|
|
Blog > Komentarze do wpisu
MadeinusaManayaycuna, czyli dosłownie w keczua „miejsce do którego nie można wejść”, to wioska zagubiona gdzieś w peruwiańskich Andach. Właśnie rozpoczynają się w niej obchody Wielkiego Tygodnia, w których – jak to w Andach – katolicka tradycja miesza się z ze starymi indiańskimi zwyczajami i wierzeniami. Lokalny chór dziewcząt oraz starzec przesuwający co minutę wskazówki na papierowym zegarze obwieszczają, punktualnie o 15:00 w Wielki Piątek, nadejście tak oczekiwanego mementu... Wieśniacy zdejmują Chrystusa z krzyża i zawiązują mu oczy. Bo przecież nie żyje. I do Wielkiej Niedzieli, kiedy zmartwychwstanie, nie wie co się na Ziemi dzieje... Te trzy dni bez Boga to dla mieszkańców Manayaycuna Tiempo Santo – Święty Czas, okres w którym grzech nie istnieje, w którym wszystko jest dozwolone... „Bóg nie widzi nas!” – powtarzają wieśniacy oddając się pijaństwu, rozwiązłości i... dewocyjnej wręcz religijności! Nieodłącznym elementem obchodów Wielkiego Tygodnia w Manayaycuna jest wybór Dziewicy Roku, która w obrządkach grać będzie rolę Maryi, matki Jezusa. Tym razem wybrano 14-letnią Madeinusa - piękną córkę Don Cayo, lokalnego kacyka... Niespodziewane pojawienie się Salvadora, młodego geologa z Limy, zburzy jednak odwieczne wiejskie rytuały i zbulwersuje życie Madeinusa...
Chcecie znać dalszą część tej historii? To do kina marsz! :) W Polsce właśnie wchodzi na ekrany nagrodzony wieloma nagrodami, napisany i wyreżyserowany przez zaledwie 30-letnią Claudię Llosę, wyśmienity peruwiański film „Madeinusa”. Choć trudno oglądając film w to uwierzyć, większość aktorów w nim grających to zupełni amatorzy-debiutańci – mieszkańcy andyjskiej, znajdującej się na wysokości ponad 3700 metrów wioski Canrey Chico, gdzie wszystko było kręcone. Ekipa filmowa spędziła tam aż 6 tygodni. Mieszkańcy nie otrzymali za swą grę żadnego wynagrodzenia – twórcy filmu po prostu w zamian zainstalowałi we wsi elektryczność, oraz zakupili przyrządy, których jej mieszkańcom najbardziej brakowało. Amatorką jest także grająca tytułową rolę, piękna Magaly Solier. Claudia Llosa spotkała ją przypadkiem w 2004, podczas sporządzania dokumentacji do filmu. W Ayacucho, gdzie odbywają się największe w całej Ameryce Południowej celebracje Wielkiego Tygodnia, Magaly była jedną z wielu dziewczyn sprzedających jakieś drobiazgi przed wejściem do kościoła, aby zarobić pieniądze na wymarzoną wycieczkę do Cuzco... Miała wówczas 17 lat i kończyła lokalne liceum.
Madeinusa to, wbrew pozorom, dość popularne w Peru imię. Według Claudii Llosy doskonale symbolizuje „peruwiański synkretyzm, ignorancję, mądrość i ciekawość świata – zdolność ludzi do integracji, bez negacji własnej tożsamości”. Tego typu imiona popularne są także m.in. w Brazylii. Wynikają nie tylko z fascynacji Zachodem, ale także, czasami, z analfabetyzmu. Po prostu niepiśmienni rodzice gdy muszą wypełnić w szpitalu metrykę przepisują jakąś nazwę, bądż cokolwiek z gazety, czy jakiegoś produktu. No i mamy takie imiona jak Nivea (bardzo popularne), Proper, Marlboro, Bradpit, Marlonbrando, Rocky, Usanavi, Usarmi, czy Jonfkenedi. A film naprawdę jest świetny.
>Technorati tags: Peru, film, Madeinusa, Claudia Llosa, Magaly Solier.>Blogalaxia tags: Perú, cine, película, Madeinusa, Claudia Llosa, Magaly Solier. piątek, 05 stycznia 2007, tierralatina
TrackBack
Komentarze
Gość: , chello062179030014.chello.pl
2007/01/11 10:31:36
Witaj!
Mam do Ciebie pytanie, które może wydać się trochę dziwne. Główny bohater filmu "Madeinusa" Salvador ma charakterystyczne blizny na twarzy, takie same miał Peruwiańczyk, którego kiedyś znałam. Czy to są może ślady po chorobie zwanej "leiszmaniozą"? Z góry dziękuję za odpowiedz i pozdrawiam B. 2007/01/14 20:40:11
Wybralem sie dzisiaj na ten film. Wlasnie po przeczytaniu tego, co tutaj napisales. Film piekny. Dziekuje!
2007/01/28 20:26:06
Boję się tego filmu (znaczy nie z Twojego opisu, ale z innych opisów - może się okazać, że nie przypadnie mi do gustu to, co oni tam robią w czasie Świętego Czasu ;)
Ale obejrzę. W końcy mam ferii... a nie, przepraszam, to się "sesja" nazywa :) 2007/04/22 16:32:13
No nie wiem, czy potrafilbym wybaczyc rodzicom, gdyby dali mi na imie Madeinusa, albo Usarmy. :)
|
Pozdrawiam z zimnego Caracasa