BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Sadysta, skurwysyn i kanibal!

To podobno ja... Tak przynajmniej uważa część najnowszych czytelniczek tego bloga. Ale o tym za chwilę...

Bloguję w miarę regularnie już od blisko dwóch lat, ale muszę przyznać że wciaż mnie – Wy czytelnicy – zaskakujecie. A zwłaszcza Wasze reakcje. Lub ich brak.

Już tłumaczę – otóż bardzo często pisząc coś przypuszczam, zakładam i mam nadzieję, że temat wzbudzi zażartą dyskusję, albo przynajmniej jakieś reakcje. Innym razem poruszam jakiś temat, bo uważam że jest tego warty, ale mam przy tym świadomość że może on nie zainteresować zbyt wielu osób – bo jest np. zbyt osobisty, bądź dotykający wąskiego tematu. I wiecie co? Myle się bardzo często. Okazuje się bowiem później, że pod wpisem o którym myślałem że wywoła burzliwe reakcje nie pojawia się żaden komentarz, a pod tymi które miały szybko odejść w zapomnienie toczą się ciekawe dyskusje...

Także czas reakcji jest czasami zadziwiający. Zdarza się, i to dość często, że dyskusja pod blogowym wpisem zaczyna się dopiero po kilku tygodniach, czy miesiącach od jego publikacji. Zaczyna się, albo jest wznawiana po długim okresie ciszy.

Coś takiego przytrafiło mi się właśnie dzisiaj – naraz lawina nowych komentarzy pod tekstem z lutego o jedzeniu świnek morskich. Małe śledztwo pozwoliło dość szybko ustalić ten nagły powrót popularności tematu: najwyraźniej dopiero teraz na trop tego wpisu wpadły użytkowniczki forum o świnkach morskich. No i się zaczęło... To właśnie z tej okazji pojawił się m.in. tytułowy sadysta, skurwysyn i kanibal. Epitetów nie brakuje zwłaszcza w wypowiedziach na rzeczonym forum.

Normalnie komentarze z bluzgami i atakami ad personam, zwłaszcza anonimowe, bez wahania wycinam. Ze względów czysto estetycznych. Tym razem jednak zostaną – jako część blogowego folkloru. A rezemocjonowanym komentatorkom życzę opanowania, kultury, a także pracy z słownikiem języka polskiego (bo warto chyba znać znaczenie słów, które się używa) i bliższego zainteresowania się geografią. Bo jeśli Ekwador i Peru to Orient, to ja pewnie perfekcyjnie mówie po chińsku, choć o tym jeszcze nie wiem... ;)

Obiecuje też, że gdy następnym razem będę miał okazję spałaszować morską świnkę, to okraszę ją toastem za zdrowie i pomyślność wszystkich użytkowniczek świnkowego forum, którego najwyraźniej stałem się „czarnym charakterem”... ;-)


>Technorati tags: , .
>Blogalaxia tags: , .
środa, 02 maja 2007, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/05/02 02:26:08
...nie gniewaj sie...
Pamietam ten wpis...Dzis nie bede po Twoich linkach go nawet czytac...A juz na pewno nie tych komentarzy..., ale we mnie takze negatywne wywarl uczucie...
Co jest zrozumiale mysle, biorac pod uwage fakt, ze od lat mam swinki w domu,jako maskotki..., pupilki..., moje malenstwa...itd.
I choc wiedzialam, ze sa z/jadane tu i owdzie...to my tu jednak Europejczycy sa...
U nas swinek morskich sie nie jada...
Jedna sprawa to wiedziec...Inna wyobrazic sobie zyjac tu i teraz (brak glodu, wojny itd) naszego pupilka na talerzu...
Nie przejmuj sie!Zwlaszcza komentarzami...

Pzdr, Una...

PS. Choc kocham konie...dwa dni temu...w koncu dalam sie namowic, i sprobowalam Jamón de caballo.
...obiektywnie rzecz ujmujac: WYSMIENITY!
...No ale niestety smak caly czas psula mi...pamiec, wyobraznia...
Jednym slowem...choc pyszny jadac nie bede...I tyle.
-
2007/05/02 03:07:19
Wiesz, gdyby nie tytuł tego artykułu, nie domyśliłbym się, że owe komentarze tak Cię dotknęły. Twoje spokojne i rzeczowe odpowiedzi mogą być podręcznikowym wzorem jak trzeba zachowywać się w obliczu histerycznych reakcji.

Można je opisać jednym słowem: „irracjonalność” - brak ratio , proporcji między przyczyną a efektem. Eskalacja od lokalnego opisu kulinarii do „przepisu na świnkożercę” jest zawrotna.

Co do zwierzątek „małych, bezbronnych” to przychodzą mi na myśl delicje z Pantanalu brazylijskiego, gdzie w gruncie rzeczy marnotrawstwo jest uderzające: z dużego i bronnego aligatora (jacaré) zjada się tylko jego ogon.

Cała ta afera przyniosła mi uboczną korzyść, bo dałeś linki do dwóch ciekawiących mnie artykułów. O jednym z nich (kubańscy lekarze) kiedyś pisnę, bo od dawna zbiera mi się na opowieść o nich w tutejszym stanie Tocantins.

I to przywodzi mnie do refleksji o archiwach blogowych. Od niedawna biegam po blogach i widzę, że wiele z nich warto uważniej przestudiować, ale jak wybrać to, co ciekawi?! System zerkania do tyłu w blox poprzez kalendarz nic nie klasyfikuje, jednosłowne odniesienia (tagi) to maleńki krok ku porządkowi...
Wiele świetnych materiałów ginie w tym
internetowym wirze.
-
2007/05/02 03:53:46
przeczytałam właśnie ten wpis o świnkach. przyznam szczerze, iż nie miałam bladego pojęcia, że ktokolwiek na świecie je świnki morskie, choć z drugiej strony na świecie jada się tyle różnych dziwnych potraw, że właściwie nic nie powinno mnie już dziwić. cóż... tak jak ktoś już napisał komentując tamten wpis: gustibus non est disputandum. ja osobiście nie lubię eksperymentów kulinarnych, więc świnek zdecydowanie bym nie ruszyła- za bardzo kojarzą mi się, podobnie jak Unie, z domowymi pupilami. nie zmienia to faktu, że forum o świnkach brzmiało... hmm... trochę dziecinnie, łagodnie mówiąc... a tamte komentarze... cóż... chyba naprawdę nie warto zwracać na nie uwagi...
-
2007/05/02 09:07:46
setnie sie usmialem ;)
-
2007/05/02 10:39:35
mam nadzieję, że te wpisy nie spowodują autocenzury.

Pozdrawiam
Zet
-
2007/05/02 12:25:16
Tylko spokój może nas uratować :)
-
2007/05/02 12:47:12
Poruszyłeś bardzo ważny problem z blogosfery.

Opiszę tę stronę medalu: do niektórych wpisów przywiązujemy zbyt dużą wagę, jesteśmy ukierunkowani na jakieś tam oczekiwania od czytelników, bo właśnie są one dla nas ważne, co przecież nie musi być tak czytelne u odbiorców.

Ja dziś tkwię w głębokiej obrazie, po zerowej reakcji Wielkiego Świata na zdjęcia z wycieczki po polskich Beskidach.

Odebrałam to jako ujmę, że co polskie to pospolite, zwykłe, nie warte zachodu by rozwodzić się, a może wstyd przyznać do zbyt znanego, taniego i ogólniedostępnego?
-
Gość: filomatka, host_178_145.compower.pl
2007/05/02 13:10:52
Reakcje forumowiczów były takie bo opisywałeś wszystko z wielką radością człowieka, który może się pastwić nad kimś, kto jest słabszy. Zrozum też nasz punkt widzenia, to może szokować. Ktoś kto jest słabszy zasługuje na opiekę, a nie na krojenie na żywca nożem. Weź pod uwagę, że w dzisiejszych czasach każdy może stać się ofiarą czyjegoś napadu, może dlatego warto pielęgnować w sobie trochę ludzkich odruchów. Wierzę, że cię na nie stać, tylko są jakoś ukryte ( może tylko w necie to poza, mam taką nadzieję)
-
2007/05/02 14:01:08
muszę przyznać, ze rozbawiła mnie ta historia :) powodzenia w walce z miłośniczkami swinek. mimo młodego w większości wieku, ich agresywne nastawienie sugeruje, że mogą okazać się niebezpieczne ;) one mają świnki, Ty bez wsparcia żadnego pokemona...
:D
były wegetarianin
-
Gość: alx, abir25.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/05/02 16:56:22
A ja zachecony artykulem sprobuje usmazyc swinke w domu! W koncu co to za roznica, swinka, swinia, kura czy pies? Kazde jest zywym stworzeniem i zasluguje na troche szacunku, a nie tylko wybrane, bo to pupilek. Kazde odpowiednio przyzadzone jest tez pewnie palce lizac, hue, hue, hue. Tylko faktycznie swinki to lepiej miec chyba swoje, hodowlane niz zjesc taka ze sklepu zoologicznego. W kazdym razie, dzieki za inspiracje!
-
2007/05/02 18:38:33
nie mam sily czytac tamtych komentarzy.
dla mnie jedzenie jakichkolwiek zwierzat to barbarzynstwo, ale nie przyszloby mi do glowy atakowac kogos za to, ze lubi jesc np swinke /lub pisze o tym/.
bandy histeryczek i tyle. po tym jazgocie zapewne z czystym sumieniem zasiada do obiadu i spalaszuja schabowego.
ciemnota i zabobon.
podsumowujac - nie przejmuj sie. mnie nazywano zboczonym seksita - i nie zgadlbys pod ktorym wpisem :D - jesli to moze Cie pocieszyc ;)
Twoj blog trzyma poziom - a oszolomami nie warto sie przejmowac.
pozdrawiam serdecznie :)
-
2007/05/02 19:17:03
Szanowna Filomatko, z pięciu wpisów, którymi przyczyniłaś się do dyskusji w ciągu 25 godzin ten ostatni jest jedynym bez osobistej agresji i nawet przypomina próbę argumentacji. Byłoby wbrew zasadom narodowym (a także panującym wśród młodych ludzi) po powiedzeniu czegoś zdrowo niemądrego przepraszać za wyskok, choć zdumiałoby Cię ile sympatii zyskuje w otoczeniu taki niespodziewany gest.

Aby Cię zachęcić do w miarę rzeczowej rozmowy, położę na stole taki fakt: osób w Brazylii jest koło 185 milionów, a bydła koło 195 milionów. Do rzeźni idzie czterolatek. I on jest słaby (bo robimy z nim co chcemy, a chcemy tylko kawałki pierwszej kategorii) oraz mały, może nie dla Ciebie i mnie ale dla jego mamy, pani krowy. I nie tylko zabijanie ich powinno Cię martwić, ale samo ich istnienie, bo wydalają z siebie takie ilości metanu, że są jedną z poważniejszych przyczyn niszczenia warstwy ozonu nad Ziemią. I nie będę wyszukiwał dla Ciebie ilości kurczaków, które olbrzymie konglomeraty ubijają tylko w moim stanie Santa Catarina (dziwny adres dla gigantycznego uboju),
wystarczy sobie pomyśleć, że każdy biedak dziś może jeść (i w istocie je) tutaj kurczaka prawie codziennie. No, nie całego. A taki kurczak dorasta nie w 6 tygodni, jak kiedyś, a w 3 tygodnie, bo on jest prawie sztuczny, bardzo skomplikowany proces przemysłowy go wytwarza, jakieś tak zarodki przylatują tu ze Stanów, rodzi się coś, co nie ma życia a parę tygodni pasienia. I jaka jest tego chemiczna kompozycja dowiemy się być może za późno, ale coraz mniejsze zainteresowanie mężczyzn seksem niekoniecznie jest winą tv... Więc problemów, prawdziwych problemów, dla ich zdrowia i naszego zdrowia, jest od cholery i trochę, ale przygotowywanie dania z autora bloga dla świnek morskich wydaje mi się bardzo egzotycznym sposobem na ujawnienie Twego delikatnego i holistycznego wnętrza.

-
2007/05/02 20:29:10
Jestem za probowaniem nowych potraw i jesli swinki sa przysmakiem w Peru oraz innych krajach Ameryki Pld, to czemu nie? Gdybym byla w Chinach zjadlabym psa. My Polacy mamy tak uboga kuchnie, ze cokolwiek spoza tajemniczego kregu schabowy-bigos-ziemniary wydaje nam sie swinstwem pierwszej kategorii. Swinki to jest lekki hard-core, musze przyznac, ale w koncu to nie pieczone swierszcze czy pijawki w cukrze.
-
Gość: , host_178_145.compower.pl
2007/05/02 20:58:17
andsor-br : to prawda, byłam złośliwa z tą kolbą dla świnki ale moje oburzenie było słuszne. Uważam, że nie macie prawa zabijać tych zwierząt, a przynajmniej nie pod moim nosem.Od kiedy człowiek ma prawo do bezkarnego mordowania? A to, że na niektórych wyspach jedzą ludzkie mięso może też was zaintryguje i następnym razem zrobicie sobie pasztet z waszego przyjaciela? Zastanówcie się do czego to zmierza. Bo jak dla mnie, to wszystkie problemy, które opisujesz to wina człowieka. Zapomnieliśmy, że to my jesteśmy częścią natury, a nie natura naszą cząstką. Wogóle jej nie szanujemy i zawsze będę przeciwna temu. A dietę wegetariańską polecam. Jest bardzo zdrowa.
-
2007/05/02 21:42:40
Filomatko, co to za dziwny taniec z jednym krokiem do przodu i dwoma do tyłu? Unikam wyrażenia w dobrym i precyzyjnym polskim mojego poglądu na temat tego, co określasz jako „złośliwość” bo żadne z nas
dwojga (ani czytelnik) uzyskałby dzięki temu jaśniejsze zrozumienie problemu (zwierzątek). Warstwa językowa (bezkarne mordowanie, pasztet z waszego przyjaciela,
przepis na świnkożercę) sugeruje mi, że jesteś z kraju, w którym w szkołach dęte deklaracje zastępują sztukę doboru argumentów, w którym pitolenie w istotnych kwestiach ustępuje pseudo-naukowym rozważaniom o chwili gdy fetus staje się człowiekiem, w którym agresja wobec odmiennej pozycji politycznej dochodzi do drwiny ze śmierci kobiety zaszczutej na śmierć. Ty myślisz, że tu chodzi o małe i niewinne świnki morskie, a ja sądzę, że wraz z paru koleżankami przy naciąganiu na twarz widocznych z daleka błyszczących masek rycerek rasy ludzkiej nie zauważacie jak wam te twarze wykrzywiają się zwierzęcym, bezmyślnym grymasem.

Czy Twoje przenikające na zewnątrz przekonanie o własnej wiedzy na temat natury, pozwalające pouczać innych bez
zastanowienia się jaką wiedzę i jakie przemyślenia mają oni na ten temat, zastępuje Ci potrzebę uczenia się o faktach i procesach z tego świata? No to jedź tak dalej, świnki morskie będą miały z Ciebie sporą pociechę.

Przy okazji, ten zaimek „wy” przy rozwijaniu Twojej obsesji na temat powiązań między jedzeniem zwierząt i ludzi, ten zaimek to niby do kogo ma się stosować? Proszę Cie, zjedz sobie duży i całkiem bezmięsny kawałek wiedeńskiego tortu i przemyśl jeszcze raz to, co tu wypisujesz.
-
Gość: filomatka, host_178_145.compower.pl
2007/05/02 22:40:31
Cóż, gdybym to zdanie o przepisie zapisała w jakimś felietonie z napuszonych gazet, które zapewne czytasz, sądzę,że nawet nie mrugnąłbyś okiem apropos mojego tonu. Przejaskrawienia czasami służą temu, żeby ludzie się zastanowili nad tym co robią. Uważam, że ty i autor tego blogu idziecie za jakimś dziwnym pędem do zagranicznej mody, nawet na jedzenie. Dla mnie jest to próba szpanu, choć nie powiem, na pewno jesteście starsi ode mnie, a takie popisywanie się nie przystoi w pewnym wieku.Ot, zwykła kokieteria. Teraz już ja się czuję zmęczona. Zupełnie jak na najnudniejszym wykładzie w moim życiu.
-
2007/05/03 00:37:26
@filomatka: zagraniczna moda powiadasz? Szpan? Na jedzenie swinek? Ciekawe gdzie? Przeciez tu zupelnie nie chodzi o mode, a jedynie o czesc wielowiekowej kultury.
Odnosze wrazenie, ze nie za bardzo orientujesz sie w charakterze tego bloga. On w calosci poswiecony jest Ameryce Lacinskiej - kontynentowi, ktory uwielbiam i ktory stal sie poniekad moim drugim domem. I ktory staram sie tutaj, na tym blogu, troche czytelnikom przyblizyc. Po prostu podzielic sie moja fascynacja. I nic na to nie poradze, ze w Andach od zawsze je sie swinki morskie. To zadna moda, to po prostu tradycja. Co wiecej nie ma w tym nic egzotycznego - wszedzie na swiecie je sie przede wszystkim to, czego jest pod dostatkiem. Jesli sie dobrze zastanowic, to o wiele bardziej egzotyczne jest to, ze w Europie ten gryzon stal sie zwierzeciem domowym. Kompletnie odizolowanym od swego naturalnego srodowiska i zyjacym najczesciej w klatce. Czy uwazasz to za normalne?
Czy przypadkiem to nie wlasnie to jest moda?

Wracajac do egzotycznych potraw. Ja osobiscie uwazam, ze jesli odwiedza sie jakis kraj, chce sie go poznac, to jednym z najwazniejszych elementow tego poznawania sa kontakty z lokalna ludnoscia i dzielenie z nia najprostrzych codziennych czynnosci, czyli m.in. jedzenia. Nawet nie wyobrazasz sobie jak bardzo zjedzenie swinki morskiej na rynku w Cuenca pomaga w przelamaniu barier, ktore zwykle dziela lokalna ludnosc od turystow. Jak bardzo pomaga to nawiazac kontakty, jak skutecznie rozwiazuje jezyki.
Myslisz, ze lokalna populacja lubi tych cudzoziemcow co przechodza obok straganow ze swinkami i jedynie robia zdjecia z wyrazem obrzydzenia, czy oburzenia na twarzy? Zapewniam Cie, ze nie specjalnie...


-
Gość: Aga, 190.72.43.11*
2007/05/03 01:04:08
haslo 66607 z obrazka
lot do caracas takze nr 666 :D
zafascynowal mnie Twoj blog!
od 2 miesiecy jestem u mojego "chico latino" w Caracas... ;)
Twojego bloga sprobuje przeczytac od 45 do 1 :)
moze z pominieciem niektorych politycznych not bo nigdy w polityke nie wnikalam. co nie oznacza ze pomine wszystkie... bo piszesz tak interesujaco :)
pozdrawiam (^^

-
Gość: Aluuusia 17, dlu134.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/05/03 12:20:39
Wiesz co jest przykre??Ty sobie prowadzisz ten swoj blog i nawet nie zauwazasz ze mozesz komus tym sprawic wielka przykrosc! A to ze napisales wlasnie ten temat "Sadysta, skurwysyn i kanibal!" Swiadczy o tym ze jestes zupelnie niedojrzalym czlowiekiem ktory nie majac swoich argumentow rozglasza to tak aby i inni Twoi znajomi mieli okazje Ci pomoc!Szkoda ze sam nie potrafisz zalatwiac swoich problemow...Temat uwazam za zakonczony bo nie ma co dyskutowac! Dajcie juz spokuj Pani Pysi i Filomatce i w ogole naszemu forum!!!
-
2007/05/03 12:32:22
Alusiu, czytam ten blog regularnie, od dluzszego juz czasu i jakos nie zauwazylam, aby jego autor mial jakis wiekszy problem. Problem Wy stworzylyscie swoimi infantylnymi, chamskimi odzywkami i pokazem braku kultury. I to Wy sciagnelyscie uwage na Wasze forum, o ktorego istnieniu jeszcze kilka dni temu nikt nie wiedzial.
Mam tylko nadzieje, ze to wszystko wina waszego szczeniackiego wieku. Moze z czasem nauczycie sie co to sa argumenty i dyskusja. Bo zbiorowa histeria na pewno nimi nie jest.
Pozdrawiam,
Karola
-
Gość: aluuusia17, dlu134.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/05/03 13:11:09
Wybacz a ile Ty masz lat zeby mnie szczeniakiem nazywac??Jesli patrzysz na moj login i tym sie kierujesz to gratuluje pomyslu!Po pierwsze to nie tylko my uzywalysmy epitetow w kierunku tych co jedza swinki ale rowniez i w druga strone!Gdyby to byla zbiorowa histeria jak to nazwalas to byloby tu setki osob a pisaly tylko trzy jesli umiesz liczyc!Argumenty mamy na pewno lepsze od Was!I co niby pisanie dziewczynie ze jej swinka lepiej wygladalby na talerzu jest Twoim zdaniem dojrzaloscia???To jest dla mnie smieszne!!!
-
2007/05/03 13:16:38
alusia, naprawde zajrzyj do slownika jezyka polskiego (jesli wiesz co to jest) i sprawdz co to argument. Poki co jedynie Filomatka zamiescila w tym watku w miare rozsadny i wawazony post w ktorym probowala przedstawic swoj punkt widzenia. Ty natomiast tylko histeryzujesz. Mowiac krotko zachowujesz sie jak 12-13 letnia dziewczynka. I cala nadzieja w tym, ze wlasnie tyle masz lat. W przeciwnym razie bardzo ci wspolczuje! Naprawde.
-
Gość: aluuusia17, dlu134.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/05/03 13:45:57
Napewno lepiej umiem sie poslugiwac slownikiem niz ty! Chyba nie umiesz czytac ale to twoj problem! Ja bym sie udala do psychologa na twoim miejscu jesli masz ze soba problemy! Szkoda gadac! Zycze Wam tylko tyle zebyscie kiedys musieli sie zajac takim wspanialym zwierzatkiem jakim jest swinka morska i poczuli jej urok! Wtedy moze do was dotrze za jedzenie ich to najwiekszy blad jaki mozna popelnic!
-
2007/05/03 13:57:00
Wlasnie widze - "napewno" lepiej. :) Co do swinek morskich to juz pisalam. W moim nastoletnim okresie mialam swinke, niezbyt dlugo, bo zostala zjedzona. Przez mojego owczesnego psa!

PS. Dobrze ze nie masz akwarium. Pewnie bys chciala zakazac wszystkim jedzenia ryb!
-
2007/05/03 13:58:49
...NA...PEWNO...
Tak...
Na pewno...

Sin duda alguna...

He, he... Ciekawie! Bardzo TU ciekawie!

Pzdr, Una...
-
Gość: cdr, abji2.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/05/03 19:36:38
ech, poziom komentarzy zmierza do poziomu "dzieci neostrady" na onecie. moze wezma swoje swinki za pazuche i sobie pojda... pozdrawiam rozsadych czytelnikow
-
2007/05/03 23:49:16
To kanibale jadają świnki morskie?
-
2007/05/04 01:45:30
Jestem rozczarowany, bo koleżanki od Świnek zlikwidowały swoje forum. Link stracił aktualność.
-
2007/05/04 01:45:55
Mam nadzieję, że osoby sprawniejsze w używaniu wykrzykników i epitetów już się odkleiły od tematu, bo na użytek dorosłych chcę podać dwie linki prowadzące do ciekawego jednak tematu pod tytułem „nasze kochane maleństwa&148;. Niezbyt to związane con las Americas, dlatego podaję linki i znikam. Aha, problem w projekcie jedzenia wiewiórek.

vierablu.blox.pl/2007/04/Szare-wiewiorki.html

news.bbc.co.uk/1/hi/uk_politics/4835690.stm

-
2007/05/04 08:24:10
O matko z córką!
Nie wnikałam w czym rzecz, teraz widzę :)
Powiem tak:
- ja świnki bym nie zjadła, tak samo jak psa lub welonki, ale dlaczego odmawiać tego innym? Święte krowy paradują w Indiach blokując ulice, a my zajadamy się wołowiną. Jesteśmy barbarzyńcami żrąc czyjąś świętość?
Przesadziły panie w swe zajadłości. Jeśli Ameryka Łacińska to cała, oczywiście z jadłospisem, który jest nieodmienną częścią KAŻDEJ kultury (nie będziemy o kiszonej dla innych nacji zgnitej kapuście, smalcu, flakach, żabach pisać bo te przykłady każdy zna) Inna sprawa jeśli autor się naigrywał ale czyż nie lepszą bronią jest ta sama broń - też się pośmiać z autora? Znaleść gdzieś u tieralla czuły punkt w blogu i ponapieprzać się?
Nigdzie nerw nie lubię, do niczego nie prowadzą.
A temat tych nerw tu sam w sobie jest naprawdę błahy, nie mamy wpływu przecież na to czym żywi się dany kraj. Zechcieliby smakosze zamienić pędraki na suszoną krakowską? Tak samo jak my polędwicę na pędraki?
Nie - więc nie ma dyskusji.
-
Gość: filomatka, host_178_145.compower.pl
2007/05/04 10:32:05
Jest jedno "ale". Autor blogu opisywał pójście do zoologika w Polsce i nakłaniał do adaptacji tej tradycji peruwiańskiej w Polsce. O to jest cała burza. W tradycji Europejskiej te zwierzęta są pupilami nie potrawą, którą się je. Co do epitetów - wy też obrażaliście nas wyzywając od szczeniaków i nazywając "małymi dziewczynkami". Od kiedy to jest argument na wyrażenie swojego zdania? Andsol-br, być może używasz mądrych słów i ok, podjąłeś ze mną dyskusję, ale mało wiesz o życiu. Cywilizacja po prostu gdzieś cię zagłuszyła, wchłonęła i za niedługo zaczniesz wcinać lisy, bo stwierdzisz, że w lasach grasuje ich za dużo.
-
2007/05/04 10:54:07
Filomatko, wez gleboki oddech i przeczytaj jeszcze raz to co napisalem. Gdzie tam widzisz naklanianie? Stwierdzilem jedynie, ze jedzenie swinek w Europie jest mozliwe i ze robia to niektorzy mieszkajacy na naszym kontynencie Latynosi. Na dodatek na koniec akapitu dodalem smileya - ktory mial podkreslic ze ten fragment jest pol zartem, pol serio - bo doprawdy niezbyt wierze w to, ze ktos z czytelnikow taka swinke przygotuje. Ale jesli nawet to co? Stanie sie tragedia? Nie sadze.

PS. Andsol-br mieszka w Brazylii. Tam lisow nie ma.
-
2007/05/04 12:24:46
O żesz Ty KANIBALU :)))))))) he, he...a czy chociaż smaczne są TE świnki ? :))))))))))))))

-
Gość: filomatka, host_178_145.compower.pl
2007/05/04 15:28:16
Dla ciebie Tierralatina to nie tragedia, bo raczej nie lubisz zwierząt w żywej formie i bardziej ci pasują na talerzu. Problem pojawiłby się wtedy gdybyś to ty był obiadem na sawannie w wykonaniu lwów. Ale pewnie tam raczej się nie zapuszczasz.
-
2007/05/04 15:38:47
Filomatko, ciekawe na jakiej podstawie wyciagasz takie wniosk? Czy dla Ciebie wszyscy miesozercy to wrogowie zwierzat? W takim razie malo maja one przyjaciol...
Jestes w bledzie, swiat nie jest taki prosty jak Ci sie to wydaje. Ja np. uwielbiam zwierzeta. Ale przede wszystkim w ich srodowisku naturalnym. A klatka ze swinka morska w pokoju nastolatki na pewno nia nie jest...
Co do zjadania to tez sie mylisz - mieso jadam rzadko.
-
2007/05/04 15:39:38
PS. W Ameryce Lacinskiej lwow nie ma...
-
Gość: filomatka, host_178_145.compower.pl
2007/05/04 16:26:32
Nie mówiłam o lwach w Amercyce Łacińskiej, tylko sądzę, że mógłbyś się przejechać na sawannę w myśl podróży dookoła świata.No tak, przecież zapomniałam, dla ciebie talerz jest naturalnym środowiskiem świnki morskiej. Hmm - mięso zjadam żadko - jakoś ci nie wierzę, może dlatego, że bardzo się rozwodziłeś nad tym jak świnka na patyku bardzo ci smakowała. Jak to szło? "Z zoologika nie radzę kupować, lepiej wyhodować samemu, małe świnki nadają się do jedzenia od ( nie podam bo dokładnie nie pamiętam, a nie chce, żebyś mnie pouczał Post Scriptum - a widzę twoją dziką chęć na to :/) " No to nie brzmiało jak kwestia miłośnika zwierząt.
-
2007/05/04 17:27:37
powroty z urlopu do pracy bywają trudne... W tych okolicznościach przyrody i niepowtarzalnych, naprawdę nie myślałem, że coś może poprawić mi humor :DDD Ta historia okazała się jednak kosmiczną komedią :DDD
Drogie miłośniczki świnek morskich: jako, że widzę, iż zdrowe argumenty do Was nie przemawiają, nie będę się wdawał w tę jałową wymianę zdań. Jednakże pragnę zapewnić Was, że oto dziś, pod wpływem tej "dyskusji", postanowiłem sobie (wręcz obiecałem), iż za kilka miesięcy, przy następnej wizycie w Ameryce Pd. skonsumuję świnkę. Lubię wiedzieć w czym rzecz... Będę wtedy myślał o Was i Waszych klatkach pełnych tych z pewnością przeszczęśliwych z tego powodu zwirzątek...
-
2007/05/04 17:30:04
Tierrralatina, przestan dyskutowac z tymi dziecmi bo widzisz ze to przeciez nie ma sensu. Glupie to, uparte i nieprzemakalne na argumenty. Tak to jest jak smarkule maja nieograniczony dostep do internetu!
-
2007/05/04 17:57:15
Filomatko, byc może użyję mądrego (a raczej: niecodziennego) słowa mówiąc Ci, że imputowanie dyskutantom argumentów, wiedzy czy niewiedzy, nastawień itp jest częstą techniką wciągania w pyskóweczki, używaną przez osoby z nadmiarem czasu (lecz niekoniecznie przemyśleń). I dorośli nie nabierają się to. W kwestii lisów zastosuję technikę wybiórczą, jak w internecie, głupotek grasuje mnóstwo ale tylko niektóre poddaję kulinarnej obróbce.

A ten pomysł z autorem bloga jedzonym przez zwierzątka, to jeszcze recydywa czy już opsesja? Zauważ, że moja ortografia jest grzecznym ukłonem w Twoją stronę: pokazuję, że rzadko ale ja też potrafię dać kopniaka pisowni.

@incabas: a gdybyś zahaczył o Brazylię,
nie przegap "paca", kapiwary i aligatora.
-
Gość: filomatka, host_178_145.compower.pl
2007/05/04 19:32:40
No tak, przecież nie mogę liczyć na zachęcenie cię do przejścia na wegetarianizm. "Dorosłość" wyraża się nie w używaniu "niecodziennych" słów, ale posiadanie własnych przekonań. Ty niestety ich nie masz i próbujesz mnie wciągnąć w spór wcale niedorosły. Prościej mówiąc irytuje mnie twoje szukanie zaczepki. Jeżeli chcesz sobie ze mną porozmawiać o wegetarianizmie ok, ale nie chce mi się już dyskutować na temat twoich złośliwości. Nie widzę sensu. Co do dorosłości jeszcze- znam sporo mądrych ludzi, którzy się nią nie puszą i być może też na tym polega ich inteligencja.Inteligentni ludzie potrafią porozmawiać z każdym człowiekiem w różnym wieku - ty niestety nie umiesz więc po co rozmawiać? Życzyłabym Ci więcej wyobraźni i świeżego spojrzenia na świat, bo tak się pusząc rzeczywiście nigdy nic nie zobaczysz( też nikogo, bo to kwestia wrażliwości)
-
2007/05/04 21:05:46
Oj, Tierralatina, nie badz taki drobiazgowy, zawsze moze Cie pozrec jaguar w dzungli :-).
A tak odnosnie dyskusji - no coz, mialam lepsze mniemanie o polskiej mlodziezy, juz nigdy nie bede krytykowac tej, ktora widze na codzien dookola mnie. Nieco przerazajace. Ale jest nadzieja, ze wyrosna z tego...
Ale sama na swinke sie nie skusilam, troche mi niespecjalnie na talerzu wygladala.
-
2007/05/04 23:18:23
Charakter mi troszkę utytłano, ale ciała nie oddano brazylijskim fokom na pożarcie. Czyli nie jest źle.
-
2007/05/04 23:41:32
Z tej całej dyskusji jedna, jedyna myśl się nasuwa:
- to prawda, że owoc zakazany kusi najbardziej, że jakby antyreklama robi najlepszą reklamę.
Zauważcie co napisał inkabas.
Ja nie miałam t a k i e j myśli ale już zaczynam się zastanawiać:
- jak to na talerzu się podaje świnkę czy na patyczku jak szaszłyka? Bo widzę, że tu zdania podzielone.
-
2007/05/04 23:46:20
I jeszcze jedno:

"Autor blogu opisywał pójście do zoologika w Polsce i nakłaniał do adaptacji tej tradycji peruwiańskiej w Polsce. O to jest cała burza"

Nakłonił którąś z was? Boicie się, że nakłoniłby nas?
Przecież od takiego gadania do zmiany upodobań na takie menu daleka droga.

-
2007/05/05 00:54:57
@cito1: Najlepsze jest to, ze wcale nikogo do niczego nie naklanialem. Stwierdzilem jedynie, zgodnie z prawda, ze jest w Europue mozliwe w wyhodowanie sobie swinek do konsumpcji. I ze niektorzy Latynosi to robia...
Ale widac Filomatka poczula sie naklaniana. Ale to juz jest jej problem. :)

@yanachaska: Milo Cie tu ponownie goscic. Co wiecej nasluchalem sie dzisiaj wielu komplementow na Twoj temat! ;-)
-
2007/05/05 10:36:51
Po przeczytaniu dyskusji nabrałam ochoty na świnkę....taka przypieczona...mniam...Jeśli kiedykolwiek będę w Ameryce Łacińskiej z pewnością spróbuję :))
-
Gość: magdah, abfg123.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/05/05 13:11:15
Jedzcie sobie te świnki. Nie rozumiem tylko skąd to zdziwienie reakcją. Polska to po prostu nie jest Peru. U nas jedzenie świnek nie jest normalne, bo kojarzą się one z fajnymi zwierzątkami, o które się dba, które są przyjaciółmi ludzi, za którymi przepadają dzieci… Akceptując normy kulturowe Ameryki Pd, akceptujcie też NASZE. Nie zjadłabym świnki, bo jestem z nimi emocjonalnie związana, tak samo jak nie zjadłabym psa czy kota. Fakt, że niektóre reakcje na post o przyrządzaniu świnek były histeryczne i dziecinne, ale skoro te „dzieci” kochają świnki to dlaczego miałyby pisać inaczej? Cały czas piszecie o braku argumentacji z naszej strony, przyznam że trudno o argumenty w tej sprawie, bo to czy dla kogoś jedzenie zwierząt domowych jest normalne to tylko kwestia jego moralności, przekonań, uczuć. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że wydajecie mi się trochę żałośni, bo macie uciechę nie dość, że z żarcia tych nieszczęsnych gryzoni, to jeszcze ze skutków opisywania tego w necie - z bluzgów wynikających ze szczerego rozżalenia, zdenerwowania "małych dziewczynek". Owszem nie kwestionuję waszej szerokiej wiedzy i oczytania, ale z rozwojem emocjonalnym nadal u was kiepsko.
Uwierzcie, że świetnie jest być szesnastolatką. Trochę mi nawet was szkoda, że z taką wyższością patrzycie na młodszych. Od razu się urodziliście tacy dojrzali? I tacy nadęci?
Smacznego!
-
2007/05/05 13:21:40
OK magdah, powiedz mi tylko, czy w zwiazku z tym ze dla wielu nastolatek zwierzeciem domowym jest takze szczur, to powinnismy przestac walczyc ze szczurami w piwnicach?
Zgodnie w Twoja argumentacja nie powinnismy tez jest ryb - na pewno jest wiecej akwarystow niz posiadaczy swinek. To samo dotyczy tez krolika. Takie sympatyczne zwierze, zgadzam sie z tym, ale pasztet z niego tez jest wspanialy. I nie widze co moralnosc ma do tego. To kwestia smaku.
-
Gość: , bla252.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/05/05 14:06:49
"Uważam, że nie macie prawa zabijać tych zwierząt, a przynajmniej nie pod moim nosem.Od kiedy człowiek ma prawo do bezkarnego mordowania? A to, że na niektórych wyspach jedzą ludzkie mięso może też was zaintryguje i następnym razem zrobicie sobie pasztet z waszego przyjaciela? Zastanówcie się do czego to zmierza. "
Czuje sie jak podczas ostatniej debaty o prawo do aborcji w PL, gdzie jedna ze stron posługiwała się (i posługuje się)podobna retoryką. :D
Co sie tyczy kwestii jedzenia świnek morskich to osobiście uważam że dzielenie zwierząt ( z wyjątkiem gatunków zagrożonych wymarciem rzecz jasna)na takie których nie można jeść, bo fajne miłe i pluszowe i na całą resztę, jest hipokryzją. Zakłamaniem jest również podział na jadalne = jedzone w Europie i w Ameryce Północnej i niejadalne=konsumowane tradycyjnie w "barbarzyńskiej" reszcie świata.
to tyle pozdrawiam
Ps a tak btw to dzięki za całego bloga, bo poza artykułami A. Domosławskiego, to niewiele można usłyszeć w polskich mediach na ten temat (zresztą komu ja to mówię!!!:) Chyba że ktoś ma na tyle samozaparcia żeby słuchać trójkowych audycji Wojciecha Cejrowskiego, ale to już trochę inna historia...
Agat
-
Gość: filomatka, host_178_145.compower.pl
2007/05/05 15:20:13
Magdah, dziękuję ci za te słowa, przywróciłaś mi wiarę w ludzi. Jednak myślałam, że w Polsce to jest tak oczywiste, że nikomu nie trzeba tego tłumaczyć . Nie mam siły jednak już tutaj przekonywać do oczywistych rzeczy kogokolwiek. Zwłaszcza, że uważają się za najinteligentniejszych i najdoroślejszych na całej kuli ziemskiej.
Co do wcześniejszego komentarza - nie trafiłeś, nie jestem za żadną partią, tym bardziej za tą, którą masz na myśli.Niemniej prawa do aborcji też nie popieram.
-
2007/05/05 15:47:52
A ja miałam w poprzednim komentarzu tekst " boisz się, że namówi mnie albo dr Ewę?"

:)

Skasowałam a tu Ewa jakby namówiona, że hej!

:D
-
2007/05/05 21:55:08
Cito-mnie nikt do niczego nie musi namawiać. Robię to na co mam ochotę...:)))
P.S.
Ryby też lubię jeść. Lubię pasztet z krolika i żabie udka i wiele innych rzeczy :))
-
2007/05/06 04:50:37
Pisze Magdah: „Fakt, że niektóre reakcje na post o przyrządzaniu świnek
były histeryczne i dziecinne, ale skoro te "dzieci" kochają świnki to dlaczego
miałyby pisać inaczej?”

Dlatego, że posiadanie emocji i poglądów nie zwalnia od zasad kulturalnego
zachowania się w życiu społecznym.

„Cały czas piszecie o braku argumentacji z naszej strony, przyznam
że trudno o argumenty w tej sprawie, bo to czy dla kogoś jedzenie zwierząt
domowych jest normalne to tylko kwestia jego moralności, przekonań,
uczuć.”

Ukłon uznania za to zdanie. Zasługuje ono na poważną odpowiedź, wybacz, jeśli przydługą. Wegetarianizm ma wiele cech religii i nic dziwnego, bo to sprawa życia i śmierci. Żeby zjeść musimy zabić, bo nie jadamy padliny. I każdy, kto o tym choć raz pomyśli, musi pomyśleć drugi i trzeci raz. I z pewnością wśród dorosłych czytelników tej dyskusji bardzo duża część, może większość, miała okresy czy nastawienia wegetariańskie. Jedni utrwalili się w nich, inni je opuścili. Jeszcze inni mają odrazę do zieleniny, jedzą tylko mięso - jak mój przyjaciel po osiemdziesiątce, w kompletnej pełni władz fizycznych i umysłowych. Więc trzeba przyjąć, że te same problemy miewają różne rozwiązania i jakoś z tym żyć.

A gdy ktoś wchodzi do tematu doktrynalnie i myśli, że jego prawda jest
dobra zawsze i wszędzie, wykazuje niewielką wiedzę o świecie. A w tym
świecie jest np. lud Czukotów, który miał obyczaj nadcinania skóry reniferów i spijania spływającej krwi. I gdy przyszła władza radziecka i przerobiła koczowników na osiadłych hodowców renów, zakazała im tego obyczaju, który nie tylko był sprzeczny z przodującą ideologią komunistyczną ale i psuł skórę zwierząt hodowlanych. I za nadpijanie rena szło się do obozu. Więc przestali je dziurawić.

I wkrótce zaczęli masowo zanikać od szkorbutu. Bo reny były ich jedyną
dostawą witamin.

„Ze swojej strony mogę powiedzieć, że wydajecie mi się trochę
żałośni”...

Więc nie ma zasadniczej różnicy między Tobą a resztą grupy świnkowej.
Zamiast mówić o problemach wolisz mówić o dyskutantach.

„bo macie uciechę nie dość, że z żarcia tych nieszczęsnych gryzoni,
to jeszcze ze skutków opisywania tego w necie - z bluzgów wynikających
ze szczerego rozżalenia, zdenerwowania "małych dziewczynek".”

Jeden kawałek zdania a wiele insynuacji. Myślę, że ludzie jedzą, a nie
żrą te świnki. To o świniach mówi się, że żrą. I opisywanie tego i czego
innego w necie (czy w gazecie) to część poznawania świata. Wyraźnie masz
za usprawiedliwione autorki grubiaństw. Znam to rozumowanie, większość
mężczyzn bijących żony usprawiedliwia się, że zostali do tego sprowokowani.

Kwestię wieku dyskutantek podniosło parę osób w nastawieniu, które widzę
jako szukanie okoliczności łagodzących. Planowanie śmierci, wysyłanie do
piekła i wyzywanie osoby, która ma odmienne od dyskutanta poglądy może
mieć wiele przyczyn. Choroba umysłowa, nieuleczalny trollizm, rozwinięta
głupota - albo niedojrzałość. Więc ludzie chcieli być dla Twoich koleżanek
uprzejmi.

Ponieważ wiara w piekło pojawiła się w owym koncercie życzeń, czyli tyczy
się chrześcijanek, przypomnę, że droga do poprawy wymaga, by osoba wyznała
winę, okazała skruchę i odbyła pokutę. Póki co widzę upieranie się, że chamstwo
przejawione przy wizycie na czyimś blogu jest uzasadnione jeśli ma się
rację, a ma się rację jak się ma świnkę w klatce.

„z rozwojem emocjonalnym nadal u was kiepsko. Uwierzcie, że świetnie
jest być szesnastolatką.”

Rozumiem. Pozdrowienia dla Ciebie i dla świnki.
-
Gość: filomatka, host_178_145.compower.pl
2007/05/06 10:33:58
andsol-br: Znowu ci się nie podoba, że ktoś potrafi bronić tych biednych zwierząt. Gdybyś zjadł wieprzowinę przy Wyznawcach Islamu obraziłbyś ich odczucia religijne. Więc dlaczego na siłę próbujesz atakować ludzi, którzy bronią zwierząt? To,że nie chodzę krzycząc o tym co wyznaję po ulicy nie oznacza, że możesz deptać po moich przekonaniach.Niektórych swoich racji nie wypowiada się głośno, żeby kogoś nie zranić. Uderzanie na ślepo w twoim wykonaniu- to dopiero grubiaństwo.
Niestety, uważasz się za dojrzałego ale nie wystarczy mieć 40tkę lub 50tkę, żeby sobie tak słodzić. Kwestia ataku na ludzi dla których czyjeś życie jest ważne pokazuje, że raczej nie warto cię traktować poważnie.
-
2007/05/06 11:19:40
filomatka: Na przyszlosc pisz o rzeczach o ktorych cokolwiek wiesz, bo po prostu sie osmieszasz i odbierasz resztki wiarygodnosci. Jedzenie wieprzowiny w obecnosci muzulmanow wcale ich nie obraza. Akurat pracuje z kilkoma muzulmanami i czasami organizujemy wspolne posilki, grillowanie, etc. Nigdy zaden z nich sie nie obruszyl, ze my jemy przy nich wieprzowine. Nigdy zaden nie probowal nam powiedziec, zebysmy przestali to robic. Jedynie pilnuja sie zeby przez pomylke nie zjesc wieprzowego kawalka. Ale nie ma nawet tragedii jesli czasem sie to zdarzy (bo sie zdarza) - nieswiadome zjedzenie wieprzowiny nie jest bowiem dla nich czyms nagannym.
-
2007/05/06 11:28:13
I jeszcze jedno - napisalas dzisiaj: "To,że nie chodzę krzycząc o tym co wyznaję po ulicy nie oznacza, że możesz deptać po moich przekonaniach.Niektórych swoich racji nie wypowiada się głośno, żeby kogoś nie zranić." To moze teraz wyjasnisz nam jak do tego twierdzenia ma sie fakt, ze Ty i Twoje kolezanki (zwlaszcza ktos podpisujacy sie jako Pani Pysi) wyzwalyscie autora i niektorych czytelnikow tego bloga od "sadystow", "mordercow", "skurwysynow", "kanibali", "wariatow", "psychopatow", "idiotow"?
To ze prawdopodobnie czesc z Was jest jeszcze dziecmi wszystkiego nieusprawiedliwia. Chamem mozna byc od malego.
-
2007/05/06 14:54:21


A ja się zastanawiałam skąd ten skądinąd tak smaczny tytuł, a to cytat.

Powiem tak, wytyka się tu wiek, a czy ktoś z dobrze dorosłych użył AŻ tak ciężkiego, słownego kalibru w rozmowie o świnkach?

Trzymanie nerwów na wodzy, jak pokazano tu na załączonym obrazku, to jednak domena dojrzałego wieku.
I to zamyka wszelką dyskusję.
-
Gość: filomatka, host_178_145.compower.pl
2007/05/06 15:32:28
Ta rozmowa nie ma sensu. Jesteście zbyt zadufani w sobie, żeby cokolwiek zrozumieć.I nie zależy mi na waszym zdaniu bo to słowna przepychanka. Chciałam komuś bardzo pomóc i mi się nie udało. Życie jest zbyt krótkie, żeby tracić energię na mówienie z ludźmi, którzy nie mają wrażliwości. Żegnam.
-
2007/05/06 16:13:35
Filomatko: Bardzo jestem ciekawy na czym ta pomoc miala polegac? Na zabronieniu komus jedzenia tego co mu smakuje?

Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zyczyc Ci abys sie kiedys nauczyla rzeczowo dyskutowac i argumentowac. A nie tylko dawac upust swoim emocjom. Bo to nie jest bynajmniej oznaka wrazliwosci, a jedynie niedojrzalosci.
-
2007/05/06 17:03:18
Chyba rzeczywiście ta rozmowa nie ma sensu, barbarzyństwem jest dręczenie zwierząt, my rozmawiamy o tradycjach kulturowych, których nijak barbarzyństwem nazwać nie można.
Dla mnie wrażliwszy jest ten co szanuje drugiego człowieka i nie wyzywa go od - s k u r w y s y n ó w - obrażając przy tym jego matkę.
-
2007/05/06 18:56:45
No i masz babo placek. Chciałeś dyskusji, to ją masz. Co do poznawania świata, to masz - tierralatina - świętą rację - trzeba w innych krajach jeść, spać, pić i żyć jak tamci ludzie - inaczej to tylko widokówki.

A ze świnkami jest chyba ten problem, że ich miłośnikami są ludzie młodzi, którzy świat dopiero zaczynają poznawać, więc oburzają się, bo zwyczaj wsuwania świnek z rożna godzi w coś, co kochają. Mnie też oburza zabijanie koni - bo lubię te zwierzęta. Ale ze wstydem przyznaję, że nie ma nic pyszniejszego od tatara z koniny. Gdybym jednak nie mogła pogodzić tych dwóch rzeczy to zamiast wymyślać komuś, kto je koninę, od kanibali założyłabym fundację na rzecz "końskiej emerytury", wpłacała na nią 1% podatki i opisywała nieludzkie warunki w jakich konie przewozi się do rzeźni.

Dużo jednak łatwiej jest po prostu opowiadać o miłości do wszystkiego, co się rusza. Ciekawe jednak, że często kończy się na zwierzętach - ludzie zazwyczaj nie mają już dobrej prasy u miłośników zwierząt, bo to obrzydliwi drapieżcy, kanibale i barbarzyńcy. Rozpisałam się, ale to ciekawy temat...
-
upl
2007/06/11 12:16:27
buhahahahah
dawno nie czytalam tak absurdalnej dyskusji
wlasciwie to jest ona zenujaca
i zgadzam sie, ze bezsensowna

mam nadzieje, ze nie spowoduje u autora autocenzury w obawie przed swietym gniewem obroncow wezy, psow i kotow i ptakow - ktore w szerokim swiecie sie takze spozywa

wlasciwie to nie dziwie sie temu wpisowi
nie dziwie sie tez dyskusji pod nim

internet jest pelen infantylnych postaci

pzdr

PS ja jadlam meduzy - mam nadzieje, ze forum wielbicieli meduz mnie nie zje ;-)
-
2007/06/11 12:44:53
@upl: :) dzieki za zrozumienie i slowa wsparcia... :) I zapewniam, ze do samocenzury jeszcze mi daleko.

Zaciekawilas mnie natomiast bardzo tymi meduzami. Zdradzisz gdzie je jadlas, w jakiej postaci i jak smakuja?
-
upl
2007/06/13 12:51:54
jadlam w chinskiej restauracji w warszawie - China Town
sa chrupiace - konsystencja przypominaja dobrze ugotowane kalmary
moje byly w sosie sojowo-octowym z czosnkiem - na ostro i lagodno
smakuja troche jak algi morskie w postaci salatki
trzeba koniecznie sprobowac :-)

PS bedac w chinach jadlam rozne rzeczy - wiekszosci nie potrafilam nazwac :-)
-
2007/06/13 20:40:43
upl: W Chinach to wrecz czasami lepiej nie wiedziec co sie je! :)
-
upl
2007/06/13 22:02:54
to tez nie dopytywalam sie ;-)
zauwazylam tylko raz, ze moj makaron w zupie ma oczy
udalam, ze nie widze ;-)
dobre bylo
-
2007/06/14 23:47:36
@upl: A gdzie jest ten China Town? Tyle tych chinskich restauracji w Warszawie... Chcialbym wiedziec gdzie pojsc podczas najblizszej wizyty w Polsce...
W Chinach nigdy nie bylem, ale na Tajwanie tak i tam tez rozne dziwne rzeczy dane mi bylo probowac - od pysznego "ogorka morskiego" (cokolwiek to nie jest), po zywe slodkowodne krewetki, ktore uciekaja z miski... Troche hardcore, ale niezle.

Przed podanym jedzeniem wymieklem tylko raz - w Sudanie. Byly to baranie oczy. Teraz zaluje, ze nie dalem rady. :)
-
upl
2007/06/15 09:02:44
o! baranie oczy
w Kazachstanie daja je honorowym gosciom
trzeba zjesc, inaczej sie obrazaja ;-)
no i ta ich milosc kulinarna do koniny :-) i baraniego sadla - zoladek boli potem przez miesiac, chyba, ze sie zapija wodeczka ;-)

no wiec China Town ma juz 3 restauracje - sieciowka niemal ;-) - ja zawsze wpadam do tej pierwszej - najbardziej ja lubie na al Lotnikow 28
tu jest link do strony restauracji: www.chinatown.pl/
-
upl
2007/06/15 09:06:08
jak teraz ogladam menu w internecie to dochodze do wniosku, ze nie opublikowali pelnego - w restauracji jest wiekszy wybor - zwlaszcza tych "dziwnych" dan :-)
-
2007/09/28 14:34:00
Eno, Kanibal chyba nie je Świnek Morskich:)
Chyba, że ktoś dokonał aktu "personifikacji" Świnek Morskich. Ale konkludując, jedząc Świnki Morskie z pewnością nie jesteś Kanibalem. Co do tego czy jesteś skurwysynem nie wiem, nie wnikam w związki rodzinne. Czy jesteś sadystą? Sadysta cytując portalwiedzy.onet.pl: "osoba odnosząca przyjemność przy zadawaniu bólu innym, znęcaniu się nad nimi, dręczeniu". Domyślam się, że nie jadłeś na żywca te Świnki Morskie. I chyba, podczas zabijania, nie dręczyłeś się nad nimi. Choć 100% nie mam. Ale reasumując: Kanibalem nie jesteś, Skurwysynem - nie wiem. Sadystą - najprawdopodobniej nie.
Konkluzja: Powinieneś się tym przejąć, ponieważ ktoś Cię pomawia. Pozdro :P
-
Gość: Gość, chello083144097235.chello.pl
2009/03/31 02:51:07
Hmmm. Takie wspomnienie teraz. Lata 70-te moja babcia z wielka starannością przyrządza hodowane w stajni świnki morskie. Pamiętam smak. Wyborny!. Do dzis w niektórych wsiach na Podhalu można spotkac w stajni świnki morskie. Ciekawe po co je tam trzymają hmm.