse pod Cordobą. W związku z potężnym deficytem energetycznym z którym boryka się ten kraj, prezydent Kirchner kilka miesięcy temu także podjął decyzję o wznowieniu programu rozwoju energii atomowej. Jego pierwszym etapem będzie planowane na 2010 roku ukończenie rozpoczętej w 1980 roku budowy reaktora Atucha II.


 >Technorati tags: , , , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , , , .
piątek, 13 lipca 2007, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Urugwaj spogląda w stronę atomu z Podróż na Południe
Czy Urugwaj stanie się trzecim południowoamerykańskim państwem czerpiącym energię elektryczną z atomu ? Niewykluczone. Prezydent tego kraju, Tabaré Vázquez , czeka na raport Komisji Technicznej Narodowej Dyrekcji ds. Energi i Technologii Atomowej , ... »
Wysłany 2008/07/24 02:38:50
Komentarze
Gość: Wojtek, 193.239.220.24*
2007/07/17 15:51:40
I bardzo madrze Brazylijczycy postepuja. Bo choc sie to wielu ekologom nie podoba, atom jest obecnie najbardziej przyjaznym srodowisku zrodlem energii. Mowie oczywiscie o technologiach, ktore przy obecnym zaawansowaniu technologicznym daja sie wykorzystac na duza skale.
-
2007/08/06 23:38:38
I slusznie - Brazylia ma kawal otwartego oceanu i najekonomiczniej bedzie to kontrolowac atomowymi okretami podwodnymi (bo przeciez nie lotniskowcami - jak Indie). Jezeli ich na to stac... tego nie wiem (vide wleczace sie programy wojskowe w Indiach).
Teraz troche political fiction: mam niejakie podejrzenia, ze Brazylia chce dolaczyc do duumwiratu Indie-Chiny (przyszlych wladcow poludniowej polkuli?).
-
2007/08/07 00:07:09
@ffamousffatman: Lotniskowiec Brazylia juz ma. I to od dawna. Wpierw byl to NAe Minas Gerais - wybudowany przez Anglikow podczas II wojny swiatowej i sluzacy w ich marynarce jako HMS Vengeance. Brazylijczycy odkupili go w 1956 roku za, bodajze, 9 milionow dolarow. I sluzyl im dzielnie do 2000 roku. Wtedy to Minas Gerais zostal zastapiony przez NAe São Paulo. To z kolei odkupiony od Francuzow ex-Foch. Tez staroc - Foch wybudowany zostal w 1960 roku - ale zdecydowanie nowoczesniejszy od swego poprzednika. Francuzi dostali za niego 12 milionow dolarow. Oczywiscie transakcja obejmowala tylko goly okret, bez zadnych samolotow.
Na São Paulo stacjonuja obecnie odkupione od Kuweitu A4-Skyhawk. Za 23 takich samolotow Brazylia zaplacila... 70 milionow dolarow.
Brazylijczycy od lat regularnie pozyczaja swoj lotniskowiec Argentynie, aby ci mogli cwiczyc swych pilotow. Argentyna od 1959 do 1999 roku zawsze posiadala lotniskowiec. ARA Veinticinco de Mayo popsul sie jednak w polowie lat 80-tych i Argentynczycy nie byli go w stanie zreperowac. W 1999 sprzedano go na zyletki. Jednak przez caly ten czas Fuerza Aeronaval Numero 2, do ktorej naleza samoloty zdolne do operowania z lotniskowca, jest utzymywana i Argentyna wciaz liczy, ze kupi w koncu jakis lotniskowiec.