|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Al Kaida grozi Chávezowi!Ha, ha, ha... Po raz pierwszy chyba Tyle razy wenezuelski prezydent Chávez wyrażał swą sympatię wobec różnych antyamerykańskich organizacji terrorystycznych, oczyszczał Al Kaidę, chwalił Hezbollah, gratulował irackim „powstańcom”, flirtował z państwami oskarżanymi o wspieranie tych wszystkich mordujących organizacji. I co? I teraz sam jest na celowniku! Sawt al-Jihad, saudyjska witryna internetowa Al Kaidy, wezwała kilka dni temu swych sympatyków do ataków na instalacje petrochemiczne państw będących największymi dostawcami ropy naftowej do Stanów Zjednoczonych. I żeby nie było wątpliwości Al Kaida wymienia Arabię Saudyjską, Kanadę, Meksyk i Wenezuelę. Na dokument terrorystów, którego streszczenie po angielsku przeczytać można na stronie internetowej waszyngtońskiego Instytutu SITE, w Caracas nikt jeszcze oficjalnie nie zareagował. W Kanadzie jednak, minister bezpieczeństwa publicznego Stockwell Day, przyznał że groźby te „brane są bardzo poważnie”. W przypadku Wenezueli terroryści będą mieli wkrótce bardzo ułatwione zadanie – bezpośredni samolot z Teheranu i Damaszku!
>Technorati tags: Wenezuela, Hugo Chávez, polityka, terroryzm, Al Kaida, ropa naftowa.>Blogalaxia tags: Venezuela, Hugo Chávez, política, terrorismo, Al Qaeda, petróleo. czwartek, 15 lutego 2007, tierralatina
TrackBack
Komentarze
Gość: Erin, 62.233.177.214
2007/03/27 17:54:12
Stronę internetową załozyć może każdy i wypisywać tam bzdury w soim i nie tylko swoim imieniu, nawet Al-Kaidy.
2007/03/27 22:32:27
Erin: Zgadza sie, ale tez dosc latwo jest sprawdzic kto dana strone zalozyl, oraz to czy to co wczesniej bylo na niej pisane jest wiarygodne. Kanada, USA i Meksyk oficjalnie przyznaly, ze grozby uwazaja za wiarygodne. Wiec cos jest na rzeczy... Oczywisce mozna tez podejrzewac, ze to tylko podsycanie atmosfery zagrozenia. Ale tak jak bylbym moze sklonny podejrzewac o to Waszyngton, tak Ottawe i Meksyk juz mniej. Ale fakt, ze nigdy nic nie wiadomo...
|
Ciekawe co mówisz, że geozeta nieprzyjazna. Od strony postującego jest duuuzo lepsza, bez kiksów, zdjęcia się nie dublują, każdy wpis ma osobny adres. No ale od strony czytelnika nie sprawdzaliśmy. Będziemy za jakiś miesiąc z okładem (koniec marca) w Santiago. Może się skusisz na jakieś pogaduchy nad piwem? Chętnie skorzystamy z twojego doświadczenia i miłego towarzystwa. Jesteśmy dostępni pod adresem bloga (bzmot.geozeta.pl) albo weź z profilu nasz adres mailowy.
Pozdrawiamy
Aśka i Łukasz