|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Pinochet i CastroGazeta Wyborcza opublikowała dzisiaj szalenie ciekawy artykuł Artura Domosławskiego, najlepszego chyba obecnie w Polsce specjalisty od Ameryki Łacińskiej. „Pinochet i mit Fidela” to błyskotliwa i ideologicznie obiektywna analiza dziedzictwa jakie pozostawią dwaj najbardziej znani latynoamerykańscy dyktatorzy: Augusto Pinochet i Fidel Castro. Od siebie dodam jeszcze kilka liczb. Ze specjalną dedykacją dla tych, którzy nadal wierzą w mit Pinocheta jako uzdrowiciela chilijskiej gospodarki. Wojskowy rząd w ciągu pierwszych dwóch lat swych rządów zmniejszył państwowe wydatki o 25 proc. Towarzyszyło temu zdecydowane obniżanie barier celnych. Celem miało być otwarcie kraju na import i zmniejszenie galopującej inflacji. Pinochet obiecywał, że to ostatnie uda się ociągnąć w ciągu roku. W efekcie zajęło mu to jednak 5 lat. Bo chilijska gospodarka na szokową terapię zareagowała początkowo bardzo źle. W latach 1974-1975 chilijski PNB zanotował spadek przekraczający 12 proc. A bezrobocie sięgnęło 30 proc. Chicago Boys – grupa wykształconych w Stanach Zjednoczonych ekonomistów, którzy doradzali Pinochetowi – nie zmieniła jednak obranego kursu. Rozpoczęły się masowe prywatyzacje. Sprzedano ponad 500 państwowych firm, aktywnych głównie w rolnictwie i produkcji żywności, opiece zdrowotnej i ubezpieczeniach społecznych. Kupcami byli głównie inwestorzy zagraniczni i grupka zaufanych finansistów bliskich Pinochetowi. Jednak uboczny efekt tego wszystkiego był druzgocący – pod koniec lat 70-tych Chile osiągnęło największe w swej historii zadłużenie zagraniczne. Latynoamerykański kryzys początku lat 80-tych uderzył Chile ze zdwojoną mocą – kraj w ciągu kilku miesięcy pogrążył się w rekordowej recesji i bezrobociu, które sięgnęło 35 proc. Z kryzysu wyciągnął kraj dopiero Hernán Büchi Buc, chilijski ekonomista krytyczny wobec ultraliberalnych teorii Miltona Friedmana, które próbowali wcielać Chicago Boys. Ekonomiczny bilans reżimu Pinocheta nie jest więc taki różowy, jak niektórym się wydaje. W sumie, w latach 1974-1989, chilijski PNB rósł średnio o 2,6 proc. rocznie. W latach 1951-1971 wzrost ten wynosił średnio... 4 proc. Co więcej, w momencie gdy Pinochet oddawał władzę, 40 proc. chilijskiego społeczeństwa – czyli 5,2 miliony osób, żyły w biedzie. Rządzącym Chile od tego czasu socjalistom udało się liczbę tą zmniejszyć o połowę. I gospodarka oczywiście nadal się rozwija. Chilijski PNB wzrósł w ubiegłym roku o 3,2 proc.
>Technorati tags: Chile, Kuba, Augusto Pinochet, Fidel Castro, dyktatorzy, gospodarka, historia, Chicago Boys, Gazeta Wyborcza, Artur Domosławski.>Blogalaxia tags: Chile, Cuba, Augusto Pinochet, Fidel Castro, dictadores, economía, historia, Chicago Boys, Gazeta Wyborcza, Artur Domosławski. wtorek, 19 grudnia 2006, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
2006/12/20 22:57:57
czytam 'na falszywych papierach w chile' marqueza i automatycznie mysle o Tobie
merry x-mass, btw ;)
Gość: kriss, 91.64.130.21*
2006/12/21 12:03:50
saciperere: Az tak zle chyba nie jest. Taka Gazeta Wyborcza pisze dosc czesto, gesto i interesujaco o Ameryce Lacinskiej. Oczywiscie dla pasjonatow zawsze bedzie to zbyt malo, jednak na tle pozostalej polskiej prasy wypada niezle. Poza Domoslawskim o tematyce tej pisze tez Stasinski i Surdel. Fakt, ze zwlaszcza ten pierwszy jest dosc okreslony ideologicznie i czesto kontrowersyjny, ale wiedzy odmowic mu nie mozna.
2006/12/21 12:48:39
Mimo wszystko obstaję przy swojej opinii. Pomyśl na przykład o tym, że polska prasa nie ma praktycznie żadnego stałego korespondenta/-ki w Ameryce Łacińskiej. to fakt że Domosławski, Surdel i Stasiński merytorycznie są bez zarzutu, ale gazeta plus reportaż to czasami za mało.
Gość: kolega, 200.146.65.157.adsl.gvt.net.br
2006/12/28 02:53:40
Zajrzyjcie sobie na curara.org, dopiero spotkacie specjalistow. Od pilki, od poezji, od historii...
Gość: , ogorek.akron.net.pl
2007/01/13 14:51:39
|
Swoją drogą warto pamiętać o tym, że kiedyś mieliśmy nad Wisłą świetną grupę historyków-latynoamerykanistów. A wiadomo, że wypowiedż "gazetowa" ma się do naukowej jak pięśc do nosa, na niekorzyść tej pierwszej oczywiście.