BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Ingrid Betancourt – pięć lat w rękach FARC

Libertad para Ingrid BetancourtWczoraj minęło równo pięć lat od porwania ówczesnej kandydatki do kolumbijskiej prezydentury, Ingrid Betancourt, przez lewicowych partyzantów z FARC. W ciągu tych dotychczasowych 1827 dni niewoli kolumbijska polityk stała się - w dużej mierze dzięki swemu podwójnemu kolumbijsko-francuskiemu obywatelstwu – międzynarodowym symbolem wojny domowej toczącej się w jej kraju, a zwłaszcza symbolem ponad 3 tysięcy zakładników przetrzymywanych obecnie przez FARC.

Wykształcona we Francji Betancourt była założycielką Oxígeno, pierwszej w Kolumbii partii wzorowanej na europejskich partiach „Zielonych”. W 1994 roku wybrano ją na deputowaną do Izby Reprezentantów w Bogocie, a cztery lata później na senatora. Pod koniec 2001 roku, 40-letnia wówczas Ingrid, podjęła decyzję o starcie w mających się odbyć rok później wyborach prezydenckich.

W Kolumbii był to wówczas czas wielkich nadziei na zakończenie wojny domowej, trwającej, z drobnymi przerwami, od 1948 roku. W 1998 roku lewicowi partyzanci i rząd porozumieli się co do konieczności rozpoczęcia negocjacji pokojowych. Aby je ułatwić utworzono wówczas olbrzymią, bo liczącą 42 tysiące kilometrów kwadratowych, strefę zdemilitaryzowaną, która miała stać się sceną kontaktów między obiema stronami konfliktu. Negocjacje szybko stanęły jednak w martwym punkcie i 20 lutego 2002 roku prezydent Andrés Pastrana oficjalnie je zerwał, zapowiadając szybki powrót armii do kontrolowanych przez FARC departamentów. Trzy dni później szef kolumbijskiego państwa poleciał do San Vicente del Caguán aby na miejscu oficjalnie potwierdzić powrót rządowych żołnierzy. Betancourt, która akurat w okolicy prowadziła swą kampanię wyborczą postanawia także udać się do San Vincente, gdyż burmistrzem tego miasta był wówczas działacz jej partii. Wraz z przyjaciółką i szefową swej kampanii Clarą Rojas wsiadają w samochód z zamiarem pokonania liczącej blisko 100 kilometrów drogi między Florencią - stolicą stanu Caquetá, a San Vicente del Caguán. Na trasie trwają juz jednak walki między FARC a przybyłymi żołnierzami. Samochód z Betancourt jest kilkakrotnie zatrzymywany przez wojskowe patrole, które starają się ją odwieść od idei kontynuowania podróży. Betancourt podpisuje jednak oświadczenie, że jest świadoma ryzyka i bierze na siebie pełną odpowiedzialność za swe bezpieczeństwo. Żołnierze ją puszczają i... FARC kilka godzin później powiadamia, że kandydatka na prezydenta i jej asystentka zostały zatrzymane.

Najbardziej paradoksalne w tej całej historii jest to, że Ingrid Betancourt nigdy nie kryła pewnej sympatii wobec FARC, powatarzając zawsze, że z lewicowymi partyzantami dzieli większość postulatów i politycznych celów, choć – to zawsze podkreślała – nie zgadza się ze stosowanymi przez nich metodami.

O uwolnienie Betancourt wielokrotnie apelowała Francja, której porwana polityk posiada obywatelstwo. Co więcej aktualny premier Francji Dominique de Villepin jest bardzo dobrym znajomym Ingrid – poznali w Instytucie Studiów Politycznych w Paryżu, w którym ona była studentką, a on wykładowcą. Ta znajomość spowodowała zresztą, pośrednio, kryzys w stosunkach kolumbijsko-francuskich. W 2003 roku de Villepin, wówczas szef francuskiej dyplomacji, uznał uwolnienie swojej znajomej za jeden z priorytetów. Nieoficjalnie wiadomo, że Francuzi byli nawet gotowi zapłacić FARC okup. Problem w tym, że francuscy negocjatorzy przedostawali się na tereny pod kontrolą partyzantów z sąsiedniej Brazylii, a rząd w Bogocie, którym kieruje oficjalnie sprzeciwiający jakimkolwiek negocjacjom z FARC prezydent Alvaro Uribe, o niczym nie był poinformowany. Więc gdy w końcu sprawa się wydała kolumbiskie władze uznały te próby za „skandaliczną ingerencję” we własne sprawy wewnętrzne i na długie miesiące wogóle przestały informować Francuzów o sytuacji porwanej i planowanych działaniach.

Wcale zresztą nie jest pewne, że władze w Bogocie dobrze wiedzą co aktualnie dzieje się z Betancourt, której ostatni nipodważalny znak życia (taśma wideo) przekazany został przez partyzantów trzy lata temu. Przedstawiciele FARC zapewniają, że czuje się ona dobrze i jest przetrzymywana w niedostępnym, porośniętym dżunglą rejonie znajdującym się na pograniczu departamentów Putumayo i Caquetá. Raul Reyes, jeden z szefów lewicowców i ich rzecznik prasowy dodał niedawno, że zakładniczka cieszy się dużym szacunkiem partyzantów „mimo, że nie jest zawsze łatwa do życia i ma silny charakter”. 14 stycznia tego roku także kolumbijskie ministerstwa obrony i spraw wewnętrznych oświadczyły, że posiadają informacje pozwalające twierdzić, że Betancourt żyje i jest zdrowa. W tym tygodniu jednak prezydent Uribe zaskoczył wszystkich stwierdzając w wywiadzie udzielonym francuskiemu dziennikowi Le Figaro, że jego rząd nie posiada żadnej pewnej informacji na temat Betancourt. I że niewykluczone jest nawet to, że FARC wywiózł ją z Kolumbii i przetrzymuje gdzieś za granicą. „To nieodpowiedzialna, kompletna bzdura” – natychmiast zareagował FARC w specjalnym komunikacie.

Alvaro Uribe nie kryje też, że chciałby skłonić Francję do wojskowej pomocy w uwalnianiu zakładników i np. udostępniła swe technologie wywiadowcze. Francja nie chce jednak nic słyszeć o rozwiązaniu siłowym. FARC ma bowiem w zwyczaju natychmiastowe przeprowadzanie egzekucji porwanych w przypadku jakiegokolwiek ataku na obozy w których się oni znajdują. Oczywiście są wyjątki, jak chociażby mianowany kilka dni temu nowy szef kolumbijskiej dyplomacji Fernando Araújo Perdomo. Jednak nawet on nie został uwolniony, lecz sam uciekł korzystając z zamieszania jakie wywołał niespodziewany atak sił rządowych na obóz w którym był przetrzymywany.

Międzynarodowy komitet na rzecz uwolnienia Ingrid Betancourt, w którym bardzo aktywna jest m.in. matka i córka porwanej, nie kryją swych krytyk wobec rządu Uribe i jego polityki wobec FARC. Kolumbijski prezydent oficjalnie sprzeciwia się negocjacjom z partyzantami, których uważa za terrorystów. Nie chce też się zgodzić na proponowaną a przez FARC tzw. „humanitarną wymianę więźniów” w ramach której partyzanci uwolniliby swych ok. 60 zakładników politycznych (w tym Betancourt), a rząd w Bogocie wypuściłby z więzień ok. 600 lewicowych bojowników. Bliscy Betancourt narzekają też na Francję, która – ich zdaniem – od 2003 roku nie robi nic aby doprowadzić do uwolnienia swej obywatelki.

Ingrid Betancourt - juz 5 lat!

Zakładnicy FARC to jednak nie tylko Ingrid Betancourt i Clara Rojas , oraz piędziesięciu-kilku innych tzw. zakładników politycznych (jest wśród nich m.in. trzech Amerykanów, pięciu byłych deputowanych, jeden były gubernator i kilkunastu oficerów rządowej armii). W niewoli FARC znajduje się obecnie ponad 3000 osób. Porwania stały się bowiem drugim po produkcji i przemycie kokainy źródłem dochodów partyzantów. FARC porywa przede wszystkim zwykłych, anonimowych Kolumbijczyków, którzy są przetrzymywani tak długo aż rodzina zbierze pieniądze na żądany okup.


>Technorati tags: , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , .
sobota, 24 lutego 2007, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Betancourt i naziści z FARC z Podróż na Południe
Chyba trochę ponosło kolumbijskiego prezydenta Álvaro Uribe , który w piątek rozkazał armii i policji  8222 użycie wszystkich środków 8221 mogących doprowadzić do uwolnienia Ingrid Betancourt i innych zagranicznych zakładników przetrzymywanych ... »
Wysłany 2007/05/20 12:45:35
Chávez będzie negocjował z FARC z Podróż na Południe
A jednak 8230 Kolumbijscy lewicowi partyzanci z FARC podobno w końcu zgodzili się aby wenezuelski prezydent Hugo Chávez stał się mediatorem w sprawie tzw. porozumienia humanitarnego , czyli ewentualnej wymiany przetrzymywanych przez guerilleros ... »
Wysłany 2007/09/22 04:28:49
FARC krwawi, Betancourt umiera? z Podróż na Południe
8222 Uwolnienie Ingrid Betancourt to kwestia życia i śmierci 8221 8211 stwierdził prezydent Francji Nicolas Sarkozy , gdy dotarły do niego informacje od uwolnionej w tym tygodniu przez kolumbijskich partyzantów z FARC czwórki zakładników. Ci ... »
Wysłany 2008/03/08 06:46:58
Nobel dla Betancourt? z Podróż na Południe
O tym, że kolumbijskiej armii udało się w minionym tygodniu uwolnić więzioną przez ponad 6 lat Ingrid Betancourt , nie muszę już chyba pisać. Wydarzenie to było szeroko relacjonowane przez wszystkie chyba media świata. Akcja kolumbijskiej armii była ... »
Wysłany 2008/07/07 17:01:37
Komentarze
Gość: grolsch, 130.94.123.16*
2007/02/25 16:19:45
To juz rzeczywiscie 5 lat? Boze, ale ten czas leci! Pamietam dokladnie moment gdy ja porwano - pracowalem wowczas w Paryzu. Szkoda kobiety. Choc nie da sie ukryc, ze troche tego sama szukala. Nie przypuszczala chyba jednak, ze trwac to bedzie tak dlugo.
Czytalem tez gdzies o plotkach, ze Bettancourt zaszla w tej niewoli w ciaze. Slyszales cos o tym?
-
2007/02/25 18:38:28
Już na ten temat było pisane. Lepiej zresztą bo bez zbędnych
emocji. Momentami zaskakujące podobieństwo tekstów. Te same źródła?

Sam zobacz:
latinamnews.blog.onet.pl/2,ID171970149,index.html

"Bliscy Betancourt narzekają też na Francję, która – ich zdaniem – od 2003 roku nie robi nic aby doprowadzić do uwolnienia swej obywatelki" To zdanie to nieprawda. Ostatnio matka Betancourt dziękowała Chiracowi. To raczej znaczy, że jest wdzięczna. Z zakresu stosunków międzynarodowych wiadomo, że jak się ma podwójne obywatelstwo, to dla państwa w którym się obecnie przebywa i się ma jego obywatelstwo, nie liczy się to drugie. W związku z czym Francja teoretycznie, bez zgody Kolumbii, nic nawet nie powinna robić. Stąd ta wdzięczność matki uprowadzonej, że cokolwiek robi konkretnie dla jednej osoby.
-
2007/02/26 00:59:50
@katarzyna_nowacka: Doskonale wiem, ze bylo na ten temat pisane i to - zapewniam Cie - ze nie jeden raz. Zreszta, czy sa tematy na ktore jeszcze nie pisano? Chyba niewiele.
Zas w tym konkretnym temacie to chyba nigdy nie za wiele tekstow. I moge sie tylko cieszyc, ze inni tez pisza.
Poza tym dzieki za linka, dzieki niemu odkrylem ze Alek Wejman zmienil wreszcie szate graficzna swojego bloga. Poprzednia sprawiala ze na ekranie mojego komputera byl on praktycznie nieczytelny...

Co do podobienstw miedzy tekstami. No coz historii zycia Betancourt nie raczej nikt nie napisze od nowa. Nic tu nowego wymyslic nie mozna.

Co do Francji to widac mamy odmiennie zrodla. Matka moze i dziekuje, ale przebywajaca we Francji siostra porwanej, a zwlaszcza jej corka - Mélanie - krytykuja Paryz niemilosiernie, twierdzac ze chociazby Szwajcaria i Wlochy robia znacznie wiecej.
-
2007/02/26 01:03:59
@grolsch: Plotek jest wiele. Takze zwiazanych z ewentualnymi ciazami. Choc czesciej mowi sie o tym, ze to Clara Rojas zakochala sie w jednym z partyzantow (syndrom sztokholmski?) i ma z nim dziecko. Jednak nie ma nic wiecej poza plotkami. Zadnej pewnosci.
-
2007/02/26 02:01:22
katarzyna_nowacka - odpisalam Ci przed chwila na gwarze, odpisze i tutaj. Mimo, ze gospodarz juz to uczynil.

Zupelnie idiotyczny jest Twoj zarzut, ze ktos juz o tym napisal. Ja mieszkam w Paryzu i o Betancourt od tygodnia pisza wszyscy i to samo i jakos nikomu to nie przeszkadza. Ten wpis byl jedynym na ktory natknelam sie w polskim internecie ale nie watpie i mam nadzieje, ze byly inne.

Jak chociazby ten do ktorego Ty linkujesz. Tobie sie bardziej tamten podoba - Twoje prawo. Mnie podoba sie bardziej to co napisal Tierralatina - moje prawo. Zupelnie nie widze tu emocji, ktore ty zarzucasz. Nie widze tez bledow jakie zauwazylam w tym drugim blogu.
Poza tym autor bloga do ktorego Ty linkujesz ma najwyrazniej dosc liberalne podejscie do wlasnosci intelektualnej. Tak duzej ilosci kradzionych zdjec dawno nie widzialam. I to - w moich przynajmniej oczach - zupelnie go dyskredytuje. Tak samo jak kopiowane i wklejane artykuly z polskich gazet. Dla mnie osobiscie to cos zenujacego.
Ale widac niektorym sie podoba.
Pozdrawiam serdecznie,
Karolina

PS. Dodam jeszcze ze ma racje Tierralatina piszac ze bliscy Betancourt krytykuja Francje. Nie dalej jak wczoraj sluchalam audycji na France-Info, w ktorej jej corka i syn nazwali skandalicznym brak francuskich dzialan i presji na Uribe.
-
Gość: grolsch, 130.94.123.16*
2007/02/26 04:24:31
Tierralatina, wielkie dzieki za wyjasnienie. Cos gdzies kiedys przypadkiem uslyszalem i nie bylem do konca pewien.
Natomiast pani Katarzynie powiem, ze ma pani najwyrazniej spory tupet i braki w kulturze, bo trzeba byc raczej zle wychowanym aby przyjsc do kogos na w goscine i mowic, ze sasiad ma ladniejszy dom. Bo tak to wyszlo.

Co ciekawsze sasiad wcale ladniejszego domu nie ma. Ma inny. Inaczej zbudowany.

Przeczytalem to co polecasz i szczerze mowiac nie znalazlem podobienstw wykraczajacyh poza fakt, ze oba teksty sa o tej samej osobie. Przede wszystkim ten tutaj jest lepiej napisany - w tamtym jest wiele stwierdzen i ocen ktore z niczego nie wynikaja. Nie twierdze, ze sa falszywe, ale ja jako czytelnik nie do konca je rozumiem, historia sie rwie, brakuje w niej ciaglosci. Mam wrazenie, ze tam piszacy chcial sie tylko i wylacznie pochwalic swa wiedza, a nie wytlumaczyc cokolwiek.
No i fakt, ze tak jak napisala moja poprzedniczka, karygodne jest umieszczanie w tamtym blogu zdjec do ktorych autor na pewno nie ma prawa. Szkoda, bo tak poza tym to blog w sumie nie najgorszy.
-
Gość: jah, awz192.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/02/26 13:08:43
Historia przejmująca, dramatyczna, ijeśli się tylko zakończy pomyslenie (trzymam kciuku), mniemam, że hollywoodzki kombinat podejmie się próby ekranizacji tej częsci biografii Ingrid Betancourt

peerturbacje.blogspot.com