BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Po Oskarach, Ariele

W Meksyku jeszcze nie do końca opadły emocje związane z tegorocznymi filmowymi Oscarami, gdy w ruch poszły Ariele, czyli nagrody Meksykańskiej Akademii Nauk i Sztuk Filmowych. Z wielką pompą, jak najbardziej należną tym jedndym z najważniejszych latynoamerykańskich nagród filmowych, rozdano je w minioną środę.

Ceremonia, jak co roku, odbyła się w Palacio de Bellas Artes, czyli prestiżowym, stołecznym budynku opery, ozdobionym muralami tak wybitnych meksykańskich artystów jak Diego Riviera, czy Rufino Tamayo.

Wielkich niespodzianek nie było – zgodnie z przewidywaniami najwięcej posążków Ariela przypadło Labiryntowi Fauna, który – nota bene – dzisiaj właśnie wchodzi na polskie kinowe ekrany. Film został uznany za najlepszą meksykańską produkcję minionego roku, a także wyróżniony za reżyserię (Guillermo del Toro), zdjęcia (Guillermo Navarro), muzykę (Javier Navarrete), scenografię (Eugenio Caballero, Pilar Revuelta, Ramón Moya), kostiumy (Lara Huete), charakteryzację (José Quetglas, Blanca Sánchez) i – oczywiście – najlepsze efekty specjalne (Reyes Abades, Angel Alonso, David Martí, Montse Ribe). Maribel Verdú otrzymała zaś Ariela dla najlepszej aktorki za wcielenie się w Labiryncie Fauna w rolę Mercedes. Czyli, mówiąc krótko, pełen sukces. Zasłużony w dodatku!

Giuillermo del Toro z Arielem w rękach

Giuillermo del Toro z Arielem (© Academia Mexicana de Artes y Ciencias Cinematográficas, A.C.)

Meksykańska Akademia Filmowa nie ma w zwyczaju przyznawać Ariela dla najlepszego filmu zagranicznego. Co nie znaczy jednak, że statuetki Ariela, zainspirowanego broniącym wolności i kultury iberoamerykańskiej bohaterem eseju urugwajskiego pisarza José Enrique Rodó, są zarezerwowane wyłącznie dla meksykańskich produkcji. Akademia wyróżnia bowiem co roku najlepszy film „iberoamerykański”, które to pojęcie obejmuje latynoamerykę oraz Hiszpanię i Portugalię. Ten Ariel przypadł tym razem znanemu już polskiej publiczności hiszpańskiemu filmowi „Życie ukryte w słowach” w reżyserii Isabel Coixet (wśród mianowanych był też m.in. chilijski „En la cama” Matíaza Bize).

Trzy posążki przypadły także, wciąż chyba jeszcze znajdującemu się na polskich ekranach, wyśmienitemu obrazowi „Skrzypce”. Ich reżyser Francisco Vargas otrzymał aż dwa z nich – za debiut i oryginalny scenariusz. Gerardo Taracena, tak bardzo podobający się m.in. autorce bloga Lapidarium, nagrodzony zaś został Arielem za najlepszą rolę drugoplanową.

Z nagrodzonych w pozostałych kategoriach filmów wymienić muszę (bo bym sobie tego nie wybaczył!) jeden z najlepszych filmów dokumentalnych jakie kiedykolwiek widziałem – „En el hoyo” w reżyserii Juana Carlosa Rulfo. Tą przejmującą opowieść o budowniczych estakady dublującej istniejącą już obwodnicę stolicy Meksyku, też można było już w Polsce obejrzeć na niektórych przeglądach i pokazach pod polskim tytułem „W jamie”. Reżser podkreśla, że budowa była tylko pretekstem do nakręcenia tego filmu – bardziej interesowało go jak robotnicy radzą sobie ze mocno zakorzenioną w meksykańskiej tradycji legendą, która mówi że budowany most się nie zawali tylko wtedy, gdy budowniczy oddadzą swą duszę diabłu... Jego dokument bardziej trzyma w napięciu niż wiele amerykańskich superprodukcji. En el hoyo, nagrodzony już m.in. w Sundance i Karlowych Varach, otrzymał aż trzy Ariele: dla najlepszego pełnometrażowego filmu dokumentalnego, za montaż i za dźwięk. Też jak najbardziej zasłużenie!

Mówiąc krótko w tym roku meksykańska Akademia nie sprawiła częstych przy tego typu nagrodach niespodzianek i rzeczywiście nagrodziła najlepsze w swych kategoriach filmy. A jedyną kontrowersję wzbudziła muzyczna oprawa ceremonii, o którą poproszono znany ale bardzo kontrowersyjny meksykański zespół Molotov. To tak jakby ceremonii przyznawania polskich Orłów (które i tak tradycją i prestiżem Arielom do pięt nawet jeszcze nie dorastają) grał np. Kazik Na Żywo. Przeciw któremu nic nie mam, wręcz przeciwnie. Po prostu tak jak Molotov formacja ta jest dość politycznie niepoprawna, nieprzewidywalna i używa, nazwijmy to, dosadnych słów. Dala wielu nielicującą z atmosferą uroczystej gali. Dla tych którzy Molotova nie znają mały bonus – Frijolero – jeden z ich największych przebojów, będący krytyką "jankeskiej arogancji" i bardzo często ostentacyjnie chamskiego zachowania amerykańskich pograniczników wobec Meksykanów:


>Technorati tags: , , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , , , .
piątek, 23 marca 2007, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Labirynt fauna w Polsce z Podróż na Południe
Cieszę się bardzo, że portal gazeta.pl promuje dzisiaj na swej głównej stronie meksykańsko-hiszpański Labirynt Fauna w reżyserii Guillermo del Toro . Bo to bardzo dobry, mocny, nie pozostawiający nikogo obojętnym film. Naprawdę warty obejrzenia. O ... »
Wysłany 2007/03/30 21:25:58
Komentarze
2007/03/23 15:37:08
"Skrzypce" do rzeczywiście doskonały film z bezkonkurencyjnym Don Angel Tavirą w roli Don Plutarco. Jeszcze do zobaczenia w kinach studyjnych w Polsce. Warto!
-
Gość: , nat-54.ghnet.pl
2007/03/24 18:01:07
Czy ktos poznal szalone oczy Gerardo Taracena w Indianinie z "Apokalypto"? Przyznaje, ze dodatkowo popsulo mi to (fakt, ze w tym filmie gra) ogladanie; starozytni Majowie juz kompletnie przestali nimi byc...:(
Ell
-
2007/03/24 23:46:27
Chilijczyku, Ariel chyba jednak nie jest bohaterem nowel, a eseju. Przyznaję, mocno zbeletryzowanego...
-
2007/03/25 00:14:18
@saciperere: Masz oczywiscie racje. Zaraz poprawie.
-
2007/03/25 20:30:51
"Mozna sie przyzwyczaic do wszystkiego poza praca" - niezle zdanie. Niezly jest ten trailer. Ale dobrze, ze sa angielskie napisy bo malo co rozumiem z tego hiszpanskiego.