BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Po śmierci powrót do życia (i blogowania)

Bardzo Was wszystkich przepraszam za tą prawie dwutygodniową nieobecność. Bo – teraz patrzę – rzeczywiście od ostatniego wpisu minęło już tyle czasu. Mnie te dwa tygodnie zupełnie umknęły, zlały się w jeden ciąg wydarzeń w które wciąż do końca nie mogę uwierzyć, które jeszcze chyba do końca do mnie nie dotarły.

Zmarł mój najbliższy przyjaciel. A nawet więcej niż przyjaciel: swego rodzaju mentor, w pewnym sensie zastępczy ojciec... Jedna z tych niewielu osób, które czasem przez przypadek spotykamy, nie spodziewając się wcale, że znacząco wpłyną na nasze życie.

Bob młody nie był, miał 82 lata, ale patrząc na niego nigdy się tego wieku nie widziało – cały czas pracował, nadal szybko jeździł samochodem i mimo zdaignozowanego na początku roku raka trzustki wciąż snuł plany, co chciałby jeszcze w swoim życiu zrobić, gdzie pojechać... Jeszcze trzy tygodnie temu siedzieliśmy na tarasie restauracji i Bob cieszył się, że jego stary organizm tak dobrze odpowiada na chemioterapię. Lekarze zapewniali, że wszystko jest pod kontrolą.

Rak okazał się jednak silniejszy. W ciągu niespełna tygodnia Bob przeszedł ze stanu „jestem chory, ale mam się dobrze i prowadze normalne życie”, do agonii. Już ze szpitalnego łóżka dyktował mi przez telefon ostatnie zmiany, które chciał wprowadzić do ukończonej kilka dni wcześniej swej autobiografii. Dzień później, gdy odwiedziłem go w szpitalu, nie był już w stanie mówić, tylko się uśmiechał. Dwa dni później zmarł.

Po raz pierwszy w życiu obserwowałem z bliska proces śmierci, stopniowego i świadomego w dodatku odchodzenia z tego świata, oddalania się. Przedziwne, bulwersujące przeżycie...

No ale życie toczyć musi się dalej, więc ogłaszam stopniową reaktywację tego bloga. Mam nadzieję, że jeszcze o nim nie zapomnieliście!

sobota, 30 czerwca 2007, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/06/30 23:59:37
Rosjanie mawiają: "gieroj umirajet odnażdy - trus tysjaczu raz" (bohater umiera raz, tchórz po tysiąckroć).
Trzymaj się i miło Cię zobaczyć ponownie na blogu.
-
Gość: xibi, bri94.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/01 00:13:12
Przykro mi z tego powodu...

I cieszę się, że powoli wracasz do blogowania.

Pozdrawiam serdecznie



-
2007/07/01 00:47:53
Pewnie, że nie zapomnieliśmy. Przykro mi z powodu Boba [*]. Naprawdę przykro. Czasem inni ludzie są dla nas całym światem :( Tierra, mam nadzieję, że jakoś się trzymasz...
-
2007/07/01 09:32:17
Czasami lepiej pomyśleć, że odszedł w spokoju, a nie męczył się latami w stanie agonii. A on odszedł z uśmiechem na ustach. Chyba był szczęśliwy.

Z niecierpliwością czekam na nowe wpisy :)
-
2007/07/01 10:43:39
wspolczuje Ci z glebi serca. Nigdy nie ma dobrego czasu na umieranie, dlatego wiek nie ma znaczenia. Najgorsza jest strata - pustka, ktorej czesto nie mozna wypelnic...
Stracilam przyjaciolke. Miala 37 lat... Byla jedyna moja przyjaciołka.
Trzymaj sie.
-
2007/07/01 13:25:07
Blog pamiętany. Przyjaciel niech spoczywa w pokoju.
-
2007/07/01 16:41:23
Szczere kondolencje.
-
2007/07/01 16:45:00
[*]
-
2007/07/01 16:52:36
Śmierć jest wpisana w nasze życie i nie pozostaje nam nic innego jak tylko pogodzić się z nią...:(
-
2007/07/01 19:44:24
Moja najszczersze kondolencje.

Cały czas się boję, że wcześniej, czy później sam będę musiał tego doświadczyć.

Świetnie, że wróciłeś.
-
2007/07/01 20:15:27
Wyrazy wspolczucia.
Dobrze Cie widziec z powrotem.
-
Gość: , 195.7.34.19*
2007/07/02 10:48:45
[*]
-
2007/07/02 11:10:40
Współczuję.
-
2007/07/02 11:39:25
Również ode mnie najszczersze kondolencje [']... Fajnie, że wróciłeś:)
-
2007/07/02 17:44:42
[*]
-
2007/07/03 10:22:57
Bardzo mi przykro i serdecznie wspolczuje...
Moze to niedojrzale, ale ja odchodzace osoby traktuje jak przyjaciol w dalekiej, szczesliwej podrozy.
Wierze, ze Bob oddaje sie temu, co za zycia lubil najbardziej.
Pozdrawiam cieplo.
-
2007/07/03 10:54:12
Towarzyszenie bliskim w wędrówce na drugą stronę: ze strachu przed tym doświadczeniem próbujemy respiratorem i kroplówką zastąpić prosty uścisk dłoni.Troskliwa obecność w takim misterium jest rzadkim darem dla umierających. Wygląda na to, że Robert miał dobrą śmierć, nawet jeśli z perspektywy tych, co zostali po stronie żywych te dwa słowa wydają się nie do pogodzenia.